Przepraszam, ale dzisiaj nieczynne – czyli o zamknięciu granic

Przywykliśmy do tego, że podróżując po krajach Unii Europejskiej nie musimy już – jak za dawnych lat – stać w wielogodzinnych kolejkach, żeby przekroczyć granice. Kontrola graniczna jadąc do Niemiec? Jakieś żarty. Niestety obecna sytuacja spowodowana szerzącym się rozprzestrzenianiem koronawirusa sprawiła, że kontrola – i to wzmożona kontrola – ponownie stała się konieczna.

Od 15 marca 2020r. Polska przywróciła tymczasowo kontrole granicznej państwowej do dnia 13 kwietnia 2020r. na granicy z:

  • Republiką Czeską;
  • Republiką Federalną Niemiec;
  • Republiką Litewską;
  • Republiką Słowacką;

a także w portach:

  • morskich stanowiących granicę wewnętrzną w rozumieniu kodeksu granicznego Schengen;
  • lotniczych stanowiących granicę wewnętrzną w rozumieniu kodeksu granicznego Schengen.

Nie jest to pierwszy przypadek czasowo przywróconych kontroli granicznych. Wcześniej miało to miejsce m.in. w 2012 roku w związku z organizowanymi mistrzostwami Europy w piłce nożnej UEFA,  czy też w 2016 roku z związku ze Szczytem NATO w Warszawie oraz Światowymi Dniami Młodzieży. Jest to jednak pierwszy przypadek przywrócenia kontroli niezwiązany z planowanymi ważnymi wydarzeniami. Pierwszy raz (i prawdopodobnie nie ostatni) doszło również do przedłużenia czasu trwania tymczasowych kontroli granicznych.

Układ Schengen – dla przypomnienia

Polska przystąpiła do Układu z Schengen 21 grudnia 2007. Układ z Schengen miał na celu ułatwić obywatelom państw – sygnatariuszy przemieszanie się pomiędzy granicami. Do układu Schengen przystąpiło 26 państw – 22 państwa to państwa członkowskie Unii Europejskiej oraz Islandia, Norwegia, Szwajcaria i Liechtenstein. Jak wspomniałam powyżej pozwoliło nam to na swobodne przemieszczanie się między państwami, a o kontrolach i kolejkach (co do zasady) mogliśmy zapomnieć.

Oczywiście, przewidziano możliwość wprowadzenia tymczasowej kontroli granic wewnętrznych  przypadkach, a mianowicie gdy:

– istnieje poważne zagrożenie porządku publicznego lub bezpieczeństwa wewnętrznego w danym państwie członkowskim na obszarze bez wewnętrznej kontroli granicznej,

– nie ma innej możliwości zabezpieczenia obszaru bez wewnętrznej kontroli granicznej (ostateczne rozwiązanie),

a także procedury jej wdrażania.

Procedura szczególna

W razie poważnego zagrożenia porządku publicznego lub bezpieczeństwa wewnętrznego w państwie członkowskim – państwo członkowskie może wyjątkowo i w trybie natychmiastowym przywrócić kontrolę graniczną na granicach wewnętrznych, na ograniczony okres nieprzekraczający dziesięciu dni.

Należy powiadomić o tym równocześnie odpowiednio pozostałe państwa członkowskie i Komisję oraz przekazać informacje na temat czasu i zakresu przywrócenia kontroli oraz przedstawić powody przywrócenia kontroli.

Po upływie 10 dni, w razie gdy zagrożenie utrzymuje się dalej, dane państwo członkowskie może zdecydować o przedłużeniu kontroli granicznej na granicach wewnętrznych na odnawialne okresy nie dłuższe niż 20 dni.

I właśnie ta procedura znalazła w ostatnim czasie zastosowanie…nie tylko w Polsce.

Polska nie jest jedynym państwem, które przywróciło tymczasową kontrolę na granicach

Tymczasowa kontrola granic stosownie do wyżej opisanych procedur została przywrócona zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 13 marca 2020r. w sprawie przywrócenia tymczasowo kontroli granicznej osób przekraczających granicę państwową stanowiącą granicę wewnętrzną (dalej: Rozporządzenie I) uchwalonym w oparciu o art. 17a ustawy z dnia 12 października 1990r. o ochronie granicy państwowej (dalej: Ustawa o granicach), zmienianym kilkukrotnie – ostatni raz w dniu 24 marca 2020r.

Mimo, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) stoi na stanowisku, że przywrócenie kontroli granicznych na granicach wewnętrznych w celu odmowy wjazdu nie jest uznawane za odpowiedni środek zapobiegawczy (ani naprawczy), Polska nie jest jedynym państwem, w którym zostały przywrócone tymczasowe kontrole granic.

Poza Polską o tymczasowym przywróceniu kontroli na granicach notyfikowały inne państwa – Austria, Węgry, Czechy, Słowacja, Dania, Litwa, Niemcy, Estonia, Portugalia, Hiszpania, Belgia, Finlandia, Norwegia i zgodnie z ostatnimi doniesieniami – również Szwajcaria.

Jak reagują instytucje UE?

16 marca Komisja Europejska złożyła wniosek legislacyjny w sprawie tymczasowych ograniczeń – Communication from the Commission to the European Parliament, The European Council and the Council COVID-19: Temporary Restriction on Non-Essential Travel to the EU – dotyczący zamknięcia granic zewnętrznych EU na okres 30 dni, który został zatwierdzony przez wszystkie Państwa członkowskie strefy Schengen.

Dodatkowo Komisja przedstawiła wytyczne dla państw członkowskich dotyczące środków zarządzania granicami odnoszących się do zdrowia w kontekście sytuacji wyjątkowej związanej z COVID-19.

Celem jest ochrona zdrowia obywateli, zagwarantowanie odpowiedniego traktowania osobom, które są zmuszone do odbycia podróż, a także zapewnienie dostępności towarów podstawowych i usług podstawowych – w tym zalecenia dotyczące wewnętrznych przejść granicznych w ramach transeuropejskiej sieci transportowej (TEN-T) jako przejść granicznych dla „zielonych korytarzy”.

Państwa członkowskie muszą ponadto ułatwiać tranzyt obywateli UE powracających do państwa członkowskiego, którego są obywatelami lub w którym mają miejsce zamieszkania.

Polacy poza UE a utrudniony powrót do domu

Wobec przywróconych kontroli, zakazów wjazdów a także odwołanych lotów do domu, osoby pozostające obecnie poza granicami kraju, które chciałyby wrócić – mają bardzo utrudnione zadanie. W Polsce została wprowadzona akcja rządu oraz PLL Lot – #lotdodomu, inne państwa członkowskie UE również organizują wsparcie dla swoich obywateli.

Najbardziej problematyczny wydaje się jednak powrót do domu z państw trzecich. Należy pamiętać, że podczas podróży zagranicznych, w kryzysowych sytuacjach jak ta, można liczyć zawsze na opiekę konsularną.

W przypadku, gdy znajdujemy się w państwie nienależącym do Unii Europejskiej, w którym nie ma polskiej ambasady czy konsulatu, jako obywatele UE mamy prawo do pomocy konsularnej ze strony przedstawicielstw innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

Zasądzone koszty procesu wraz z odsetkami – zwłoka przegranej strony może sporo kosztować

Zasada, zgodnie z którą wierzycielowi od dochodzonej przez niego należności głównej należą się odsetki, gdy dłużnik spóźnia się z zapłatą – nawet w sposób przez siebie niezawiniony, jest już powszechnie znana.

Jednak od 7 listopada 2019 r. podobna reguła znajduje zastosowanie również w odniesieniu do kosztów postępowania cywilnego, o których sąd rozstrzyga w kończącym je orzeczeniu.

Co składa się na koszty postępowania?

Przypomnijmy, że koszty postępowania to koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony strony w procesie. Składają się na nie w szczególności: poniesione przez stronę koszty sądowe, wynagrodzenie i wydatki pełnomocnika, koszty sądowe oraz koszty nakazanego przez sąd osobistego stawiennictwa strony.

Od kiedy należne odsetki?

Obecnie stronie, na rzecz której koszty procesu zostaną zasądzone, przysługują od nich również odsetki, w wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie. Należą się one za czas od dnia uprawomocnienia się orzeczenia, którym je zasądzono, do dnia ich zapłaty na rzecz strony, która wygrała spór.

W odniesieniu do wyroków sądów odwoławczych oraz Sądu Najwyższego, a więc, gdy orzeczenie stanie się prawomocne już z chwilą wydania, naliczanie kwoty odsetek rozpocznie się dopiero po upływie tygodnia od dnia ogłoszenia rozstrzygnięcia – do dnia zapłaty. Jeśli ww. orzeczenie podlega doręczeniu z urzędu – termin ten zacznie biec po upływie tygodnia od dnia jego doręczenia stronie obowiązanej do ich uiszczenia do dnia zapłaty.

Nowe przepisy przewidują jednocześnie przypadki, w których odsetki od kwot poniesionych wydatków przysługiwać będą jeszcze przed wydaniem orzeczenia kończącego sprawę. Decyzję taką może podjąć sąd, jeśli strona wygrywająca w toku procesu poniosła szczególnie wysoki wydatek podlegający zwrotowi. Chodzi tu zwłaszcza o znaczną zaliczkę na poczet przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego, który w okolicznościach danego przypadku okazał się być niezbędny. Wówczas na wniosek strony obciążonej obowiązkiem uiszczenia takiej zaliczki, termin początkowy naliczania odsetek może zostać przez sąd ustalony już na dzień poniesienia tego wydatku.

Kto jest obowiązany do zapłaty?

W zależności od rozstrzygnięcia sądu, obowiązkiem zapłaty kosztów procesu oraz naliczanych odsetek może zostać powód, pozwany, obie strony lub żadna z nich.

Powód jako przegrywający proces co do zasady zostanie obciążony odsetkami, jeżeli:

  • sąd oddali wyrokiem powództwo w całości;
  • sąd odrzuci pozew;
  • postępowanie zostanie umorzone na skutek upływu okresu zawieszenia postępowania;
  • postępowanie zostanie umorzone na skutek cofnięcia pozwu przez powoda;
  • pomimo zasadności swojego roszczenia, które pozwany spełnił w toku postępowania powód nie cofnął pozwu, sąd ostatecznie oddalił jego żądanie, mimo jego zasadności w chwili wytoczenia powództwa.

Pozwany zaś będzie uznany za przegrywającego proces, jeżeli sąd uwzględni powództwo skierowane przeciwko niemu, wydając wyrok lub nakaz zapłaty.

Odsetki, o których mowa, podobnie zresztą jak same koszty procesu, zasądzane na rzecz strony, a nie jej pełnomocnika. Jeśli więc zapłata jego wynagrodzenia nastąpić ma po zakończonym procesie,  odsetki przyznane przez sąd od tego wynagrodzenia należeć będą się tylko, gdy wynikać będzie to z umowy z mocodawcą.

Cel zmian

Wprowadzone zmiany odchodzą więc od zasady nominalnego rozliczenia poniesionych w toku procesu kosztów, tj. w wysokości, w jakiej zostały poniesione. Było to szczególnie dotkliwe przy długotrwałych sporach, gdzie z reguły siła nabywcza ponoszonych wydatków spadała w biegiem toczącego się postępowania. Przyjęte nowe rozwiązanie ma więc na celu przynajmniej częściową rekompensatę straty jaką poniosła strona wygrywająca spór z powodu zamrożenia środków, wyłożonych w toku postępowania. Co istotne, nowe zasady, przewidujące obciążanie strony odsetkami od zasądzonych kosztów stosuje się tylk

Umowa dowodowa w sprawach gospodarczych – czym jest i kiedy znajdzie zastosowanie?

Nowością wprowadzoną do Kodeksu Postępowania Cywilnego w związku z przywróceniem postępowań w sprawach gospodarczych jest umowa dowodowa.

Jest ona rodzajem umowy procesowej, na podstawie której strony mogą uzgodnić wyłączenie określonych dowodów w postępowaniu gospodarczym w sprawie z określonego stosunku prawnego, który nawiązał się między nimi na podstawie określonej umowy. Kluczowy zadaniem opisanej instytucji jest więc uwypuklenie zasady, że to strony postępowania cywilnego odgrywać mają kluczową rolę w wyznaczaniu kierunku procesu i tym samym mogą przyczynić się do sprawniejszego rozwiązania trawiącego je sporu.

Skutkiem zawarcia umowy dowodowej jest zakaz dopuszczenia przez sąd z urzędu dowodu, który strony wspólnie postanowiły wyłączyć z materiału procesowego. Wyłączenie to nie dotyczy dowodów przeprowadzonych już przez sąd przed ich wykluczeniem w porozumieniu stron.

Jak powinna wyglądać umowa dowodowa?

By zapobiec podważania istnienia i postanowień umowy dowodowej, konieczne jest, by została zawarta na piśmie (pod rygorem nieważności) lub ustnie przed sądem. Jeśli strony zawarły kilka następujących po sobie umów dowodowych – w razie wątpliwości – przyjmuje się, że umowa późniejsza utrzymuje w mocy te postanowienia umowy wcześniejszej, które da się z nią pogodzić. Jednocześnie, umowa zawarta z zastrzeżeniem terminu lub warunku nie będzie mogła być uznana za ważną.

Umowa dowodowa musi dotyczyć konkretnego stosunku prawnego, który dodatkowo wynika z umowy cywilnoprawnej. Niedopuszczalne jest więc, by objąć nią łącznie całość stosunków, jakie występują pomiędzy danymi stronami. Oznacza to, że nie może ona odnosić się do roszczeń wynikających ze stosunków pozaumownych, w szczególności zaś z czynów niedozwolonych. Nie ma natomiast momentu granicznego, w którym umowa dowodowa może być zawarta. Można wiec podpisać ją nawet po powstaniu sporu.

Co można objąć wyłączeniem?

Umowa dowodowa może wyłączyć z postępowania dowodowego „określone dowody”. Na tym tle pojawiają się wątpliwości, czy oznacza to, że strony mogą jedynie uzgodnić wyłączenie konkretnych dowodów, np. zeznań świadków, opinii biegłych sądowych, czy też można umówić się na ograniczenie np. liczby powoływanych dowodów.

Są zalety…

Nowe rozwiązanie ma przede wszystkim przyspieszyć rozstrzygnięcia sądowych sporów pomiędzy przedsiębiorcami. Może to przejawiać się chociażby poprzez rezygnację z dowodu w postaci opinii biegłego, których sporządzanie zajmuje w reguły długie miesiące, co wydłuża przedłuża procedowanie i opóźnia wydanie ostatecznego orzeczenia.

… i obawy.

Ogólne sformułowanie przepisów rodzi jednak również wątpliwości w ich praktycznym stosowaniu przez przedsiębiorców. W szczególności obawy budzi ryzyko narzucania przez silniejsze strony kontraktów biznesowych wyłączenia niektórych dowodów już na etapie negocjowania i zawierania umowy głównej. Nie można pominąć też potencjalnej chęci utrudnienia sądowi dojścia do prawdy materialne poprzez zatajenie nieprawidłowości w prowadzanej przez stronę działalności, właśnie poprzez odpowiednio wczesne wyłączenie niewygodnych dla niej źródeł dowodowych.

Sądy na etapie rozpatrywania sporów będą miały możliwość unieważnienia umowy, jeśli uznają, że w sposób nieuprawniony zapewnia przewagę jednej ze skonfliktowanych stron. Wymagać będzie to jednak jednostkowej oceny, dokonywanej dopiero na etapie postępowania sądowe. Dlatego tak istotne staje się posługiwanie się nowym narzędziem z rozwagą i ostrożnością – w szczególności przy zawieraniu umowy dowodowej w formie proponowanej z góry przez kontrahenta.

Zmiana właściwości miejscowej dla roszczeń z umów

Niezwykle często rozstrzygane przez sądy cywilne spory wynikają ze stosunków umownych łączących zwaśnione strony, a dotyczyć mogą one w szczególności kwestii związanych z wykonaniem, rozwiązaniem, ustaleniem istnienia umowy, jak również roszczeń odszkodowawczych powstałych na tle niewykonania bądź nienależytego wykonania zobowiązania. W takim wypadku powód może wytoczyć powództwo według właściwości ogólnej pozwanego albo przed sąd miejsca wykonania umowy (właściwość przemienna).

W tym pierwszym przypadku będzie to sąd, w okręgu którego pozwany ma miejsce zamieszkania bądź siedzibę, jeżeli nie jest osobą fizyczną. Natomiast właściwość przemienną dla tego typu powództw reguluje przepis art. 34 §1 k.p.c. zgodnie z którym powództwo o zawarcie umowy, ustalenie jej treści, o zmianę umowy oraz o ustalenie istnienia umowy, o jej wykonanie, rozwiązanie lub unieważnienie, a także o odszkodowanie z powodu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy można wytoczyć przed sąd miejsca jej wykonania.

Obszerna nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego z 4 dnia lipca 2019 roku, której większość przepisów weszła w życie z dniem 7 listopada 2019 roku istotnie zmieniła sposób ustalania właściwości miejscowej sądu w oparciu o właściwość przemienną, bowiem do art. 34 dodany został paragraf drugi wprowadzający definicję miejsca wykonania umowy, zgodnie z którą za miejsce wykonania umowy uważa się miejsce spełnienia świadczenia charakterystycznego dla umów danego rodzaju, w szczególności w przypadku:

  1. sprzedaży rzeczy ruchomych – miejsce, do którego rzeczy te zgodnie z umową zostały lub miały zostać dostarczone;
  2. świadczenia usług – miejsce, w którym usługi zgodnie z umową były lub miały być świadczone.

W poprzednim stanie prawnym przepisy Kodeksu postępowania cywilnego nie zawierały definicji tego pojęcia, w związku z czym korzystano z rozumienia nadanego przez przepis art. 454 §1 Kodeksu cywilnego zgodnie z którym jeżeli miejsce spełnienia świadczenia nie jest oznaczone ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione w miejscu, gdzie w chwili powstania zobowiązania dłużnik miał zamieszkanie lub siedzibę. Jednakże świadczenie pieniężne powinno być spełnione w miejscu zamieszkania lub w siedzibie wierzyciela w chwili spełnienia świadczenia; jeżeli wierzyciel zmienił miejsce zamieszkania lub siedzibę po powstaniu zobowiązania, ponosi spowodowaną przez tę zmianę nadwyżkę kosztów przesłania.

Szczególną uwagę należy zwrócić na zdanie drugie powyższego przepisu, które wskazuje, że zobowiązanie pieniężne wynikające z umowy powinno zostać spełnione w miejscu zamieszkania lub w siedzibie wierzyciela. Odczytywanie przepisu art. 34 k.p.c. za pomocą definicji długu oddawczego unormowanej w art. 454 §1 k.c. umożliwiało wierzycielom wytaczanie powództw o zapłatę do sądów właściwych ze względu na swoje miejsce zamieszkania (siedzibę), a nie dłużników.

Skutkiem dodania paragrafu drugiego po art. 454 §1 k.p.c. jest definitywne odejście od interpretowania miejsca wykonania umowy jako miejsca zamieszkania (siedziby) wierzyciela. Ustawodawca przy definiowaniu miejsca wykonania umowy posłużył się znaną doktrynie prawa prywatnego międzynarodowego teorią świadczenia charakterystycznego, którą wykorzystał także prawodawca unijny do wskazania prawa właściwego dla zobowiązań umownych w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 593/2008 z dnia 17 czerwca 2008 roku w sprawie prawa właściwego dla zobowiązań umownych (Rzym I). Zgodnie z tą koncepcją świadczeniem charakterystycznym jest to świadczenie, które pozwala odróżnić daną umowę od innych stosunków zobowiązaniowych oraz dzięki któremu realizowana jest jej podstawowa funkcja. W związku z czym świadczeniem takim, co do zasady, nigdy nie jest świadczenie pieniężne, gdyż samo zobowiązanie do zapłaty nie jest przejawem charakterystyczności (swoistości) żadnego stosunku umownego. (zob. J. Mucha, [w:] T. Zembrzuski (red.), Kodeks postępowania cywilnego. Tom I., art. 34, pkt 7, LEX 2019).

Rozwiązanie to sprawia, że w przeważającej większości powództw o zapłatę powstałych na tle stosunku umownego sądem właściwym miejscowo będzie sąd, w okręgu którego miejsce zamieszkania (siedzibę) ma dłużnik, a nie wierzyciel. Jest to zamierzony zabieg ustawodawcy przyświecający przy lipcowej nowelizacji k.p.c., której nadrzędnym celem jest przyspieszenie biegu postępowań sądowych. Uniemożliwienie wytaczania powództw przed sąd właściwy dla miejsca zamieszkania (siedziby) powoda ma na celu „odciążenie” sądów wielkomiejskich, bowiem większość powództw o zapłatę wytaczana jest przez przedsiębiorców, którzy swoje siedziby mają we większych ośrodkach miejskich, przez co czas oczekiwania na rozpoznanie podobnej trudności sprawy w sądach w mniejszych miejscowościach był krótszy.

Z tym zabiegiem koresponduje także zmiana obowiązku badania przez sąd swojej właściwości z urzędu. W poprzednim stanie prawnym w sytuacji, gdy nie zachodził przypadek właściwości wyłącznej, sąd badał swoją właściwość miejscową wyłącznie na zarzut pozwanego podniesiony przed wdaniem się w spór co do istoty sprawy (art. 202 k.p.c. w brzmieniu sprzed nowelizacji z dnia 4 lipca 2019 roku). W związku z czym, jeżeli powód wniósł pozew świadomie do sądu niewłaściwego miejscowo, a pozwany okoliczności tej nie zarzucił przy pierwszej czynności procesowej, sądem właściwym do końca postępowania był sąd, do którego złożony został pozew. Z racji, że jedyną negatywną konsekwencją świadomego wytaczania powództw przed sąd niewłaściwy miejscowo było tylko wydłużenie postępowanie ze względu na konieczność przekazania sprawy sądowi właściwemu, z mechanizmu tego wierzyciele bardzo chętnie korzystali.

Po nowelizacji, niewłaściwość dającą się usunąć za pomocą umowy stron sąd bierze pod rozwagę z urzędu tylko do czasu doręczenia pozwu. (art. 200 §12 zd. 1 k.p.c.). Niewątpliwie narzędzie to wyegzekwuje pełniejszą realizację przepisów o właściwości miejscowej niż dotychczas.

Odnosząc się do zmian związanych z właściwością miejscową zwrócić uwagę należy jeszcze na wzmocnienie pozycji konsumenta, bowiem zgodnie z nowo dodanym paragrafem 2 do art. 38 k.p.c. przepisów o właściwości przemiennej nie stosuje się do spraw przeciwko konsumentom. Jak wynika z uzasadnienia projektu ustawy nowelizującej k.p.c., realizujący na terenie całej Polski przedsiębiorcy posiadający swoje siedziby w największych miastach (głównie w Warszawie) wykorzystywali art. 34 k.p.c. w zw. 454 k.c. w celu wytoczenia powództwa przed sądem dla nich najdogodniejszym, a często znacznie oddalonym od miejsca zamieszkania konsumenta. Co istotne, wprowadzenie do k.p.c. pojęcia świadczenia charakterystycznego uzasadnione zostało właśnie koniecznością ochrony konsumenta.

Nowelizację przepisów o właściwości przemiennej sporów wynikających z umów należy ocenić negatywnie. Po pierwsze, dla całkowitego wykluczenia nadużywania przez przedsiębiorców właściwości przemiennej przy powództwach o świadczenie pieniężne (art. 34 k.p.c. w zw. z art. 454 k.c.) wystarczyło zakończyć na wyłączeniu możliwości stosowania przepisów o właściwości przemiennej w stosunkach z konsumentami (co też uczyniono poprzez wprowadzenie art. 38 § 2 k.p.c.). W obecnym stanie prawnym art. 34 k.p.c. nie ma zastosowania w przypadku powództw, w których pozwanym jest konsument. Po drugie, znowelizowany przepis art. 34 §1, 2 k.p.c. będzie miał znaczenie w sporach między przedsiębiorcami, co znacznie utrudni windykację roszczeń przedsiębiorcom sprzedającym towary lub świadczącym usługi na odległość, co w nowoczesnej gospodarce jest coraz powszechniejsze. Wprowadzanie do każdej zawieranej umowy klauzuli wskazującej sąd właściwy dla rozpoznania ewentualnego sporu rozwiązuje tą niedogodność jedynie częściowo, gdyż umowa taka dla swej procesowej skuteczności musi być zawarta w formie pisemnej (art. 46 k.p.c.), co zwłaszcza przy mniejszych transakcjach oraz postępującej digitalizacji nie zawsze jest standardem w obrocie.

Nowy obowiązek od 07 listopada – doręczenia pism przez komornika sądowego

Dnia 07 listopada weszła w życie kolejna część przepisów rozległej nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego. Jednym z nowych obowiązków, jaki spoczął na stronie inicjującej postępowanie sądowe, będzie potrzeba powierzenia komornikowi sądowemu doręczenia pozwu lub innego pisma procesowego.

Zgodnie z nowym przepisem art. 1391 k.p.c., jeżeli pozwany, pomimo dwukrotnej awizacji przesyłki, nie odebrał pozwu lub innego pisma procesowego wywołującego potrzebę podjęcia obrony jego praw, a w sprawie nie doręczono mu wcześniej żadnego pisma i nie ma zastosowania przepis art. 139 § 2-31 przewidujący możliwe przypadki doręczenia zastępczego lub inny przepis szczególny przewidujący skutek doręczenia, sędzia przewodniczący zawiadamia o tym powoda, przesyłając mu przy tym odpis pisma dla pozwanego i zobowiązuje go do doręczenia tego pisma pozwanemu za pośrednictwem komornika.

Na doręczenie pisma za pośrednictwem komornika powód mieć będzie dwa miesiące od dnia doręczenia mu zobowiązania. W tym terminie powód winien złożyć do akt sprawy potwierdzenie doręczenia pisma pozwanemu za pośrednictwem komornika albo zwrócić pismo do sądu i wskazać aktualny adres pozwanego lub dowód, że pozwany przebywa pod adresem wskazanym w pozwie.

Po bezskutecznym upływie 2- miesięcznego terminu, sąd będzie mógł z urzędu zawiesić postępowanie.

Co zrobi komornik?

Komornik powinien dokonać doręczenia w omawianym trybie w terminie 14 dni od dnia otrzymania zlecenia, jednak jest to wyłącznie termin instrukcyjny co oznacza, że doręczenie pisma po jego upływie jest skuteczne.

Co istotne, fizycznego doręczenia korespondencji nie musi dokonywać osobiście komornik sądowy. Może to zrobić również asesor komorniczy, aplikant komorniczy lub nawet pracownik kancelarii, działający na podstawie pisemnego upoważnienia komornika.

Jeżeli adresata nie zastano przy próbie doręczenia, komornik ustala, czy adresat zamieszkuje pod wskazanym adresem. Aby to ustalić, komornik może żądać niezbędnych informacji od instytucji innych, aniżeli wymienione w art. 761 §1 pkt 1-12 k.p.c. oraz od osób nieuczestniczących w postępowaniu, a zatem, ze względu na ograniczenie źródeł osobowych, od których komornik może pozyskać informacje, komornik powinien skorzystać z tej możliwości bezpośrednio w trakcie próby doręczenia pisma. Za nieuzasadnioną odmowę udzielenia organowi egzekucyjnemu wyjaśnień lub informacji albo za udzielanie informacji lub wyjaśnień świadomie fałszywych, osoba odpowiedzialna może być na wniosek wierzyciela lub z urzędu ukarana przez komornika grzywną do dwóch tysięcy złotych.

Treść dokonanych podczas próby doręczenia korespondencji ustaleń komornik wciąga do sporządzanego protokołu.

Należy mieć na uwadze, że obowiązek doręczenia pisma bezpośrednio adresatowi wyłącza skuteczność doręczenia tego pisma domownikowi adresata albo innym osobom, choćby nawet podjęły się przekazania przesyłki adresatowi.

Jeżeli próba doręczenia okaże się bezskuteczna, a zgodnie z ustaleniami komornika adresat zamieszkuje pod podanym adresem, w oddawczej skrzynce pocztowej adresata umieszcza się zawiadomienie o podjętej próbie doręczenia wraz z informacją o możliwości odbioru pisma w kancelarii komornika wraz z pouczeniem, że należy je odebrać w terminie 14 dni od dnia umieszczenia zawiadomienia.

Jeżeli pod wskazanym adresem zastano dorosłego domownika adresata, o możliwości odbioru pisma poucza się dodatkowo tego domownika, nie można jednak pisma doręczyć domownikowi. W przypadku bezskutecznego upływu terminu do odbioru pisma, pismo uważa się za doręczone w ostatnim dniu tego terminu, a komornik zwraca pismo podmiotowi zlecającemu doręczenie, informując go o dokonanych ustaleniach oraz o dacie doręczenia.

Natomiast w sytuacji, gdy zgodnie z ustaleniami komornika adresat nie zamieszkuje pod wskazanym adresem, komornik zwraca pismo podmiotowi zlecającemu doręczenie informując go o dokonanych ustaleniach. To samo dotyczy przypadku, gdy komornikowi mimo podjęcia wymaganych czynności nie udało się ustalić, czy adresat zamieszkuje pod wskazanym adresem. W tych przypadkach komornik udziela podmiotowi zlecającemu informacji o dokonanych ustaleniach przez nadesłanie kopii protokołu.

W przypadku zwrotu przez komornika pisma, gdy próba doręczenia okaże się bezskuteczna lub gdy nie udało się ustalić, czy adresat zamieszkuje pod wskazanym adresem, podmiot zlecający może wystąpić do tego komornika z wnioskiem o podjęcie czynności zmierzających do ustalenia aktualnego adresu zamieszkania adresata. W tym celu komornik może żądać niezbędnych informacji od organów podatkowych, organów rentowych, banków, spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Wniosek o dokonanie tych czynności może być jednak skutecznie zgłoszony tylko po uprzednim podjęciu przez komornika próby doręczenia pisma oraz tylko wtedy gdy komornik ustalił, że adresat nie zamieszkuje pod wskazanym adresem albo nie jest możliwe ustalenie tej okoliczności.

Ile to kosztuje?

Opłata stała od doręczenia pism  przez komornika sądowego wynosi 60 złotych. Opłatę pobiera się za doręczenie na jeden adres oznaczonego pisma w sprawie, niezależnie od liczby adresatów tego pisma zamieszkałych pod jednym adresem oraz niezależnie od liczby podjętych prób doręczenia.  Niezależnie od ryczałtowej opłaty, komornik może również domagać się od wnioskodawcy zaliczki na poczet wydatków związanych z doręczeniem (np. koszty przejazdu komornika do innej miejscowości).

Z kolei opłata stała od wniosku o podjęcie czynności zmierzających do ustalenia aktualnego adresu zamieszkania adresata, wynosi 40 złotych.

Nadużycie prawa procesowego – nowy hamulec w procesie cywilnym

Przeciwdziałanie nadużyciom uczestników postępowania – to główne założenie wprowadzonego do Kodeksu Postępowania Cywilnego rozwiązania mającego zahamować ich działania opóźniające  wydanie rozstrzygnięcia w sprawie.

Zgodnie nowym założeniem, obowiązującym od 7 listopada 2019 r., z uprawnienia przewidzianego w przepisach postępowania stronom i uczestnikom postępowania nie będzie wolno czynić użytku niezgodnego z celem, dla którego je ustanowiono (art. 41 KPC).

Przepis opiera się na klauzuli generalnej. Co za tym idzie, nie mówi wprost, jakie zachowania stron uważane będą za niezasługujące na ochronę prawną, i jakie konsekwencje prawne pociągną za sobą.

Co zostanie uznane za nadużycie?

Jakkolwiek sam przepis nie wymienia przypadków, w których ma znaleźć zastosowanie, uzasadnienie do projektu ustawy wskazuje zwłaszcza na:

  • wnoszenie jako pozwu pisma niezawierającego żądania rozpoznania sprawy sądowej,
  • wniesienie pozwu oczywiście bezzasadnego,
  • wnoszenie szeregu wniosków o wyłączenie sędziego,
  • wnoszenie szeregu zażaleń́ w tym samym lub zbliżonym przedmiocie,
  • wnoszenie szeregu wniosków o sprostowanie, uzupełnienie lub wykładnię wyroku.

Co prawda ww. sytuacje dotyczą uprawnień, gwarantowanych uczestnikom postępowania przepisami KPC. Jednak, jak wynika z doświadczenia sądów, uprawnienia te, w praktyce nadużywane, nie zmierzają̨ do osiągniecia celu, dla którego poszczególne instytucje procesowe zostały przewidziane. Co więcej, stosowane nagminnie, naruszają prawo pozostałych uczestników do rozstrzygnięcia sprawy w rozsądnym czasie, godzą w prawo do rzetelnego procesu, a w globalnym ujęciu utrudniają powszechne prawo do sprawnego działania wymiaru sprawiedliwości.

Na czym polegać będą sankcje za nadużycie?

Wprowadzony przepis art. 41 KPC nie zawiera również sankcji za dopuszczenie się przez stronę lub innego uczestnika postępowania nadużycia prawa procesowego. Wymienione zostały one w art. 2262 § KPC. Polegać mogą na:

  • nałożeniu grzywny;
  • nałożeniu na stronę nadużywającą obowiązku zwrotu kosztów w części większej, niż wskazywałby wynik sprawy, a nawet zwrotu kosztów w całości – niezależnie od wyniku sprawy, odpowiednio do spowodowanej tym nadużyciem zwłoki w jej rozpoznaniu;
  • przyznaniu od strony nadużywającej kosztów procesu podwyższonych (maksymalnie  dwukrotnie) odpowiednio do spowodowanego tym nadużyciem zwiększenia nakładu pracy strony przeciwnej na prowadzenie sprawy – na wniosek tejże strony;
  • podwyższeniu stopy odsetek zasądzonych (maksymalnie  dwukrotnie) od strony, której nadużycie spowodowało zwłokę w rozpoznaniu sprawy, za czas odpowiadający tej zwłoce.

Kodeks nie wyłącza możliwości kumulowania ww. sankcji nałożonych na nadużywający podmiot. Każdorazowo jednak, przed zastosowaniem któregoś z ww. środków, sąd będzie musiał pouczyć stronę, której zachowanie świadczyć może o nadużyciu prawa procesowego, o możliwej reakcji ze strony organu.

Ocenny charakter nadużycia

Co istotne, posłużenie się ogólnym sformułowaniem przepisu ma na celu, by sąd każdorazowo mógł ocenić, czy działanie strony, która formalnie korzysta w przysługującego jej na mocy przepisów KPC prawa, nie dopuszcza się nadużycia. Badany powinien tu być więc faktyczny, a nie deklarowany przez stronę cel, jakim się kieruje. To zapewnić ma elastyczność stosowania nowego rozwiązania.

Ustalenie, czy w przypadku konkretnej sprawy sądowej strona lub uczestnik postępowania dopuścił się naruszenia prawa procesowego będzie wymagało od sądu wnikliwej oceny okoliczności towarzyszących takiemu postępowaniu. Niewątpliwie podstawą sankcji stać może się wyłącznie uzasadnione stwierdzenie, że zachowanie danego podmiotu jest nakierowane na nierzetelny i nieakceptowany przepisami cel, jakim może być w szczególności dążenie do utrudnienia lub przedłużenia procedowania.

Dla kogo prawo do dnia wolnego od pracy w Wielki Piątek?

Inicjatywa zmiany przepisów wprowadzających dodatkowe dni ustawowo wolne od pracy pojawia się regularnie. Niezależnie od powszechnie obowiązujących przepisów, każdy pracodawca ma możliwość samodzielnego zwolnienia swoich pracowników od obowiązku wykonywania pracy z prawem do zachowania wynagrodzenia również w wyznaczonym prze siebie dniu roboczym.

Zagadnienie to powraca rokrocznie przy okazji takich dni jak Wigilia Bożego Narodzenia, Sylwester, długi weekend majowy, czy Wielki Piątek. Znaczna część tych wydarzeń ma związek ze świętami o charakterze religijnym. To zaś rodzi pytanie – czy przy takiej okazji udzielać wolnego wszystkim pracownikom firmy, czy tylko tym obchodzącym dane święto? W końcu, czy pracodawca ma w ogóle prawo żądania od pracownika informacji na temat jego przynależności religijnej i różnicowania sytuacji podwładnych ze względu na nią?

Nad tym zagadnieniem pochylił się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Rozpatrywana przez niego sprawa dotyczyła austriackich przepisów prawa pracy, przewidujących, że dodatkowym odpłatnym dniem wolnym dla członków Kościołów ewangelickich wyznania augsburskiego i helweckiego, Kościoła starokatolickiego i Kościoła ewangelicko‑metodystycznego jest także Wielki Piątek.

Wyrok TSUE z 22 stycznia 2019 r. (sygn.: C-193/17) wydany został na skutek wątpliwości sądu austriackiego, czy takie odmienne traktowanie pracowników różnych wyznań można uznać jako uzasadniony w świetle prawa unijnego pozytywny i szczególny środek w celu wyeliminowania niedogodności w wykonywaniu praktyk religijnych w tym dniu.

Dzień wolny tylko dla niektórych grup stanowi dyskryminację

W ocenie TSUE  krajowe przepisy, przewidujące, że Wielki Piątek jest dniem wolnym od pracy tylko dla pracowników – członków niektórych Kościołów i jedynie ci pracownicy mają prawo – jeżeli są zobowiązani pracować w ten dzień – do dodatku za dzień wolny od pracy, stanowią bezpośrednią dyskryminację ze względu na religię.

Co ważne Trybunał uznał, że sytuacja pracownika będącego członkiem któregoś z ww. Kościołów jest taka sama jak innych pracowników pragnących dnia odpoczynku lub rekreacji w Wielki Piątek, dla których ten dzień nie jest dniem wolny od pracy. Wynika to z faktu, że udzielenie wolnego w Wielki Piątek nie jest uzależnione od wywiązania się przez pracownika z określonego obowiązku religijnego w tym dniu. Istotna jest tylko jego formalna przynależność do któregoś z Kościołów, choćby nawet nie odczuwał obowiązku lub potrzeby obchodzenia tego święta. Osoba ta może więc swobodnie dysponować, zgodnie ze swoim własnym uznaniem, okresem wolnym od pracy, np. poprzez odpoczynek i rekreację.

W ocenie Trybunału Sprawiedliwości rozwiązania obowiązującego w Austrii nie można uznać za konieczne do ochrony wolności religii. Z tego powodu – o ile przepisy krajowe nie są dostosowane do wymogów unijnych – pracodawca, który nie chce narazić się na zarzut dyskryminacji w zatrudnieniu, powinien zapewnić pracownikom nienależącym do żadnego z uprzywilejowanych Kościołów identyczne traktowanie z pracownikami – członkami któregoś z tych Kościołów.

Dni wolne w Polsce

Jak przytoczony wyrok wpływa na naszą krajową rzeczywistość? Zgodnie z obowiązującymi przepisami Wielki Piątek uznawany jest w Polsce za zwykły dzień roboczy. Nie uzależniają one również przyznania jakiegokolwiek dnia wolnego od deklaracji przynależności do określonej grupy społecznej, w tym wyznaniowej. Zrównują w tym zakresie wszystkich pracowników. Jednak jeśli pracodawca sam zdecyduje się na udzielenie dodatkowego dnia wolnego swoim pracownikom, nie powinien on różnicować tego uprawnienia z uwagi na ich cechy niezwiązane z wykonywaną pracą, jaką jest m.in. wyznanie.

Decydując się więc na przyznanie, chociażby z okazji Wielkiego Piątku lub weekendu majowego dodatkowego dnia wolnego od pracy, konieczne jest, by udogodnienie to dotyczyło wszystkich pracowników, których sytuacja jest w zakładzie pracy jest porównywalna. Inne działanie pociąga za sobą realne ryzyko zarzutu dyskryminacji poszczególnych pracowników ze względu na niedozwolone kryterium jakim jest w szczególności religia lub  wyznanie, a co za tym idzie

Ta kara jest za wysoka!

Kara umowna jest jednym ze sposobów zabezpieczenia prawidłowego wykonania umów, często stosowanym zwłaszcza w umowach między przedsiębiorcami. Zdarza się jednak, że jej wysokość – mimo zgodnego określenia jej przez strony w umowie na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania umowy – jest zbyt wysoka w stosunku do niewykonanej części umowy. Czy można jakoś zmniejszyć wysokość tej kary?

Czytaj dalej Ta kara jest za wysoka!

Czy ten związek można zakończyć…?

Kilka porad na temat sposobów wyjścia z franczyzy.

Zazwyczaj zaczyna się kolorowo. Początkujący przedsiębiorca, nieznający dobrze tajników rządzących rynkiem, wpada na pomysł założenia własnego biznesu, z pomocą przychodzi franczyzodawcy, który znacząco ułatwi mu start, udostępniając know – how, umożliwiając wykorzystywanie oznaczeń firmowych, znaków towarowych, nazw etc. Franczyzodawca oczywiście dąży do tego, aby pozyskać jak najwięcej podmiotów chętnych do współpracy. Zaczyna się  jak cudownie, wszyscy świetnie się dogadują. Czasami jednak „przyjaźń” pomiędzy partnerami słabnie…i co wtedy?

Czytaj dalej Czy ten związek można zakończyć…?

Kilka kroków przed dłużnikiem, czyli jak zaspokoić należność pomimo uszczuplenia majątku

Wierzyciel oraz dłużnik od momentu powstania zobowiązania toczą z sobą cichą wojnę. Wierzyciel dąży do zaspokojenia swojej należności (co specjalnie nie dziwi), dłużnik natomiast często podejmuje próbę ocalenia majątku przed nieuniknioną egzekucją komorniczą, zwyczajnie wyzbywając się go. Takie działanie spotkało się jednak z odpowiedzią ustawodawcy, który wprowadził do przepisów kodeksu cywilnego instytucję skargi pauliańskiej. Na czym polega rzeczona skarga? Jak przeprowadzić postępowanie sądowe realizujące założenia powyższej instytucji? O tym w dzisiejszym wpisie.

  Czytaj dalej Kilka kroków przed dłużnikiem, czyli jak zaspokoić należność pomimo uszczuplenia majątku