Nowe obostrzenia w związku z pandemią koronawirusa – od 28 grudnia

W czwartek rząd zapowiedział nowe obostrzenia w związku z pandemią koronawirusa. Choć żaden akt prawny (rozporządzenie, ustawa) jeszcze nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw, rząd na konferencji prasowej ogłosił, że od 28 grudnia wprowadzone zostaną zmiany w obostrzeniach. W dzisiejszym wpisie przybliżę, na czym będą one polegać.

Zaczniemy od obostrzenia najbardziej kontrowersyjnego, czyli zakazu przemieszczania się od Sylwestra od godziny 19:00 do godziny 6:00 w Nowy Rok. Prawidłowość dotychczasowego sposobu uregulowania zakazu z początku pandemii (rozporządzeniem zamiast ustawy) budziła pewne wątpliwości prawników. Nie przesądzając jak kwestia zostanie uregulowana tym razem zauważamy tylko, że od zakazu istnieć będą wyjątki takie jak konieczność przemieszczania się w celach służbowych (np. na pierwszą zmianę w Nowy Rok). Inne wyjątki mają – zgodnie z zapowiedzią rządu – zostać umieszczone w stosownym akcie prawnym, gdy zostanie już opublikowany.

Po drugie, zmieniają się zasady kwarantanny – od 28 grudnia każda osoba, która wróciła do Polski z zagranicy środkami transportu zbiorowego (np. autobusy, pociągi) zobowiązana będzie do odbycia takiej kwarantanny. Ma ona trwać 10 dni.

Zamknięte zostaną ponownie galerie handlowe. Działać w nich będą mogły wyłącznie sklepy pierwszej potrzeby, takie jak sklepy spożywcze, drogerie i apteki. Co istotne, w sklepach będzie obowiązywał reżim – przebywać w nich będzie mogła wyłącznie jedna osoba na 15 mkw. Hotele z kolei mają być dostępne tylko dla medyków. Czynne będą hotele pracownicze.

Nieczynne będą stoki narciarskie, a infrastruktura sportowa dostępna będzie tylko dla wykonujących trening profesjonalistów.

Dzieci i młodzież do 16. roku życia mają będą miały zakaz przemieszczania się od poniedziałku do piątku między godziną 8:00 a 16:00. Wyjątek w tym zakresie przewidziano dla półkolonii.

Jak już wspomniałam, wszystkie te zapowiedzi na razie wynikają z zapowiedzi rządowych. Nie opublikowano jeszcze stosownego aktu prawnego regulującego te kwestie, co umożliwiłoby analizę przepisów i ustalenie, jakie dokładnie skutki będzie niosła regulacja.

Zabezpieczenie roszczenia w sprawach pomiędzy przedsiębiorcami

Zmartwieniem przedsiębiorców kierujących na drogę sądową sprawy o zapłatę jest często kondycja finansowa pozywanego kontrahenta. Wniesienie pozwu jest uwarunkowane od uiszczenia opłaty sądowej, zależnej od wysokości dochodzonego roszczenia. Do tego dochodzą koszty zaangażowania profesjonalnego pełnomocnika oraz biegnące odsetki za opóźnienie. Procesy sądowe często trwają latami, a przez ten czas sporo może się zmienić. W takim przypadku warto rozważyć możliwość skorzystania z instytucji zabezpieczenia.

Warto tym bardziej, że niedługo upłynie pierwszy rok obowiązywania ułatwień proceduralnych dla przedsiębiorców domagających się udzielenia zabezpieczenia. Zacznijmy jednak od krótkiego wprowadzenia.

W każdej sprawie cywilnej podlegającej rozpoznaniu przez sąd można żądać udzielenia zabezpieczenia. Sąd może udzielić zabezpieczenia przed wszczęciem postępowania lub w jego toku. Zabezpieczenie roszczeń pieniężnych (a z takim najczęściej występują przedsiębiorcy) następuje  między innymi przez:

a. zajęcie ruchomości, wynagrodzenia za pracę, wierzytelności z rachunku bankowego albo innej wierzytelności lub innego prawa majątkowego;

b. obciążenie nieruchomości obowiązanego hipoteką przymusową;

c. ustanowienie zakazu zbywania lub obciążania nieruchomości, która nie ma urządzonej księgi wieczystej lub której księga wieczysta zaginęła lub uległa zniszczeniu;

d. ustanowienie zakazu zbywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu;

e. ustanowienie zarządu przymusowego nad przedsiębiorstwem lub gospodarstwem rolnym obowiązanego albo zakładem wchodzącym w skład przedsiębiorstwa lub jego częścią albo częścią gospodarstwa rolnego obowiązanego.

Sąd nie udziela jednak zabezpieczenia w każdym przypadku,  w jakim zostanie złożony wniosek. W tym celu niezbędne jest wykazanie tak zwanego interesu prawnego oraz  uprawdopodobnienie roszczenia.

Interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia istnieje wtedy, gdy brak zabezpieczenia uniemożliwi lub poważnie utrudni wykonanie zapadłego w sprawie orzeczenia lub w inny sposób uniemożliwi lub poważnie utrudni osiągnięcie celu postępowania w sprawie. Wykazanie realizacji tej przesłanki z reguły było wysoce utrudnione, ze względu na brak wiedzy zainteresowanego na temat kondycji finansowej dłużnika. Trudnym zadaniem było również wykazywanie, że określona przeszkoda w zaspokojeniu roszczenia może pojawić się w niedalekiej przyszłości.

Uprawdopodobnienie natomiast nie jest tożsame z „udowodnieniem”, wystarczające jest takie zaprezentowanie okoliczności sprawy, aby potencjalnie możliwym było wykazanie w przyszłości roszczenia.

Przesłanki udzielenia zabezpieczenia, które muszą być spełnione łącznie, to uprawdopodobnienie roszczenia oraz uprawdopodobnienie istnienia interesu prawnego w jego udzieleniu. Aby przedsiębiorcy mogli jednak częściej korzystać z instytucji zabezpieczenia, ustawodawca wprowadził pewne ułatwienie. Zgodnie bowiem z przepisem art. 7301 § 21 k.p.c. interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia uważa się za uprawdopodobniony, gdy spełnione zostaną następujące przesłanki:

  1. żądającym zabezpieczenia jest powód dochodzący należności zapłaty z tytułu transakcji handlowej w rozumieniu ustawy z 8.03.2013 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (Dz.U. z 2019 r. poz. 118 ze zm.);
  2. wartość tej transakcji nie przekracza 75 tysięcy złotych,
  3. dochodzona należność nie została uregulowana
  4. od dnia upływu terminu jej płatności upłynęły co najmniej 3 miesiące.

Tym samym, przedsiębiorcy są zobligowani w dalszym ciągu do uprawdopodobnienia roszczenia, jednak nie muszą już  uprawdopodobniać interesu prawnego w udzieleniu zabezpieczenia. W uzasadnieniu projektu nowelizacji wskazano, że ograniczenie nowej regulacji do świadczeń pieniężnych z tytułu transakcji handlowych, których wartość nie przekracza 75 000 zł, wynika z wyważenia interesu wierzyciela i dłużnika. Z jednej strony, projektodawca dostrzegł zatem potrzebę zwiększenia ochrony wierzycieli w związku ze spotykanym w obrocie procederem wytransferowywania majątku przez dłużnika. Z drugiej strony, zasadne było uwzględnienie sytuacji drugiej strony danej transakcji. Kwota przekraczająca 75 tys. zł mogłaby istotnie wpłynąć na możliwość kontynuowania przez dłużnika działalności gospodarczej.

Wprowadzone rozwiązanie powinno zabezpieczyć interesy dłużników, ponieważ kryterium pozwalającym na zastosowanie projektowanego przepisu jest „wartość transakcji handlowej”, a nie wartość przedmiotu sporu. Tym samym kryterium różnicującym jest wartość całej transakcji handlowej (tj. umowy), niezależnie od tego, czy dochodzona jest jedynie jej część czy też całość.

Brak zdolności do zawarcia umowy przez osobę dorosłą

Czasami zdarza się, że klienci zadają pytanie – czy możliwe jest, w sytuacjach skrajnych, pozbawienie osoby możliwości zawierania umów i dokonywania innych czynności prawnych? Czy można pozbawić dorosłą osobę zdolności do czynności prawnych? Zapraszam na tekst o ubezwłasnowolnieniu.

Pełna zdolność do czynności prawnych – w pewnym uproszczeniu – polega na tym, że osoba ma prawo do w pełni samodzielnego zaciągania zobowiązań w prawie cywilnym. Osoba taka może dokonywać czynności prawnych, nabywając i tracąc prawa, wywołując tym samym określone skutki prawne. Osoba taka może samodzielnie zawierać umowy czy rozporządzać swoim majątkiem.

Zdarzają się jednak określone sytuacje, w których mimo osiągnięcia pełnoletniości, osoba taka nie może swobodnie dokonywać czynności prawnych. Pozbawienie strony zdolności do czynności prawnych nazywamy ubezwłasnowolnieniem. Może nastąpić całkowite lub częściowe ubezwłasnowolnienie osoby.

Do ubezwłasnowolnienia może dojść, jeśli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, określona osoba nie jest w stanie kierować swym postępowaniem. Chodzi o taki stan, gdy określona osoba nie ma świadomego kontaktu z otoczeniem oraz możliwości intelektualnej oceny swojej sytuacji, swojego zachowania i wywołanych nim następstw.

Co istotne, w nauce prawa toczy się debata na temat tego, czy samo rażące marnotrawstwo również nie powinno być przesłanką dokonania ubezwłasnowolnienia. Choć obecnie nie jest, to często wskazuje się, że marnotrawstwo może wskazywać na potrzebę zbadania zdolności osoby do świadomego kierowania swoim postępowaniem.

Wniosek o rozpoczęcie postępowania w sprawie ubezwłasnowolnienia złożyć może małżonek osoby, której dotyczy wniosek o ubezwłasnowolnienie, jej krewni w linii prostej (rodzice, dziadkowie, dzieci) oraz rodzeństwo, a także jej przedstawiciel ustawowy. Wniosek taki składa się do sądu okręgowego właściwego dla miejsca zamieszkania osoby, która ma być ubezwłasnowolniona. Jeśli osoba taka nie ma miejsca zamieszkania, to wskazuje się miejsce jej pobytu.

W postępowaniu biorą także udział – oprócz osoby składającej wniosek i osoby, której dotyczyć ma wniosek o ubezwłasnowolnienie – małżonek oraz przedstawiciel ustawowy takiej osoby. Postępowanie takie toczy się z udziałem prokuratora.

Jak wygląda postępowanie? Przede wszystkim sprowadza się ono do ustalenia, z udziałem biegłych, czy zachodzą wyżej opisane przesłanki do stwierdzenia, że osoba powinna zostać ubezwłasnowolniona. Osobę taką należy wysłuchać niezwłocznie po rozpoczęciu postępowania, w obecności biegłego psychologa i ewentualnie psychiatry lub neurologa. Jeżeli z osobą nie ma kontaktu, również należy stwierdzić to w protokole po wysłuchaniu biegłego lekarza i psychologa.

Efektem postępowania jest wyznaczenie osoby opiekuna (lub kuratora dla osób ubezwłasnowolnionych częściowo). W przypadku osób ograniczonych do czynności prawnych ważność tej czynności (np. zawartej umowy) zależy od zgody kuratora.

Z mojego doświadczenia wynika, że sprawy takie – z uwagi na każdorazową konieczność zasięgnięcia opinii biegłych sądowych oraz generalne przeciążenie polskich sądów sprawami – trwają dość długo. Niejednokrotnie warto jednak przeprowadzić takie postępowanie, dla dobra samej osoby, która miałaby być ubezwłasnowolniona.

Strajk Kobiet a nieobecność w pracy – rozwiewamy wątpliwości

W środę na ulice polskich miast wyszły tysiące osób biorących udział w tzw. Ogólnopolskim Strajku Kobiet. Wiele z nich zdecydowało się nie przyjść w tym dniu do pracy. Z czym taka nieobecność wiąże się na gruncie przepisów prawa pracy i jak powinien potraktować ją pracodawca?

Sam Strajk nie usprawiedliwia absencji

Jakkolwiek nazwa wydarzenia przywodzi na myśl jedną z najczęstszych form akcji protestacyjnych, to Strajk Kobiet nie jest strajkiem w rozumieniu przepisów prawa. Ten zdefiniowany jest w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, zgodnie z którą strajk polega na zbiorowym powstrzymywaniu się pracowników od wykonywania pracy w celu rozwiązania sporu dotyczącego ich interesów w szczególności w zakresie warunków pracy, płac lub świadczeń socjalnych oraz praw i wolności związkowych.

Mając na uwadze odmienny charakter wydarzenia z 28 października, jego uczestnicy nie korzystali więc z samego tylko jego faktu z prawa do wstrzymania się w tym dniu od pracy.

Jak usprawiedliwić nieobecność w pracy?

Ze względu na to, że udział w publicznej manifestacji nie podlega szczególnej regulacji, nieobecność z tego powodu w pracy lub powstrzymywanie się od jej wykonywania potraktowane może zostać – na zasadach ogólnych – jako nieusprawiedliwiona nieobecność lub niewykonywanie poleceń przełożonych – a tym samym uznane za naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych.

W jakich okolicznościach pracodawca może jednak uznać nieobecność w pracy z uwagi na udział w Strajku Kobiet za usprawiedliwioną?

  • Urlop wypoczynkowy – jest najłatwiejszym rozwiązaniem pozwalającym na uzyskanie dnia wolnego. Należy jednak pamiętać, że to do pracodawcy należy decyzja o jego udzieleniu – niezależnie od motywów wniosku pracownika. Urlop wypoczynkowy powinien być uprzednio uzgodniony z pracodawcą, by nie wpływał negatywnie na funkcjonowanie całego zespołu. Za czas urlopu pracownik nabywa prawo do uzyskania wynagrodzenia urlopowego – tak jakby był to normalny czas pracy
  • Urlop na żądanie – stworzony ze swej istoty na doraźne i nieprzewidziane okoliczności. Pracodawca ma obowiązek jego udzielenia, o ile pracownik zawnioskuje o to nie później niż w dniu rozpoczęcia urlopu. Co istotne, jego wymiar w skali roku nie może przekraczać 4 dni i wliczany jest do liczby przysługujących pracownikowi dni urlopu wypoczynkowego.  W zakresie wynagrodzenia urlop ten wywołuje skutki jak urlop wypoczynkowy.
  • Urlop bezpłatny – możliwy do wykorzystania w szczególności, gdy pracownik w danym roku wykorzystał już całość urlopu wypoczynkowego, co aktualnie z uwagi na wiosenny lockdown dotyka wielu zatrudnionych. Wymaga pisemnego wniosku pracownika i może zostać udzielony na dowolną liczbę dni. Jednak co istotne – okres urlopu bezpłatnego wiąże się de facto z zawieszeniem stosunku pracy, co powoduje w szczególności utratę prawa do wynagrodzenia, jak również nie wlicza się do okresu, od którego zależą uprawnienia pracownicze.
  • Zwolnienie na załatwienie spraw osobistych – o ile pracodawca wyrazi na to zgodę, nieobecność w pracy z uwagi na Strajk Kobiet potraktowana może być również jako kilkugodzinne lub całodniowe zwolnienie w celu załatwienia spraw osobistych. Wymaga to jednak pisemnego wniosku pracownika. Nie wystarcza tu więc ustne porozumienia z pracodawcą. Za czas takiego zwolnienia prawo do wynagrodzenia co do zasady nie przysługuje. Może on jednak zostać przez pracownika odpracowany w zaproponowanym przez niego terminie. Każdorazowo zależy to jednak od decyzji pracodawcy, który nie jest związany w tym zakresie wnioskiem pracownika.
  • Decyzja pracodawcy – wielu pracodawców zdecydowało, że w dniu Strajku Kobiet udziela swoim podwładnym zwolnienia od pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia – bez konieczności jego odpracowania. Takie rozwiązanie – z uwagi na brak regulacji w tym zakresie – jest dopuszczalne w oparciu o uzgodnienie obydwu stron stosunku pracy. W szczególności wymaga ono uwzględnienia decyzji pracownika co do skorzystania lub nie z takiego rozwiązania. Wynika to z faktu, że do podstawowych obowiązków pracodawcy należy zapewnienie możliwości świadczenia pracy przez pracownika gotowego do wykonywania swoich obowiązków, a pracownikowi przysługuje roszczenie o dopuszczenie go do pracy.

Umowy cywilnoprawne – brak szczególnych uprawnień

Co istotne, wymienione wyżej instytucje przewidziane przepisami Kodeksu Pracy znajdują zastosowanie jedynie do osób zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę. Nie obejmują więc w szczególności osób współpracujących na podstawie umów cywilnoprawnych. Zgodnie z ich istotą za czas ich niewykonywania nie przysługuje wynagrodzenie. Nie wyklucza to oczywiście możliwości odmiennego uregulowania tej kwestii przez same strony umowy. Mogą więc one ustalić określone okoliczności pozwalające na okresowe nie wykonywanie zleconych obowiązków z zachowaniem prawa do całości lub części wynagrodzenia. Jednak to tej grupy zatrudnionych nie znajdą zastosowania gwarancje dotyczące zwolnień lub odpracowania absencji przewidziane wyłącznie dla pracowniczego stosunku zatrudnienia.

Stwierdzenie nabycia spadku a dział spadku

Czym różni się stwierdzenia nabycia spadku od działu spadku? Dla prawników odpowiedź może wydać się absurdalnie prosta, ale dla wielu osób wcale nie jest takie oczywiste, w jakiej kolejności przeprowadza się czynności związane z postępowaniem spadkowym. Dzisiaj kilka słów wyjaśnienia na temat stwierdzenia nabycia spadku i działu spadku!

Śmierć osoby bliskiej jest niewątpliwie trudnym zdarzeniem dla członków rodziny. Często nie wiedzą oni o tym, jak postępować i co robić celem uregulowania spraw prawnych i majątkowych po osobie zmarłej. Wtedy pada pytanie, jak – krok po kroku – przeprowadzić postępowanie spadkowe. Tłumaczymy im wtedy o konieczności zainicjowania dwóch procedur – stwierdzenia nabycia spadku oraz działu spadku.

Stwierdzenie nabycia spadku

Stwierdzenie nabycia spadku to postępowanie, w którym dochodzi do ustalenia, kto i w jakiej części (stwierdzonej ułamkiem) dziedziczy po osobie zmarłej, czyli spadkodawcy. Może to nastąpić albo przed sądem, albo przed notariuszem, który sporządzi akt poświadczenia dziedziczenia. W procedurze tej ustala się krąg spadkobierców tj. kto dziedziczy i w jakiej części, a także to, czy jakaś osoba dziedziczyć nie może (np. na skutek uznania przez sąd za osobę niegodną dziedziczenia).

Podstawą do stwierdzenia nabycia spadku może być testament, o ile takowy został sporządzony. Gdy testamentu nie ma lub stwierdzono, że jest on nieważny dochodzi do dziedziczenia ustawowego, które polega na tym, że krąg spadkobierców określa się według przepisów Kodeksu cywilnego.

Zasadniczo zatem stwierdzenie nabycia spadku służy określeniu tego, kto dziedziczy i w jakim ułamku po spadkodawcy.

Przykład: zmarła Pani Edeltrauda. Mąż Pani Edeltraudy zmarł kilka lat przed nią, mieli 3 dzieci, wszystkie w świetnym zdrowiu, nie zostawiła testamenty. Zgodnie z obowiązującymi przepisami spadek dziedziczą dzieci po 1/3.

Dział spadku

Kolejny krok to dział spadku – polega na ustaleniu, co konkretnie wchodzi w skład spadku (nieruchomości, ruchomości etc.) i podziale tego między konkretne osoby. Zasadniczo pod względem wartości otrzymane przedmioty powinny odpowiadać takiemu ułamkowi, w jakim stwierdzono nabycie spadku przez konkretnego spadkobiercę.

Przykład: wróćmy do Pani Edeltraudy. Już wiemy, że każda z jej latorośli otrzyma 1/3 spadku. W skład spadku wchodzi 90.000,00 zł, co za tym idzie, w wyniku podziału każde z dzieci otrzyma 30.000,00 zł.

Oczywiście spadkobiercy mogą w zawartej między sobą umowie w różny sposób określić to, kto co nabywa.

Przykład: okazuje się, że jednak Pani Edeltradua zostawiła jeszcze trochę biżuterii i stary zegarek, przedmioty różnej wartości. Rodzeństwo ustala, że biżuteria zostanie podzielona między córki, a zegarek dostanie syn.

W braku porozumienia spadkobierców, każdy z nich może złożyć wniosek o dokonanie działu spadku przez sąd. Sąd ustali wtedy, co wchodzi w skład spadku, a następnie dokona podziału poszczególnych przedmiotów wchodzących w skład spadku, tak aby każdy otrzymał tyle ile mu się należy.

Oczywiście istnieje cały szereg tak rodzajów testamentów, jak i kilka grup dziedziczenia ustawowego. Różne też są przyczyny uznania osoby za niegodną dziedziczenia, a nawet wydziedziczenia (czyli pozbawienia zachowku). Istnieje też cały szereg możliwych rozwiązań i wymogów związanych z działem spadku. Wszystkie te kwestie jeszcze omówimy w przyszłości na naszym blogu.

Jak skutecznie pomniejszyć swoją należność? O potrąceniu w szczegółach.

Jak pisała Ola w ostatnim artykule [klik] dokonanie potrącenia prowadzi do wzajemnego umorzenia wierzytelności do wysokości wierzytelności niższej oraz wygaśnięcia zobowiązania. Jak się jednak okazuje, nie w każdej sytuacji możemy skorzystać z tego rozwiązania. Kluczowe znaczenie ma moment, w którym chcemy dokonać potrącenia oraz rodzaj potrącanej należności. I o tym w dzisiejszym wpisie.

Potrącenie należności podatkowej

Potrącenie jest też sposobem wygaśnięcia (w całości lub części) zobowiązania podatkowego. W zakresie należności publicznoprawnych nie jest dopuszczalne stosowanie przepisów kodeksu cywilnego.

Potrącenie zobowiązań podatkowych dotyczyć może zobowiązań podatkowych bieżących, jak i  zaległych. Wierzytelność podatnika może zostać zaliczona, na jego wniosek, również na poczet przyszłych zobowiązań. Potrącenia można dokonać z określonych przepisami wierzytelności podatnika wobec Skarbu Państwa (gminy), pod warunkiem że wierzytelność jest bezsporna (wynika z prawomocnego orzeczenia sądu lub organu administracji albo jest niekwestionowana przez dłużnika), jak również jest wymagalna i wzajemna. Należy przy tym pamiętać, że podatki stanowiące dochód budżetu państwa potrącane są z wierzytelności wobec Skarbu Państwa, a podatki lokalne – z wierzytelności wobec jednostek samorządu terytorialnego.

Potrącenie w toku procesu sądowego

Jeżeli sprawa zawisła przed sądem, możliwości dokonania skutecznego potrącenia zawężają się. Ma to związek z niedawno wprowadzoną nowelizacją kodeksu postępowania cywilnego, w ramach której ograniczono możliwość podnoszenia w toku procesu zarzutu potrącenia.

Przed nowelizacją w toku procesu można było zgłosić zarzut potrącenia z jakąkolwiek cywilnoprawną wierzytelnością wzajemną. Obecnie, zgodnie z nowym art. 2031 k.p.c., podstawą zarzutu potrącenia może być tylko wierzytelność pozwanego z tego samego stosunku prawnego co wierzytelność dochodzona przez powoda, chyba że wierzytelność pozwanego jest niesporna lub uprawdopodobniona dokumentem niepochodzącym wyłącznie od pozwanego.

Ten sam stosunek prawny, z którego wynikać ma wierzytelność wzajemna, nie powinien być interpretowany bardzo wąsko. Obydwie wierzytelności nie muszą wynikać z jednej umowy. Dopuszcza się sytuację, w której przykładowo jedna wierzytelność będzie wynikać z umowy pożyczki, a druga z powiązanej z nią umowy poręczenia.

Co jednak istotne, zgłoszenie zarzutu potrącenia  w toku procesu wymaga uprzedniego złożenia dłużnikowi wzajemnemu oświadczenia woli o potrąceniu. Innymi słowy, o potrąceniu nie można wspomnieć po raz pierwszy w toku procesu. Podniesienie zarzutu oznaczać musi, że już wcześniej oświadczenie o potrąceniu zostało złożone. Za pomocą procesowego zarzutu potrącenia pozwany może zatem powołać się na potrącenie (oświadczenie woli), jakie nastąpiło w przeszłości. Oczywiście zarzut potrącenia może być połączony z oświadczeniem woli o potrąceniu, jeżeli oświadczenie to nie zostało uprzednio złożone, jednak należy pamiętać o wyodrębnieniu od siebie tych dwóch czynności.

Należy również pamiętać, że  pozwany może podnieść zarzut potrącenia nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch tygodni od dnia, gdy jego wierzytelność stała się wymagalna.

Zarzut potrącenia może zostać podniesiony tylko w piśmie procesowym. Nie można zatem zgłosić zarzutu potrącenia w formie ustnej, do protokołu rozprawy.

Potrącenie po ogłoszeniu upadłości

Jeżeli dłużnik wzajemny ogłosił upadłość, sytuacja nieco się komplikuje.

Zgodnie z art. 93 ustawy Prawo upadłościowe, potrącenie wierzytelności upadłego z wierzytelnością wierzyciela jest dopuszczalne tylko wtedy, jeżeli obie wierzytelności istniały w dniu ogłoszenia upadłości, chociażby termin wymagalności jednej z nich jeszcze nie nastąpił.

Do potrącenia przedstawia się całkowitą sumę wierzytelności upadłego, a wierzytelność wierzyciela tylko w wysokości wierzytelności głównej wraz z odsetkami naliczonymi do dnia ogłoszenia upadłości. Wierzyciel, który chce skorzystać z prawa potrącenia, składa o tym oświadczenie nie później niż przy zgłoszeniu wierzytelności.

Wyżej omówione przepisy stosuje się wyłącznie do potrącenia między wierzytelnością w stosunku do upadłego i wierzytelnością upadłego, która należy do masy upadłości. Jeżeli natomiast potrącenie następuje między wierzytelnością wierzyciela a wierzytelnością upadłego, która nie należy do masy upadłości, odbywa się ono na ogólnych zasadach, tj. art. 498-505 k.c.

Możliwe jest zatem wystąpienie dwóch różnych sytuacji występowania wierzytelności podlegających potrąceniu. Pierwsza mieć będzie miejsce wtedy, gdy obie wierzytelności powstały przed ogłoszeniem upadłości, a więc stan potrącalności istnieje w dniu ogłoszenia upadłości (w takiej sytuacji ma zastosowanie art. 93 ustawy Prawo upadłościowe). Druga sytuacja  występować będzie wtedy, gdy obie wierzytelności powstały po ogłoszeniu upadłości, a więc stan potrącalności powstaje po ogłoszeniu upadłości – w takiej sytuacji potrącenie odbywa się na zasadach ogólnych, czyli na podstawie przepisów kodeksu cywilnego.

Powyższe omówienie nie stosowi pełnego omówienia zagadnienia dotyczącego instytucji potrącenia w przepisach prawa. Wobec konkretnych rodzajów należności mogą mieć zastosowanie przepisy szczególne. Przed złożeniem oświadczenia woli o potrąceniu należy zawsze wnikliwie zbadać, czy dokonana przez nas czynność odniesie zamierzony rezultat w postaci zmniejszenia zobowiązania lub jego całkowitego wygaśnięcia.

Potrącenie jako metoda zaspokajania roszczeń

Najczęściej stosowanym sposobem wykonania świadczenia pieniężnego jest po prostu zapłata sumy pieniężnej. Możliwe są jednak inne sposoby na wygaśnięcie zobowiązania. Jednym z nich jest potrącenie, polegające na możliwości skompensowania należności w sytuacji, gdy dwa podmioty są jednocześnie względem siebie wierzycielami i dłużnikami.

Zgadza się – zapłata nie jest jedynym możliwym sposobem rozliczenia z kontrahentem. W określonych sytuacjach rozliczyć można się niejako „bezgotówkowo”, i nie chodzi tu absolutnie o zapłatę za pomocą karty płatniczej czy polecenia przelewu. Trzeba pamiętać, że gdy dwa podmioty znajdą się w takiej sytuacji, że wzajemnie są sobie winne określone należności, to mogą je skompensować (czyli dokonać potrącenia należności).

Warunkami skuteczności takiego zabiegu jest to, by przedmiotem takiego potrącenia były pieniądze lub rzeczy oznaczone co do gatunku, a obie wierzytelności były wymagalne (czyli termin na ich spełnienie np. zapłatę upłynął) i mogły być dochodzone przed sądem lub przed innym organem państwowym (czyli np. nie można złożyć oświadczenia o potrąceniu, jeśli nasza wierzytelność pochodzi z gry lub zakładu, chyba że gra lub zakłady były zakazane lub nierzetelne, a także gdy nasza wierzytelność jest przedawniona). Ważne, aby pamiętać, że cechę wymagalności i możliwości dochodzenia przed sądem lub innym organem musi posiadać wierzytelność tego podmiotu, który dokonuje potrącenia.

Dokonanie potrącenia powoduje, że obie wierzytelności umarzają się wzajemnie do wysokości wierzytelności niższej. Tłumacząc z języka prawnego na język polski w praktyce oznacza to, że jeśli pan Iksiński wystawił panu Igrekowskiemu fakturę na 2.200 złotych, a pan Igrekowski panu Iksińskiemu – na tysiąc, to złożenie oświadczenia o potrąceniu spowoduje, że pan Igrekowski będzie musiał zapłacić panu Iksińskiemu 1.200 złotych, a pan Iksiński panu Igrekowskiemu nie będzie musiał płacić nic.

Warto pamiętać, że potrącenia dokonuje się przez złożenia oświadczenia drugiej stronie. Ma ono moc wsteczną od chwili, kiedy potrącenie stało się możliwe (czyli od momentu spełnienia opisanych wyżej przesłanek). W zasadzie przepisy prawa nie przewidują żadnych szczególnych uwarunkowań co do treści i formy oświadczenia o potrąceniu, jednakże zalecane jest wyraźne określenie wierzytelności, które ulegają potrąceniu, określenie że dochodzi do potrącenia, daty i podpisu osoby uprawnionej do reprezentacji podmiotu (np. w przypadku spółek). Warto, aby takie oświadczenie złożyć w formie pisemnej i mieć potwierdzenie, że druga strona się z nim zapoznała (takim potwierdzeniem może być zwrotne potwierdzenie odbioru lub adnotacja osoby uprawnionej do odbioru oświadczenia na tym oświadczeniu).

Nie można zapominać, że możliwość dokonania potrącenia nie jest nieograniczona. Nie można na przykład dokonać potrącenia wierzytelności przedawnionej (chyba że potrącenie stało się możliwe w momencie, kiedy wierzytelność ta nie była jeszcze przedawniona). Nie można także potrącić wierzytelności nieulegających zajęciu (chodzi o takie świadczenia, których nie można zająć w postępowaniu egzekucyjnym np. świadczenia z pomocy społecznej), wierzytelności o dostarczenie środków utrzymania (np. alimenty, wierzytelności z umowy o rentę), wierzytelności wynikających z czynów niedozwolonych (określonych w Kodeksie cywilnym – np. w zakresie odpowiedzialności deliktowej, czyli opartej na zasadzie winy czy odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny) oraz wierzytelności, co do których potrącenie jest wyłączone przez przepisy szczególne (np. brak jest możliwości potrącenia przez wspólnika i akcjonariusza swoich wierzytelności wobec spółki kapitałowej z wierzytelnością spółki względem wspólnika/akcjonariusza).

Kończąc należy zwrócić uwagę, że zajęcie wierzytelności przez osobę trzecią wyłącza umorzenie tej wierzytelności przez potrącenie tylko wtedy, gdy dłużnik stał się wierzycielem swego wierzyciela dopiero po dokonaniu zajęcia albo gdy jego wierzytelność stała się wymagalna po tej chwili, a przy tym dopiero później aniżeli wierzytelność zajęta. Potrącenie, choć jest zatem stosunkowo prostym sposobem na wygaśnięcie zobowiązania, to nie zawsze może być dokonane. Warto więc pamiętać o kilku kwestiach poruszonych w tym wpisie.

Kiedy sąd orzeka rozwód?

Tak, tak, to wcale nie jest takie oczywiste – sąd nie zawsze musi orzec rozwód kiedy tylko złożymy pozew rozwodowy. Może zdarzyć się sytuacja, gdy mimo złożenia pozwu rozwodu nie będzie. Sąd zbada bowiem, czy zachodzą pozytywne i negatywne przesłanki uzasadniające zakończenie związku małżeńskiego. O co chodzi i na co więc należy uważać – zapraszam do lektury?

Mimo że najczęściej klienci przychodzący na pierwszą konsultację w sprawach rozwodowych skupiają się na kwestiach winy za rozkład pożycia, wysokości ewentualnych alimentów czy władzy rodzicielskiej i sposobu ustalenia kontaktów z małoletnim dzieckiem, to zawsze ustalamy, czy nie istnieje pewnego rodzaju ryzyko, że rozwód może nie zostać w ogóle udzielony. Choć w praktyce sytuacje te należą do wyjątkowych, to poniżej opisane okoliczności sąd rozwodowy bada za każdym razem, nawet w przypadku, gdy małżonkowie już wcześniej zgodnie ustalili istotne z ich punktu widzenia kwestie i zasadniczo chcą, aby sąd w pewien sposób wyłącznie zatwierdził ich ustalenia – w końcu bez sądu w Polsce rozwieść się nie można.

Zacznijmy od „pozytywów”

Zaczynając od okoliczności, które muszą zaistnieć, aby sąd orzekł rozwód należy skupić się na dwóch kwestiach – tego, czy rozpad pożycia jest trwały oraz tego, czy doszło do rozpadu na wszystkich istotnych z punktu widzenia funkcjonowania małżeństwa płaszczyznach, tj. czy jest zupełny.

Jeżeli chodzi o trwałość rozpadu pożycia, to zasadniczo sąd bada, czy małżeństwa nie da się już uratować. Trwałość rozpadu pożycia jest zresztą tym, co odróżnia rozwód od np. separacji, w przypadku której – mimo zupełnego rozpadu pożycia – nie można jeszcze mówić o jego trwałości. Kiedyś zresztą sądy na tyle mocno realizowały ten postulat, że zasadniczo pierwsza rozprawa rozwodowa miała charakter wyłącznie pojednawczy, koncentrujący się na ratowaniu małżeństwa. Nawet w najprostszej sprawie rozwodowej, w której strony w stu procentach się zgadzały praktycznie niemożliwym było uzyskanie rozwodu już na pierwszej rozprawie. Obecnie jest to jak najbardziej możliwe.

Zupełność rozkładu pożycia bada się na trzech płaszczyznach – fizycznej, emocjonalnej i gospodarczej. Płaszczyzna fizyczna to po prostu określenie tego, czy strony już ze sobą nie współżyją. Sprowadza się najczęściej do zapytania przez sąd, czy pożycie fizyczne ustało i ewentualnie kiedy (z uwagi na konieczność ustalenia trwałości rozpadu pożycia). Jeżeli chodzi o sferę emocjonalną, to chodzi tutaj o uczucia jakie względem siebie żywią małżonkowie. W praktyce bardzo często sąd pyta czy strony ze sobą rozmawiają, jakie panują między nimi relacje i po prostu czy jeszcze się kochają. Ostatnią kwestią jest rozpad na płaszczyźnie gospodarczej – mówiąc w skrócie – czy małżonkowie mają wspólny budżet, razem robią zakupy, sprzątają, piorą. Fakt, że małżonkowie mieszkają dalej ze sobą w jednym domu, nie musi oznaczać, że przesłanka ta została spełniona – jeśli zajmują wspólnie dom np. ze względów ekonomicznych, ale nie chcą razem prowadzić gospodarstwa domowego i funkcjonują jak nie do końca zaprzyjaźnieni współlokatorzy, to w praktyce przesłanka ta zostaje uznana za spełnioną.

Były „pozytywy” to teraz „negatywy”

Oprócz jednak wymienionych „pozytywnych” okoliczności, są również takie, które nie mogą zaistnieć. W przypadku ich wystąpienia sąd nie orzeknie bowiem rozwodu.

Według prawa rozwód nie jest dopuszczalny, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków. Pod tym pojęciem w praktyce kryją się sytuacje, gdy miałoby dojść do radykalnego osłabienia więzi jednego z małżonków z małoletnim dzieckiem oraz np. gdy miałoby dojść do problemów z zaspokajaniem podstawowych potrzeb dziecka. Jak wynika z mojego doświadczenia, oddalenie pozwu rozwodowego na tych podstawach jest wyjątkowo rzadkie – sąd po prostu tak dostosowuje kontakty z dzieckiem i wykonywanie władzy rodzicielskiej oraz wysokość alimentów, aby do takiej sytuacji nie doszło.

Inną kwestią, która spowodować może oddalenie powództwa, jest sytuacja, w której orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. To generalne pojęcie ma do pewnego stopnia uelastycznić prawo tak, aby w sytuacjach rażąco niesprawiedliwych i jednoznacznie negatywnie odbieranych przez pryzmat powszechnie przyjętych norm społecznych sądy miały prawo orzec np. o oddaleniu pozwu rozwodowego. Do takich sytuacji w orzecznictwie sądowym zalicza się np. sytuację, gdy jedno z małżonków jest nieuleczalnie chore, wymaga stałej opieki materialnej i moralnej współmałżonka, a rozwód stanowiłby dla niego rażącą krzywdę.

Ostatnią przesłanką mogącą spowodować oddalenie pozwu o rozwód jest sytuacja, gdy rozwodu żąda małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo że odmowa jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.

Jak zatem widać, z rozwodami, jak to z prawem – nic nie jest zero-jedynkowe i proste. Nawet w przypadku porozumienia między małżonkami co do kształtu rozwodu sąd musi dokonać pewnych ustaleń, aby tego rozwodu udzielić.

Alimenty – od czego zależy ich wysokość?

Alimenty stanowią formę wsparcia w zakresie dostarczenia środków utrzymania oraz środków wychowania. Zakres obowiązku alimentacyjnego może być jednak różny, a na wysokość alimentów wpływa wiele czynników. W dzisiejszym wpisie wyjaśniam, jakie z punktu widzenia orzekania sądu są najważniejsze kryteria wpływające na wysokość alimentów. Zapraszam do lektury!

Istnieje cały zakres osób mogących potencjalnie być zobowiązanymi do wykonywania obowiązku alimentacyjnego. W dzisiejszym wpisie skupimy się jednak nie na odpowiedzi na pytanie „kto” jest zobowiązany do alimentów, ale „ile” owych alimentów może być zobowiązany świadczyć. To ta druga kwestia jest bowiem najczęściej przedmiotem sporu w sądach i to z reguły pierwsze pytanie jakie słyszę: „Pani Mecenas, ale tak teoretycznie ile mogę dostać/ile będę musiał płacić?”.  

Generalną zasadą jest to, że zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Oznacza to, że sąd bada zarówno sytuację osoby uprawnionej do uzyskania świadczenia alimentacyjnego, jak i sytuację osoby zobowiązanej do zapłaty.

Z punktu widzenia osoby uprawnionej sąd bada przede wszystkim kwestię tego, czy ewentualne potrzeby są usprawiedliwione. Zasadniczo sąd zwraca uwagę na fakt, czy strona ma możliwość (nawet potencjalnie) pokrycia tych potrzeb samodzielnie, i jakiego charakteru są to potrzeby. Dobrym przykładem z praktyki naszej kancelarii są potrzeby starszej, niepełnosprawnej osoby (matki zobowiązanego do zapłaty alimentów), która z uwagi na stopień swojej niepełnosprawności miała znaczne usprawiedliwione potrzeby (związane z kosztami leczenia), a z drugiej strony niepełnosprawność ta powodowała, że klientka nie miała jakiejkolwiek możliwości pokrycia tych potrzeb samodzielnie. Otrzymywane przez nią świadczenia z pomocy społecznej były na tyle niskie, że nawet w podstawowym zakresie nie pozwoliły klientce się utrzymać.

Zupełnie inna sytuacja zachodzi, gdy osoba ma możliwość podjęcia pracy i stosowne ku temu kwalifikacje, ale z jakichś przyczyn tej pracy nie świadczy. Oczywiście każda sprawa rozpatrywana jest indywidualnie, tym niemniej w takim przypadku roszczenie alimentacyjne najprawdopodobniej zostanie oddalone. Również dochodzenie alimentów na potrzeby, którym nie można przypisać miana „usprawiedliwionych” najpewniej skończy się przegraną. Do takich należy zaliczyć wydatki na przyjemności np. na członkostwo w klubie fitness, kosmetyczka, czy najnowszy model iPhona. Zupełnie inną kwestią jest z kolei rehabilitacja związana z chorobą.

W zakresie możliwości osoby zobowiązanej do zapłaty alimentów sąd bierze pod uwagę jej możliwości zarobkowe i majątkowe. Nie jest zatem tak (jak powszechnie się sądzi), że wysokość wynagrodzenia jest jedynym czynnikiem wpływającym na ocenę możliwości spełniania obowiązku alimentacyjnego. Osoba o skromnym wynagrodzeniu ale posiadająca zarazem znacznej wartości majątek, który może spieniężyć, w ocenie sądu zostanie uznana za zdolną do ponoszenia alimentów w wyższej wysokości.

Zwrócić też należy uwagę, że w przypadku alimentów na dzieci prawo dopuszcza wykonywanie obowiązku alimentacyjnego względem takiego dziecka poprzez dokonanie osobistych starań o utrzymanie lub o wychowanie małoletniego. Najczęściej w praktyce sprowadza się to do tego, że jeden z rodziców zajmuje się na co dzień dzieckiem (np. po rozwodzie) i ponosi dużą część osobistego wkładu z tym związanego, podczas gdy drugi rodzic widuje dziecko o ustalonych porach. Skutkiem tego najczęściej jest konieczność ponoszenia nieco wyższych kosztów finansowych przez drugiego rodzica (skoro pierwszy rodzic ponosi większe osobiste starania celem wychowania dziecka).

Należy też pamiętać o tym, że w przypadku, gdy osoba już zobowiązania do alimentów w terminie trzech lat przed sądowym ich dochodzeniem bez ważnego powodu zrzeknie się prawa majątkowego lub w inny sposób  dopuści do jego utraty albo jeżeli zrzeknie się zatrudnienia lub zmieni je na mniej zyskowne, to sąd nie uwzględni wynikłej stąd zmiany przy ustalaniu zakresu świadczeń alimentacyjnych. Pisząc bardziej obrazowo – próba zmniejszenia wynagrodzenia lub np. dokonania darowizny domu na inną osobę celem pogorszenia swojego stanu majątkowego na potrzeby postępowania w sprawie o alimenty nie będzie przez sąd uwzględniana przy określaniu zakresu świadczenia alimentacyjnego.

Finalnie zwrócić uwagę należy także na to, że przy ustalaniu zakresu świadczeń alimentacyjnych nie bierze się pod uwagę niektórych świadczeń, takich jak: świadczenia z pomocy społecznej lub funduszu alimentacyjnego, świadczenia, wydatki i inne środki finansowe związane z umieszczeniem dziecka w pieczy zastępczej, 500 plus, świadczenia rodzinne, o których mowa w ustawie o świadczeniach rodzinnych, czy rodzicielskie świadczenie uzupełniające, o którym mowa w ustawie o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym.

Jak zatem widać, na zakres alimentów wpływ ma cały szereg czynników, którym sąd orzekający w konkretnej sprawie może przypisać większą lub mniejszą istotność, w zależności od okoliczności sprawy. Sprawy alimentów są zatem traktowane indywidualnie w każdym przypadku i trudno je wzajemnie ze sobą porównywać.

Dzień dobry, czy już można? – otwarcie granic wewnętrznych

W ostatnim wpisie [klik], kiedy zaczęła się całe zamieszanie z pandemią, pisałam o zamykaniu granic i wznowieniu kontroli celnej – dla starszych był to pewnego rodzaju powrót do przeszłości, dla młodych coś zupełnie nowego – kontrola na granicy? Paszport? Ale jak to?

Teraz, kiedy po zamrożeniu wszystko zaczyna wracać do nowej normalności Polska ponownie zaczyna otwierać się na świat. I tak, dnia 10 czerwca na stronie internetowej Kancelarii Premiera został zamieszczony komunikat w sprawie otwarcia granic wewnętrznych Polski. Decyzja Polski została następnie przekazana Komisji Europejskiej i Państwom członkowskim.

Od 13 czerwca można odbywać podróże na terenie Unii Europejskiej oraz przekraczać granice wewnętrzne Unii Europejskiej w zakresie wjazdu i wyjazdu, a także tranzytu. Zniesienie kontroli granicznych oznacza zatem powrót do trybu podróżowania, obowiązującego przed wybuchem pandemii. W szczególności, od soboty, po przekroczeniu granic wewnętrznych podróżujący nie muszą odbywać 14-dniowej kwarantanny. Niewątpliwie wiadomość ta cieszy bardzo wiele osób i to nie tylko w perspektywie zbliżających się wakacji. Wśród moich znajomych zdarzały się sytuacje, gdzie członkowie rodziny zostali rozdzieleni np. z uwagi na różne obywatelstwo i przez okres kilku tygodni nie mogli się spotkać w realu, pozostawał jedynie Internet.

Granice wewnętrzne pozostałych państw członkowskich UE

Również tym razem Polska nie jest jedynym krajem członkowskim, który zdecydował się na otwarcie granic wewnętrznych. Część państw członkowskich zaczęła częściowo znosić wprowadzone ograniczenia w podróżach wewnątrz Unii Europejskiej, łącznie ze zniesieniem obowiązku przechodzenia kwarantanny, część zapowiada dopiero zniesienie ograniczeń. Obecnie granice otwarły m.in. Niemcy, Portugalia, Francja, Belgia, Włochy i Chorwacja,  a także z pewnymi ograniczeniami m.in. Holandia, Austria i Grecja.

Komisja Europejska wydała komunikaty uzupełniające wytyczne z 16 marca kolejno 17 marca, 8 kwietnia, 8 i 15 maja 2020r.,w których zachęcała państwa członkowskie do przedłużania tymczasowych ograniczeń w podróżowaniu w zakresie podróży, które nie są niezbędne łącznie do 15 czerwca 2020r.

11 czerwca 2020r. Komisja Europejska skierowała do Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiej
i Rady komunikat w zakresie oceny wdrożenia tymczasowych ograniczeń podróży, które nie są niezbędne (dalej: Komunikat), w którym wskazany został rekomendowany termin stopniowego znoszenia ograniczeń w przekraczaniu granic wewnętrznych UE jako 15 czerwca 2020r. W Komunikacie Komisja zachęca Państwa, które nie zdecydowały się jeszcze na otwarcie granic do stopniowego znoszenia kontroli na granicach wewnętrznych oraz innych ograniczeń w podróżowaniu.

Co z granicami zewnętrznymi?

Stopniowe znoszenie kontroli na granicach oraz pozostałych ograniczeń w podróżowaniu na razie dotyczy wyłącznie granic wewnętrznych Unii Europejskiej.

W zakresie otwarcia granic zewnętrznych Komisja w Komunikacie zaleca aby dotychczasowe ograniczenia obowiązywały do dnia 30 czerwca 2020r. Dodatkowo, wskazany został mechanizm koordynacji znoszenia restrykcji w tym względzie, jak np. sporządzenie listy państw trzecich do 30.06.2020r., co do których ograniczenie w podróżach może zostać zniesione od 1 lica 2020r.

Już teraz Komisja wskazała Albanię, Bośnię i Hercegowinę, Kosowo, Czarnogórę, Północną Macedonię i Serbię jako państwa, do których restrykcje powinny zostać zniesione od 01.07.2020r.

W zakresie pozostałych państw, które nie zdecydują się na otwarcie granic, powinny zostać wprowadzone wyjątki dotyczące:

  • obywateli UE oraz państw Strefy Schengen oraz rezydentów UE wraz z rodzinami, które pozwolą im na swobodne podróżowanie (państwa członkowskie mogą jednak powziąć stosowne środki zapobiegawcze jak nałożenie obowiązku odbycia kwarantanny bądź inne temu podobne – środki takie nie powinny być jednak dalej idące aniżeli te nakładane na własnych obywateli);
  • specjalnej kategorii osób, których podróż jest uzasadniona z uwagi na ich funkcję lub potrzeby, powinna ona uwzględniać również obywateli państw trzecich odbywających podróż celem studiowania, są wysoko wyspecjalizowanymi pracownikami bądź ich zatrudnienie jest istotne z uwagi na sytuację ekonomiczną a ich praca nie może zostać przełożona bądź wykonana zdalnie.

Już można, ale nie wszędzie

W Polsce ograniczenia podróżowania w granicach UE zostały zniesione już 13 czerwca 2020r. nie jest to jednak data, w której wszystkie Państwa członkowskie zniosą te ograniczenia. Zniesienie ograniczeń w podróżowaniu nie dotyczy również podróży do państw trzecich.

15 czerwiec 2020r. jako data wskazana przez Komisję, dotycząca otwarcia granic wewnętrznych, nie jest wiążąca dla państw członkowskich. Ustalają one samodzielnie możliwość wjazdu na ich terytorium.

Jeśli będziemy podróżować w granicach UE – w drodze powrotnej do Polski nie będziemy poddawani obowiązkowej kontroli granicznej (choć mogą się zdarzyć kontrole wyrywkowe – tak jak to miało miejsce przed 15 marca 2020r.),  a także nie będziemy poddawani obowiązkowej kwarantannie.

Zanim jednak udamy się za granicę powinniśmy sprawdzić, czy w kraju docelowym nie będziemy poddani ew. dodatkowym środkom, jak np. konieczności poddania się izolacji. Informacje takie są dostępne m.in. na stronie MSZ, stronie internetowej placówek dyplomatycznych kraju docelowego, a także w zakresie krajów Europu na oficjalnej stronie internetowej UE – Re-open EU (https://reopen.europa.eu/pl).

Niestety, na podróż do bardziej egzotycznych zakątków świata przyjdzie nam jeszcze poczekać…