Afera Amber Gold, czyli o prawach pokrzywdzonego słów kilka

Niedawno na naszym blogu Jurand pisał o instytucji oskarżyciela posiłkowego. Ostatnie przesłuchanie przed sejmową komisją zajmującą się badaniem afery Amber Gold skłoniło mnie do napisania kilku słów, uzupełniających ten temat o kwestię uprawnień pokrzywdzonych w sytuacji, gdy spotykają się oni z biernością i niechęcią podjęcia sprawy przez organy ścigania.

Kilka dni temu przed sejmową komisją śledczą odbyło się przesłuchanie pani prokurator Barbary Kijanko, która prowadziła sprawę Amber Gold po złożeniu zawiadomienia przez Komisję Nadzoru Finansowego. O ile wierzyć dziennikarzom, pani prokurator najpierw odmówiła wszczęcia postępowania, potem je umorzyła, a na końcu zawiesiła, przez co spółka mogła dalej funkcjonować na rynku. Przesłuchanie ukazało, że stopień skomplikowania sprawy przerósł instytucję, której ufało wielu Polaków. Nie jednak na samym problemie funkcjonowania prokuratury będę się koncentrował. Myślę, że ciekawy artykuł na ten temat możecie Państwo znaleźć tutaj. Ja postaram się opisać ścieżkę, którą należy podążać, jeśli złożone przez nas zawiadomienie nie odniesie oczekiwanego rezultatu.

Pokrzywdzony

Na samym początku uzyskujemy status pokrzywdzonego. Nie wnikając w szczegóły: pokrzywdzonym jest osoba, której dobra prawne ucierpiały w związku z przestępstwem. Jeśli czujemy się osobą pokrzywdzoną, możemy złożyć odpowiednie zawiadomienie w organach ścigania. W przypadku Amber Gold zawiadomienie złożyła KNF i chociaż nie jest ona pokrzywdzonym, to mogła to uczynić jako podmiot dbający o prawidłowość i pewność obrotu finansowego.

Pierwsze rozstrzygnięcie

Po złożeniu zawiadomienia mamy dwie opcje. Albo organy ściągania odmówią wszczęcia postępowania, albo podejmą decyzję o wszczęciu śledztwa (względnie dochodzenia). Ponieważ decyzja o odmowie wszczęcia postępowania jest dla nas rozstrzygnięciem negatywnym, przysługuje nam prawo jej zaskarżenia. Na to mamy 7 dni od daty otrzymania informacji odmownej. Zażalenie rozpatruje sąd, który także może podjąć dwie decyzje: tj. albo zażalenie uwzględnić i przekazać sprawę do dalszego prowadzenia, albo utrzymać postanowienie w mocy. To drugie rozwiązanie niestety zamyka nam drogę do działania na drodze karnej (co wcale jednak nie znaczy, że jesteśmy pozbawieni możliwości działania na drodze cywilnej).

Po uchyleniu

Jeśli postanowienie zostanie przez sąd uchylone, to sprawa wraca do prowadzącego postępowanie, najczęściej z instrukcją, co ma jeszcze zostać wykonane. Jeśli po przeprowadzeniu innych czynności dalej nie będzie podstaw do wszczęcia postępowania, zapadnie powtórna decyzja o odmowie wszczęcia śledztwa (dochodzenia), której niestety już nie możemy skarżyć, a jedyne, co nam pozostaje, to złożyć subsydiarny akt oskarżenia (wtedy niejako wstępujemy w rolę prokuratora). Jeśli jednak przeprowadzone czynności dadzą podstawę do wszczęcia postępowania, to organy ścigania zobowiązane są wydać decyzję pozytywną. Niestety dalej nie daje nam to gwarancji, że sprawa rozwinie się po naszej myśli i domniemanemu sprawcy zostaną przedstawione zarzuty. Ponieważ po przeprowadzeniu czynności prowadzący postępowanie może ponownie wydać decyzję dla nas niekorzystną, tym razem o jego umorzeniu.

Drugie rozstrzygnięcie

Decyzja ta, podobnie jak decyzja o odmowie wszczęcia postępowania, jest decyzją, którą możemy zaskarżyć. Procedura jest taka sama jak przy odmowie wszczęcia postępowania. I podobnie jak wcześniej sąd może decyzję utrzymać w mocy (co niestety zamyka postępowanie) albo uchylić postanowienie organów ścigania. Po uchyleniu sprawa wraca do organów ścigania, co jeszcze jednak o niczym nie przesądza, bo ponownie może się ona skończyć dla nas niekorzystnie, czyli następną, już tym razem niezaskarżalną, decyzją o umorzeniu postępowania, wymuszając na nas złożenie samodzielnego aktu oskarżenia.

Podsumowanie

Jak widać, sprawa Amber Gold przeszła przez wszystkie etapy, jednak ostatecznie zakończyła się ona skierowaniem aktu oskarżenia przez prokuraturę. Z mojego doświadczenia wynika, że nie warto się poddawać, gdyż stosunkowo często istnieją podstawy do weryfikacji decyzji organów ścigania przez sądy. W jednej ze spraw dwukrotnie zmuszony byłem zaskarżać postanowienia policji, najpierw o odmowie, a potem o umorzeniu, by na końcu sprawca złożył wniosek o skazanie go bez przeprowadzenia rozprawy. Smutne jest tylko to, że sprawa, w której ja uczestniczyłem, była stosunkowo prosta, a najczęściej utrzymywane są w mocy decyzje, gdzie stan faktyczny jest bardzo skomplikowany i nikomu nie chce się ich prowadzić, co idealnie widać na wielokrotnie już powoływanej w niniejszym wpisie aferze Amber Gold.

 

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
(Visited 42 times, 1 visits today)

Autor artykułu - Adam Mura