POSTĘPOWANIA SĄDOWE W CZASIE PANDEMII

Moja działalność zawodowa skupia się głównie na występowaniu przed sądami i organami wymiaru sprawiedliwości – nazwa bloga nie jest przypadkowa. Sporo czasu spędzam na salach sądowych, prokuraturach, czy komendach policji. Jak zapewne się domyślacie – co wnioskuje po licznych pytaniach moich klientów – koronawirus wywrócił do góry nogami działanie i funkcjonowanie wszystkich tych instytucji.

W dzisiejszym wpisie postaram się opisać – na podstawie moich obserwacji – jak wygląda aktualna sytuacja z rozprawami sądowymi, przesłuchaniami, podejmowaniem czynności przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, a także odpowiedzieć na najczęściej zadawane mi pytania.

Wyznaczone terminy rozpraw

Dokładnie 12 marca 2020 roku byłam na swojej ostatniej, regularnej rozprawie. Od tego dnia zaczęła się seria telefonów oraz maili informująca o tym, że terminy rozpraw – wówczas na najbliższe dwa tygodnie – zostają odwołane. Na stronach internetowych pojawiły się pierwsze informacje o ograniczeniu działalności sądów – skróconych godzinach przyjmowania interesantów, ograniczonej możliwości przeglądania akt, a także wstępu do samego budynku sądu. Okres dwóch tygodni został przedłużony do końca marca, a następnie podjęto decyzję o odwołaniu rozpraw i posiedzeń do końca kwietnia. Biorąc pod uwagę ilość spraw sądowych, ludzi przewijających się każdego dnia po korytarzach sądowych uważam, że była to decyzja jak najbardziej uzasadniona.

W tym czasie rozpatrywane będą wyłącznie sprawy określane jako „pilne”. Każdy sąd publikuje wykaz takich spraw na swojej stronie internetowej – wskazując sygnaturę oraz datę rozprawy. Co do zasady, za sprawy pilne uważa się taki, które wymagają natychmiastowego działania m.in. związanych z tymczasowym aresztowaniem (zastosowanie, przedłużenie, uchylenie),  w których stosowane jest zatrzymanie, o odebranie osoby podlegającej władzy rodzicielskiej lub pozostającej pod opieką – pełny katalog spraw umieszczony jest na stronie internetowej każdego sądu, a także (po jej uchwaleniu) ustawie nazywanej „tarczą antykryzysową”. Początkowo, odbywały się również zaplanowane publikacje orzeczeń.

Zatem odpowiadając na najczęstsze z pojawiających się pytań:

Pani Mecenas, czy moja sprawa się odbędzie?

Niestety, w 99% przypadków odpowiedź będzie negatywna. Jest to trudna sytuacja szczególnie dla osób, które na termin rozprawy czekały nawet kilkanaście miesięcy. Już teraz wpływają do nas zawiadomienia o nowych terminach, które wyznaczane są na przełom września i października. Co więksi optymiści – wyznaczają rozprawy już początkiem maja. I właśnie…

Pani Mecenas, moja rozprawa jest w maju czy ona również zostanie odwołana? Czy „cała wokanda” przesunie się o te dwa miesiące, żeby zrobić miejsce odwołanym rozprawom?

Na pierwsze pytanie niestety nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi. Wydaje mi się, że absolutnie nikt nie jest w stanie przewidzieć co będzie w maju, jak rozwinie się sytuacja związana z koronawirusem. Mam nadzieję, że tak i że końcem kwietnia wszystko zacznie powoli wracać do normy.

Na drugie pytanie odpowiedź brzmi – NIE. To, że nie odbyły się marcowe oraz kwietniowe terminy nie „przesuwa kolejki”. Już wyznaczone terminy – na maj i kolejne miesiące, jeśli okres zostanie wydłużone – co do zasady odbędą się zgodnie z planem. Jak wspomniałam wyżej, już wyznaczane są terminy odwołanych rozpraw i „wskakują” one w wolne okienka, a nie zastępują już wyznaczone terminy.

A co z przesłuchaniami? Przecież miała być konfrontacja?

Tak jak sądy, prokuratury i komisariaty również znacznie ograniczyły czynności podejmowane w ramach postępowania przygotowawczego. Ale żeby była jasność – chodzi wyłącznie o czynności, w których konieczna jest obecność podejrzanych lub świadków. Przeprowadza się przesłuchana, konfrontacje, czy wizje lokalne, jedynie gdy jest to niezbędne z uwagi na charakter sprawy, albo gdyby przeprowadzenie takiej czynności nie było później możliwe.

W pozostałym zakresie wszystko działa jak dotychczas. Zbierany jest materiał dowodowy, dokonywane są zabezpieczenia i zajęcia. Akta przesyłane są do biegłych.

Nie odwołali mojego terminu, ale boje się iść do sądu/na komendę/na prokuraturę, czy mogę jakoś wnieść o przełożenie tej czynności?

Moim zdaniem, biorąc pod uwagę okoliczności, takie pytanie jest jak najbardziej uzasadnione. Dostajemy wezwanie na czynności, a wszędzie dookoła bombardują nas informacje – nie wychodź z domu, kara grzywny za bezzasadne opuszczenie swojego mieszkania. Hasło #zostańwdomu w telewizji, czy Internecie. Zakładam, że wyłącznie osoby bezpośrednio zainteresowane rozstrzygnięciem sprawy nie będą się zastanawiać, a pozostali? Pozostali mogą złożyć wniosek o odroczenie terminu czynności i z całą pewnością taki wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie, a przynajmniej brak stawiennictwa nie będzie wiązał się z przesadnie negatywnymi konsekwencjami. Szczególnie po sytuacji, która miała miejsce w jednym z katowickich sądów, gdzie okazało się, że jeden z sędziów orzekających był zakażony koronawirusem. A to prowadzi do kolejnego pytania:

Jakie środki ostrożności stosowane są w sądach/prokuraturach/na komendzie?

Tutaj nie mogę wypowiadać się ogólnie, a jednie wskazać moje spostrzeżenia odnośnie stosowanych środków w instytucjach, w których było mi dane być w czasie pandemii i zalecanej kwarantanny społecznej. A szczerze powiem – było bardzo różnie.

Sądy…

W jednym z katowickich sądów ograniczono się jedynie do pytania czy byłam niedawno za granicą, czy dobrze się czuje i czy generalnie wszyscy zdrowi. Po udzieleniu odpowiedzi bez problemu weszłam do środka. W budynku brak było środków dezynfekujących dla petentów, ale pracownicy sądu mieli rękawiczki, wydaje mi się, że mieli płyn odkażający. Ludzi było bardzo niewiele, a każdy zachowywał bezpieczną odległość. Biuro podawcze oddzielone zostało pleksią.

Komendy…

Na komendzie sytuacja trochę podobna. Najpierw pytanie od Pani za grubą szybą czy wszystko w porządku, odebranie pełnych danych, ale bez bezpośredniego przekazania dokumentu tożsamości – przyklejenie legitymacji do szyby wystarczyło, aby zweryfikować, że ja to ja. Tutaj akurat chodziła Pani i przecierała co chwilę każdą powierzchnię środkiem o ewidentnej woni alkoholu. Ja żadnego środka nie dostałam, funkcjonariusze nie nosili maseczek.

Areszty śledcze/zakłady karne…

Chyba największa kontrola miała miejsce w jednym z aresztów śledczych. Na marginesie, teraz do aresztów i zakładów karnych mogą wejść wyłącznie obrońcy. Odwiedziny – czemu nie ma się dziwić – zostały wstrzymane. I ponownie, wydaje mi się to rozsądne rozwiązanie – jeden chory więzień i już mamy wszystkich osadzonych na kwarantannie. Powstrzymanie dalszych zarażeń graniczyłoby z cudem. Ale (!) wracając do tematu – na wejściu sprawdzanie temperatury przy pomocy bezdotykowego termometru, dostępny płyn do dezynfekcji, funkcjonariusze w maseczkach, a obrońca dostaje do podpisu oświadczenie. A idąc w stronę ewidencji ciągną się za nami słowa „wchodzi Pani na własną odpowiedzialność Pani Mecenas”. Tak, wiem i proszę mi wierzyć – to nie jest tak, że ja tam strasznie chcę iść. Czasem po prostu nie ma innego wyjścia. Jak mi klienta nie chcą wypuścić, dostępu do maila nie ma to jak mam się z nim skontaktować? Niestety, moje zdolności telepatyczne nie są jeszcze na tak wysokim poziomie (jeszcze – słowo klucz).

Także wracając do odpowiedzi na pytanie jakie środki – takie sobie, ale starają się jak mogą. Czy zapewnia to poczucie bezpieczeństwa? Raczej nie. Dlatego jeśli możesz – przekładaj, przekładaj, przekładaj.

Procedowana aktualnie wspomniana już przeze mnie „tarcza antykryzysowa” zawiera również kwestie związane z funkcjonowaniem sądów w czasie pandemii. Ponieważ wciąż wprowadzane są poprawki, a część zapisów jest zmieniana, o tym co nasz ustawodawca postanowił nam zafundować napiszę, jak już będzie wersja ostateczna.

W kolejnych wpisach postaram się przybliżyć jak wygląda kwestia terminów sądowych i procesowych, wysyłania oraz doręczania pisma procesowych.

Jeżeli macie jakieś pytania, wątpliwości (mających oczywiście związek z dzisiejszym wpisie), na które chcielibyście uzyskać odpowiedź – piszcie je w komentarzach. Postaram się na nie odpowiedzieć.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Przepraszam, ale dzisiaj nieczynne – czyli o zamknięciu granic

Przywykliśmy do tego, że podróżując po krajach Unii Europejskiej nie musimy już – jak za dawnych lat – stać w wielogodzinnych kolejkach, żeby przekroczyć granice. Kontrola graniczna jadąc do Niemiec? Jakieś żarty. Niestety obecna sytuacja spowodowana szerzącym się rozprzestrzenianiem koronawirusa sprawiła, że kontrola – i to wzmożona kontrola – ponownie stała się konieczna.

Od 15 marca 2020r. Polska przywróciła tymczasowo kontrole granicznej państwowej do dnia 13 kwietnia 2020r. na granicy z:

  • Republiką Czeską;
  • Republiką Federalną Niemiec;
  • Republiką Litewską;
  • Republiką Słowacką;

a także w portach:

  • morskich stanowiących granicę wewnętrzną w rozumieniu kodeksu granicznego Schengen;
  • lotniczych stanowiących granicę wewnętrzną w rozumieniu kodeksu granicznego Schengen.

Nie jest to pierwszy przypadek czasowo przywróconych kontroli granicznych. Wcześniej miało to miejsce m.in. w 2012 roku w związku z organizowanymi mistrzostwami Europy w piłce nożnej UEFA,  czy też w 2016 roku z związku ze Szczytem NATO w Warszawie oraz Światowymi Dniami Młodzieży. Jest to jednak pierwszy przypadek przywrócenia kontroli niezwiązany z planowanymi ważnymi wydarzeniami. Pierwszy raz (i prawdopodobnie nie ostatni) doszło również do przedłużenia czasu trwania tymczasowych kontroli granicznych.

Układ Schengen – dla przypomnienia

Polska przystąpiła do Układu z Schengen 21 grudnia 2007. Układ z Schengen miał na celu ułatwić obywatelom państw – sygnatariuszy przemieszanie się pomiędzy granicami. Do układu Schengen przystąpiło 26 państw – 22 państwa to państwa członkowskie Unii Europejskiej oraz Islandia, Norwegia, Szwajcaria i Liechtenstein. Jak wspomniałam powyżej pozwoliło nam to na swobodne przemieszczanie się między państwami, a o kontrolach i kolejkach (co do zasady) mogliśmy zapomnieć.

Oczywiście, przewidziano możliwość wprowadzenia tymczasowej kontroli granic wewnętrznych  przypadkach, a mianowicie gdy:

– istnieje poważne zagrożenie porządku publicznego lub bezpieczeństwa wewnętrznego w danym państwie członkowskim na obszarze bez wewnętrznej kontroli granicznej,

– nie ma innej możliwości zabezpieczenia obszaru bez wewnętrznej kontroli granicznej (ostateczne rozwiązanie),

a także procedury jej wdrażania.

Procedura szczególna

W razie poważnego zagrożenia porządku publicznego lub bezpieczeństwa wewnętrznego w państwie członkowskim – państwo członkowskie może wyjątkowo i w trybie natychmiastowym przywrócić kontrolę graniczną na granicach wewnętrznych, na ograniczony okres nieprzekraczający dziesięciu dni.

Należy powiadomić o tym równocześnie odpowiednio pozostałe państwa członkowskie i Komisję oraz przekazać informacje na temat czasu i zakresu przywrócenia kontroli oraz przedstawić powody przywrócenia kontroli.

Po upływie 10 dni, w razie gdy zagrożenie utrzymuje się dalej, dane państwo członkowskie może zdecydować o przedłużeniu kontroli granicznej na granicach wewnętrznych na odnawialne okresy nie dłuższe niż 20 dni.

I właśnie ta procedura znalazła w ostatnim czasie zastosowanie…nie tylko w Polsce.

Polska nie jest jedynym państwem, które przywróciło tymczasową kontrolę na granicach

Tymczasowa kontrola granic stosownie do wyżej opisanych procedur została przywrócona zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 13 marca 2020r. w sprawie przywrócenia tymczasowo kontroli granicznej osób przekraczających granicę państwową stanowiącą granicę wewnętrzną (dalej: Rozporządzenie I) uchwalonym w oparciu o art. 17a ustawy z dnia 12 października 1990r. o ochronie granicy państwowej (dalej: Ustawa o granicach), zmienianym kilkukrotnie – ostatni raz w dniu 24 marca 2020r.

Mimo, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) stoi na stanowisku, że przywrócenie kontroli granicznych na granicach wewnętrznych w celu odmowy wjazdu nie jest uznawane za odpowiedni środek zapobiegawczy (ani naprawczy), Polska nie jest jedynym państwem, w którym zostały przywrócone tymczasowe kontrole granic.

Poza Polską o tymczasowym przywróceniu kontroli na granicach notyfikowały inne państwa – Austria, Węgry, Czechy, Słowacja, Dania, Litwa, Niemcy, Estonia, Portugalia, Hiszpania, Belgia, Finlandia, Norwegia i zgodnie z ostatnimi doniesieniami – również Szwajcaria.

Jak reagują instytucje UE?

16 marca Komisja Europejska złożyła wniosek legislacyjny w sprawie tymczasowych ograniczeń – Communication from the Commission to the European Parliament, The European Council and the Council COVID-19: Temporary Restriction on Non-Essential Travel to the EU – dotyczący zamknięcia granic zewnętrznych EU na okres 30 dni, który został zatwierdzony przez wszystkie Państwa członkowskie strefy Schengen.

Dodatkowo Komisja przedstawiła wytyczne dla państw członkowskich dotyczące środków zarządzania granicami odnoszących się do zdrowia w kontekście sytuacji wyjątkowej związanej z COVID-19.

Celem jest ochrona zdrowia obywateli, zagwarantowanie odpowiedniego traktowania osobom, które są zmuszone do odbycia podróż, a także zapewnienie dostępności towarów podstawowych i usług podstawowych – w tym zalecenia dotyczące wewnętrznych przejść granicznych w ramach transeuropejskiej sieci transportowej (TEN-T) jako przejść granicznych dla „zielonych korytarzy”.

Państwa członkowskie muszą ponadto ułatwiać tranzyt obywateli UE powracających do państwa członkowskiego, którego są obywatelami lub w którym mają miejsce zamieszkania.

Polacy poza UE a utrudniony powrót do domu

Wobec przywróconych kontroli, zakazów wjazdów a także odwołanych lotów do domu, osoby pozostające obecnie poza granicami kraju, które chciałyby wrócić – mają bardzo utrudnione zadanie. W Polsce została wprowadzona akcja rządu oraz PLL Lot – #lotdodomu, inne państwa członkowskie UE również organizują wsparcie dla swoich obywateli.

Najbardziej problematyczny wydaje się jednak powrót do domu z państw trzecich. Należy pamiętać, że podczas podróży zagranicznych, w kryzysowych sytuacjach jak ta, można liczyć zawsze na opiekę konsularną.

W przypadku, gdy znajdujemy się w państwie nienależącym do Unii Europejskiej, w którym nie ma polskiej ambasady czy konsulatu, jako obywatele UE mamy prawo do pomocy konsularnej ze strony przedstawicielstw innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

CO GROZI ZA ZŁAMANIE KWARANTANNY DOMOWEJ?

Coraz więcej osób w całej Polsce poddawanych jest (a w najbliższej przyszłości będzie) kwarantannie domowej w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Liczba potwierdzonych przypadków wciąż rośnie, a co za tym idzie zwiększa się liczba osób poddawanych przymusowej kwarantannie. Kto może być poddany kwarantannie? Czego nie robić i o czym pamiętać? I wreszcie – co grozi za złamanie kwarantanny? O tym w dzisiejszym wpisie.

Kto może być poddany kwarantannie?

Sanepid może nakazać poddanie się kwarantannie domowej osobom, które:

  • miały w ciągu ostatnich 14 – dni kontakt z osobami u których podejrzewa się lub stwierdzono zakażenie koronawirusem,
  • pracowały w placówce, w której leczono zakażonych pacjentów lub odwiedzały osoby znajdujące się w takich placówkach,
  • które w ciągu ostatnich dni były za granicą.

Jak pisałam powyżej kwarantannę nakłada państwowy powiatowy lub graniczny inspektor jako decyzję administracyjną – w porozumieniu z lekarzem. Dla wracających z zagranicy – poza pewnymi wyjątkami – jest ona obowiązkowa.

Kwarantanna nakładana jest co do zasady na okres 14 dni. Okres ten może zostać skrócony wyłącznie (!) decyzją inspekcji sanitarnej np. w przypadku gdy przeprowadzone badanie na koronawirusa da wynik negatywny.

Czego nie robić i o czym pamiętać?

Po pierwsze, a co powinno wydawać się oczywiste, nie należy wchodzić z domu. Spacer z psem, wyprawa po bułki, czy inne sprawunki – nie wchodzi w grę. Jedzenie powinno być dostarczane pod drzwi (zgodnie z zapowiedzią ministra zdrowia w przypadku osób samotnych obowiązek ten spoczywa na wojewodzie), a o opiekę nad czworonożnym pupilem najlepiej poprosić rodzinę lub przyjaciół. Dygresja osobista – zwierzaki nie przenoszą wirusa, nie porzucajcie swoich podopiecznych.

Po drugie, należy ograniczyć kontakt z innymi osobami. W miarę możliwości należy odizolować się od innych członków gospodarstwa domowego – nie używać przedmiotów wspólnie z domownikami (naczynia, ręczniki), należy codziennie myć o dezynfekować często dotykane powierzchnie (krany, klamki).

Po trzecie, należy udzielać inspekcji sanitarnej informacji o stanie zdrowia. W praktyce polega to na tym, że należy mierzyć dwa razy dziennie temperaturę, obserwować czy nie występują dodatkowe objawy, a jeśli tak – natychmiast zawiadomić sanepid.

Niestety, dotychczasowe doświadczenia pokazują, że nie każdy stosuje się do podstawowego założenia kwarantanny – jakim jest zakaz wychodzenia z domu. Pamiętajcie, że Policja sprawdza czy osoba objęta kwarantanną rzeczywiście nie opuszcza miejsca zamieszkania. Wiem, że ciągłe przebywanie w domu może być frustrujące, ale pamiętaj – tu nie chodzi tylko o ciebie, ale o wszystkie osoby, które możesz zarazić.

Co grozi za złamanie kwarantanny?

Jak zapewne wiecie – bo znajduje się to na każdym dostępnym plakacie – za nieprzestrzeganie kwarantanny grozi mandat karny w wysokości nawet 30.000,00 zł. Niestety, początkowa kara w wysokości 5.000,00 zł okazała się niewystarczająca, aby zmusić osoby stanowiące potencjalne zagrożenie do pozostania w domu.

Poza karą grzywny nie można zapomnieć o potencjalnej odpowiedzialności karnej za własną bezmyślność, bo jak inaczej nazwać świadome narażanie innych na zarażenie? W grę wchodzi odpowiedzialność na podstawie art. 161 § 2 k.k., a także 165 k.k.

Pierwszy ze wspomnianych przepisów mówi o narażeniu człowieka na zarażenie, a dokładnie – kto wiedząc, że jest dotknięty m.in. chorobą zakaźną lub ciężką chorobą realnie zagrażającą życiu, naraża bezpośrednio inną osobą na zarażenie taką chorobą podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Drugi z przywołanych przepisów dotyczy sprowadzenia stanów powszechnie niebezpiecznych dla życia lub zdrowia wielu osób. Do koronawirusa odnosić się będzie dokładnie §1 pkt a mówiący o powodowaniu zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenie się choroby zakaźnej. Tutaj ustawodawca wprowadza znacznie surowszą karę – pozbawienie wolności nawet do 8 lat.

Jak widzicie kary za łamanie zasad kwarantanny są bardzo dotkliwe i mogą doprowadzić do znacznie dłuższej izolacji niż nakazane 14 dni.  

Pomimo wszystko, pamiętajcie o jeszcze jednej i chyba najważniejszej konsekwencji złamania zasad kwarantanny – wychodząc z domu narażacie osoby zdrowe na zachorowanie oraz dalsze rozprzestrzenianie się wirusa (!!!) czego wszelkimi sposobami powinniśmy starać się uniknąć.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Wprowadzenie do treści aktu notarialnego nieprawdziwych oświadczeń jako przestępstwo wyłudzenia poświadczenia nieprawdy

Kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Tak stanowi przepis art. 272 k.k. W orzecznictwie sądów spornym jest, czy tego przestępstwa można się dopuścić również w kancelarii notarialnej.

Czym jest wyłudzenie poświadczenia nieprawdy?

Przedmiotem ochrony przestępstwa wyłudzenia podstępem poświadczenia nieprawdy jest wiarygodność dokumentów. Strona przedmiotowa tego przestępstwa polega na wyłudzeniu poświadczenia nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu. Zachowanie sprawcy polega na podjęciu podstępnych zabiegów, które zmierzają do wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Dla bytu przestępstwa konieczne jest, aby wystawiający dokument nie zdawał sobie sprawy, że poświadcza nieprawdę.

Notariusz, w zakresie swoich uprawnień, działa jako osoba zaufania publicznego, korzystając z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym, więc w teorii może być podmiotem podstępnie wprowadzonym w błąd. Rozbieżności dotyczą natomiast interpretacji pojęcia „podstępu”, z jakim musimy mieć do czynienia, jeżeli dany czyn ma zostać zakwalifikowany jako przestępstwo z art. 272 k.k.

Rozbieżne stanowiska

Zgodnie z często przywoływanym orzeczeniem Sądu Najwyższego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 04 stycznia 2005 r.) akt notarialny, który zawiera nieprawdziwe oświadczenia stron co do okoliczności mających istotne znaczenie z punktu widzenia przeprowadzanej czynności, stanowi wyłudzenie potwierdzenia nieprawdy – co najmniej w odniesieniu do sytuacji, gdy ważność czynności zależy od zachowania formy notarialnej.

Mając na względzie takie rozumienie znamion przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, przedłożenie pełnomocnictwa i nieprawdziwe oświadczenie, że nie zostało ono odwołane, stanowi podstępnie wprowadził notariusza w błąd, bowiem w konsekwencji tego doszło do sporządzenia aktu notarialnego np. sprzedaży nieruchomości. Mamy wówczas do czynienia z przestępstwem z art. 271 k.k.

Fałszywe informowanie notariusza to nie przestępstwo?

Stanowisko to spotkało się jednak z szeregiem przeciwnych poglądów. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5 kwietnia 2011 r. (II KK 267/10) wskazał, że dla wypełnienia znamion strony przedmiotowej występku z art. 272 k.k. nie wystarcza złożenie nieprawdziwego oświadczenia, gdyż nie stanowi ono podstępnego zabiegu. Sąd Rejonowy Wrocław- Śródmieście w wyroku z dnia 17 lutego 2014 r.(V K 981/11) wskazał ponadto, że samo fałszywe informowanie notariusza nie jest jeszcze przestępstwem.

Jak się zatem okazuje nie każdy sposób działania może wypełniać znamię „podstępnego wprowadzenia w błąd”. Podkreśla się, że niezbędne jest tutaj działanie polegające na dążeniu do utrudnienia odkrycia prawdy. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 20 czerwca 2013 r. (II AKz 371/13) wskazał, że na skrytość zachowania sprawcy działającego z zamiarem podstępnego wprowadzenia w błąd wskazuje leksykalne znaczenie słowa „podstępne”, jako działania skrytego, mającego na celu zmylenie kogoś lub oszukanie kogoś. W kontekście tych rozważań za trafny należy uznać pogląd, że „podstępne wprowadzenie w błąd”, to kwalifikowana forma „wprowadzenia w błąd”, polegająca na działaniach przebiegłych, których wykrycie wymaga uwagi wychodzącej ponad miarę przeciętną”.

Notariusz to nie strona umowy

Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 22 maja 2009 r. (III CZP 21/09) wskazał jednak na inny problem.  W ocenie Sądu Najwyższego strony zawierające umowę składają oświadczenia woli sobie, a nie notariuszowi. W związku z tym strony zawierające umowę w formie aktu notarialnego nie wprowadzają w błąd notariusza, gdyż notariusz nie jest stroną umowy, którą sporządza, co wyklucza kwalifikację z art. 272 k.k.

Tak duża rozbieżność poglądów nakazuje przyjąć, że ostateczne rozstrzygnięcie zależeć będzie zawsze od okoliczności konkretnego przypadku.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Odpowiedzialność karna notariusza

Notariusz, w zakresie swoich uprawnień, działa jako osoba zaufania publicznego, korzystając z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym. Przestępstwo stypizowane w art. 231 k.k. dotyczy nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Zdarza się, że jest ono przypisywane także notariuszom. Jak powinien być sformułowany zarzut stawiany notariuszowi, a w jakich sytuacjach odpowiedzialność ta nie zachodzi? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie.

Artykuł mówi, że karze podlega funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Organy ścigania, przypisując ten czyn zabroniony notariuszowi wskazują często na to, że w ramach dokonanej czynności notariusz zatwierdził umowę, która dla jednej ze stron okazała się krzywdząca, wywołując szkodę, o której mowa w art. 231 k.k. Typowym przykładem może być tutaj zawarcie umowy przez osobę, co do której notariusz powinien był zakładać jej ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia przedsiębranej czynności oraz jej prawnych konsekwencji. Inny przykład to sporządzenie w formie aktu notarialnego umowy sprzedaży nieruchomości o zaniżonej cenie. Jak się okazuje, tak opisane zachowania notariusza, nawet jeżeli w rzeczywistości do nich doszło, nie zawsze będą mogły stanowić podstawą skazania.

Przede wszystkim podkreślenia wymaga, że swoisty katalog praw i obowiązków zawiera w sobie ustawa z dnia 14 lutego 1991 r. Prawo o notariacie (dalej jako PrNot). Źródła działania polegającego na przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków są określone w normach prawnych regulujących kompetencje konkretnych funkcjonariuszy publicznych. Wymagania staranności zawodowej notariuszy są klasyfikowane w prawie notarialnym, a nie w prawie karnym. Tym samym kwalifikacja prawna czynu jakiego dopuścił się notariusz powinna uwzględniać konkretne przepisy Prawa o notariacie.

Wątpliwości notariusza

Zgodnie z art. 86 PrNot notariuszowi nie wolno dokonywać czynności notarialnej, jeżeli poweźmie wątpliwość, czy strona mająca jej dokonać ma zdolność do czynności prawnych. Zdolność do czynności prawnych jest natomiast kategorią jaką posługuje się prawo cywilne i posiadają ją osoby, które są pełnoletnie oraz nie zostały ubezwłasnowolnione. Zweryfikowanie, czy osoba stająca do aktu notarialnego spełnia powyższe warunki, należy zatem do obowiązków notariusza. Prawo notarialne nie nakłada na niego jednak obowiązku bardziej wnikliwej analizy w tym zakresie, aczkolwiek zgodnie z dominującym w orzecznictwie poglądem notariusz powinien odmówić dokonania czynności gdy ma uzasadnione wątpliwości co do tego, czy strona działa w dostatecznej świadomości.  

Przyjmując jednak szerszą wykładnię, aprobowaną wśród przedstawicieli literatury, obowiązkiem notariusza wynikającym z art. 86 PrNot jest zweryfikowanie również tego, czy składający oświadczenie woli znajduje się w stanie wyłączającym świadome lub swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli, należy wskazać na następujące spostrzeżenia. Notariusz nie dysponuje żadnymi instrumentami dowodowymi, na podstawie których mógłby stwierdzić brak ewentualnej zdolności stron do uczestniczenia w czynności notarialnej w zaprezentowanym rozumieniu tego pojęcia.  

Zgodnie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 11 lipca 2013 r. (I ACa 198/13) notariusz nie jest osobą, od której z racji posiadanej wiedzy specjalistycznej wolno oczekiwać precyzyjnych ustaleń odnoszących się do stanu świadomości strony czynności notarialnej. Popełnienie w tej mierze błędu nie przekreśla zatem automatycznie jego profesjonalizmu jako notariusza.

Powyższe ukazuje zatem, jak bardzo utrudnione może stać się postawienie notariuszowi zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 231 k.k.

Sprzedaż nieruchomości poniżej wartości

W zakresie często podnoszonego zarzutu doprowadzenia przez notariusza do sprzedaży nieruchomości za zaniżoną cenę poprzez sporządzenie tak skonstruowanego aktu notarialnego, w piśmiennictwie wskazuje się na argumenty przemawiające na korzyść rejentów.

Przede wszystkim zauważyć należy, że notariusz nie „doprowadza” do zbycia nieruchomości, a jedynie wykonuje czynność, której żądają strony. Zawarcie umowy stanowi tak naprawdę czynność techniczną.

Po drugie, przepis art. 81 PrNot wskazuje co prawda, że notariusz odmówi dokonania czynności notarialnej sprzecznej z prawem. Jednak notariuszowi nie wolno ingerować w podaną przez strony cenę. Subiektywne przekonanie stron o wartości ustalonej ceny sprzedaży nie zawsze musi również rodzić u notariusza przekonanie o odmiennych zamiarach stron aniżeli stwierdzone w akcie notarialnym.

Odpowiedzialność wobec osób trzecich

Odpowiedzialność wobec osób trzecich wyprowadza się natomiast z przepisów art. 80 § 2 w zw. z art. 49 PrNot. Na podstawie tego pierwszego przepisu przy dokonywaniu czynności notarialnych notariusz jest obowiązany czuwać nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne.

Zgodnie z art. 49 PrNot notariusz ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu czynności notarialnych na zasadach określonych w kodeksie cywilnym, z uwzględnieniem szczególnej staranności, do jakiej jest obowiązany przy wykonywaniu tych czynności.

Realizując obowiązek szczególnej staranności zawodowej z art. 49, notariusz, czerpiąc wiedzę nie tylko z doświadczenia zawodowego, powinien dostosowywać swoje działania do potrzeb konkretnego zdarzenia.

Problem w tym, że wyznaczenie jednoznacznych kryteriów szczególnej staranności często nie jest możliwe. Tym samym, na potrzeby toczącego się postępowania karnego, to obowiązkiem oskarżyciela jest wykazanie, że notariusz działał z zamiarem popełnienia czynu zabronionego, na szkodę jednej ze stron czynności notarialnej.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Zasądzone koszty procesu wraz z odsetkami – zwłoka przegranej strony może sporo kosztować

Zasada, zgodnie z którą wierzycielowi od dochodzonej przez niego należności głównej należą się odsetki, gdy dłużnik spóźnia się z zapłatą – nawet w sposób przez siebie niezawiniony, jest już powszechnie znana.

Jednak od 7 listopada 2019 r. podobna reguła znajduje zastosowanie również w odniesieniu do kosztów postępowania cywilnego, o których sąd rozstrzyga w kończącym je orzeczeniu.

Co składa się na koszty postępowania?

Przypomnijmy, że koszty postępowania to koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony strony w procesie. Składają się na nie w szczególności: poniesione przez stronę koszty sądowe, wynagrodzenie i wydatki pełnomocnika, koszty sądowe oraz koszty nakazanego przez sąd osobistego stawiennictwa strony.

Od kiedy należne odsetki?

Obecnie stronie, na rzecz której koszty procesu zostaną zasądzone, przysługują od nich również odsetki, w wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie. Należą się one za czas od dnia uprawomocnienia się orzeczenia, którym je zasądzono, do dnia ich zapłaty na rzecz strony, która wygrała spór.

W odniesieniu do wyroków sądów odwoławczych oraz Sądu Najwyższego, a więc, gdy orzeczenie stanie się prawomocne już z chwilą wydania, naliczanie kwoty odsetek rozpocznie się dopiero po upływie tygodnia od dnia ogłoszenia rozstrzygnięcia – do dnia zapłaty. Jeśli ww. orzeczenie podlega doręczeniu z urzędu – termin ten zacznie biec po upływie tygodnia od dnia jego doręczenia stronie obowiązanej do ich uiszczenia do dnia zapłaty.

Nowe przepisy przewidują jednocześnie przypadki, w których odsetki od kwot poniesionych wydatków przysługiwać będą jeszcze przed wydaniem orzeczenia kończącego sprawę. Decyzję taką może podjąć sąd, jeśli strona wygrywająca w toku procesu poniosła szczególnie wysoki wydatek podlegający zwrotowi. Chodzi tu zwłaszcza o znaczną zaliczkę na poczet przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego, który w okolicznościach danego przypadku okazał się być niezbędny. Wówczas na wniosek strony obciążonej obowiązkiem uiszczenia takiej zaliczki, termin początkowy naliczania odsetek może zostać przez sąd ustalony już na dzień poniesienia tego wydatku.

Kto jest obowiązany do zapłaty?

W zależności od rozstrzygnięcia sądu, obowiązkiem zapłaty kosztów procesu oraz naliczanych odsetek może zostać powód, pozwany, obie strony lub żadna z nich.

Powód jako przegrywający proces co do zasady zostanie obciążony odsetkami, jeżeli:

  • sąd oddali wyrokiem powództwo w całości;
  • sąd odrzuci pozew;
  • postępowanie zostanie umorzone na skutek upływu okresu zawieszenia postępowania;
  • postępowanie zostanie umorzone na skutek cofnięcia pozwu przez powoda;
  • pomimo zasadności swojego roszczenia, które pozwany spełnił w toku postępowania powód nie cofnął pozwu, sąd ostatecznie oddalił jego żądanie, mimo jego zasadności w chwili wytoczenia powództwa.

Pozwany zaś będzie uznany za przegrywającego proces, jeżeli sąd uwzględni powództwo skierowane przeciwko niemu, wydając wyrok lub nakaz zapłaty.

Odsetki, o których mowa, podobnie zresztą jak same koszty procesu, zasądzane na rzecz strony, a nie jej pełnomocnika. Jeśli więc zapłata jego wynagrodzenia nastąpić ma po zakończonym procesie,  odsetki przyznane przez sąd od tego wynagrodzenia należeć będą się tylko, gdy wynikać będzie to z umowy z mocodawcą.

Cel zmian

Wprowadzone zmiany odchodzą więc od zasady nominalnego rozliczenia poniesionych w toku procesu kosztów, tj. w wysokości, w jakiej zostały poniesione. Było to szczególnie dotkliwe przy długotrwałych sporach, gdzie z reguły siła nabywcza ponoszonych wydatków spadała w biegiem toczącego się postępowania. Przyjęte nowe rozwiązanie ma więc na celu przynajmniej częściową rekompensatę straty jaką poniosła strona wygrywająca spór z powodu zamrożenia środków, wyłożonych w toku postępowania. Co istotne, nowe zasady, przewidujące obciążanie strony odsetkami od zasądzonych kosztów stosuje się tylk

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Pracownik z zarzutami karnymi – jak powinien zareagować pracodawca?

Wszczęcie postępowania karnego przeciwko pracownikowi może okazać się dużym utrudnieniem nie tylko dla samego zainteresowanego, ale również dla zakładu pracy, w którym jest zatrudniony. Istotna jest tu szczególnie pozycja pracodawcy, który może odczuć organizacyjne, jak i finansowe konsekwencje takiego zdarzenia.

Kiedy pracodawca dowie się o postępowaniu przeciwko pracownikowi?

Brak jest generalnej zasady, nakazującej zawiadomienie pracodawcy przez organa ścigania o wszczęciu postępowania karnego przeciwko pracownikowi. Obowiązek taki dotyczy jedynie przypadków osób zatrudnionych w instytucjach państwowych, samorządowych i społecznych. Z uwagi na wpływ okresu tymczasowego aresztowania na fakt trwania stosunku pracy, sąd – w razie jego zastosowania – ma obowiązek niezwłocznie zawiadomić o tym pracodawcę.

Trudno również uzasadnić nałożenie przez pracodawcę obowiązku poinformowania o wszczęciu śledztwa lub dochodzenia przez samych pracowników, np. w wewnętrznych regulacjach zakładowych. Warto bowiem podkreślić, że informacja na temat prowadzonych postępowań – poza wskazanymi wprost w przepisach szczególnych przypadkami – nie wpisuje się w katalog danych osobowych, których ujawnienia żądać można od podwładnego.

Zawiadomienie przez organ prowadzący postępowanie będzie natomiast konieczne, jeśli to pracodawca występować będzie w roli pokrzywdzonego przestępstwem lub jeśli to on zawiadomi o podejrzeniu jego popełnienia.

Poręczenie dla podejrzanego pracownika

Przepisy Kodeksu Postępowania Karnego przewidują dla pracodawcy możliwość odegrania istotnej roli w toku postępowania karnego. Chodzi tu o rozwiązanie polegające na tym, że od pracodawcy oskarżonego pracownika, można, na jego wniosek, przyjąć poręczenie, że oskarżony stawi się na każde wezwanie i nie będzie w sposób bezprawny utrudniał postępowania. Ten nieizolacyjny środek zapobiegawczy, nazywany poręczeniem społecznym, służyć ma prawidłowemu przebiegowi procesu. Zapewnić ma to możliwość bezpośredniego wpływania przełożonego na zachowanie się oskarżonego pracownika, która jest pochodną pracowniczego podporządkowania, jaki zgodnie z przepisami Kodeksu Pracy cechuje ten stosunek prawny.

Inicjatywa złożenia poręczenia pozostawiona została aktualnemu pracodawcy oskarżonego. Do jego złożenia nie jest konieczna zgoda pracownika, przeciwko któremu toczy się postępowanie. W takich jednak warunkach wątpliwa pozostaje kwestia skuteczności tego środka zapobiegawczego.

Obowiązki nałożone na poręczającego pracodawcę polegają na konieczności niezwłocznego powiadomienia sądu lub prokuratora o wiadomych przełożonemu działaniach oskarżonego, które zmierzają do uchylenia się od obowiązku stawienia się na wezwanie organu lub do utrudniania w inny bezprawny sposób postępowania karnego.

Tymczasowe aresztowanie lub zawieszenie w czynnościach może zakończyć stosunek pracy

W określonych warunkach przepisy przewidują konsekwencję w postaci możliwości zakończenia zatrudnienia w związku z toczącym się przeciwko pracownikowi postępowaniem karnym lub jego skazaniem. Dotyczy to:

  • tymczasowego aresztowania – jeśli nieobecność pracownika z tego powodu trwa co najmniej 3 miesiące. W takich warunkach umowa o pracę wygasa z mocy prawa, o ile pracodawca nie rozwiązał z pracownikiem wcześniej umowy w trybie dyscyplinarnym. Niemniej, pomimo wygaśnięcia umowy z tego powodu pracodawca ma obowiązek ponownie zatrudnić pracownika, jeżeli postępowanie karne zostało umorzone lub gdy zapadł wyrok uniewinniający, a podwładny zgłosił swój powrót do pracy w ciągu 7 dni od uprawomocnienia się tego orzeczenia;
  • popełnienia przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku – jeśli przestępstwo to stwierdzone zostało prawomocnym wyrokiem, pracodawca uprawniony jest do rozwiązania ze skazanym pracownikiem umowy o pracę w trybie natychmiastowym z przyczyn leżących po stronie pracownika;
  • zawinionej przez pracownika utraty uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku – dotyczy to m. in. zastosowania wobec pracownika środka zapobiegawczego w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych lub w wykonywaniu zawodu albo nakazać powstrzymanie się od określonej działalności lub od prowadzenia określonego rodzaju pojazdów. W takich okolicznościach pracodawca również jest uprawniony do rozwiązania umowy o pracę w trybie dyscyplinarnym.

Jak widać, możliwości uzyskania informacji o toczącym się przeciwko pracownikowi śledztwie lub dochodzeniu są zasadniczo ograniczone. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli postępowanie karne lub wyrok skazujący utrudniają lub wyłączają możliwość świadczenia pracy w normalnych warunkach, pracodawcy przysługują narzędzia prawne pozwalające na ustanie zatrudnienia oskarżonego lub skazanego pracownika, o ile przyczyny te faktycznie uzasadniają zakończenie współpracy stron.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Electronic discovery – skuteczne narzędzie w procesie dowodowym?

Dowody elektroniczne odgrywają coraz większą rolę w procesie dowodowym. Rozwój narzędzi informatycznych, które pozwalają na odzyskanie z pozoru bezpowrotnie utraconych dokumentów, sprzyja rozbudowie możliwości dowodowych stron postępowań sądowych. Na czym polega rozpoznawanie dowodów elektronicznych oraz jakie są ograniczenia z tym związane?

Dowody elektroniczne mogą być przydatne w ramach różnych postępowań – zarówno karnych, jak i cywilnych, czy administracyjnych. W procesie karnym funkcjonuje ogólna reguła nieograniczonego katalogu środków dowodowych, przepis art. 168a k.p.k. przesuwa granicę dopuszczalnych dowodów, wkraczając w sferę ich legalności. Zgodnie z tym przepisem,   dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, z uwzględnieniem wskazanych w ustawie wyłączeń.  Kodeks postępowania cywilnego również wskazuje na najbardziej powszechne dowody, nie zamykając jednak ich katalogu. Tożsame rozwiązanie występuje w postępowaniu administracyjnym, gdzie ustawodawca w przepisie art. 75 k.p.a. wskazał, że jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem.

Należy jednak mieć na uwadze, że obecna procedura sądowa pozwala na zobowiązanie drugiej strony (przeciwnika) do przedłożenia konkretnie oznaczonych dowodów. Oznacza to, że osoba wnioskująca o takie zobowiązanie drugiej strony, powinna wskazać precyzyjnie na poszczególne dokumenty, konkretną korespondencję mailową, konkretne faktury. W przeciwnym razie, nie jest dopuszczalnym przerzucanie na drugą stronę postępowania sądowego inicjatywy w zakresie gromadzenia niekorzystnych dla niej dowodów.

Z pomocą w takich sytuacjach przychodzi właśnie proces eDiscovery. Informatyka śledcza zmierza do poszukiwania dowodów elektronicznych, w sieci istnieje ich ogromna ilość. Mianem eDiscovery określany jest proces odzyskiwania dokumentów z sieci, co jest pojęciem węższym, aniżeli pojęcie samej informatyki śledczej. Obecnie najczęstszym sposobem jest przeszukiwanie konkretnych nośników danych, celem odzyskania usuniętych plików. Niemniej jest to metoda czasochłonna i często nieefektywna. Już w niedalekiej przyszłości standardem stać ma się przeszukiwanie całych sieci informacyjnych. Uzyskiwane w ten sposób dokumenty pochodzić będą z pewnego źródła, w sieci nie sposób bowiem niczego „podmienić” ani „zamienić”. Metadane, które towarzyszą takim dowodom, jak na przykład data i czas powstania bądź przesłania dokumentu, ze względu na niemożność ingerencji w ich zawartość, powinny mieć silny walor dowodowy.

Należy przy tym podkreślić, że usunięcie bądź zniszczenie danych cyfrowych jest wysoce utrudnione, o ile użytkownik nie dysponuje specjalistycznym oprogramowaniem oraz sprzętem, pozwalającym na trwałe wyczyszczenie informacji.

Informacja elektroniczna różni się od informacji dokumentowej utrwalonej w postaci papierowej tym, że jej forma jest niezwiązana z konkretnym nośnikiem. Pozwala to na łatwiejsze magazynowanie oraz przekazywanie dużych ilości informacji, przy relatywnie niskich kosztach takich operacji.

W ramach eDiscovery można pozyskiwać teksty, wiadomości elektroniczne, bazy danych, pliki audio/video, ustalać historię przeglądanych stron, uruchamianych programów komputerowych.

Ze względu na innowacyjność procesu eDiscovery oraz potencjalną możliwość naruszenia praw osób trzecich poprzez dowolne jego wykorzystywanie, niezbędne jest stworzenie odpowiednich przepisów prawnych, regulujących tę sferę dowodzenia. W krajach anglosaskich funkcjonują już odpowiednie reżimy prawne, a ze względu na rosnącą popularność tego typu operacji również w naszym kraju, rzeczą nieodległej przyszłości jest stworzenie pakietu norm prawnych, pozwalających na jeszcze lepsze jego wykorzystanie.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Umowa dowodowa w sprawach gospodarczych – czym jest i kiedy znajdzie zastosowanie?

Nowością wprowadzoną do Kodeksu Postępowania Cywilnego w związku z przywróceniem postępowań w sprawach gospodarczych jest umowa dowodowa.

Jest ona rodzajem umowy procesowej, na podstawie której strony mogą uzgodnić wyłączenie określonych dowodów w postępowaniu gospodarczym w sprawie z określonego stosunku prawnego, który nawiązał się między nimi na podstawie określonej umowy. Kluczowy zadaniem opisanej instytucji jest więc uwypuklenie zasady, że to strony postępowania cywilnego odgrywać mają kluczową rolę w wyznaczaniu kierunku procesu i tym samym mogą przyczynić się do sprawniejszego rozwiązania trawiącego je sporu.

Skutkiem zawarcia umowy dowodowej jest zakaz dopuszczenia przez sąd z urzędu dowodu, który strony wspólnie postanowiły wyłączyć z materiału procesowego. Wyłączenie to nie dotyczy dowodów przeprowadzonych już przez sąd przed ich wykluczeniem w porozumieniu stron.

Jak powinna wyglądać umowa dowodowa?

By zapobiec podważania istnienia i postanowień umowy dowodowej, konieczne jest, by została zawarta na piśmie (pod rygorem nieważności) lub ustnie przed sądem. Jeśli strony zawarły kilka następujących po sobie umów dowodowych – w razie wątpliwości – przyjmuje się, że umowa późniejsza utrzymuje w mocy te postanowienia umowy wcześniejszej, które da się z nią pogodzić. Jednocześnie, umowa zawarta z zastrzeżeniem terminu lub warunku nie będzie mogła być uznana za ważną.

Umowa dowodowa musi dotyczyć konkretnego stosunku prawnego, który dodatkowo wynika z umowy cywilnoprawnej. Niedopuszczalne jest więc, by objąć nią łącznie całość stosunków, jakie występują pomiędzy danymi stronami. Oznacza to, że nie może ona odnosić się do roszczeń wynikających ze stosunków pozaumownych, w szczególności zaś z czynów niedozwolonych. Nie ma natomiast momentu granicznego, w którym umowa dowodowa może być zawarta. Można wiec podpisać ją nawet po powstaniu sporu.

Co można objąć wyłączeniem?

Umowa dowodowa może wyłączyć z postępowania dowodowego „określone dowody”. Na tym tle pojawiają się wątpliwości, czy oznacza to, że strony mogą jedynie uzgodnić wyłączenie konkretnych dowodów, np. zeznań świadków, opinii biegłych sądowych, czy też można umówić się na ograniczenie np. liczby powoływanych dowodów.

Są zalety…

Nowe rozwiązanie ma przede wszystkim przyspieszyć rozstrzygnięcia sądowych sporów pomiędzy przedsiębiorcami. Może to przejawiać się chociażby poprzez rezygnację z dowodu w postaci opinii biegłego, których sporządzanie zajmuje w reguły długie miesiące, co wydłuża przedłuża procedowanie i opóźnia wydanie ostatecznego orzeczenia.

… i obawy.

Ogólne sformułowanie przepisów rodzi jednak również wątpliwości w ich praktycznym stosowaniu przez przedsiębiorców. W szczególności obawy budzi ryzyko narzucania przez silniejsze strony kontraktów biznesowych wyłączenia niektórych dowodów już na etapie negocjowania i zawierania umowy głównej. Nie można pominąć też potencjalnej chęci utrudnienia sądowi dojścia do prawdy materialne poprzez zatajenie nieprawidłowości w prowadzanej przez stronę działalności, właśnie poprzez odpowiednio wczesne wyłączenie niewygodnych dla niej źródeł dowodowych.

Sądy na etapie rozpatrywania sporów będą miały możliwość unieważnienia umowy, jeśli uznają, że w sposób nieuprawniony zapewnia przewagę jednej ze skonfliktowanych stron. Wymagać będzie to jednak jednostkowej oceny, dokonywanej dopiero na etapie postępowania sądowe. Dlatego tak istotne staje się posługiwanie się nowym narzędziem z rozwagą i ostrożnością – w szczególności przy zawieraniu umowy dowodowej w formie proponowanej z góry przez kontrahenta.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Nowość w procedurze cywilnej: postępowanie przygotowawcze

Dnia 07 listopada (która to data zagościła już głęboko w świadomości prawników),  do sądów cywilnych wkroczyło postępowanie przygotowawcze. Cele, jakie przyświecały stworzeniu nowej instytucji, są znane od dawna: przyspieszenie rozpoznawania spraw przez składy orzekające, przeciwdziałanie przewlekłości postępowań sądowych, ale nade wszystko – nakłanianie stron do pojednania. Ustawodawca był tak silnie skoncentrowany na dążeniu do realizacji wskazanych celów, że przepisem prawa przyzwolił na prawa niestosowanie, w niezbędnym, aczkolwiek niesprecyzowanym dokładnie, zakresie. Brzmi precedensowo? O tym wszystkim w dzisiejszym artykule.

Postępowanie przygotowawcze regulują przepisy Działu IV – Rozdziału 2A kodeksu postępowania cywilnego. Kluczową instytucją postępowania przygotowawczego jest posiedzenie przygotowawcze. Posiedzenie to jest szczególnym rodzajem posiedzenia sądowego, podczas którego sąd prowadzi odformalizowaną rozmowę ze stronami. W toku posiedzenia przygotowawczego zachowanie szczegółowych przepisów postępowania nie jest konieczne, jeżeli przyczyni się to do osiągnięcia celów tego posiedzenia. Odformalizowanie to nie może jednak naruszać gwarancji i zasad procesowych – taka wskazówka znajduje się w uzasadnieniu projektu nowelizacji, gdzie nadmieniono ponadto, że wskazane byłoby, aby miejscem posiedzenia przygotowawczego nie była sala rozpraw. Projektodawca nie dookreślił jednak, jakie inne miejsce mogłoby realizować tę funkcję.

Dla zapewnienia skuteczności posiedzenia przygotowawczego, oświadczeń dotyczących propozycji ugodowych stron nie zamieszcza się w protokole. W tym zakresie stosuje się również art. 1834 § 3 k.p.c., w myśl którego powoływanie się na takie oświadczenia w późniejszym toku postępowania przez strony jest bezskuteczne. Sam zaś protokół z przebiegu posiedzenia jest sporządzany tylko w formie pisemnej (bez nagrywania).

Przyczyną wprowadzenia nowej regulacji miały być dotychczasowe negatywne doświadczenia z sal sądowych, które wskazywały na to, że strony postępowań, o ile nie są reprezentowane przez profesjonalnych pełnomocników, często są zupełnie nieprzygotowane do prowadzenia sprawy przed sądem. Nie znają podstaw prawnych, nie wiedzą jakie mogą zgłaszać dowody i kiedy powinny to zrobić.

Przeprowadzenie posiedzenia przygotowawczego jest co do zasady obligatoryjne, jednakże w sprawach, w których jego przeprowadzenie nie przyczyni się do sprawniejszego rozpoznania sprawy, przewodniczący może od razu nadać sprawie inny właściwy bieg przewidziany przez przepisy. Przewodniczący może w takiej sytuacji skierować sprawę na posiedzenie niejawne w celu wydania konkretnego postanowienia (np. o przekazaniu sprawy, o odrzuceniu pozwu, o zawieszeniu postępowania), wydania nakazu zapłaty lub może skierować sprawę do rozpoznania na rozprawie.

Podczas posiedzenia przygotowawczego, przewodniczący ustala ze stronami przedmiot sporu i wyjaśnia ich stanowiska, także w zakresie prawnych aspektów sporu. Stawiennictwo stron na posiedzeniu przygotowawczym jest co do zasady obowiązkowe, przy czym dopuszcza się ewentualny udział samego pełnomocnika strony.

Przed rozpoczęciem posiedzenia przygotowawczego powód może wnieść o jego przeprowadzenie bez swego udziału. W takim przypadku niestawiennictwo powoda lub jego pełnomocnika na posiedzeniu przygotowawczym nie prowadzi do umorzenia postępowania, plan rozprawy sporządza się bez udziału powoda, a ustalenia zawarte w planie rozprawy wiążą powoda w dalszym toku postępowania. Należy jednak mieć na uwadze, że nieusprawiedliwione niestawiennictwo powoda skutkować będzie umorzeniem postępowania, o ile stawający pozwany nie zażąda prowadzenia postępowania. Sąd rozstrzyga wówczas o kosztach jak przy cofnięciu pozwu, chyba że sprzeciwi się temu obecny na tym posiedzeniu pozwany. Jeżeli powód w terminie tygodnia od dnia doręczenia mu postanowienia o umorzeniu postępowania usprawiedliwi swe niestawiennictwo, sąd uchyli to postanowienie i nada sprawie właściwy bieg, wyznaczając termin kolejnego posiedzenia. W przypadku kolejnego nieusprawiedliwionego niestawiennictwa powoda, nie będzie już można zastosować tego przepisu.

Jeżeli natomiast pozwany nie stawi się na posiedzenie przygotowawcze, plan rozprawy sporządza się bez jego udziału. W przypadku, gdy niestawiennictwo pozwanego jest nieusprawiedliwione, sąd może go obciążyć kosztami procesu na podstawie art. 103 § 3 k.p.c.

Jeżeli strona, która stawiła się na posiedzenie przygotowawcze, nie bierze w nim udziału, plan rozprawy sporządza się bez jej udziału. Ustalenia zawarte w planie rozprawy wiążą tę stronę w dalszym toku postępowania. Taką stronę można również obciążyć kosztami procesu na podstawie art. 103 § 3 k.p.c.

Dolegliwe skutki nieuzasadnionego niestawiennictwa powoda oraz jego pełnomocnika na posiedzeniu przygotowawczym wymuszają na stronach szczególną dbałość w tym zakresie. Nietrudno sobie jednak wyobrazić sytuację, w której do umorzenia postępowania dojdzie wskutek nieprawidłowego zawiadomienia powoda lub jego pełnomocnika o terminie posiedzenia. Wówczas należy dopuścić możliwość podjęcia próby wzruszenia tak wydanego postanowienia o umorzeniu postępowania. Wskutek umorzenia postępowania nie zachodzą jakiekolwiek skutki prawne związane z wytoczeniem powództwa, jak chociażby przerwanie biegu terminu przedawnienia, dlatego kwestia ta nabiera tak szczególnej wagi.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook