Pracodawca odpowie karnie za działania pracownika?

W ostatnich dniach media poruszyła informacja o planowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości  nowej ustawie o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary.

Dyskusja rodzi się z powodu istotnych modyfikacji odpowiedzialność osób prawnych, w tym spółek, jednostek samorządu itp. za przestępstwa oraz przestępstwa skarbowe, których znamiona zostały wyczerpane w związku z prowadzoną przez te podmioty działalnością.

Założenia projektu opierają się na:

  • prawie prokuratora do odsunięcia osoby kierującej firmą już w trakcie postępowania przygotowawczego;
  • możliwości nałożenia zabezpieczenia w postaci tzw. zarządu przymusowego;
  • możliwości wymierzenia kar do 30 mln zł, a także rozwiązania lub likwidacji przedsiębiorstwa;
  • środkach karnych, jak m.in. zakaz zawierania umów, zakaz przystępowania do przetargów w zamówieniach publicznych.

Jak wskazuje projektodawca „Istota projektowanych zmian polega na wyeliminowaniu uprzedniego skazania osoby fizycznej jako warunku odpowiedzialności podmiotu zbiorowego. Ta obowiązująca obecnie przesłanka (…) ma być zastąpiona ustaleniem, że osoba fizyczna pełniąca określone funkcje w podmiocie zbiorowym popełniła czyn zabroniony, który przyniósł lub mógł przynieść temu podmiotowi korzyść. Kwestia ta będzie mogła być rozstrzygnięta samodzielnie przez sąd w postępowaniu w sprawie odpowiedzialności podmiotu zbiorowego, niezależnie od skazania.”

Obawy przedsiębiorców wiążą się z możliwością nałożenia na przedsiębiorcę wysokiej kary pieniężnej za nieupilnowanie swoich pracowników lub współpracowników popełniających przestępstwo oraz nie zapobiegnięcie jego popełnieniu, nawet jeśli faktycznie nie posiadał o nich wiedzy.

Krąg osób, których zachowanie wiązać ma się z odpowiedzialnością podmiotu zbiorowego obejmuje bowiem:

  • członka organu;
  • osobę fizyczną uprawnioną do reprezentowania, podejmowania decyzji w imieniu podmiotu lub sprawowania nadzoru,
  • osobę fizyczną dopuszczoną do działania wskutek nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków;
  • osobę zatrudnioną przez podmiot, w związku ze świadczeniem pracy na jego rzecz;
  • podwykonawcę albo innego przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną, jeżeli jego czyn zabroniony pozostawał w związku z wykonywaniem umowy zawartej z podmiotem;
  • pracownika albo osobę upoważnioną do działania w interesie lub na rzecz przedsiębiorcy niebędącego osobą fizyczną, jeżeli jego czyn pozostawał w związku z wykonywaniem umowy zawartej przez tego przedsiębiorcę z podmiotem.

Wątpliwości dotyczą również tego, że podmiot zbiorowy będzie mógł również ponosić odpowiedzialność, gdy czyn został popełniony jedynie w związku z jego postępowaniem, nawet jeśli sprawca nie został ustalony lub gdy zachodzi okoliczność wyłączająca odpowiedzialność karną sprawcy, a także w razie śmierci sprawcy.

Co istotne – zgodnie z założeniem projektu nowym przepisom podlegać mają także czyny popełnione przed wejściem w życie nowych przepisów.

Zasądzone koszty procesu wraz z odsetkami – zwłoka przegranej strony może sporo kosztować

Zasada, zgodnie z którą wierzycielowi od dochodzonej przez niego należności głównej należą się odsetki, gdy dłużnik spóźnia się z zapłatą – nawet w sposób przez siebie niezawiniony, jest już powszechnie znana.

Jednak od 7 listopada 2019 r. podobna reguła znajduje zastosowanie również w odniesieniu do kosztów postępowania cywilnego, o których sąd rozstrzyga w kończącym je orzeczeniu.

Co składa się na koszty postępowania?

Przypomnijmy, że koszty postępowania to koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony strony w procesie. Składają się na nie w szczególności: poniesione przez stronę koszty sądowe, wynagrodzenie i wydatki pełnomocnika, koszty sądowe oraz koszty nakazanego przez sąd osobistego stawiennictwa strony.

Od kiedy należne odsetki?

Obecnie stronie, na rzecz której koszty procesu zostaną zasądzone, przysługują od nich również odsetki, w wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie. Należą się one za czas od dnia uprawomocnienia się orzeczenia, którym je zasądzono, do dnia ich zapłaty na rzecz strony, która wygrała spór.

W odniesieniu do wyroków sądów odwoławczych oraz Sądu Najwyższego, a więc, gdy orzeczenie stanie się prawomocne już z chwilą wydania, naliczanie kwoty odsetek rozpocznie się dopiero po upływie tygodnia od dnia ogłoszenia rozstrzygnięcia – do dnia zapłaty. Jeśli ww. orzeczenie podlega doręczeniu z urzędu – termin ten zacznie biec po upływie tygodnia od dnia jego doręczenia stronie obowiązanej do ich uiszczenia do dnia zapłaty.

Nowe przepisy przewidują jednocześnie przypadki, w których odsetki od kwot poniesionych wydatków przysługiwać będą jeszcze przed wydaniem orzeczenia kończącego sprawę. Decyzję taką może podjąć sąd, jeśli strona wygrywająca w toku procesu poniosła szczególnie wysoki wydatek podlegający zwrotowi. Chodzi tu zwłaszcza o znaczną zaliczkę na poczet przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego, który w okolicznościach danego przypadku okazał się być niezbędny. Wówczas na wniosek strony obciążonej obowiązkiem uiszczenia takiej zaliczki, termin początkowy naliczania odsetek może zostać przez sąd ustalony już na dzień poniesienia tego wydatku.

Kto jest obowiązany do zapłaty?

W zależności od rozstrzygnięcia sądu, obowiązkiem zapłaty kosztów procesu oraz naliczanych odsetek może zostać powód, pozwany, obie strony lub żadna z nich.

Powód jako przegrywający proces co do zasady zostanie obciążony odsetkami, jeżeli:

  • sąd oddali wyrokiem powództwo w całości;
  • sąd odrzuci pozew;
  • postępowanie zostanie umorzone na skutek upływu okresu zawieszenia postępowania;
  • postępowanie zostanie umorzone na skutek cofnięcia pozwu przez powoda;
  • pomimo zasadności swojego roszczenia, które pozwany spełnił w toku postępowania powód nie cofnął pozwu, sąd ostatecznie oddalił jego żądanie, mimo jego zasadności w chwili wytoczenia powództwa.

Pozwany zaś będzie uznany za przegrywającego proces, jeżeli sąd uwzględni powództwo skierowane przeciwko niemu, wydając wyrok lub nakaz zapłaty.

Odsetki, o których mowa, podobnie zresztą jak same koszty procesu, zasądzane na rzecz strony, a nie jej pełnomocnika. Jeśli więc zapłata jego wynagrodzenia nastąpić ma po zakończonym procesie,  odsetki przyznane przez sąd od tego wynagrodzenia należeć będą się tylko, gdy wynikać będzie to z umowy z mocodawcą.

Cel zmian

Wprowadzone zmiany odchodzą więc od zasady nominalnego rozliczenia poniesionych w toku procesu kosztów, tj. w wysokości, w jakiej zostały poniesione. Było to szczególnie dotkliwe przy długotrwałych sporach, gdzie z reguły siła nabywcza ponoszonych wydatków spadała w biegiem toczącego się postępowania. Przyjęte nowe rozwiązanie ma więc na celu przynajmniej częściową rekompensatę straty jaką poniosła strona wygrywająca spór z powodu zamrożenia środków, wyłożonych w toku postępowania. Co istotne, nowe zasady, przewidujące obciążanie strony odsetkami od zasądzonych kosztów stosuje się tylk

Pracownik z zarzutami karnymi – jak powinien zareagować pracodawca?

Wszczęcie postępowania karnego przeciwko pracownikowi może okazać się dużym utrudnieniem nie tylko dla samego zainteresowanego, ale również dla zakładu pracy, w którym jest zatrudniony. Istotna jest tu szczególnie pozycja pracodawcy, który może odczuć organizacyjne, jak i finansowe konsekwencje takiego zdarzenia.

Kiedy pracodawca dowie się o postępowaniu przeciwko pracownikowi?

Brak jest generalnej zasady, nakazującej zawiadomienie pracodawcy przez organa ścigania o wszczęciu postępowania karnego przeciwko pracownikowi. Obowiązek taki dotyczy jedynie przypadków osób zatrudnionych w instytucjach państwowych, samorządowych i społecznych. Z uwagi na wpływ okresu tymczasowego aresztowania na fakt trwania stosunku pracy, sąd – w razie jego zastosowania – ma obowiązek niezwłocznie zawiadomić o tym pracodawcę.

Trudno również uzasadnić nałożenie przez pracodawcę obowiązku poinformowania o wszczęciu śledztwa lub dochodzenia przez samych pracowników, np. w wewnętrznych regulacjach zakładowych. Warto bowiem podkreślić, że informacja na temat prowadzonych postępowań – poza wskazanymi wprost w przepisach szczególnych przypadkami – nie wpisuje się w katalog danych osobowych, których ujawnienia żądać można od podwładnego.

Zawiadomienie przez organ prowadzący postępowanie będzie natomiast konieczne, jeśli to pracodawca występować będzie w roli pokrzywdzonego przestępstwem lub jeśli to on zawiadomi o podejrzeniu jego popełnienia.

Poręczenie dla podejrzanego pracownika

Przepisy Kodeksu Postępowania Karnego przewidują dla pracodawcy możliwość odegrania istotnej roli w toku postępowania karnego. Chodzi tu o rozwiązanie polegające na tym, że od pracodawcy oskarżonego pracownika, można, na jego wniosek, przyjąć poręczenie, że oskarżony stawi się na każde wezwanie i nie będzie w sposób bezprawny utrudniał postępowania. Ten nieizolacyjny środek zapobiegawczy, nazywany poręczeniem społecznym, służyć ma prawidłowemu przebiegowi procesu. Zapewnić ma to możliwość bezpośredniego wpływania przełożonego na zachowanie się oskarżonego pracownika, która jest pochodną pracowniczego podporządkowania, jaki zgodnie z przepisami Kodeksu Pracy cechuje ten stosunek prawny.

Inicjatywa złożenia poręczenia pozostawiona została aktualnemu pracodawcy oskarżonego. Do jego złożenia nie jest konieczna zgoda pracownika, przeciwko któremu toczy się postępowanie. W takich jednak warunkach wątpliwa pozostaje kwestia skuteczności tego środka zapobiegawczego.

Obowiązki nałożone na poręczającego pracodawcę polegają na konieczności niezwłocznego powiadomienia sądu lub prokuratora o wiadomych przełożonemu działaniach oskarżonego, które zmierzają do uchylenia się od obowiązku stawienia się na wezwanie organu lub do utrudniania w inny bezprawny sposób postępowania karnego.

Tymczasowe aresztowanie lub zawieszenie w czynnościach może zakończyć stosunek pracy

W określonych warunkach przepisy przewidują konsekwencję w postaci możliwości zakończenia zatrudnienia w związku z toczącym się przeciwko pracownikowi postępowaniem karnym lub jego skazaniem. Dotyczy to:

  • tymczasowego aresztowania – jeśli nieobecność pracownika z tego powodu trwa co najmniej 3 miesiące. W takich warunkach umowa o pracę wygasa z mocy prawa, o ile pracodawca nie rozwiązał z pracownikiem wcześniej umowy w trybie dyscyplinarnym. Niemniej, pomimo wygaśnięcia umowy z tego powodu pracodawca ma obowiązek ponownie zatrudnić pracownika, jeżeli postępowanie karne zostało umorzone lub gdy zapadł wyrok uniewinniający, a podwładny zgłosił swój powrót do pracy w ciągu 7 dni od uprawomocnienia się tego orzeczenia;
  • popełnienia przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku – jeśli przestępstwo to stwierdzone zostało prawomocnym wyrokiem, pracodawca uprawniony jest do rozwiązania ze skazanym pracownikiem umowy o pracę w trybie natychmiastowym z przyczyn leżących po stronie pracownika;
  • zawinionej przez pracownika utraty uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku – dotyczy to m. in. zastosowania wobec pracownika środka zapobiegawczego w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych lub w wykonywaniu zawodu albo nakazać powstrzymanie się od określonej działalności lub od prowadzenia określonego rodzaju pojazdów. W takich okolicznościach pracodawca również jest uprawniony do rozwiązania umowy o pracę w trybie dyscyplinarnym.

Jak widać, możliwości uzyskania informacji o toczącym się przeciwko pracownikowi śledztwie lub dochodzeniu są zasadniczo ograniczone. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli postępowanie karne lub wyrok skazujący utrudniają lub wyłączają możliwość świadczenia pracy w normalnych warunkach, pracodawcy przysługują narzędzia prawne pozwalające na ustanie zatrudnienia oskarżonego lub skazanego pracownika, o ile przyczyny te faktycznie uzasadniają zakończenie współpracy stron.

Umowa dowodowa w sprawach gospodarczych – czym jest i kiedy znajdzie zastosowanie?

Nowością wprowadzoną do Kodeksu Postępowania Cywilnego w związku z przywróceniem postępowań w sprawach gospodarczych jest umowa dowodowa.

Jest ona rodzajem umowy procesowej, na podstawie której strony mogą uzgodnić wyłączenie określonych dowodów w postępowaniu gospodarczym w sprawie z określonego stosunku prawnego, który nawiązał się między nimi na podstawie określonej umowy. Kluczowy zadaniem opisanej instytucji jest więc uwypuklenie zasady, że to strony postępowania cywilnego odgrywać mają kluczową rolę w wyznaczaniu kierunku procesu i tym samym mogą przyczynić się do sprawniejszego rozwiązania trawiącego je sporu.

Skutkiem zawarcia umowy dowodowej jest zakaz dopuszczenia przez sąd z urzędu dowodu, który strony wspólnie postanowiły wyłączyć z materiału procesowego. Wyłączenie to nie dotyczy dowodów przeprowadzonych już przez sąd przed ich wykluczeniem w porozumieniu stron.

Jak powinna wyglądać umowa dowodowa?

By zapobiec podważania istnienia i postanowień umowy dowodowej, konieczne jest, by została zawarta na piśmie (pod rygorem nieważności) lub ustnie przed sądem. Jeśli strony zawarły kilka następujących po sobie umów dowodowych – w razie wątpliwości – przyjmuje się, że umowa późniejsza utrzymuje w mocy te postanowienia umowy wcześniejszej, które da się z nią pogodzić. Jednocześnie, umowa zawarta z zastrzeżeniem terminu lub warunku nie będzie mogła być uznana za ważną.

Umowa dowodowa musi dotyczyć konkretnego stosunku prawnego, który dodatkowo wynika z umowy cywilnoprawnej. Niedopuszczalne jest więc, by objąć nią łącznie całość stosunków, jakie występują pomiędzy danymi stronami. Oznacza to, że nie może ona odnosić się do roszczeń wynikających ze stosunków pozaumownych, w szczególności zaś z czynów niedozwolonych. Nie ma natomiast momentu granicznego, w którym umowa dowodowa może być zawarta. Można wiec podpisać ją nawet po powstaniu sporu.

Co można objąć wyłączeniem?

Umowa dowodowa może wyłączyć z postępowania dowodowego „określone dowody”. Na tym tle pojawiają się wątpliwości, czy oznacza to, że strony mogą jedynie uzgodnić wyłączenie konkretnych dowodów, np. zeznań świadków, opinii biegłych sądowych, czy też można umówić się na ograniczenie np. liczby powoływanych dowodów.

Są zalety…

Nowe rozwiązanie ma przede wszystkim przyspieszyć rozstrzygnięcia sądowych sporów pomiędzy przedsiębiorcami. Może to przejawiać się chociażby poprzez rezygnację z dowodu w postaci opinii biegłego, których sporządzanie zajmuje w reguły długie miesiące, co wydłuża przedłuża procedowanie i opóźnia wydanie ostatecznego orzeczenia.

… i obawy.

Ogólne sformułowanie przepisów rodzi jednak również wątpliwości w ich praktycznym stosowaniu przez przedsiębiorców. W szczególności obawy budzi ryzyko narzucania przez silniejsze strony kontraktów biznesowych wyłączenia niektórych dowodów już na etapie negocjowania i zawierania umowy głównej. Nie można pominąć też potencjalnej chęci utrudnienia sądowi dojścia do prawdy materialne poprzez zatajenie nieprawidłowości w prowadzanej przez stronę działalności, właśnie poprzez odpowiednio wczesne wyłączenie niewygodnych dla niej źródeł dowodowych.

Sądy na etapie rozpatrywania sporów będą miały możliwość unieważnienia umowy, jeśli uznają, że w sposób nieuprawniony zapewnia przewagę jednej ze skonfliktowanych stron. Wymagać będzie to jednak jednostkowej oceny, dokonywanej dopiero na etapie postępowania sądowe. Dlatego tak istotne staje się posługiwanie się nowym narzędziem z rozwagą i ostrożnością – w szczególności przy zawieraniu umowy dowodowej w formie proponowanej z góry przez kontrahenta.

Wyrok na formularzu – czyli nowe zasady uzasadniania orzeczeń karnych

5 grudnia 2019 r. czeka nas osobliwa zmiana sposobu wyrokowania przez sądy karne. Polega na wprowadzeniu do przepisów Kodeksu Postępowania Karnego sposobu wydawania orzeczeń przy użyciu urzędowego formularza. Dzieli się on na rubryki obejmujące:

  • ustalenie faktów fakty z podziałem na fakty uznane za udowodnione i nieudowodnione;
  • dowody na podstawie których ustalono dany fakt oraz te, które sąd uznał za niewiarygodne lub niemające znaczenia dla ustalenia faktów;
  • podstawę prawną wyroku;
  • wymiar kary;
  • pozostałe rozstrzygnięcia z wyroku;
  • koszty.

Formularz do każdego wyroku

Ten sposób wyrokowania dotyczyć ma wyroków sądów I instancji, w tym nakazowego i łącznego, wyroku w postępowaniu o wznowienie postępowania, wyroku w postępowaniu dotyczącym odszkodowania za niesłuszne skazania lub tymczasowe aresztowanie, a także wyroku wydanego na skutek wniesionej apelacji.

Będzie miał zastosowanie nie tylko do wyroków skazujących, ale również do uniewinnień, wyroków warunkowo umarzających postępowanie oraz umarzających postępowanie.

Odrębne formularze wyroków sądów apelacyjnych składać będą się z 7 części, w tym:

  • wstępnej – określającej kto wniósł środek zaskarżenia;
  • wskazującej fakty uznane za udowodnione, nieudowodnione oraz uwzględnione i nieuwzględnione dowody;
  • informującej o stanowisku sądu odwoławczego wobec podniesionych w apelacji zarzutów i wniosków;
  • określającej okoliczności uwzględnione przez sąd z urzędu;
  • rozstrzygającej.

Założeniem towarzyszącym wprowadzeniu formularzy wyroków jest przede wszystkim zwięzłe formułowanie uzasadnień orzeczeń i unikanie wielostronicowych sążnistych wywodów składu orzekającego. Ułatwić to ma zaproponowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości tabelaryczna budowa nakładająca na sąd ilościowe rygory w zakresie treści orzeczenia.

Tyle nowości, co wątpliwości…

Jednak właśnie ten zamiar budzi szereg wątpliwości po stronie praktyków. Wskazuje się przede wszystkim na to, że zaproponowana forma nie pozwala na prześledzenie toku myślowego sądu I instancji. Tymczasem to analiza tego wywodu często waży o ostatecznej decyzji o wniesieniu apelacji, a następnie ocenie zaskarżonego wyroku przez sąd odwoławczy pod kątem konieczności jego ewentualnej zmiany lub uchylenia.

Przede wszystkim jednak zaznacza się, że przyjęta struktura formularzy nie uwzględnia takich indywidualnych kwestii indywidualnej sprawy karnej, jak jej zawiłość, liczba i rodzaj przeprowadzanych zgromadzonych dowodów oraz oskarżonych.

Co w przypadku wyroku bez formularza…?

Co ciekawe, nowe przepisy nie przewidują sankcji za wydanie wyroku, który nie dochowuje formy przyjętego formularza. Wydaje się jednak, że rozstrzygnięcie zawierające wszystkie elementy treściowe wymagane przepisami Kodeksu Postępowania Karnego, wydane w dotychczasowej postaci tj. pozbawionej struktury formularza nie powinno spotkać się z zarzutem uznania za wyrok nieistniejący lub powodujący nieważności postępowania, w którym został wydany. 

Nadużycie prawa procesowego – nowy hamulec w procesie cywilnym

Przeciwdziałanie nadużyciom uczestników postępowania – to główne założenie wprowadzonego do Kodeksu Postępowania Cywilnego rozwiązania mającego zahamować ich działania opóźniające  wydanie rozstrzygnięcia w sprawie.

Zgodnie nowym założeniem, obowiązującym od 7 listopada 2019 r., z uprawnienia przewidzianego w przepisach postępowania stronom i uczestnikom postępowania nie będzie wolno czynić użytku niezgodnego z celem, dla którego je ustanowiono (art. 41 KPC).

Przepis opiera się na klauzuli generalnej. Co za tym idzie, nie mówi wprost, jakie zachowania stron uważane będą za niezasługujące na ochronę prawną, i jakie konsekwencje prawne pociągną za sobą.

Co zostanie uznane za nadużycie?

Jakkolwiek sam przepis nie wymienia przypadków, w których ma znaleźć zastosowanie, uzasadnienie do projektu ustawy wskazuje zwłaszcza na:

  • wnoszenie jako pozwu pisma niezawierającego żądania rozpoznania sprawy sądowej,
  • wniesienie pozwu oczywiście bezzasadnego,
  • wnoszenie szeregu wniosków o wyłączenie sędziego,
  • wnoszenie szeregu zażaleń́ w tym samym lub zbliżonym przedmiocie,
  • wnoszenie szeregu wniosków o sprostowanie, uzupełnienie lub wykładnię wyroku.

Co prawda ww. sytuacje dotyczą uprawnień, gwarantowanych uczestnikom postępowania przepisami KPC. Jednak, jak wynika z doświadczenia sądów, uprawnienia te, w praktyce nadużywane, nie zmierzają̨ do osiągniecia celu, dla którego poszczególne instytucje procesowe zostały przewidziane. Co więcej, stosowane nagminnie, naruszają prawo pozostałych uczestników do rozstrzygnięcia sprawy w rozsądnym czasie, godzą w prawo do rzetelnego procesu, a w globalnym ujęciu utrudniają powszechne prawo do sprawnego działania wymiaru sprawiedliwości.

Na czym polegać będą sankcje za nadużycie?

Wprowadzony przepis art. 41 KPC nie zawiera również sankcji za dopuszczenie się przez stronę lub innego uczestnika postępowania nadużycia prawa procesowego. Wymienione zostały one w art. 2262 § KPC. Polegać mogą na:

  • nałożeniu grzywny;
  • nałożeniu na stronę nadużywającą obowiązku zwrotu kosztów w części większej, niż wskazywałby wynik sprawy, a nawet zwrotu kosztów w całości – niezależnie od wyniku sprawy, odpowiednio do spowodowanej tym nadużyciem zwłoki w jej rozpoznaniu;
  • przyznaniu od strony nadużywającej kosztów procesu podwyższonych (maksymalnie  dwukrotnie) odpowiednio do spowodowanego tym nadużyciem zwiększenia nakładu pracy strony przeciwnej na prowadzenie sprawy – na wniosek tejże strony;
  • podwyższeniu stopy odsetek zasądzonych (maksymalnie  dwukrotnie) od strony, której nadużycie spowodowało zwłokę w rozpoznaniu sprawy, za czas odpowiadający tej zwłoce.

Kodeks nie wyłącza możliwości kumulowania ww. sankcji nałożonych na nadużywający podmiot. Każdorazowo jednak, przed zastosowaniem któregoś z ww. środków, sąd będzie musiał pouczyć stronę, której zachowanie świadczyć może o nadużyciu prawa procesowego, o możliwej reakcji ze strony organu.

Ocenny charakter nadużycia

Co istotne, posłużenie się ogólnym sformułowaniem przepisu ma na celu, by sąd każdorazowo mógł ocenić, czy działanie strony, która formalnie korzysta w przysługującego jej na mocy przepisów KPC prawa, nie dopuszcza się nadużycia. Badany powinien tu być więc faktyczny, a nie deklarowany przez stronę cel, jakim się kieruje. To zapewnić ma elastyczność stosowania nowego rozwiązania.

Ustalenie, czy w przypadku konkretnej sprawy sądowej strona lub uczestnik postępowania dopuścił się naruszenia prawa procesowego będzie wymagało od sądu wnikliwej oceny okoliczności towarzyszących takiemu postępowaniu. Niewątpliwie podstawą sankcji stać może się wyłącznie uzasadnione stwierdzenie, że zachowanie danego podmiotu jest nakierowane na nierzetelny i nieakceptowany przepisami cel, jakim może być w szczególności dążenie do utrudnienia lub przedłużenia procedowania.

Mandat za granicą – niemiła pamiątka z wakacji

Podróż samochodem po obcym kraju może okazać się kosztownym przedsięwzięciem nie tylko ze względu na koszty transportu, ale również na skutek nieznajomości (a czasem samego tylko nieprzestrzegania) obowiązujących tam przepisów drogowych. Może zdarzyć się, że za granicą te same zachowania na drodze, które w Polsce nie są w żaden sposób uregulowane, okażą się karalne lub obarczone o wiele wyższą karą.

Kosztowne zdjęcie z wakacji

W niektórych państwach (np. Francji) przekroczenie prędkości nawet o 1 km/h może okazać się bardzo kosztowne. Dodatkowo, w wielu krajach granica rejestracji urządzeń służących do pomiaru prędkości jest o wiele niższa niż w Polsce i wynosi zaledwie 5 km/h.  Jeśli więc nasze wykroczenie zostanie ujęte fotoradarem, mandat niemal z pewnością dotrze do właściciela pojazdu. Wynika to z faktu, że od 2014 r. na terenie całej Unii Europejskiej działa Europejski System Informacyjny o Pojazdach i Prawach Jazdy (Eucaris). Służy on do przekazywania danych właściciela pojazdu, zarejestrowanego za pomocą urządzeń kontrolujących prędkość. Za pomocą Eucaris organy zagraniczne wnioskują do Krajowego Punktu Kontaktowego działającego w ramach CEPiK (Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców) o informacje na temat pojazdu, którego kierowca popełnił wykroczenie. KPK udziela informacji elektronicznie w ciągu 7 dni. Jednak niechciane fotografie z wyjazdu mogą dotyczyć też takich przewinień, jak: rozmowa przez telefon w trakcie jazdy, przewożenie dziecka bez wymaganego fotelika, wyprzedzanie prawym pasem, czy parkowanie w niedozwolonym miejscu.

Zatrzymanie przez zagraniczny patrol

W przypadku zatrzymania na gorącym uczynku przez zagraniczne służby drogowe, zasadą jest wystawianie tzw. mandatu gotówkowego – płatnego na miejscu bezpośrednio funkcjonariuszowi, w walucie państwa, na terenie którego doszło do zatrzymania. Ma to zabezpieczyć przed unikaniem zapłaty przez osoby jedynie czasowo przebywające na terytorium danego kraju. W razie braku gotówki patrol może pozwolić na skorzystanie z pobliskiego bankomatu np. po zdeponowaniu dokumentu tożsamości, ale również odholować pojazd na policyjny parking.

W innych krajach, jak np. Szwajcaria, nieuiszczenie mandatu w terminie może uniemożliwić wyjazd z jego terytorium. Wynika to z faktu, że informacja o wykroczeniu trafia bezpośrednio do tamtejszej służby granicznej, kontrolującej przepływ osób unikających należności na rzecz państwa.

Nie polecam również podejmowania prób negocjowania z funkcjonariuszami co do wysokości ewentualnego mandatu. W szczególności w państwach zachodniej i północnej Europy gdzie takie zachowanie może spotkać się z zarzutem zamiaru przekupienia funkcjonariusza, a co za tym idzie, jeszcze poważniejszymi skutkami prawnymi.

Czy, kiedy, komu i w jakiej należy zapłacić?

Aby można było wyegzekwować zapłatę zagranicznego mandatu, konieczne jest jego zatwierdzenie przez polski sąd. Ze względu na to, że procedura ta pociąga za sobą koszty, zdarza się, że służby z innych państw, nie ścigają zagranicznych kierowców kiedy mandat opiewa na niską kwotę.

Nie zmienia to faktu, że w większości państw okres przedawnienia karalności wykroczeń drogowych wynosi od 2 do 5 lat. Tym samym, nawet jeśli po powrocie do Polski nie otrzymamy mandatu, nie oznacza to, że przy okazji najbliższej ponownej wizyty w danym kraju tamtejsze służby (np. w trakcie rutynowej kontroli drogowej) upomną się o zapłatę zaległej grzywny, i to powiększonej o odsetki za opóźnienie w jej uiszczeniu.

Świadomość i ostrożność kluczem do uniknięcia mandatu.

Chcąc więc uniknąć zbędnych kosztów związanych nieprzestrzeganiem lokalnego prawa drogowego, przed wyjazdem za granicę warto przede wszystkim zapoznać się z podstawowymi regulacjami obowiązującymi kierowców w kraju, do którego się wybieramy. Dotyczy to nie tylko zachowania limitów prędkości, ale i innych zachowań na drodze, które co prawda w Polsce nie stanowią wykroczenia, natomiast za granicą mogą spotkać się z dotkliwą karą. Przede wszystkim jednak – niezależnie jaką część świata przemierzamy samochodem, najlepszym sposobem na uniknięcie mandatu jest zachowanie szczególnej ostrożności na drodze.

Czy ksero dowodu będzie grozić więzieniem?

Wypożyczalnia samochodów, sprzętu sportowego, osiedlowy klub fitness, salon operatora komórkowego… W ilu miejscach zdarza nam się usłyszeć, że dla skorzystania z usługi konieczne jest potwierdzenie naszych danych przez zeskanowanie lub wykonanie ksera dokumentu tożsamości?

Praktyka jakkolwiek powszechna, to od dłuższego czasu zwraca się uwagę na ryzyko, jakie za sobą niesie. W najlepszym wypadku jest to pozyskanie informacji na temat naszego weku lub miejsca zamieszkania. Jednak niebezpieczeństwo jest o wiele dalej idące i w skrajnych przypadkach może doprowadzić do kradzieży tożsamości, a więc celowego wykorzystania naszych danych osobowych, najczęściej z zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej.

Naprzeciw temu zagrożeniu wyjść mają przepisy wchodzące w życie 12 lipca 2019 r., które – cytując ustawę – pod groźbą grzywny, ograniczenia, a nawet pozbawienia wolności zakazują wytwarzania, oferowania, zbywania lub przechowywania w celu zbycia repliki dokumentu publicznego (art. 58 ustawy z dnia 22 listopada 2018 r. o dokumentach publicznych).

Jakich dokumentów dotyczą nowe przepisy?

Co jednak kryje się za tak sformułowanym zakazem? Na samym początku warto zauważyć, że dotyczy on dokumentów identyfikujących daną osobę lub rzecz, jak i potwierdzający stan prawny lub prawa osób, które się nim posługują, a więc m.in.:

  • dowody osobiste, paszporty, prawo jazdy
  • odpisy prawomocnych orzeczeń sądów oraz tytuły wykonawcze
  • zaświadczenia stwierdzające m.in. uprawnienie do reprezentacji danej osoby, dokonania czynności prawnej bądź zarządu określonym majątkiem
  • wypisy, odpisy i wyciągi aktów notarialnych
  • legitymacja dokumentująca niepełnosprawność lub jej stopień oraz przyznające prawo do określonych ulg
  • dowód rejestracyjny i karta pojazdu
  • legitymacje służbowe
  • dokumenty potwierdzające wykształcenie, w tym świadectwa dojrzałości
  • legitymacje szkolne i studenckie itp.

Czy ksero dokumentów stanie się nielegalne?

Co kluczowe, a co najczęściej umyka przy okazji głośnego ostatnio tematu zmiany ww. przepisów – nie wprowadzają one zakazu kserowania, czy skanowania dokumentów, na których znajdują się nasze dane osobowe.

Przede wszystkim, kryminalizowany proceder musi polegać na posługiwaniu się repliką ww. dokumentów.  Wymaga to takiego odwzorowania lub kopii, która posiada cechy autentyczności. Biorąc pod uwagę, że ww. dokumenty mają z reguły charakterystyczną dla swego rodzaju formę (plastikowy kartonik lub wyposażenie w znak wodny), trudno uznać ich kserokopię lub skan za postać przypominającą oryginał. Tym samym tak powielonego dokumentu publicznego nie można uznać za jego replikę. Co za tym idzie – wykonanie kopii, skanu, fotografii któregokolwiek z ww. dokumentów publicznych, ze względu na brak cech autentyczności np. co do formatu czy koloru, nie będzie podlegało karze na gruncie nowych przepisów.

Czego zabrania nowa regulacja?

Wchodzące w życie zmiany posiadają 2 zasadnicze cele.

Pierwszy z nich to zapobieganie wytwarzaniu fałszywych dokumentów, łudząco podobnych do oryginałów, które mogą być wykorzystywane do popełnienia przestępstwa. Drugi ściśle wiąże się z obowiązującymi już przepisami dotyczącymi ochrony danych osobowych. Nietrudno zauważyć, że gromadzenie kserokopii, czy skanów dokumentów tożsamości stanowi przetwarzanie danych osobowych. To natomiast zawsze musi odbywać się zgodnie z zasadą minimalizmu, a więc gromadzenia tylko tych danych, które są niezbędne dla konkretnego celu przetwarzania (jak np. zatrudnienie, zawarcie umowy, potwierdzenie kwalifikacji).

Kluczowe jest więc, by w każdym przypadku – zwłaszcza, gdy mowa o najprostszych usługach życia codziennego – rozważyć najpierw, czy dany rodzaj przetwarzania wymaga gromadzenia szeregu niejednokrotnie tak specyficznych danych, jak nr PESEL, zdjęcie, adres zamieszkania, czy imiona rodziców. Brak uzasadnienia dla takich działań spotkać może się równie dotkliwą, jak karna, sankcją pieniężną nałożoną przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Szczególne warunki przetwarzania dokumentów

Nie tylko nowa ustawa o dokumentach publicznych, ale i szereg innych przepisów określa przypadki, w których posługiwanie się przez określone podmioty ww. dokumentami odbywa się na odrębnych zasadach. W szczególności jako replika dokumentu publicznego nie jest traktowana kserokopia lub komputerowy wydruk dokumentu publicznego wykonany do celów urzędowych, służbowych lub zawodowych wnikających w właściwych przepisów, a także wykonanych wyłącznie na użytek osoby, dla której ten dokument został wydany.

Ponadto, przepisy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy  oraz przepisy prawa bankowego przyznają odrębną podstawę prawną dla przetwarzania dokumentów tożsamości i informacji z nich zawartych. Upoważnia ona to tego takie podmioty jak banki, notariusze, kantory, instytucje pożyczkowe, towarzystwa ubezpieczeniowe, firmy leasingowe, pośrednicy nieruchomości – w ściśle określonym zakresie wyznaczonym ww. ustawami.

Informacja o niekaralności pracownika – tajemnica, czy obowiązek ujawnienia?

Informacja dotycząca karalności jest jedną z najbardziej wrażliwych danych, jakie zatrudniający może uzyskać o kandydacie do pracy lub pracowniku. Czy jednak tej, niewątpliwie istotnej z punktu widzenia pracodawcy, informacji można żądać można w każdej sytuacji?

Kto i kiedy może uzyskać informacje o niekaralności?

Dostęp do informacji na temat karalności jest ściśle limitowany przez obowiązujące przepisy.

W zakresie, w jakim jest to niezbędne dla zatrudnienia, wyłącznie, gdy wyraźny przepis ustawy stawia wymóg niekaralności lub korzystania z pełni praw publicznych – żądać takich informacji może pracodawca.

Istnieją bowiem przypadki, w których ujawnienie informacji na temat karalności osoby zajmującej konkretne stanowisko lub funkcję, bądź prowadzącej określoną działalność  jest obowiązkowe. Dotyczy to m.in.:

  • osób pełniących funkcję w organach spółek handlowych,
  • pracowników podmiotów sektora finansowego,
  • pracowników samorządowych,
  • pracowników służb mundurowych, organów ścigania oraz wymiaru sprawiedliwości,
  • ochroniarzy osób i mienia,
  • detektywów.

Obowiązek ten każdorazowo wiążę się z wymogiem niekaralności wynikającym wprost z przepisów. Tym samym, jakiekolwiek przypadki żądania przez przyszłego lub obecnego pracodawcę informacji o wydanych względem danej osoby wyrokach skazujących jest nieuprawnione i spotkać może się z potencjalnymi roszczeniami odszkodowawczymi ze strony osoby, której informacje te dotyczą, jeśli uzna ona, że żądanie takie godzi w sferę jej prywatności, lub doprowadziło do jej nierównego traktowania w zakresie nawiązania współpracy lub zakończenia zatrudnienia.

Czy dobrowolne podanie informacji jest możliwe?

Niejednokrotnie może zdarzyć się, że kandydat do pracy, chcąc zwiększyć swoje szanse na zatrudnienie, z własnej inicjatywy przedkłada przyszłemu pracodawcy informację o swojej niekaralności. Czy legalizuje to posiadanie tego typu danych? Odpowiedź na to pytanie wprowadził obowiązujący od 4 maja 2019 r. przepis art. 221a Kodeksu Pracy, który wprost zabrania – nawet na podstawie zgody, w tym również z inicjatywy samego kandydata lub pracownika – przetwarzania danych osobowych dotyczących wyroków skazujących oraz czynów zabronionych.

Skutki odmowy informacji o niekaralności

Co jednak w sytuacji, gdy przyszły lub obecny pracownik nie chce przedstawić zaświadczenia o niekaralności? Nieudzielenie takiej informacji przez kandydata ubiegającego się o zatrudnienie lub odmowa jej udokumentowania, może stać się przyczyną braku nawiązania współpracy. Podkreślić należy, że dotyczy to wyłącznie sytuacji, w których przepisy pozwalają na żądanie danych o niekaralności. Podobny skutek może odnieść uzyskanie informacji na temat skazania prawomocnym wyrokiem za określone przestępstwo, którego popełnienie nie da się pogodzić z konkretnym stanowiskiem, bądź wykonywaną pracą.

W odniesieniu do obecnych już pracowników, ujawnienie informacji na temat karalności (do czasu zatarcia skazania niweczącego ten fakt) powodować może tymczasem rozwiązanie umowy o pracę za wypowiedzeniem, bądź bez wypowiedzenia z winy pracownika, jeśli przestępstwo popełnione zostało w czasie zatrudnienia i uniemożliwia dalsze pracę na zajmowanym dotąd stanowisku.

Takie zachowania, jako uprawnione po stronie pracodawcy, nie będą mogły spotkać się ze skutecznym zarzutem ze strony niezatrudnionego lub zwolnionego pracownika.

Skutki nieuzasadnionego żądania informacji o niekaralności

Niezależnie od przywołanych wyżej roszczeń potencjalnych lub obecnych pracowników związanych z bezpodstawnym żądaniem informacji na temat braku karalności, czy też nierównego traktowania ich w razie uzasadnionej odmowy ich podania, proceder taki uznany może spotkać się również z reakcją organu nadzoru w zakresie przetwarzania danych osobowych, tj. inspektorów Urzędu Ochrony Danych Osobowych, jak i organów wymiaru sprawiedliwości. Zgodnie bowiem z obowiązującymi przepisami w tym zakresie, przetwarzanie danych osobowych bez podstawy prawnej zagrożone jest administracyjną karą pieniężną, która w skrajnych przypadkach sięgać może kwot równowartości 20 mln euro. Niezależnie od tego, nieuprawnione uzyskiwanie z Krajowego Rejestru Karnego informacji dotyczącej karalności danej osoby stanowi przestępstwo zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Bezprawna groźba kontrolą RODO

O zgodnych z RODO programach komputerowych, routerach WI-FI, niszczarkach do papieru i nakładkach na ekrany monitorów słyszał już chyba każdy. Niejeden przedsiębiorca przetwarzający dane swoich klientów, kontrahentów i pracowników spotkał się z ofertą kompleksowego audytu lub pakietu oprogramowania wymaganego i certyfikowanego przez unijne organy ochrony danych. Brak oferowanych usług równoznaczny miałby przy tym być z naruszeniem przepisów i niechybnie spotkać się z reakcja organów nadzoru.

Po ponad roku zauważalnego procederu, związanego z powszechnym strachem i plotkami dotyczącymi rewolucji, jaką wprowadza do naszego życia RODO, polski ustawodawca postanowił zahamować tego typu praktyki.

Przy okazji najnowszego dostosowania szeregu krajowych ustaw do przepisów RODO rozszerzył w tym celu definicję groźby bezprawnej. Obecnie – od 4 maja 2019 r. za groźbę bezprawną (art. 115§ § 12 KK) uznaje się:

  • groźbę karalną (dotyczącą popełnienia przestępstwa na szkodę danej osoby lub jej najbliższych),
  • groźbę spowodowania postępowania karnego lub
  • innego postępowania, w którym może zostać nałożona administracyjna kara pieniężna, a także
  • rozgłoszenia wiadomości uwłaczającej czci zagrożonego lub jego osoby najbliższej.

Co ważne, za groźbę w tym rozumieniu nie uznaje się zapowiedzi spowodowania postępowania karnego lub mogącego doprowadzić do nałożenia administracyjnej kary pieniężnej, jeżeli ma to na celu jedynie ochronę prawa naruszonego konkretnym zachowaniem.

Wprowadzona do Kodeksu Karnego nowela dotyczy właśnie gróźb wszczęcia kontroli organów administracji. One również opierają się na zakomunikowaniu innej osobie, że jeżeli nie zachowa się w określony sposób – korzystny z punktu widzenia grożącego, mogą spotkać ją lub jej najbliższych niekorzystne konsekwencje, pogarszające jej sytuację, niż gdyby zachowała się zgodnie z żądaniem. Najlepszym przykładem są tu przypadki szantażu skorzystania z usług rzekomych firm audytorskich lub nabycia oprogramowania w cenach sięgających kilkudziesięciu tysięcy złotych pod groźbą zgłoszenia do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w przypadku odmowy skorzystania z oferty.

Co prawda rozszerzenie definicji groźby bezprawnej miało miejsce przy okazji wprowadzania nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych, jednak warto zaznaczyć, że dotyczy ono również gróźb wszczęcia innych postępowań administracyjnych, które mogą zakończyć się nałożeniem mandatu lub grzywny. Niedozwolone jest więc również grożenie wszczęciem kontroli Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Państwowej Inspekcji Pracy, organów kontroli skarbowej, czy Inspekcji Handlowej.

Nie dotyczy to oczywiście przypadków, w których dochodzi do rzeczywistej sytuacji, jaka powinna spotkać się z reakcją organów kontroli, a która to reakcja ma służyć jedynie ochronie praw konkretnego podmiotu naruszonych niezgodnym z prawem działaniem lub innym zachowaniem.

Przyglądając się nowo wprowadzonym przepisom , można jedynie żywić nadzieję, że przyczynią się do efektywnego zapobiegania i przeciwdziałania przypadkom wykorzystywania dezinformacji oraz  ogólnie panującego strachu przed wysokimi sankcjami organów nadzoru w celu wyłudzenia nierzadko wysokich kwot.