Nowe obostrzenia w związku z pandemią koronawirusa – od 28 grudnia

W czwartek rząd zapowiedział nowe obostrzenia w związku z pandemią koronawirusa. Choć żaden akt prawny (rozporządzenie, ustawa) jeszcze nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw, rząd na konferencji prasowej ogłosił, że od 28 grudnia wprowadzone zostaną zmiany w obostrzeniach. W dzisiejszym wpisie przybliżę, na czym będą one polegać.

Zaczniemy od obostrzenia najbardziej kontrowersyjnego, czyli zakazu przemieszczania się od Sylwestra od godziny 19:00 do godziny 6:00 w Nowy Rok. Prawidłowość dotychczasowego sposobu uregulowania zakazu z początku pandemii (rozporządzeniem zamiast ustawy) budziła pewne wątpliwości prawników. Nie przesądzając jak kwestia zostanie uregulowana tym razem zauważamy tylko, że od zakazu istnieć będą wyjątki takie jak konieczność przemieszczania się w celach służbowych (np. na pierwszą zmianę w Nowy Rok). Inne wyjątki mają – zgodnie z zapowiedzią rządu – zostać umieszczone w stosownym akcie prawnym, gdy zostanie już opublikowany.

Po drugie, zmieniają się zasady kwarantanny – od 28 grudnia każda osoba, która wróciła do Polski z zagranicy środkami transportu zbiorowego (np. autobusy, pociągi) zobowiązana będzie do odbycia takiej kwarantanny. Ma ona trwać 10 dni.

Zamknięte zostaną ponownie galerie handlowe. Działać w nich będą mogły wyłącznie sklepy pierwszej potrzeby, takie jak sklepy spożywcze, drogerie i apteki. Co istotne, w sklepach będzie obowiązywał reżim – przebywać w nich będzie mogła wyłącznie jedna osoba na 15 mkw. Hotele z kolei mają być dostępne tylko dla medyków. Czynne będą hotele pracownicze.

Nieczynne będą stoki narciarskie, a infrastruktura sportowa dostępna będzie tylko dla wykonujących trening profesjonalistów.

Dzieci i młodzież do 16. roku życia mają będą miały zakaz przemieszczania się od poniedziałku do piątku między godziną 8:00 a 16:00. Wyjątek w tym zakresie przewidziano dla półkolonii.

Jak już wspomniałam, wszystkie te zapowiedzi na razie wynikają z zapowiedzi rządowych. Nie opublikowano jeszcze stosownego aktu prawnego regulującego te kwestie, co umożliwiłoby analizę przepisów i ustalenie, jakie dokładnie skutki będzie niosła regulacja.

Brak zdolności do zawarcia umowy przez osobę dorosłą

Czasami zdarza się, że klienci zadają pytanie – czy możliwe jest, w sytuacjach skrajnych, pozbawienie osoby możliwości zawierania umów i dokonywania innych czynności prawnych? Czy można pozbawić dorosłą osobę zdolności do czynności prawnych? Zapraszam na tekst o ubezwłasnowolnieniu.

Pełna zdolność do czynności prawnych – w pewnym uproszczeniu – polega na tym, że osoba ma prawo do w pełni samodzielnego zaciągania zobowiązań w prawie cywilnym. Osoba taka może dokonywać czynności prawnych, nabywając i tracąc prawa, wywołując tym samym określone skutki prawne. Osoba taka może samodzielnie zawierać umowy czy rozporządzać swoim majątkiem.

Zdarzają się jednak określone sytuacje, w których mimo osiągnięcia pełnoletniości, osoba taka nie może swobodnie dokonywać czynności prawnych. Pozbawienie strony zdolności do czynności prawnych nazywamy ubezwłasnowolnieniem. Może nastąpić całkowite lub częściowe ubezwłasnowolnienie osoby.

Do ubezwłasnowolnienia może dojść, jeśli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, określona osoba nie jest w stanie kierować swym postępowaniem. Chodzi o taki stan, gdy określona osoba nie ma świadomego kontaktu z otoczeniem oraz możliwości intelektualnej oceny swojej sytuacji, swojego zachowania i wywołanych nim następstw.

Co istotne, w nauce prawa toczy się debata na temat tego, czy samo rażące marnotrawstwo również nie powinno być przesłanką dokonania ubezwłasnowolnienia. Choć obecnie nie jest, to często wskazuje się, że marnotrawstwo może wskazywać na potrzebę zbadania zdolności osoby do świadomego kierowania swoim postępowaniem.

Wniosek o rozpoczęcie postępowania w sprawie ubezwłasnowolnienia złożyć może małżonek osoby, której dotyczy wniosek o ubezwłasnowolnienie, jej krewni w linii prostej (rodzice, dziadkowie, dzieci) oraz rodzeństwo, a także jej przedstawiciel ustawowy. Wniosek taki składa się do sądu okręgowego właściwego dla miejsca zamieszkania osoby, która ma być ubezwłasnowolniona. Jeśli osoba taka nie ma miejsca zamieszkania, to wskazuje się miejsce jej pobytu.

W postępowaniu biorą także udział – oprócz osoby składającej wniosek i osoby, której dotyczyć ma wniosek o ubezwłasnowolnienie – małżonek oraz przedstawiciel ustawowy takiej osoby. Postępowanie takie toczy się z udziałem prokuratora.

Jak wygląda postępowanie? Przede wszystkim sprowadza się ono do ustalenia, z udziałem biegłych, czy zachodzą wyżej opisane przesłanki do stwierdzenia, że osoba powinna zostać ubezwłasnowolniona. Osobę taką należy wysłuchać niezwłocznie po rozpoczęciu postępowania, w obecności biegłego psychologa i ewentualnie psychiatry lub neurologa. Jeżeli z osobą nie ma kontaktu, również należy stwierdzić to w protokole po wysłuchaniu biegłego lekarza i psychologa.

Efektem postępowania jest wyznaczenie osoby opiekuna (lub kuratora dla osób ubezwłasnowolnionych częściowo). W przypadku osób ograniczonych do czynności prawnych ważność tej czynności (np. zawartej umowy) zależy od zgody kuratora.

Z mojego doświadczenia wynika, że sprawy takie – z uwagi na każdorazową konieczność zasięgnięcia opinii biegłych sądowych oraz generalne przeciążenie polskich sądów sprawami – trwają dość długo. Niejednokrotnie warto jednak przeprowadzić takie postępowanie, dla dobra samej osoby, która miałaby być ubezwłasnowolniona.

Czy mogę dostać karę bez rozprawy? O postępowaniu nakazowym słów kilka…

Jedną z fundamentalnych zasad procesu karnego jest jego ustność oraz – jak wprost zapisano w Kodeksie postępowania karnego – to, że ustna jest rozprawa. Czy można całkowicie pominąć etap rozprawy i otrzymać w postępowaniu karnym wyrok pocztą? Okazuje się, że można, i nie są to wcale rzadkie przypadki! W dzisiejszym wpisie najważniejsze kwestie związane z postępowaniem nakazowym.

Dla wielu adwokatów lub radców prawnych tytuł może być trochę mylący – „skazanie bez rozprawy” kojarzy się bowiem najczęściej z instytucją uregulowaną w art. 335 Kodeksu postępowania karnego (o niej też w najbliższym czasie napiszę). Wielu klientów jednak przez pojęcie „skazania bez rozprawy” rozumie zupełnie inną sytuację – gdy prowadzone jest przeciwko nim dochodzenie (zasadniczo najczęściej przez Policję), a następnie otrzymują pocztą – bez uprzedniego wezwania z Sądu na rozprawę czy celem złożenia wyjaśnień – wyrok nakazowy.

Postępowanie nakazowe ma w założeniu usprawnić postępowanie karne w sprawach, które nie są skomplikowane i za które sąd nie wymierza dolegliwych kar. Dzięki wydaniu wyroku na posiedzeniu niejawnym i doręczeniu go pocztą, postępowanie prowadzone jest sprawniej, ponieważ nie ma konieczności wyznaczania rozprawy, rezerwowania sali w sądzie, wzywania oskarżonego i świadków i przeprowadzenia jeszcze kilku organizacyjnych czynności zajmujących czas.

Czy zawsze tak wolno? Zdecydowanie nie! Wyrok nakazowy sąd może wydać tylko w sytuacjach, gdy w sprawie prowadzono dochodzenie (a zatem rodzaj postępowania przygotowawczego zasadniczo nieprzeznaczony dla najpoważniejszych spraw), a zgromadzony materiał dowodowy powoduje, że sąd uzna, że nie musi prowadzić rozprawy, bo sprawa jest jasna. Dodatkowo w wyroku nakazowym można zostać skazanym wyłącznie na karę ograniczenia wolności lub karę grzywny (a i to tylko w wymiarze do 200 stawek dziennych lub do kwoty 200 tys. złotych). Jak zatem łatwo zauważyć, w wyroku nakazowym sąd nie może orzec kary pozbawienia wolności. Nie jest więc tak, że sąd niejako „zaocznie” orzeknie karę izolacyjną.

Oczywiście najczęstszym pytaniem, które zadając klienci zgłaszający się do kancelarii z wyrokiem nakazowym w ręku jest: „co teraz”? Otóż nie warto zwlekać ze zgłoszeniem się po pomoc prawną, ponieważ na sprzeciw od wyroku nakazowego jest tylko 7 dni. Sprzeciw taki nie musi zawierać uzasadnienia (wyrok nakazowy też zresztą nie musi go mieć i najczęściej go nie ma). Skutkiem złożenia sprzeciwu jest utrata mocy przez wyrok nakazowy. Sprawę wtedy rozpoznaje się na zasadach ogólnych.

Warto pamiętać, że sąd, który rozpoznaje sprawę po wniesieniu sprzeciwu nie jest w żaden sposób związany treścią wyroku nakazowego. Oznacza to, że wyrok wydany po wniesieniu sprzeciwu i przeprowadzeniu rozprawy może skazać oskarżonego na karę surowszą niż orzeczona w wyroku nakazowym. Mimo wieloletnich postulatów, aby wprowadzić zakaz orzekania kar surowszych w wyroku wydanym po wniesieniu sprzeciwu z uwagi na to, że ryzyko bardziej dolegliwej kary zniechęca oskarżonych do korzystania z ich uprawnień procesowych, na razie przepis pozostał niezmieniony.

Oprócz powyższych wymogów warto wspomnieć, że są także inne przeszkody w wydaniu wyroku nakazowego. Należą do nich sytuacje, gdy sprawa ścigana jest z oskarżenia prywatnego (np. zniesławienie) czy gdy zachodzi jeden z przypadków obrony obligatoryjnej wymieniony w art. 79 §1 Kodeksu postępowania karnego.

Zatarcie skazania – czyli o tym, że skazanie nie jest „na zawsze”

W zeszłym roku Agata pisała o tym, kiedy pracodawca może żądać informacji o niekaralności pracownika oraz kiedy ujawnienie takiej informacji jest obowiązkowe [klik]. Dziś kilka słów o tym, że przestępstwo osoby raz skazanej nie na zawsze będzie widoczne w Krajowym Rejestrze Karnym. Dziś czas kilka słów o zatarciu skazania!

Nic nie jest dane raz na zawsze… to powiedzenie o negatywnym zabarwieniu ma bardzo pozytywny wydźwięk w odniesieniu do osób prawomocnie skazanych za przestępstwa, co do których fakt skazania został ujawniony w Krajowym Rejestrze Karnym. Gdy osoby te potrzebują w określonym celu (np. u potencjalnego nowego pracodawcy) pokazać „zaświadczenie o niekaralności” (czyli informację z Krajowego Rejestru Karnego), to zamiast pieczątki „nie figuruje” pokazuje się tabelka z wyrokiem, jego datą oraz przepisem prawa karnego materialnego, który został przez taką osobę naruszony.

Jest jednak instytucja prawa karnego, która powoduje, że wpisy w Krajowym Rejestrze Karnym „wykreślają się”, i to teoretycznie samodzielnie, z mocy prawa (dlaczego teoretycznie, o tym za chwilę) z upływem czasu. Można więc stwierdzić, że osoba skazana dostaje szanse na życie z „czystą kartą” jeśli chodzi o rejestr karny. Zatarcie ma więc na celu eliminację trwałego charakteru negatywnych następstw skazania (a głównie efektu stygmatyzacji) i umożliwienie sprawcy przestępstwa powrotu do pełnoprawnego funkcjonowania w społeczeństwie.

Skazanie zatarte nie może rodzić żadnych konsekwencji prawnych ani ograniczać praw osoby, której skazanie uległo zatarciu. Osoba taka może pełnoprawnie twierdzić, że nie była karana. Jedynym wyjątkiem, kiedy nie dochodzi do zatarcia skazania jest sytuacja, gdy na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania zostaje skazany sprawca przestępstwa pedofilskiego.

Okres, który musi upłynąć aby doszło do zatarcia skazania wynika wprost z przepisów Kodeksu karnego. Liczy się go od wykonania (w przypadku kary dożywocia – uznania za wykonaną) lub darowania kary albo od przedawnienia jej wykonania. W przypadku kar pozbawienia wolności (w tym kary 25 lat pozbawienia wolności i kary dożywotniego pozbawienia wolności) okres ten wynosi 10 lat. Istnieje jednak w prawie możliwość przewidziana dla sprawców skazanych na karę pozbawienia wolności nieprzekraczającą 3 lat, zgodnie z którą na wniosek skazanego sąd może zarządzić zatarcie skazania już po upływie 5 lat. Warunkiem jest przestrzeganie porządku prawnego przez skazanego przez okres owych pięciu lat.

Inne okresy przyjmowane są w przypadku skazania na karę ograniczenia wolności, grzywnę lub w przypadku odstąpienia od wymierzenia kary. W przypadku kary ograniczenia wolności zatarcie następuje z upływem 3 lat, a w przypadku grzywny – z upływem roku. Z kolei w przypadku odstąpienia od wymierzenia kary, zatarcie skazania następuje z mocy prawa z upływem roku od wydania prawomocnego orzeczenia.

Mimo że zatarcie skazania następuje z mocy samego prawa (a zatem niejako „automatycznie” zaraz po upływie wyżej wymienionych okresów), to bardzo często w mojej praktyce zdarza się, że mimo upływu czasu potrzebnego do zatarcia skazania, wciąż widnieje ono w Krajowym Rejestrze Karnym. Zasadnym jest wtedy złożenie stosownego wniosku, celem możliwości uzyskania zaświadczenia o tym, że osoba nie figuruje w KRK.

Stan wyższej konieczności, czyli gdy (nie) popełnia się przestępstwa w imię wyższego dobra…

Jakiś czas temu (ok, dawno temu) Justyna pisała o jednej z sytuacji, gdy odpowiedzialność karna jest wyłączona tj. o obronie koniecznej [klik]. Obrona konieczna nie jest jednak jedyną sytuacją, przy zaistnieniu której nie można mówić o popełnieniu przestępstwa. Kontratypów (okoliczności wyłączających popełnienie przestępstwa) jest wiele – dziś kilka słów o stanie wyższej konieczności.

Pewnie niektórzy z czytelników bloga już o tym słyszeli, a inni się domyślali – obrona konieczna nie jest jedyną sytuacją, gdy sprawca nie popełnia przestępstwa, mimo że dokonuje czynności (np. uszkadza mienie), która teoretycznie może stanowić przestępstwo. Kolejnym przykładem takiej instytucji prawa karnego, wprost uregulowanej w Kodeksie karnym, jest stan wyższej konieczności, czyli w uproszczeniu sytuacja, gdy ratując jakieś dobro chronione prawem, poświęcamy inne dobro, albo o mniejszej wartości, albo nie wyraźnie większej, które też jest prawnie chronione.

Dobrym przykładem sytuacji stanowiącej stan wyższej konieczności jest uszkodzenie mienia (np. samochodu) celem ratowania życia ludzkiego. Nie ulega bowiem wątpliwości, że w polskim porządku prawnym dobra osobiste (w tym to najważniejsze, czyli życie) zasadniczo oceniane są wyżej od dóbr materialnych. Jeżeli więc straż pożarna uszkadza samochód po wypadku celem wyjęcia osoby rannej, to w stopniu oczywistym nie popełnia przestępstwa. Podobnie należy ocenić – częstą szczególnie latem – sytuację, gdy ktoś wybija szybę w samochodzie, w którym zamknięte jest dziecko, celem uratowania jego życia.

Pamiętać jednak należy, że każda sytuacja oceniana jest indywidualnie, a zagrożenie musi mieć charakter bezpośredni i nie może być innego sposobu na uniknięcie tego zagrożenia. Wracając do przykładu – jeśli zatem jest możliwość łatwego znalezienia rodzica dziecka, o czym wiadomo będzie przed wybiciem szyby, to działanie polegające na zniszczeniu szyby nie będzie uzasadnione.

Choć generalną regułą związaną ze stanem wyższej konieczności jest to, że dobro poświęcone ma przedstawiać wartość niższą od dobra ratowanego, to nie popełnia przestępstwa także ten, kto poświęca dobro, które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego (oczywiście w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dobru chronionemu prawem). Wyjątkiem jest sytuacja, gdy osoba ratująca poświęca dobro, które ma szczególny obowiązek chronić nawet z narażeniem się na niebezpieczeństwo osobiste.

Ustawodawca miał świadomość, że granice stanu wyższej konieczności są nieostre. Mając to na względzie pamiętać należy, że nawet jeśli sąd uzna, że doszło do przekroczenia granic stanu wyższej konieczności, to sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

Nie należy zapominać, że oprócz obrony koniecznej i stanu wyższej konieczności istnieje cały szereg innych kontratypów (tj. w uproszczeniu takich sytuacji, w przypadku zaistnienia których sprawca nie popełnia przestępstwa z uwagi na określone szczególne okoliczności) – zarówno tych ustawowych, jak i pozaustawowych. Śledźcie naszego bloga – w kolejnych wpisach z pewnością je omówimy.

Stwierdzenie nabycia spadku a dział spadku

Czym różni się stwierdzenia nabycia spadku od działu spadku? Dla prawników odpowiedź może wydać się absurdalnie prosta, ale dla wielu osób wcale nie jest takie oczywiste, w jakiej kolejności przeprowadza się czynności związane z postępowaniem spadkowym. Dzisiaj kilka słów wyjaśnienia na temat stwierdzenia nabycia spadku i działu spadku!

Śmierć osoby bliskiej jest niewątpliwie trudnym zdarzeniem dla członków rodziny. Często nie wiedzą oni o tym, jak postępować i co robić celem uregulowania spraw prawnych i majątkowych po osobie zmarłej. Wtedy pada pytanie, jak – krok po kroku – przeprowadzić postępowanie spadkowe. Tłumaczymy im wtedy o konieczności zainicjowania dwóch procedur – stwierdzenia nabycia spadku oraz działu spadku.

Stwierdzenie nabycia spadku

Stwierdzenie nabycia spadku to postępowanie, w którym dochodzi do ustalenia, kto i w jakiej części (stwierdzonej ułamkiem) dziedziczy po osobie zmarłej, czyli spadkodawcy. Może to nastąpić albo przed sądem, albo przed notariuszem, który sporządzi akt poświadczenia dziedziczenia. W procedurze tej ustala się krąg spadkobierców tj. kto dziedziczy i w jakiej części, a także to, czy jakaś osoba dziedziczyć nie może (np. na skutek uznania przez sąd za osobę niegodną dziedziczenia).

Podstawą do stwierdzenia nabycia spadku może być testament, o ile takowy został sporządzony. Gdy testamentu nie ma lub stwierdzono, że jest on nieważny dochodzi do dziedziczenia ustawowego, które polega na tym, że krąg spadkobierców określa się według przepisów Kodeksu cywilnego.

Zasadniczo zatem stwierdzenie nabycia spadku służy określeniu tego, kto dziedziczy i w jakim ułamku po spadkodawcy.

Przykład: zmarła Pani Edeltrauda. Mąż Pani Edeltraudy zmarł kilka lat przed nią, mieli 3 dzieci, wszystkie w świetnym zdrowiu, nie zostawiła testamenty. Zgodnie z obowiązującymi przepisami spadek dziedziczą dzieci po 1/3.

Dział spadku

Kolejny krok to dział spadku – polega na ustaleniu, co konkretnie wchodzi w skład spadku (nieruchomości, ruchomości etc.) i podziale tego między konkretne osoby. Zasadniczo pod względem wartości otrzymane przedmioty powinny odpowiadać takiemu ułamkowi, w jakim stwierdzono nabycie spadku przez konkretnego spadkobiercę.

Przykład: wróćmy do Pani Edeltraudy. Już wiemy, że każda z jej latorośli otrzyma 1/3 spadku. W skład spadku wchodzi 90.000,00 zł, co za tym idzie, w wyniku podziału każde z dzieci otrzyma 30.000,00 zł.

Oczywiście spadkobiercy mogą w zawartej między sobą umowie w różny sposób określić to, kto co nabywa.

Przykład: okazuje się, że jednak Pani Edeltradua zostawiła jeszcze trochę biżuterii i stary zegarek, przedmioty różnej wartości. Rodzeństwo ustala, że biżuteria zostanie podzielona między córki, a zegarek dostanie syn.

W braku porozumienia spadkobierców, każdy z nich może złożyć wniosek o dokonanie działu spadku przez sąd. Sąd ustali wtedy, co wchodzi w skład spadku, a następnie dokona podziału poszczególnych przedmiotów wchodzących w skład spadku, tak aby każdy otrzymał tyle ile mu się należy.

Oczywiście istnieje cały szereg tak rodzajów testamentów, jak i kilka grup dziedziczenia ustawowego. Różne też są przyczyny uznania osoby za niegodną dziedziczenia, a nawet wydziedziczenia (czyli pozbawienia zachowku). Istnieje też cały szereg możliwych rozwiązań i wymogów związanych z działem spadku. Wszystkie te kwestie jeszcze omówimy w przyszłości na naszym blogu.

Potrącenie jako metoda zaspokajania roszczeń

Najczęściej stosowanym sposobem wykonania świadczenia pieniężnego jest po prostu zapłata sumy pieniężnej. Możliwe są jednak inne sposoby na wygaśnięcie zobowiązania. Jednym z nich jest potrącenie, polegające na możliwości skompensowania należności w sytuacji, gdy dwa podmioty są jednocześnie względem siebie wierzycielami i dłużnikami.

Zgadza się – zapłata nie jest jedynym możliwym sposobem rozliczenia z kontrahentem. W określonych sytuacjach rozliczyć można się niejako „bezgotówkowo”, i nie chodzi tu absolutnie o zapłatę za pomocą karty płatniczej czy polecenia przelewu. Trzeba pamiętać, że gdy dwa podmioty znajdą się w takiej sytuacji, że wzajemnie są sobie winne określone należności, to mogą je skompensować (czyli dokonać potrącenia należności).

Warunkami skuteczności takiego zabiegu jest to, by przedmiotem takiego potrącenia były pieniądze lub rzeczy oznaczone co do gatunku, a obie wierzytelności były wymagalne (czyli termin na ich spełnienie np. zapłatę upłynął) i mogły być dochodzone przed sądem lub przed innym organem państwowym (czyli np. nie można złożyć oświadczenia o potrąceniu, jeśli nasza wierzytelność pochodzi z gry lub zakładu, chyba że gra lub zakłady były zakazane lub nierzetelne, a także gdy nasza wierzytelność jest przedawniona). Ważne, aby pamiętać, że cechę wymagalności i możliwości dochodzenia przed sądem lub innym organem musi posiadać wierzytelność tego podmiotu, który dokonuje potrącenia.

Dokonanie potrącenia powoduje, że obie wierzytelności umarzają się wzajemnie do wysokości wierzytelności niższej. Tłumacząc z języka prawnego na język polski w praktyce oznacza to, że jeśli pan Iksiński wystawił panu Igrekowskiemu fakturę na 2.200 złotych, a pan Igrekowski panu Iksińskiemu – na tysiąc, to złożenie oświadczenia o potrąceniu spowoduje, że pan Igrekowski będzie musiał zapłacić panu Iksińskiemu 1.200 złotych, a pan Iksiński panu Igrekowskiemu nie będzie musiał płacić nic.

Warto pamiętać, że potrącenia dokonuje się przez złożenia oświadczenia drugiej stronie. Ma ono moc wsteczną od chwili, kiedy potrącenie stało się możliwe (czyli od momentu spełnienia opisanych wyżej przesłanek). W zasadzie przepisy prawa nie przewidują żadnych szczególnych uwarunkowań co do treści i formy oświadczenia o potrąceniu, jednakże zalecane jest wyraźne określenie wierzytelności, które ulegają potrąceniu, określenie że dochodzi do potrącenia, daty i podpisu osoby uprawnionej do reprezentacji podmiotu (np. w przypadku spółek). Warto, aby takie oświadczenie złożyć w formie pisemnej i mieć potwierdzenie, że druga strona się z nim zapoznała (takim potwierdzeniem może być zwrotne potwierdzenie odbioru lub adnotacja osoby uprawnionej do odbioru oświadczenia na tym oświadczeniu).

Nie można zapominać, że możliwość dokonania potrącenia nie jest nieograniczona. Nie można na przykład dokonać potrącenia wierzytelności przedawnionej (chyba że potrącenie stało się możliwe w momencie, kiedy wierzytelność ta nie była jeszcze przedawniona). Nie można także potrącić wierzytelności nieulegających zajęciu (chodzi o takie świadczenia, których nie można zająć w postępowaniu egzekucyjnym np. świadczenia z pomocy społecznej), wierzytelności o dostarczenie środków utrzymania (np. alimenty, wierzytelności z umowy o rentę), wierzytelności wynikających z czynów niedozwolonych (określonych w Kodeksie cywilnym – np. w zakresie odpowiedzialności deliktowej, czyli opartej na zasadzie winy czy odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny) oraz wierzytelności, co do których potrącenie jest wyłączone przez przepisy szczególne (np. brak jest możliwości potrącenia przez wspólnika i akcjonariusza swoich wierzytelności wobec spółki kapitałowej z wierzytelnością spółki względem wspólnika/akcjonariusza).

Kończąc należy zwrócić uwagę, że zajęcie wierzytelności przez osobę trzecią wyłącza umorzenie tej wierzytelności przez potrącenie tylko wtedy, gdy dłużnik stał się wierzycielem swego wierzyciela dopiero po dokonaniu zajęcia albo gdy jego wierzytelność stała się wymagalna po tej chwili, a przy tym dopiero później aniżeli wierzytelność zajęta. Potrącenie, choć jest zatem stosunkowo prostym sposobem na wygaśnięcie zobowiązania, to nie zawsze może być dokonane. Warto więc pamiętać o kilku kwestiach poruszonych w tym wpisie.

Jaka jest kara za niepłacenie alimentów?

Kontynuując ostatnio rozpoczęty tekstem o wysokości świadczeń [klik] wątek alimentów nie możemy zapominać o tym, że za niepłacenie alimentów czekają konsekwencje. Poza oczywistą konsekwencją w postaci postępowania egzekucyjnego (komorniczego), niepłacenie alimentów stanowi także przestępstwo. W dzisiejszym wpisie parę słów o przesłankach przestępstwa niealimentacji.

Jak wynika z informacji naszych klientów oraz doniesień medialnych, mamy do czynienia z prawdziwą plagą. Nie jest to jednak żaden wirus roznoszony drogą kropelkową, a plaga zupełnie inna – braku płatności alimentów. Co ciekawe, nie zawsze spowodowana faktycznie złą sytuacją majątkową zobowiązanego do ich płacenia, często jest to po prostu wyraz złośliwości. W związku z uciążliwością problemu oraz mając na względzie jego doniosłość, państwo postanowiło chronić osoby uprawnione do otrzymywania alimentów – tym sposobem w Kodeksie karnym znalazło się (umieszczone tam zresztą już 1997 roku tj. w dacie uchwalania obecnego Kodeksu karnego) przestępstwo niealimentacji – 209 k.k.

Warto pamiętać o tym, że w dużej części przypadków przestępstwo to jest przestępstwem ściganym na wniosek. Nie wystarczy więc wyłącznie zawiadomienie Policji lub prokuratury o przestępstwie – trzeba też (najczęściej na pierwszym przesłuchaniu w sprawie) wypowiedzieć formułę – „wnoszę o ściganie sprawcy przestępstwa”, czyli złożyć wniosek o ściganie. Wniosek ten złożyć może tak osoba pokrzywdzona, jak i organ pomocy społecznej lub organ podejmujący działania wobec dłużnika alimentacyjnego. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy pokrzywdzonemu przyznano odpowiednie świadczenia rodzinne albo świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów (czyli świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego) – wtedy prokuratura ściga sprawcę przestępstwa z urzędu i żaden wniosek nie jest wymagany.

Nie można też zapominać, że do popełnienia przestępstwa dochodzi dopiero wtedy, gdy łączna wysokość powstałych zaległości stanowi równowartość co najmniej 3 świadczeń okresowych (czyli np. alimentów za trzy miesiące, ale także sytuacji, gdy wpłaty alimentów są na tyle niskie, że powstanie zaległość co najmniej w wysokości alimentów za trzy miesiące) albo jeżeli opóźnienie zaległego świadczenia innego niż okresowe wynosi co najmniej 3 miesiące.

Do zaistnienia przestępstwa nie jest wymagane to, aby alimenty były zasądzone wyrokiem – mogą one wynikać z ugody sądowej, ugody pozasądowej czy umowy stron.

Kara za takie przestępstwo jest dość dotkliwa, ponieważ może to być zarówno grzywna, kara ograniczenia wolności, a także kara pozbawienia wolności do roku. W sytuacji, gdy niepłacenie alimentów naraża osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, kara pozbawienia wolności może wynosić nawet dwa lata.

Należy pamiętać, że nawet po zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa i postawieniu zarzutów sprawca przestępstwa może podjąć działania powodujące, że nie poniesie żadnej kary. Jeśli bowiem uiści w ciągu 30 dni od dnia pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego wszystkie zaległe alimenty, to nie podlega karze. Nawet w przypadku, gdy narażono osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, sąd odstępuje od wymierzenia kary, chyba że wina i społeczna szkodliwość czynu przemawiają przeciwko temu. Może tak się stać zwłaszcza w sytuacji, gdyby taki mechanizm (tzn. płacenia alimentów dopiero po postawieniu zarzutów) się powtarzał.

Kiedy sąd orzeka rozwód?

Tak, tak, to wcale nie jest takie oczywiste – sąd nie zawsze musi orzec rozwód kiedy tylko złożymy pozew rozwodowy. Może zdarzyć się sytuacja, gdy mimo złożenia pozwu rozwodu nie będzie. Sąd zbada bowiem, czy zachodzą pozytywne i negatywne przesłanki uzasadniające zakończenie związku małżeńskiego. O co chodzi i na co więc należy uważać – zapraszam do lektury?

Mimo że najczęściej klienci przychodzący na pierwszą konsultację w sprawach rozwodowych skupiają się na kwestiach winy za rozkład pożycia, wysokości ewentualnych alimentów czy władzy rodzicielskiej i sposobu ustalenia kontaktów z małoletnim dzieckiem, to zawsze ustalamy, czy nie istnieje pewnego rodzaju ryzyko, że rozwód może nie zostać w ogóle udzielony. Choć w praktyce sytuacje te należą do wyjątkowych, to poniżej opisane okoliczności sąd rozwodowy bada za każdym razem, nawet w przypadku, gdy małżonkowie już wcześniej zgodnie ustalili istotne z ich punktu widzenia kwestie i zasadniczo chcą, aby sąd w pewien sposób wyłącznie zatwierdził ich ustalenia – w końcu bez sądu w Polsce rozwieść się nie można.

Zacznijmy od „pozytywów”

Zaczynając od okoliczności, które muszą zaistnieć, aby sąd orzekł rozwód należy skupić się na dwóch kwestiach – tego, czy rozpad pożycia jest trwały oraz tego, czy doszło do rozpadu na wszystkich istotnych z punktu widzenia funkcjonowania małżeństwa płaszczyznach, tj. czy jest zupełny.

Jeżeli chodzi o trwałość rozpadu pożycia, to zasadniczo sąd bada, czy małżeństwa nie da się już uratować. Trwałość rozpadu pożycia jest zresztą tym, co odróżnia rozwód od np. separacji, w przypadku której – mimo zupełnego rozpadu pożycia – nie można jeszcze mówić o jego trwałości. Kiedyś zresztą sądy na tyle mocno realizowały ten postulat, że zasadniczo pierwsza rozprawa rozwodowa miała charakter wyłącznie pojednawczy, koncentrujący się na ratowaniu małżeństwa. Nawet w najprostszej sprawie rozwodowej, w której strony w stu procentach się zgadzały praktycznie niemożliwym było uzyskanie rozwodu już na pierwszej rozprawie. Obecnie jest to jak najbardziej możliwe.

Zupełność rozkładu pożycia bada się na trzech płaszczyznach – fizycznej, emocjonalnej i gospodarczej. Płaszczyzna fizyczna to po prostu określenie tego, czy strony już ze sobą nie współżyją. Sprowadza się najczęściej do zapytania przez sąd, czy pożycie fizyczne ustało i ewentualnie kiedy (z uwagi na konieczność ustalenia trwałości rozpadu pożycia). Jeżeli chodzi o sferę emocjonalną, to chodzi tutaj o uczucia jakie względem siebie żywią małżonkowie. W praktyce bardzo często sąd pyta czy strony ze sobą rozmawiają, jakie panują między nimi relacje i po prostu czy jeszcze się kochają. Ostatnią kwestią jest rozpad na płaszczyźnie gospodarczej – mówiąc w skrócie – czy małżonkowie mają wspólny budżet, razem robią zakupy, sprzątają, piorą. Fakt, że małżonkowie mieszkają dalej ze sobą w jednym domu, nie musi oznaczać, że przesłanka ta została spełniona – jeśli zajmują wspólnie dom np. ze względów ekonomicznych, ale nie chcą razem prowadzić gospodarstwa domowego i funkcjonują jak nie do końca zaprzyjaźnieni współlokatorzy, to w praktyce przesłanka ta zostaje uznana za spełnioną.

Były „pozytywy” to teraz „negatywy”

Oprócz jednak wymienionych „pozytywnych” okoliczności, są również takie, które nie mogą zaistnieć. W przypadku ich wystąpienia sąd nie orzeknie bowiem rozwodu.

Według prawa rozwód nie jest dopuszczalny, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków. Pod tym pojęciem w praktyce kryją się sytuacje, gdy miałoby dojść do radykalnego osłabienia więzi jednego z małżonków z małoletnim dzieckiem oraz np. gdy miałoby dojść do problemów z zaspokajaniem podstawowych potrzeb dziecka. Jak wynika z mojego doświadczenia, oddalenie pozwu rozwodowego na tych podstawach jest wyjątkowo rzadkie – sąd po prostu tak dostosowuje kontakty z dzieckiem i wykonywanie władzy rodzicielskiej oraz wysokość alimentów, aby do takiej sytuacji nie doszło.

Inną kwestią, która spowodować może oddalenie powództwa, jest sytuacja, w której orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. To generalne pojęcie ma do pewnego stopnia uelastycznić prawo tak, aby w sytuacjach rażąco niesprawiedliwych i jednoznacznie negatywnie odbieranych przez pryzmat powszechnie przyjętych norm społecznych sądy miały prawo orzec np. o oddaleniu pozwu rozwodowego. Do takich sytuacji w orzecznictwie sądowym zalicza się np. sytuację, gdy jedno z małżonków jest nieuleczalnie chore, wymaga stałej opieki materialnej i moralnej współmałżonka, a rozwód stanowiłby dla niego rażącą krzywdę.

Ostatnią przesłanką mogącą spowodować oddalenie pozwu o rozwód jest sytuacja, gdy rozwodu żąda małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo że odmowa jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.

Jak zatem widać, z rozwodami, jak to z prawem – nic nie jest zero-jedynkowe i proste. Nawet w przypadku porozumienia między małżonkami co do kształtu rozwodu sąd musi dokonać pewnych ustaleń, aby tego rozwodu udzielić.

Alimenty – od czego zależy ich wysokość?

Alimenty stanowią formę wsparcia w zakresie dostarczenia środków utrzymania oraz środków wychowania. Zakres obowiązku alimentacyjnego może być jednak różny, a na wysokość alimentów wpływa wiele czynników. W dzisiejszym wpisie wyjaśniam, jakie z punktu widzenia orzekania sądu są najważniejsze kryteria wpływające na wysokość alimentów. Zapraszam do lektury!

Istnieje cały zakres osób mogących potencjalnie być zobowiązanymi do wykonywania obowiązku alimentacyjnego. W dzisiejszym wpisie skupimy się jednak nie na odpowiedzi na pytanie „kto” jest zobowiązany do alimentów, ale „ile” owych alimentów może być zobowiązany świadczyć. To ta druga kwestia jest bowiem najczęściej przedmiotem sporu w sądach i to z reguły pierwsze pytanie jakie słyszę: „Pani Mecenas, ale tak teoretycznie ile mogę dostać/ile będę musiał płacić?”.  

Generalną zasadą jest to, że zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Oznacza to, że sąd bada zarówno sytuację osoby uprawnionej do uzyskania świadczenia alimentacyjnego, jak i sytuację osoby zobowiązanej do zapłaty.

Z punktu widzenia osoby uprawnionej sąd bada przede wszystkim kwestię tego, czy ewentualne potrzeby są usprawiedliwione. Zasadniczo sąd zwraca uwagę na fakt, czy strona ma możliwość (nawet potencjalnie) pokrycia tych potrzeb samodzielnie, i jakiego charakteru są to potrzeby. Dobrym przykładem z praktyki naszej kancelarii są potrzeby starszej, niepełnosprawnej osoby (matki zobowiązanego do zapłaty alimentów), która z uwagi na stopień swojej niepełnosprawności miała znaczne usprawiedliwione potrzeby (związane z kosztami leczenia), a z drugiej strony niepełnosprawność ta powodowała, że klientka nie miała jakiejkolwiek możliwości pokrycia tych potrzeb samodzielnie. Otrzymywane przez nią świadczenia z pomocy społecznej były na tyle niskie, że nawet w podstawowym zakresie nie pozwoliły klientce się utrzymać.

Zupełnie inna sytuacja zachodzi, gdy osoba ma możliwość podjęcia pracy i stosowne ku temu kwalifikacje, ale z jakichś przyczyn tej pracy nie świadczy. Oczywiście każda sprawa rozpatrywana jest indywidualnie, tym niemniej w takim przypadku roszczenie alimentacyjne najprawdopodobniej zostanie oddalone. Również dochodzenie alimentów na potrzeby, którym nie można przypisać miana „usprawiedliwionych” najpewniej skończy się przegraną. Do takich należy zaliczyć wydatki na przyjemności np. na członkostwo w klubie fitness, kosmetyczka, czy najnowszy model iPhona. Zupełnie inną kwestią jest z kolei rehabilitacja związana z chorobą.

W zakresie możliwości osoby zobowiązanej do zapłaty alimentów sąd bierze pod uwagę jej możliwości zarobkowe i majątkowe. Nie jest zatem tak (jak powszechnie się sądzi), że wysokość wynagrodzenia jest jedynym czynnikiem wpływającym na ocenę możliwości spełniania obowiązku alimentacyjnego. Osoba o skromnym wynagrodzeniu ale posiadająca zarazem znacznej wartości majątek, który może spieniężyć, w ocenie sądu zostanie uznana za zdolną do ponoszenia alimentów w wyższej wysokości.

Zwrócić też należy uwagę, że w przypadku alimentów na dzieci prawo dopuszcza wykonywanie obowiązku alimentacyjnego względem takiego dziecka poprzez dokonanie osobistych starań o utrzymanie lub o wychowanie małoletniego. Najczęściej w praktyce sprowadza się to do tego, że jeden z rodziców zajmuje się na co dzień dzieckiem (np. po rozwodzie) i ponosi dużą część osobistego wkładu z tym związanego, podczas gdy drugi rodzic widuje dziecko o ustalonych porach. Skutkiem tego najczęściej jest konieczność ponoszenia nieco wyższych kosztów finansowych przez drugiego rodzica (skoro pierwszy rodzic ponosi większe osobiste starania celem wychowania dziecka).

Należy też pamiętać o tym, że w przypadku, gdy osoba już zobowiązania do alimentów w terminie trzech lat przed sądowym ich dochodzeniem bez ważnego powodu zrzeknie się prawa majątkowego lub w inny sposób  dopuści do jego utraty albo jeżeli zrzeknie się zatrudnienia lub zmieni je na mniej zyskowne, to sąd nie uwzględni wynikłej stąd zmiany przy ustalaniu zakresu świadczeń alimentacyjnych. Pisząc bardziej obrazowo – próba zmniejszenia wynagrodzenia lub np. dokonania darowizny domu na inną osobę celem pogorszenia swojego stanu majątkowego na potrzeby postępowania w sprawie o alimenty nie będzie przez sąd uwzględniana przy określaniu zakresu świadczenia alimentacyjnego.

Finalnie zwrócić uwagę należy także na to, że przy ustalaniu zakresu świadczeń alimentacyjnych nie bierze się pod uwagę niektórych świadczeń, takich jak: świadczenia z pomocy społecznej lub funduszu alimentacyjnego, świadczenia, wydatki i inne środki finansowe związane z umieszczeniem dziecka w pieczy zastępczej, 500 plus, świadczenia rodzinne, o których mowa w ustawie o świadczeniach rodzinnych, czy rodzicielskie świadczenie uzupełniające, o którym mowa w ustawie o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym.

Jak zatem widać, na zakres alimentów wpływ ma cały szereg czynników, którym sąd orzekający w konkretnej sprawie może przypisać większą lub mniejszą istotność, w zależności od okoliczności sprawy. Sprawy alimentów są zatem traktowane indywidualnie w każdym przypadku i trudno je wzajemnie ze sobą porównywać.