Mandat za granicą – niemiła pamiątka z wakacji

Podróż samochodem po obcym kraju może okazać się kosztownym przedsięwzięciem nie tylko ze względu na koszty transportu, ale również na skutek nieznajomości (a czasem samego tylko nieprzestrzegania) obowiązujących tam przepisów drogowych. Może zdarzyć się, że za granicą te same zachowania na drodze, które w Polsce nie są w żaden sposób uregulowane, okażą się karalne lub obarczone o wiele wyższą karą.

Kosztowne zdjęcie z wakacji

W niektórych państwach (np. Francji) przekroczenie prędkości nawet o 1 km/h może okazać się bardzo kosztowne. Dodatkowo, w wielu krajach granica rejestracji urządzeń służących do pomiaru prędkości jest o wiele niższa niż w Polsce i wynosi zaledwie 5 km/h.  Jeśli więc nasze wykroczenie zostanie ujęte fotoradarem, mandat niemal z pewnością dotrze do właściciela pojazdu. Wynika to z faktu, że od 2014 r. na terenie całej Unii Europejskiej działa Europejski System Informacyjny o Pojazdach i Prawach Jazdy (Eucaris). Służy on do przekazywania danych właściciela pojazdu, zarejestrowanego za pomocą urządzeń kontrolujących prędkość. Za pomocą Eucaris organy zagraniczne wnioskują do Krajowego Punktu Kontaktowego działającego w ramach CEPiK (Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców) o informacje na temat pojazdu, którego kierowca popełnił wykroczenie. KPK udziela informacji elektronicznie w ciągu 7 dni. Jednak niechciane fotografie z wyjazdu mogą dotyczyć też takich przewinień, jak: rozmowa przez telefon w trakcie jazdy, przewożenie dziecka bez wymaganego fotelika, wyprzedzanie prawym pasem, czy parkowanie w niedozwolonym miejscu.

Zatrzymanie przez zagraniczny patrol

W przypadku zatrzymania na gorącym uczynku przez zagraniczne służby drogowe, zasadą jest wystawianie tzw. mandatu gotówkowego – płatnego na miejscu bezpośrednio funkcjonariuszowi, w walucie państwa, na terenie którego doszło do zatrzymania. Ma to zabezpieczyć przed unikaniem zapłaty przez osoby jedynie czasowo przebywające na terytorium danego kraju. W razie braku gotówki patrol może pozwolić na skorzystanie z pobliskiego bankomatu np. po zdeponowaniu dokumentu tożsamości, ale również odholować pojazd na policyjny parking.

W innych krajach, jak np. Szwajcaria, nieuiszczenie mandatu w terminie może uniemożliwić wyjazd z jego terytorium. Wynika to z faktu, że informacja o wykroczeniu trafia bezpośrednio do tamtejszej służby granicznej, kontrolującej przepływ osób unikających należności na rzecz państwa.

Nie polecam również podejmowania prób negocjowania z funkcjonariuszami co do wysokości ewentualnego mandatu. W szczególności w państwach zachodniej i północnej Europy gdzie takie zachowanie może spotkać się z zarzutem zamiaru przekupienia funkcjonariusza, a co za tym idzie, jeszcze poważniejszymi skutkami prawnymi.

Czy, kiedy, komu i w jakiej należy zapłacić?

Aby można było wyegzekwować zapłatę zagranicznego mandatu, konieczne jest jego zatwierdzenie przez polski sąd. Ze względu na to, że procedura ta pociąga za sobą koszty, zdarza się, że służby z innych państw, nie ścigają zagranicznych kierowców kiedy mandat opiewa na niską kwotę.

Nie zmienia to faktu, że w większości państw okres przedawnienia karalności wykroczeń drogowych wynosi od 2 do 5 lat. Tym samym, nawet jeśli po powrocie do Polski nie otrzymamy mandatu, nie oznacza to, że przy okazji najbliższej ponownej wizyty w danym kraju tamtejsze służby (np. w trakcie rutynowej kontroli drogowej) upomną się o zapłatę zaległej grzywny, i to powiększonej o odsetki za opóźnienie w jej uiszczeniu.

Świadomość i ostrożność kluczem do uniknięcia mandatu.

Chcąc więc uniknąć zbędnych kosztów związanych nieprzestrzeganiem lokalnego prawa drogowego, przed wyjazdem za granicę warto przede wszystkim zapoznać się z podstawowymi regulacjami obowiązującymi kierowców w kraju, do którego się wybieramy. Dotyczy to nie tylko zachowania limitów prędkości, ale i innych zachowań na drodze, które co prawda w Polsce nie stanowią wykroczenia, natomiast za granicą mogą spotkać się z dotkliwą karą. Przede wszystkim jednak – niezależnie jaką część świata przemierzamy samochodem, najlepszym sposobem na uniknięcie mandatu jest zachowanie szczególnej ostrożności na drodze.

Odpowiedzialność karna za katastrofę budowlaną

Gdzie nie spojrzysz plac budowy. Jak grzyby po deszczu powstają nowe biurowce, deweloperzy prześcigają się w budowie szeregów i apartamentowców na każdym wolnym skrawku ziemi, a stare budynki dzięki renowacji odzyskują dawny blask lub wręcz przeciwnie – stare budynki popadają w jeszcze większą ruinę. A wiadomo – gdzie się buduje/remontuje nie trudno o wypadek, czy inne niebezpieczne zdarzenie. W dzisiejszym wpisie przybliżę Państwu jeden z najczarniejszych scenariuszy – katastrofę budowlaną i związaną z nią odpowiedzialnością karną.

Czym jest katastrofa budowlana?

Zgodnie z prawem budowlanym, katastrofą budowlaną jest niezamierzone, gwałtowne zniszczenie obiektu budowlanego lub jego części, a także konstrukcyjnych elementów rusztowań, elementów urządzeń formujących, ścianek szczelnych i obudowy wykopów.

Postępowanie wyjaśniające

W związku z wystąpieniem katastrofy budowlanej, na określonych organach ciąży obowiązek przedsięwzięcia zachowań pozwalających na zapobieżenie rozwojowi dalszych negatywnych skutków oraz ustalenie okoliczności, które wywołały katastrofę.

Postępowanie wyjaśniające w sprawie przyczyn katastrofy budowlanej prowadzi właściwy organ nadzoru budowlanego. Zapewnienie doraźnej pomocy poszkodowanym jest natomiast obowiązkiem kierownika budowy (robót) – w przypadku obiektu budowanego lub rozbieranego bądź właściciela, zarządcy lub użytkownika obiektu – w przypadku budynku użytkowanego. Osoby te są również zobowiązane do przeciwdziałania rozszerzaniu się skutków katastrofy. To na nich ciąży również obowiązek niezwłocznego poinformowania o katastrofie organu nadzoru budowlanego, prokuratora, Policji oraz inwestora, inspektora nadzoru inwestorskiego i projektanta obiektu budowlanego, jeżeli katastrofa nastąpiła w trakcie budowy.

Organ nadzoru budowlanego po otrzymaniu zawiadomienia o katastrofie budowlanej jest obowiązany niezwłocznie powołać komisję w celu ustalenia przyczyn i okoliczności katastrofy oraz zakresu czynności niezbędnych do likwidacji zagrożenia bezpieczeństwa ludzi lub mienia.

Występki w prawie budowlanym

Na wstępie wskażę na różnorodność źródeł przepisów prawa dotyczących czynów związanych z procesem budowlanym. Prawo budowlane przewiduje bowiem kary za następujące czyny: prowadzenie samowoli budowlanej, budowę bez wymaganego zgłoszenia bądź pomimo wniesienia sprzeciwu przez właściwy organ, jeżeli została wydana decyzja nakazująca rozbiórkę lub postanowienie wstrzymujące prowadzenie robót budowlanych. Ponadto ustawa za czyn zabroniony uznaje wykonywanie poszczególnych czynności budowlanych, takich jak: udaremnianie określonych ustawą czynności organów administracji architektoniczno-budowlanej lub nadzoru budowlanego oraz wykonywanie samodzielnej funkcji technicznej w budownictwie, nie posiadając odpowiednich uprawnień budowlanych lub prawa wykonywania samodzielnej funkcji technicznej w budownictwie.

Przestępstwa opisane w prawie budowlanym stanowią przestępstwa powszechne, a zatem może popełnić je każdy. Niemniej z uwagi na charakter czynów objętych penalizacją należy uznać, iż adresatami przywołanych norm są w szczególności: inwestor, kierownik budowy, kierownik robót, projektant oraz inni uczestnicy procesu budowlanego. W konkretnych przypadkach ustalenie lub rozgraniczenie zakresu odpowiedzialności może być utrudnione.

Wykroczenia „budowlane”

Z odpowiedzialnością przewidzianą dla sprawców wykroczeń może natomiast liczyć się między innymi osoba, która naruszyła obowiązek utrzymania obiektu budowlanego w należytym stanie technicznym, użytkująca obiekt w sposób niezgodny z przepisami prawa lub niezapewniający bezpieczeństwa użytkowania obiektu budowlanego. Zaniechanie realizacji obowiązków ustawowych przez kierownika budowy (robót), inwestora, właściciela, zarządcę lub użytkownika w razie katastrofy budowlanej również jest zagrożone pod groźbą kary.

Kodeks karny

Bezpośrednią podstawę do pociągnięcia podejrzanego do odpowiedzialności karnej za wystąpienie katastrofy budowlanej zawiera kodeks karny, a dokładnie przepis art. 163 k.k., zgodnie z którym karze pozbawienia wolności od roku do lat 10 podlega ten, kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać zawalenia się budowli.

Osoby zaznajomione z prawem administracyjnym od razu wskażą na wąski zakres przedmiotowy zacytowanego przepisu, ograniczający się jedynie do „budowli”, co jest pojęciem węższym niż budynek. Sąd Najwyższy w roku 2001 wydał jednak uchwałę, w której stwierdził, że określenie „budowla”, użyte w art. 163 § 1 pkt 2 k.k., obejmuje swym zakresem także budynek lub jego część.

Postawienie zarzutu w oparciu o wyżej przywołany przepis prawa karnego wymaga realizacji wszystkich opisanych w nim znamion. Niezbędne jest zatem, aby katastrofa budowlana zagrażała życiu lub zdrowiu WIELU osób. Tej przesłance poświęcono wiele miejsca w judykatach sądowych. Przykładowo w ocenie Sądu Najwyższego (postanowienie  z dnia  11 stycznia 2017  r.,  sprawa III KK 196/16) nie ma racjonalnego powodu, dla którego określenie „wiele osób”, którym posługuje się art. 163 § 1 k.k., należy postrzegać „sztywno”, jako większą ilość osób niż „kilka”. Wynika z tego zatem, że „wiele” – w odniesieniu do osób – nie musi oznaczać co najmniej ich 10. (…) Znamię wielości osób, którym posługuje się art. 163 § 1 k.k., jest zatem pojęciem ocennym i winno być postrzegane w kontekście okoliczności konkretnego zdarzenia stanowiącego przedmiot zarzutu.

Jako przykład pozwalający lepiej zrozumieć silnie ocenny charakter przesłanki „wielości” osób służyć może sprawa zawalenia stropu w remontowanym budynku w miejscowości na Dolnym Śląsku, w wyniku czego śmierć poniosła jedna osoba. Sąd w tej sprawie uznał, że ocena czy zawalenie się stropu w remontowanym budynku stanowiło zdarzenie, które zagrażało życiu lub zdrowiu WIELU osób powinna obejmować tylko skutki (wszystkie dające się ustalić) będące w zasięgu działania niszczycielskiej siły spadającego stropu, które mogły zaistnieć rzeczywiście (realnie), a nie skutki hipotetyczne, mogące się zdarzyć tylko teoretycznie. W wyniku apelacji obrońcy oskarżonego, sąd II instancji uchylił wyrok, przekazując sprawę do ponownego rozpoznania, uznając za niewystarczające uzasadnienie wyroku sądu I instancji, w którym ten napisał o jeszcze „dalszych nieustalonych, przypadkowych osobach, które MOGŁY trafić w rejon zagrożenia”. Precyzyjność ustaleń faktycznych w tym zakresie jest zatem rozstrzygająca, ponieważ zawalenie się budowli, o ile w rzeczywistości nie zagrażało życiu wielu osób, a jedynie hipotetycznie takie zagrożenie wywołać mogło, nie stanowi realizacji przestępstwa z art. 163 k.k.

Powyższa analiza wskazuje, że wystąpienie katastrofy budowlanej poskutkować może realizacją przesłanek kilku przepisów prawa, które pozostawać będą w tak zwanym zbiegu. Tematyka zbiegu przestępstw to jednak temat obszerny, który omówię w kolejnym artykule.

Pomówił czy nie pomówił..? – czyli kilka słów o tym, czym jest zniesławienie

Temat karania za przestępstwo zniesławienia ostatnio często pojawiał się w mediach, a to za sprawą planowanej nowelizacji przepisu artykułu 212 kodeksu karnego. Ostatecznie, nowelizacja utraciła poparcie Ministerstwa Sprawiedliwości, a jej procedowanie postanowiono odsunąć w czasie. Niemniej te zawirowania stały się wystarczającą przyczyną do ożywienia dyskusji na temat karalności pomówienia, więc tej tematyce poświęcę dzisiejszy artykuł.

Czym jest pomówienie?

Obecnie z przestępstwem pomówienia mamy do czynienia, gdy ktoś ustnie lub pisemnie (przykładowo za pomocą druku, rysunku, przez telefon, w wiadomości mailowej) dopuści się obrazy „czci” innej osoby. Chodzi dokładnie o pomówienie innej osoby, grupy osób, instytucji, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej, niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Jest to przestępstwo umyślne, może być popełnione zarówno z zamiarem bezpośrednim, jak i ewentualnym.

Cześć, szacunek oraz godność człowieka są zatem przedmiotem ochrony w omawianym przepisie. Mowa jest tutaj o tak zwanej czci zewnętrznej, w przeciwieństwie do czci wewnętrznej, której obraza stanowi przestępstwo znieważenia (art. 216 k.k.). W dużym uogólnieniu te dwa przestępstwa odróżnia forma działania sprawcy: w przypadku zniesławienia wyrządzoną krzywdę może ocenić osoba niedotknięta zniesławieniem, której została przekazana wypowiedź dotycząca innej osoby, działanie sprawcy mogą dostrzec osoby postronne, natomiast w przypadku znieważenia do sytuacji objętej karaniem dochodzi bezpośrednio pomiędzy ofiarą, a sprawcą. W przypadku zniesławienia sprawca działa zatem publicznie, w przeciwieństwie do znieważenia, w realizacji którego brak jest publiczności działania.

Forma pomówienia

Poza wspomnianą przeze mnie formą ustną lub pisemną zniesławienia, do realizacji tego przestępstwa dojść może również z wykorzystaniem gestu lub mimiki. Zgodnie z często cytowanym dla uzasadnienia tego poglądu wyrokiem Sądu Najwyższego z 20 listopada 1933 r. (sprawa III K 1037/33) pomówienie może być wyrażone w jakikolwiek sposób, zdolny do uzewnętrznienia myśli sprawcy i przelania ich w świadomość innych osób. Do zniesławienia może dojść również za pośrednictwem karykatury, w orzecznictwie ponadto przywołuje się przykład, gdy osoba znacząco oklaskuje mówcę, w chwili, gdy ten podnosi hańbiący zarzut przeciw innej osobie, lub gdy zniesławiający wykonuje ironiczny grymas, gdy ktoś mówi o nieskazitelnej uczciwości innej osoby.

Prawo karne przewiduje również kwalifikowaną postać zniesławienia, do którego dochodzi w razie posłużenia się przez sprawcę środkami masowego komunikowania, takimi jak np. prasa, radio, telewizja, Internet. Wówczas wymiar kary, jaka grozi za takie przestępstwo, jest większy.

Wyjątki od reguły

Co istotne, aby doszło do zniesławienia, treść zniesławiającej wypowiedzi (wyrażonej w dowolny sposób, o czym była mowa już wyżej) musi zostać zrozumiana przez odbiorcę. Innymi słowy osoba zniesławiana musi dostrzec wyrządzoną jej krzywdę. To zagadnienie najłatwiej wyjaśnić na przykładzie osób o znacznym stopniu upośledzenia umysłowego lub małych dzieci. Osoby te, o ile ich umysł nie zinterpretuje właściwie zniesławiającej wypowiedzi, w świetle prawa nie są uważane za ofiary tego przestępstwa.

Gdy zarzut zniesławiający dotyczy osoby zmarłej, również nie stanowi to zniesławienia. Niemniej należy zauważyć, że w takiej sytuacji możliwe jest skonstruowanie roszczenia opartego o przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych oraz jego dochodzenie na drodze postępowania cywilnego.

Sala sądowa jest często takim miejscem, gdzie przeciwnicy procesowi z trudem opanowują emocje. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 maja 2015 r. (sprawa V KK 329/14) rozstrzygnął jednak, że nie stanowi zniesławienia zarzut podniesiony podczas procesu sądowego pod warunkiem, że działanie sprawcy zmierza do obrony własnego interesu w sprawie oraz zarzut postawiony jest we właściwej formie i nie jest ukierunkowany wyłącznie na poniżenie osoby, do której został adresowany.

Tryb ścigania

Ściganie przestępstwa zniesławienia (w typie podstawowym i kwalifikowanym) odbywa się w trybie oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że ofiara musi sporządzić osobiście lub z pomocą fachowego pełnomocnika prywatny akt oskarżenia. Bez inicjatywy osoby poszkodowanej organy ścigania nie przeprowadzą postępowania działając z urzędu (jedynym wyjątkiem jest szczególnie ważny interes społeczny, jednak przy tego rodzaju przestępstwie jego zaistnienie wydaje się być wątpliwe).

Nowelizacja…

W tym miejscu warto wskazać, że planowana do niedawna nowelizacja Kodeksu karnego, poszerzać miała karalność przestępstwa zniesławienia o „tworzenie fałszywych dowodów na potwierdzenie nieprawdziwego zarzutu lub nakłanianie innych osób do potwierdzenia okoliczności objętych jego treścią”.

Abstrahując od argumentów dotyczących słuszności objęcia karalnością zachowań osób, które nie dopuściły się bezpośrednio zniesławienia, to zauważyć należy, że największym zagrożeniem wypływającym z nowelizacji była rezygnacja z wymogu sporządzania prywatnego aktu oskarżenia przez ofiarę przestępstwa. W założeniu, nowelizacja miała umożliwić ściganie przestępstwa zniesławienia przez organy ścigania z urzędu, a zatem nawet bez wiedzy i woli osoby zniesławionej.

Wysoki Sądzie, będę wyjaśniał ! A może jednak nie…

Jakiś czas temu pisałam o sytuacjach, w których świadek może odmówić składania zeznań [klik] oraz wiążących się z tym zakazach dowodowych [klik]. W dzisiejszym artykule opowiem o tym, jak wygląda kwestia wyjaśnień oskarżonego.

Jak to jest z tym oskarżonym?

Po pierwsze, oskarżony ma prawo odmowy składania wyjaśnień. Prawo to przysługuje mu zawsze i nie wymaga żadnego usprawiedliwienia. Jeżeli jednak oskarżony złożył wyjaśnienia w postępowaniu przygotowawczym, a z prawa do odmowy skorzystał dopiero w postępowaniu sądowym, sąd może odczytać w odpowiednim zakresie  protokoły jego wyjaśnień złożonych poprzednio w charakterze podejrzanego w tej lub innej sprawie w postępowaniu przygotowawczym lub przed sądem albo w innym postępowaniu przewidzianym przez ustawę. Wyjątkowo dopuszcza się zatem również możliwość odczytania protokołów przesłuchań, gdy oskarżony występował w pozycji podobnej do oskarżonego w procesie karnym, a więc jako obwiniony w sprawie o wykroczenia lub obwiniony w postępowaniu dyscyplinarnym.

Powyższe dotyczy również sytuacji, gdy oskarżony wyjaśnia odmiennie niż poprzednio albo oświadcza, że pewnych okoliczności nie pamięta. Wtedy Sąd będzie także uprawniony do odczytania w odpowiednim zakresie protokołów wyjaśnień oskarżonego.

Po drugie, w przeciwieństwie do świadka, oskarżony nie jest pouczany o obowiązku mówienia prawdy, mówiąc wprost – oskarżony może kłamać i nie może z tego tytułu być pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

Oskarżony jako świadek

Odmienne regulacje odnoszą się do wyjaśnień oskarżonego, który na etapie postępowania przygotowawczego lub w innym postępowaniu sądowym był przesłuchiwany jako świadek. W tym zakresie obowiązuje bezwzględny zakaz odczytywania takich protokołów. Nie wolno również odtwarzać ich w żaden inny sposób – chodzi tutaj np. o przesłuchanie osoby, która takie przesłuchanie prowadziła, nie jest zatem dopuszczalne przesłuchanie policjanta na okoliczność tego, co oskarżony mówił w czasie przesłuchania.

Co istotne, odczytanie na rozprawie protokołu zeznań, jakie oskarżony złożył w postępowaniu przygotowawczym w danej sprawie w charakterze świadka, nie jest dopuszczalne nawet wtedy, gdy oskarżony o to wnosi, ponieważ uwzględnieniu takiego wniosku stoi na przeszkodzie wyżej omówiony zakaz.

Odczytane i co dalej?

Po odczytaniu protokołu przewodniczący powinien zwrócić się do oskarżonego o wypowiedzenie się co do jego treści i o wyjaśnienie zachodzących sprzeczności. Obowiązkiem sądu jest zatem po odczytaniu świadkowi jego uprzednich wyjaśnień, zwrócenie się do niego, by ten odniósł się do ich treści, a w szczególności aby oświadczył, czy je potwierdza, czy też nie, którego to wymogu – jak podkreśla się w orzecznictwie – nie spełnia jedynie stwierdzenie, iż składał on wyjaśnienia tej treści.

Musicie pamiętać, że co do odczytanych fragmentów oskarżony również wypowiadać się nie musi. Jak wskazałam powyżej – zawsze może odmówić. Odmowa może dotyczyć również potwierdzenia odczytanych zeznań. Na sakramentalne pytanie „czy tak Pan zeznawał?” oskarżony może odpowiedzieć „korzystam z prawa do odmowy”.

Odmienne wyjaśnienia

Dość często zdarzają się sytuacje, kiedy po zatrzymaniu – z reguły bladym świtem, jeszcze w piżamie – w trakcie pierwszego przesłuchania podejrzany, często licząc na to, że szybko wróci do domu przyznaje się do winy. Co w takiej sytuacji? Czy może się z tego wycofać?

Odpowiedź na powyższe brzmi – TAK! Na każdym etapie postępowania oskarżony może zmienić swoje stanowisko, wycofać się z wcześniej wypowiedzianych słów. Oczywiście, to w jaki sposób zostanie to ocenione zależy tylko i wyłącznie od sądu orzekającego, który będzie musiał porównać treść zeznań z pozostałym zebranym w sprawie materiałem dowodowym.

Gdy współoskarżony zmarł

Procedura karna dopuszcza również odczytywanie na rozprawie wyjaśnień współoskarżonego, który zmarł. Przepisy prawa stworzyły taką możliwość w roku 2013, niemniej już wcześniej poglądy sądów były zgodne, iż takie działanie jest w pełni prawnie dopuszczalne.

Kiedy jeszcze?

Wolno ponadto odczytywać na rozprawie głównej protokoły przesłuchania oskarżonych, sporządzone w postępowaniu przygotowawczym lub przed sądem albo w innym postępowaniu, gdy bezpośrednie przeprowadzenie dowodu nie jest niezbędne, a żadna z obecnych stron temu się nie sprzeciwia. Bezpośrednie przeprowadzenie dowodu nie jest zatem niezbędne, jednak tylko wtedy, gdy dowód ten nie ma zasadniczego znaczenia dla sprawy, nie pozostaje w istotnej sprzeczności z innymi dowodami i nie jest wewnętrznie sprzeczny. Jeżeli któraś z powyższych sytuacji wystąpi – sąd nie powinien poprzestać na odczytania protokołu.

O „odmowie zeznań” ciąg dalszy…

W poprzednim artykule pisałam o tym, kto może odmówić składania zeznań lub odpowiedzi na pytania organów ścigania i sądu. Dzisiaj postaram się omówić to zagadnienie od „strony technicznej” – czy jest jakiś termin, do którego można z tego prawa skorzystać? Jakie są konsekwencje spóźnionej decyzji?

Przepisy dopuszczają możliwość złożenie przez osobę uprawnioną do odmowy składania zeznań lub mogącą złożyć wniosek o zwolnienie od składania zeznań, nie później niż przed rozpoczęciem pierwszego przesłuchania w postępowaniu sądowym – sąd musi o tym uprawnieniu pouczyć świadka, także bez obaw nie musicie sami o tym pamiętać. Jeśli świadek nie zdecyduje się na skorzystanie z przysługującego prawa, w dalszym toku postępowania, ciąży na nim obowiązek zeznawania ze wszystkimi tego konsekwencjami, pod rygorem odpowiedzialności karnej.

A co z zeznaniami złożonymi już wcześniej?

Bardzo często zdarza się, że na etapie postępowania przygotowawczego, osoby, które mogłyby odmówić składania zeznań – czy to pod wpływem stresu, czy to licząc na to, że pomogą podejrzanemu decydują się zeznawać. Niestety, później okazuje się, że lepiej było milczeć, co wtedy?

Jak wskazałam powyżej świadek może skorzystać z przysługującego mu uprawnienia do czasu pierwszego przesłuchania przed sądem. Oznacza to, że nawet faktyczne złożenie zeznań w postępowaniu przygotowawczym, podczas przesłuchania prowadzonego przez prokuratora lub policję, nie stoi na przeszkodzie możliwości podjęcia ostatecznej decyzji o odmowie składania zeznań. Co istotne, taka odmowa będzie obejmować również zeznania już złożone – nie będą one mogły bowiem służyć za dowód ani być odtworzone. Sąd nie będzie mógł zatem posłużyć się jako dowodem w sprawie protokołem z przesłuchania świadka lub przesłuchiwać funkcjonariusza, który uczestniczył w odbieraniu zeznań od świadka.

A co z zeznaniami złożonymi na potrzeby innego postępowania?

Omawiany zakaz wykorzystywania dowodu z zeznań świadka, który skorzystał na etapie późniejszym z prawa do odmowy składania zeznań oznacza również, że złożone uprzednio zeznanie nie może zostać wykorzystane również w ramach innego postępowania – przykładowo podatkowego, które często pozostaje w związku z postępowaniem karnoskarbowym. 

Podobnie przedstawia się sytuacja w związku z przenikaniem dowodów z innego postępowania do postępowania karnego. Jeżeli świadek skorzystał z prawa do odmowy zeznań, to nie jest dopuszczalne powoływanie się przez organy procesowe na zeznania złożone w postępowaniu cywilnym, np. w sprawie rozwodowej, w sytuacji gdy świadek skorzystał z odmowy zeznań w procesie karnym.

A co z innymi czynnościami procesowymi?

Istotne zagadnienie dotyczy również protokołów z czynności oględzin i badań niepołączonych z zabiegiem chirurgicznym lub obserwacją w zakładzie leczniczym świadka. Co do zasady bowiem do tego rodzaju czynności wymagana jest jego zgoda. Przyjmuje się jednak, że protokoły z czynności mogą zostać wykorzystane w dalszym postępowaniu, także wówczas, gdy świadek  po przeprowadzeniu oględzin lub badań skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań. W takiej sytuacji w dalszym etapie postępowania możliwe będzie poddawanie świadka badaniom, ale jedynie za jego wyraźną zgodą.

Inaczej wygląda sprawa wyjaśnień oskarżonego czy pokrzywdzonego, ale to już jest temat na odrębny wpis.

Korzystam z prawa do odmowy zeznań!

W sytuacji, kiedy organy ścigania lub strona postępowania karnego wystąpi z wnioskiem o dopuszczenie i przeprowadzenie dowodu z zeznań świadka, szczególnie istotne mogą stać się dla osoby wezwanej warunki umożliwiające odmowę składania zeznań. W jakich sytuacjach można „milczeć”? O tym w dzisiejszym wpisie

Prawo do odmowy zeznań

Co do zasady – każda osoba wezwana w charakterze świadka ma obowiązek stawić się i złożyć zeznania. Dotyczy to zarówno postępowania przygotowawczego, jak i postępowania przed sądem. Świadek ma prawny obowiązek mówienia prawdy, za składanie fałszywych zeznań grozi odpowiedzialność karna do 8 lat pozbawienia wolności.

Są jednak przypadki, gdy mimo wezwania, świadek będzie mógł milczeć. Prawo do odmowy składania zeznań ma po pierwsze osoba najbliższa dla oskarżonego (lub – na etapie postępowania przygotowawczego – podejrzanego). Osobą najbliższą jest w tym wypadku małżonek, rodzice, dziadkowie, dzieci, rodzeństwo, powinowaci w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także od niedawna osoba pozostająca we wspólnym pożyciu z oskarżonym. Uprawnienie to trwa nawet w sytuacji późniejszego ustania małżeństwa lub przysposobienia z jakichkolwiek przyczyn.

Prawo odmowy zeznań przysługuje także świadkowi, który w innej toczącej się sprawie jest oskarżony o współudział w przestępstwie objętym postępowaniem.

Jeżeli wystąpią powyższe okoliczności, wystarczy, że osoba przesłuchiwana oświadczy, że nie chce zeznawać (o którym to uprawnieniu musi zostać pouczona przed rozpoczęciem przesłuchania). Należy wskazać, że tego rodzaju odmowa nie obciąży podejrzanego mimo, że często nasuwa się w takich sytuacjach przypuszczenie, że świadek „ma coś do ukrycia”, bo inaczej czemu by nie chciał mówić i pomóc krewnemu? Ale bez obaw, proces karny musi opierać się na stanowczych dowodach, nie na przypuszczeniach, nie należy zatem obawiać się, że odmowa składania zeznań wpłynie niekorzystnie na sytuację osoby najbliższej.

Prawo do odmowy odpowiedzi na pytanie

Nieco inną instytucją jest prawo do odmowy udzielenia odpowiedzi na konkretne pytanie. Przepisy przewidują taką możliwość w sytuacji, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić świadka lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność karną lub karnoskarbową. Jak podkreśla się w orzecznictwie, sąd nie może żądać od świadka wyjaśnienia, dlaczego chce on skorzystać z odmowy odpowiedzi. Od świadka nie można również wymagać, aby udowodnił istnienie okoliczności pozwalających mu na odmowę. W przeciwnym razie świadek w istocie byłby postawiony w sytuacji przymusowej, w której miałby do wyboru albo złożenie fałszywych zeznań (co jak wskazałam wyżej jest karane), albo obciążenie siebie samego lub osoby najbliższej, co całkowicie wypaczałoby sens omawianego uprawnienia.

Tylko rodzina?

Przepisy prawa dopuszczają również zwolnienie od złożenia zeznania lub odpowiedzi na pytania osobę pozostającą z oskarżonym w szczególnie bliskim stosunku osobistym, jeżeli osoba taka wnosi o zwolnienie. Pojęcie stosunku osobistego nie ma wyjaśnienia ustawowego, sąd będzie każdorazowo badał, czy indywidualna sytuacja świadka w relacji z oskarżonym pozwala mu na skorzystanie z tego uprawnienia, jako przykład podaje się związki konkubenckie. Należy jednak podkreślić, że stosunek ten musi istnieć w chwili składania zeznań – bez znaczenia pozostanie zatem okoliczność, że świadek i oskarżony w przeszłości byli parą. W orzecznictwie wskazuje się również, że utrzymywanie stosunków płciowych oraz krótkotrwałe wspólne zamieszkiwanie nie uprawniając do odmowy zeznań.

Osoba uprawniona do odmowy złożenia zeznań albo zwolniona z obowiązku ich składania może oświadczyć, że chce z tego prawa skorzystać nawet, jeżeli już złożyła zeznania, które zostały zaprotokołowane przez organy ścigania – ale o tym już w kolejnym wpisie.

Prokurator podejmie decyzję, co zrobić z dowodem przestępstwa

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, po wszczęciu postępowania sąd na wniosek prokuratora może zarządzić kontrolę i utrwalanie treści rozmów telefonicznych w celu wykrycia i uzyskania dowodów. Może się jednak zdarzyć, że w ramach tak rozpoczętej kontroli, organy ścigania natrafią na dowód zupełnie innego przestępstwa – przestępstwa nieobjętego postępowaniem, w ramach którego sąd wydał zgodę na utrwalanie rozmów lub przestępstwa popełnionego przez inną osobę. Czy taki dowód można wykorzystać?

Czytaj dalej Prokurator podejmie decyzję, co zrobić z dowodem przestępstwa

Rozszerzony przepadek korzyści

Od ponad roku w polskiej procedurze karnej obowiązują znowelizowane przepisy dotyczące przepadku korzyści pochodzących z przestępstwa. Wprowadzono do ustawowego katalogu nowe zdarzenia, w których możliwe jest orzeczenie przepadku.

Czytaj dalej Rozszerzony przepadek korzyści

Blokada alkoholowa, czyli możliwość wcześniejszego powrotu za kierownicę

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, wyrok skazujący za jazdę w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila alkoholu w organizmie) wiąże się z orzeczeniem co najmniej trzyletniego zakazu prowadzenia pojazdów. Prawo stwarza jednak możliwość wcześniejszego powrotu „za kółko”, w postaci umożliwienia prowadzenia pojazdów wyposażonych w tak zwaną blokadę alkoholową. Kto i w jakim trybie może się o nią ubiegać?

Czytaj dalej Blokada alkoholowa, czyli możliwość wcześniejszego powrotu za kierownicę

Stałe źródło dochodu w przestępstwach skarbowych

W praktyce wiele rozbieżności wywołała jedna z przesłanek nadzwyczajnego obostrzenia kary, jaką jest uczynienie sobie przez sprawcę z popełniania przestępstw skarbowych stałego źródło dochodu. Na czym polega? Kiedy można bez wątpliwości uznać, że nastąpił szczególnie negatywnie oceniany przez ustawę przypadek pozwalający na nałożenie surowej kary?

Czytaj dalej Stałe źródło dochodu w przestępstwach skarbowych