Czy oskarżony może (zawsze) kłamać?

Prawidłowe wyznaczenie granic prawa do obrony wzbudza czasem uzasadnione wątpliwości co do tego, jakie twierdzenia oskarżonemu wolno bezkarnie wygłaszać w trakcie prowadzonego przeciwko niemu postępowania karnego a jakie nie. Czy oskarżonemu w ramach prawa do obrony wolno kłamać? Czy prawo to jest nieograniczone?

Jedną z absolutnie fundamentalnych reguł rządzących procesem karnym jest prawo do obrony. Nieodłącznym jego elementem jest to, że oskarżony nie musi „sam się obciążać”, co oznacza, że w momencie postawienia mu zarzutów uzyskuje istotne uprawnienia procesowe – może odmówić składania wyjaśnień w toku postępowania, względnie bezkarnie składać wyjaśnienia nieprawdziwe. Może więc, pisząc wprost, po prostu kłamać na temat tego, czy jest winny czy nie i okoliczności związanych z popełnieniem przestępstwa.

Jest to oczywiście pewnego rodzaju odstępstwo od ogólnej reguły (stosowanej do pozostałych uczestników procesu), zgodnie z którą składanie zeznań w toku postępowania prowadzonego na podstawie ustawy jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 8. Zgodnie z tym przepisem, Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Nie jest jednak tak, że prawo do kłamstwa podejrzanego lub oskarżonego w postępowaniu karnym ma charakter nieograniczony. Należy pamiętać, że oskarżony kłamać może wyłącznie w tym zakresie, w jakim służy to jego obronie. Pisząc wprost – oskarżony może np. skłamać, że wcześniej przyznał się do przestępstwa, ponieważ zeznania te zostały na nim wymuszone przez funkcjonariuszy organów ścigania. Może też skłamać, że nie popełnił przestępstwa, nie było go w ogóle na miejscu przestępstwa czy że jego udział w przestępstwie był inny (mniej istotny) niż w rzeczywistości (np. że wyłącznie pomagał w dokonaniu zabójstwa, a nie sam zabił). Upraszczając – oskarżony może kłamać tak długo, jak długo służy to uniknięciu lub umniejszeniu jego odpowiedzialności za popełnione przestępstwo.

A co z kłamstwem, które nie służy obronie oskarżonego, ale ma związek z przestępstwem i ze sprawą?

W tym zakresie prawo do obrony (a w konsekwencji także „prawo do kłamstwa”) nie działa. Oskarżony, który kłamie np. celem umniejszenia odpowiedzialności kogoś innego lub spowodowania, by ta osoba odpowiedzialności nie poniosła, sam ponosi odpowiedzialność za popełnienie przestępstwa. Nie korzysta bowiem z ochrony związanej z prawem do obrony. Jego kłamstwo nie służy bowiem ochronie jego samego, a innej osoby.

Na podobnych zasadach odpowiedzialność ponosić będzie oskarżony w przypadku wszystkich innych sytuacji, które nie służą jego obronie np. pomówienia kogoś o inne przestępstwo niezwiązane z zarzucanym oskarżonemu czynem, czy złożenia fałszywych wyjaśnień co do okoliczności niemających wpływu na sytuację oskarżonego w procesie karnym.

Powyższe rozumienie charakteru praw do obrony potwierdził Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 11 stycznia 2006 roku (I KZP 49/05), w którym stwierdził, że Oskarżony, który składając wyjaśnienia w związku z toczącym się przeciwko niemu postępowaniem karnym, fałszywie pomawia inną osobę o współudział w tym przestępstwie w celu ukrycia tożsamości rzeczywistych współuczestników tego przestępstwa, a nie w celu własnej obrony, wykracza poza granice przysługującego mu prawa do obrony i może ponosić odpowiedzialność karną z art. 234 k.k.

„Prawo do kłamstwa”, jakie ma oskarżony w postępowaniu karnym nie jest zatem nieograniczone.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
(Visited 24 times, 1 visits today)