Czy mogę dostać karę bez rozprawy? O postępowaniu nakazowym słów kilka…

Jedną z fundamentalnych zasad procesu karnego jest jego ustność oraz – jak wprost zapisano w Kodeksie postępowania karnego – to, że ustna jest rozprawa. Czy można całkowicie pominąć etap rozprawy i otrzymać w postępowaniu karnym wyrok pocztą? Okazuje się, że można, i nie są to wcale rzadkie przypadki! W dzisiejszym wpisie najważniejsze kwestie związane z postępowaniem nakazowym.

Dla wielu adwokatów lub radców prawnych tytuł może być trochę mylący – „skazanie bez rozprawy” kojarzy się bowiem najczęściej z instytucją uregulowaną w art. 335 Kodeksu postępowania karnego (o niej też w najbliższym czasie napiszę). Wielu klientów jednak przez pojęcie „skazania bez rozprawy” rozumie zupełnie inną sytuację – gdy prowadzone jest przeciwko nim dochodzenie (zasadniczo najczęściej przez Policję), a następnie otrzymują pocztą – bez uprzedniego wezwania z Sądu na rozprawę czy celem złożenia wyjaśnień – wyrok nakazowy.

Postępowanie nakazowe ma w założeniu usprawnić postępowanie karne w sprawach, które nie są skomplikowane i za które sąd nie wymierza dolegliwych kar. Dzięki wydaniu wyroku na posiedzeniu niejawnym i doręczeniu go pocztą, postępowanie prowadzone jest sprawniej, ponieważ nie ma konieczności wyznaczania rozprawy, rezerwowania sali w sądzie, wzywania oskarżonego i świadków i przeprowadzenia jeszcze kilku organizacyjnych czynności zajmujących czas.

Czy zawsze tak wolno? Zdecydowanie nie! Wyrok nakazowy sąd może wydać tylko w sytuacjach, gdy w sprawie prowadzono dochodzenie (a zatem rodzaj postępowania przygotowawczego zasadniczo nieprzeznaczony dla najpoważniejszych spraw), a zgromadzony materiał dowodowy powoduje, że sąd uzna, że nie musi prowadzić rozprawy, bo sprawa jest jasna. Dodatkowo w wyroku nakazowym można zostać skazanym wyłącznie na karę ograniczenia wolności lub karę grzywny (a i to tylko w wymiarze do 200 stawek dziennych lub do kwoty 200 tys. złotych). Jak zatem łatwo zauważyć, w wyroku nakazowym sąd nie może orzec kary pozbawienia wolności. Nie jest więc tak, że sąd niejako „zaocznie” orzeknie karę izolacyjną.

Oczywiście najczęstszym pytaniem, które zadając klienci zgłaszający się do kancelarii z wyrokiem nakazowym w ręku jest: „co teraz”? Otóż nie warto zwlekać ze zgłoszeniem się po pomoc prawną, ponieważ na sprzeciw od wyroku nakazowego jest tylko 7 dni. Sprzeciw taki nie musi zawierać uzasadnienia (wyrok nakazowy też zresztą nie musi go mieć i najczęściej go nie ma). Skutkiem złożenia sprzeciwu jest utrata mocy przez wyrok nakazowy. Sprawę wtedy rozpoznaje się na zasadach ogólnych.

Warto pamiętać, że sąd, który rozpoznaje sprawę po wniesieniu sprzeciwu nie jest w żaden sposób związany treścią wyroku nakazowego. Oznacza to, że wyrok wydany po wniesieniu sprzeciwu i przeprowadzeniu rozprawy może skazać oskarżonego na karę surowszą niż orzeczona w wyroku nakazowym. Mimo wieloletnich postulatów, aby wprowadzić zakaz orzekania kar surowszych w wyroku wydanym po wniesieniu sprzeciwu z uwagi na to, że ryzyko bardziej dolegliwej kary zniechęca oskarżonych do korzystania z ich uprawnień procesowych, na razie przepis pozostał niezmieniony.

Oprócz powyższych wymogów warto wspomnieć, że są także inne przeszkody w wydaniu wyroku nakazowego. Należą do nich sytuacje, gdy sprawa ścigana jest z oskarżenia prywatnego (np. zniesławienie) czy gdy zachodzi jeden z przypadków obrony obligatoryjnej wymieniony w art. 79 §1 Kodeksu postępowania karnego.

Stan wyższej konieczności, czyli gdy (nie) popełnia się przestępstwa w imię wyższego dobra…

Jakiś czas temu (ok, dawno temu) Justyna pisała o jednej z sytuacji, gdy odpowiedzialność karna jest wyłączona tj. o obronie koniecznej [klik]. Obrona konieczna nie jest jednak jedyną sytuacją, przy zaistnieniu której nie można mówić o popełnieniu przestępstwa. Kontratypów (okoliczności wyłączających popełnienie przestępstwa) jest wiele – dziś kilka słów o stanie wyższej konieczności.

Pewnie niektórzy z czytelników bloga już o tym słyszeli, a inni się domyślali – obrona konieczna nie jest jedyną sytuacją, gdy sprawca nie popełnia przestępstwa, mimo że dokonuje czynności (np. uszkadza mienie), która teoretycznie może stanowić przestępstwo. Kolejnym przykładem takiej instytucji prawa karnego, wprost uregulowanej w Kodeksie karnym, jest stan wyższej konieczności, czyli w uproszczeniu sytuacja, gdy ratując jakieś dobro chronione prawem, poświęcamy inne dobro, albo o mniejszej wartości, albo nie wyraźnie większej, które też jest prawnie chronione.

Dobrym przykładem sytuacji stanowiącej stan wyższej konieczności jest uszkodzenie mienia (np. samochodu) celem ratowania życia ludzkiego. Nie ulega bowiem wątpliwości, że w polskim porządku prawnym dobra osobiste (w tym to najważniejsze, czyli życie) zasadniczo oceniane są wyżej od dóbr materialnych. Jeżeli więc straż pożarna uszkadza samochód po wypadku celem wyjęcia osoby rannej, to w stopniu oczywistym nie popełnia przestępstwa. Podobnie należy ocenić – częstą szczególnie latem – sytuację, gdy ktoś wybija szybę w samochodzie, w którym zamknięte jest dziecko, celem uratowania jego życia.

Pamiętać jednak należy, że każda sytuacja oceniana jest indywidualnie, a zagrożenie musi mieć charakter bezpośredni i nie może być innego sposobu na uniknięcie tego zagrożenia. Wracając do przykładu – jeśli zatem jest możliwość łatwego znalezienia rodzica dziecka, o czym wiadomo będzie przed wybiciem szyby, to działanie polegające na zniszczeniu szyby nie będzie uzasadnione.

Choć generalną regułą związaną ze stanem wyższej konieczności jest to, że dobro poświęcone ma przedstawiać wartość niższą od dobra ratowanego, to nie popełnia przestępstwa także ten, kto poświęca dobro, które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego (oczywiście w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dobru chronionemu prawem). Wyjątkiem jest sytuacja, gdy osoba ratująca poświęca dobro, które ma szczególny obowiązek chronić nawet z narażeniem się na niebezpieczeństwo osobiste.

Ustawodawca miał świadomość, że granice stanu wyższej konieczności są nieostre. Mając to na względzie pamiętać należy, że nawet jeśli sąd uzna, że doszło do przekroczenia granic stanu wyższej konieczności, to sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

Nie należy zapominać, że oprócz obrony koniecznej i stanu wyższej konieczności istnieje cały szereg innych kontratypów (tj. w uproszczeniu takich sytuacji, w przypadku zaistnienia których sprawca nie popełnia przestępstwa z uwagi na określone szczególne okoliczności) – zarówno tych ustawowych, jak i pozaustawowych. Śledźcie naszego bloga – w kolejnych wpisach z pewnością je omówimy.

Kolejne zmiany w procedurze karnej

W poprzednim artykule [klik] pisałam o planowanych zmianach w przepisach kodeksu karnego oraz kodeksu wykroczeń. Tarcza 4.0. została podpisana przez Prezydenta, w najbliższym czasie wejdą zatem w życie zmiany w przepisach. Dzisiaj omówię zmiany w procedurze karnej, które wprowadzi Tarcza 4.0.

Posiedzenia aresztowe

Nowa ustawa przewiduje rozszerzenie możliwości zdalnego przeprowadzania niektórych czynności postępowania karnego. Wśród nich znajdują się między innymi czynności z zakresu przesłuchania świadków, posiedzeń aresztowych czy też zdalnego uczestnictwa podejrzanego w rozprawie.

Największe kontrowersje zdecydowanie wzbudza wizja zdalnych posiedzeń aresztowych.

Obecnie, zgodnie z art. 248 k.p.k., zatrzymanego należy zwolnić, jeżeli w ciągu 24 godzin od przekazania go do dyspozycji sądu nie doręczono mu postanowienia o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania.

Nowe przepisy uwzględniają formułę zdalnych posiedzeń, dlatego proponuje się dodanie zastrzeżenia, że zatrzymanego można zwolnić, jeżeli w ciągu 24 godzin od przekazania go do dyspozycji sądu nie ogłoszono mu tego postanowienia na posiedzeniu przeprowadzonym zdalnie.

Decyzja co do jego przeprowadzenia w takiej formie będzie uzależniona m.in. od oceny, czy ten sposób przeprowadzenia czynności pozwoli na zapewnienie zatrzymanemu pełnego prawa do obrony. Obrońca, co do zasady, ma znajdować się w tym samym miejscu co zatrzymany. Natomiast w pewnych okoliczność może on zostać zobowiązany przez sąd do stawiennictwa w sądzie. Co wtedy?

Telefon obrońcy do oskarżonego

W przypadku posiedzeń przeprowadzanych zdalnie, obrońca bierze udział w posiedzeniu w miejscu przebywania oskarżonego, chyba że obrońca stawi się w tym celu w sądzie lub sąd zobowiąże go do udziału w posiedzeniu w budynku sądu.

W wypadku gdy obrońca bierze udział w posiedzeniu przebywając w innym miejscu niż oskarżony, sąd na wniosek oskarżonego lub obrońcy będzie mógł zarządzić przerwę na czas oznaczony i zezwolić na telefoniczny kontakt obrońcy z oskarżonym, chyba że:

  • uwzględnienie wniosku może zakłócić prawidłowy przebieg posiedzenia

lub

  • stwarza ryzyko nierozstrzygnięcia wniosku w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania przed upływem dopuszczalnego czasu zatrzymania oskarżonego.

Regulację tę negatywnie oceniło środowisko adwokackie wskazując, że może ona prowadzić do ograniczenia prawa do obrony.

Prowadzenie posiedzenia w ten sposób uniemożliwia swobodne porozumiewanie się obrońcy ze swoim klientem, również w kontekście dowodów. Wprowadzona w Tarczy 4.0 rozmowa telefoniczna nie gwarantuje zachowania poufności. Ponadto wyrażenie zgody na kontakt obrońcy z oskarżonym uzależnione jest od decyzji sądu.

Zdalne czynności postępowania

W drodze ostatniej nowelizacji umożliwiono przesłuchiwanie świadka przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie tej czynności na odległość, jeżeli w postępowaniu przed sądem w czynności w miejscu przebywania świadka bierze udział referendarz sądowy, asystent sędziego lub urzędnik zatrudniony w sądzie, w którego okręgu świadek przebywa.

Zgodnie z nowymi przepisami, zamiast osób wskazanych w tym przepisie, czyli referendarza sądowego, asystenta sędziego lub urzędnika zatrudnionego w sądzie, w którego okręgu świadek przebywa, może być obecny:

  • funkcjonariusz Służby Więziennej – jeżeli świadek przebywa w zakładzie karnym lub areszcie śledczym;
  • urzędnik konsularny – jeżeli świadek będący obywatelem polskim przebywa za granicą.

Takie rozwiązanie z pewnością usprawni przeprowadzane w tym trybie przesłuchania, niemniej co do jego słuszności można mieć spore zastrzeżenia.

Zdalne ogłaszanie

Kolejna zmiana dotyczy sposobu ogłaszania orzeczeń. W przypadku zdalnych posiedzeń, jeżeli bierze w nim udział strona lub jego pełnomocnik/obrońca oraz zostaje w trakcie posiedzenia wydane postanowienie lub zarządzenie, to taką osobę uznaje się za „obecną przy ogłoszeniu” postanowienia albo zarządzenia. Od tej chwili biegnie między innymi czas na wniesienie ewentualnego zażalenia.

Rozszerzony zakaz zbliżania się

Zgodnie z obowiązującym od 31 marca 2020 r. przepisem art. 276a k.p.k., tytułem środka zapobiegawczego można orzec wobec oskarżonego o przestępstwo popełnione w stosunku do członka personelu medycznego, w związku z wykonywaniem przez niego czynności opieki medycznej lub osoby przybranej personelowi medycznemu do pomocy w związku z wykonywaniem tych czynności:

  • zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego na wskazaną odległość,
  • zakaz kontaktów,

lub

  • zakaz publikacji, w tym za pośrednictwem systemów informatycznych lub sieci telekomunikacyjnych treści godzących w prawnie chronione dobra pokrzywdzonego.

Nowelizacja zakłada rozszerzenie stosowania opisanego środka zapobiegawczego wobec oskarżonego o przestępstwo uporczywego nękania (art. 190a k.k.), jeżeli zostało ono popełnione z powodu wykonywanego przez pokrzywdzonego zawodu.

Również to rozwiązanie jest krytykowane, ponieważ tak szeroko stosowany zakaz publikacji może naruszyć prawo swobody wypowiedzi.

Ważne zmiany w kodeksie karnym!

Ustawa z dnia 4 czerwca 2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19, czyli tak zwana Tarcza 4.0, podobnie jak jej poprzednie wersje zajmuje się nie tylko problemami przedsiębiorców, lecz niejako „przy okazji” wprowadza przepisy regulujące dość odległe prawnie zagadnienia – niekonieczne związane z panującą pandemią i mające niwelować jej skutki.

Tym razem w uchwalonym przez Sejm projekcie tarczy 4.0. znalazło się szereg przepisów zmieniających prawo karne oraz kodeks wykroczeń.

Nowy typ kwalifikowany przestępstwa kradzieży: kradzież zuchwała

Rządzący podnoszą, że w czasie pandemii wzrosła liczba kradzieży, zwłaszcza tych dokonywanych w sklepach. Miało to skłonić ustawodawcę do wprowadzenia do kodeksu karnego nowego czynu zabronionego – kradzieży „zuchwałej”.

Za kradzież szczególnie zuchwałą będzie uznawana:

– kradzież, której sprawca swoim zachowaniem wykazuje postawę lekceważącą lub wyzywającą wobec posiadacza rzeczy lub innych osób lub używa przemocy innego rodzaju niż przemoc wobec osoby, w celu zawładnięcia mieniem;

– kradzież mienia ruchomego znajdującego się bezpośrednio na osobie lub w noszonym przez nią ubraniu albo przenoszonego lub przemieszczanego przez tę osobę w warunkach bezpośredniego kontaktu lub znajdującego się w przedmiotach przenoszonych lub przemieszczanych w takich warunkach.

Za kradzież zuchwałą, grozić będzie kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 (za kradzież „zwykłą” grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5). Natomiast jeżeli kradzież zuchwała będzie dokonana wobec mienia o znacznej wartości (czyli powyżej 200.000 zł.), wówczas jej sprawca podlegać będzie karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Co ważne, taki czyn zawsze stanowić będzie przestępstwo, niezależnie od wartości skradzionych przedmiotów. Nie mają tutaj zastosowania przepisy umożliwiające zakwalifikowanie jako wykroczenia kradzieży o wartości poniżej ustawowych progów.

Nowe wykroczenie: włączenie się w transmisję danych

Tarcza 4.0. dodaje do Kodeksu wykroczeń nowe wykroczenie, polegające na włączeniu się w transmisję danych prowadzoną przy użyciu systemu teleinformatycznego w celu utrudnienia lub udaremnienia użytkownikowi tego systemu przekazywania informacji (nowy art. 107a Kodeksu wykroczeń).

Taki sprawca podlegać będzie karze ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1.000 złotych.

Ponadto, jeżeli sprawca czynu określonego wyżej używa słów powszechnie uznanych za obelżywe lub w inny sposób dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo karze grzywny nie niższej niż 3.000 złotych.

Przepis ten jest wymierzony przede wszystkim w internetowych trolli, którzy dopuszczają się zakłócania nauczania on-line. Takie przypadki miały miejsce w ostatnich miesiącach, jednak brak było odpowiednich przepisów pozwalających ścigać sprawców takich wykroczeń.

Surowsza kara za przestępstwa chuligańskie popełnione w ramach czynu ciągłego

Zgodnie z obecnie obowiązującym przepisem 57a kodeksu karnego, skazując za występek o charakterze chuligańskim, sąd wymierza karę przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości nie niższej od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę.

Planuje się rozszerzyć kodeksową instytucję kary za występek chuligański oraz zastrzec surowszą sankcję dla sprawcy przestępstwa o charakterze chuligańskim, jeżeli przestępstwo przez niego zostało popełnione w ramach czynu ciągłego, czyli jeżeli składa się z dwóch lub więcej zachowań, podjętych w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru.

W takiej sytuacji sąd wymierzy karę przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości powyżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia, do podwójnej wysokości górnej granicy ustawowego zagrożenia.

Kary fakultatywne – nowe przesłanki

W 2015 roku do kodeksu karnego wprowadzony został przepis art. 37a, który dawał sądowi możliwość orzeczenia kary ograniczenia wolności albo grzywny w sytuacji, gdy przepis karny przewidywał za dane przestępstwo karę pozbawienia wolności. Przepis ten zmierzał do ograniczenia stosowania kary pozbawienia wolności.

Obecnie opisana „zamiana” kary pobawienia wolności na karę wolnościową może nastąpić, jeżeli ustawa przewiduje zagrożenie karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 8 lat.

Projektowany przepis art. 37a w nowym brzmieniu rozbudowuje to ograniczenie o dodatkowe przesłanki:

– wymierzona za przestępstwo (zagrożone karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 8 lat) kara pozbawienia wolności nie byłaby surowsza od roku,

– orzeczona przez sąd kara ograniczenia wolności nie może być niższa od 3 miesięcy albo grzywna nie może być niższa od 100 stawek dziennych,

– równocześnie sąd orzeka środek karny, środek kompensacyjny lub przepadek,

– przepisu tego nie stosuje się do sprawców, którzy popełniają przestępstwo działając w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego oraz sprawców przestępstw o charakterze terrorystycznym.

Inne z wprowadzonych do Kodeksu karnego zmian dotyczą kwestii łączenia kar. W założeniu zmiany te mają na celu przywrócenie zasad łączenia kar w kształcie, w jakim obowiązywały do 30 czerwca 2015 r., kiedy to wprowadzone zostały rewolucyjne zmiany w polskim prawie karnym.

Wprowadzenie do treści aktu notarialnego nieprawdziwych oświadczeń jako przestępstwo wyłudzenia poświadczenia nieprawdy

Kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Tak stanowi przepis art. 272 k.k. W orzecznictwie sądów spornym jest, czy tego przestępstwa można się dopuścić również w kancelarii notarialnej.

Czym jest wyłudzenie poświadczenia nieprawdy?

Przedmiotem ochrony przestępstwa wyłudzenia podstępem poświadczenia nieprawdy jest wiarygodność dokumentów. Strona przedmiotowa tego przestępstwa polega na wyłudzeniu poświadczenia nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu. Zachowanie sprawcy polega na podjęciu podstępnych zabiegów, które zmierzają do wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Dla bytu przestępstwa konieczne jest, aby wystawiający dokument nie zdawał sobie sprawy, że poświadcza nieprawdę.

Notariusz, w zakresie swoich uprawnień, działa jako osoba zaufania publicznego, korzystając z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym, więc w teorii może być podmiotem podstępnie wprowadzonym w błąd. Rozbieżności dotyczą natomiast interpretacji pojęcia „podstępu”, z jakim musimy mieć do czynienia, jeżeli dany czyn ma zostać zakwalifikowany jako przestępstwo z art. 272 k.k.

Rozbieżne stanowiska

Zgodnie z często przywoływanym orzeczeniem Sądu Najwyższego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 04 stycznia 2005 r.) akt notarialny, który zawiera nieprawdziwe oświadczenia stron co do okoliczności mających istotne znaczenie z punktu widzenia przeprowadzanej czynności, stanowi wyłudzenie potwierdzenia nieprawdy – co najmniej w odniesieniu do sytuacji, gdy ważność czynności zależy od zachowania formy notarialnej.

Mając na względzie takie rozumienie znamion przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, przedłożenie pełnomocnictwa i nieprawdziwe oświadczenie, że nie zostało ono odwołane, stanowi podstępnie wprowadził notariusza w błąd, bowiem w konsekwencji tego doszło do sporządzenia aktu notarialnego np. sprzedaży nieruchomości. Mamy wówczas do czynienia z przestępstwem z art. 271 k.k.

Fałszywe informowanie notariusza to nie przestępstwo?

Stanowisko to spotkało się jednak z szeregiem przeciwnych poglądów. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5 kwietnia 2011 r. (II KK 267/10) wskazał, że dla wypełnienia znamion strony przedmiotowej występku z art. 272 k.k. nie wystarcza złożenie nieprawdziwego oświadczenia, gdyż nie stanowi ono podstępnego zabiegu. Sąd Rejonowy Wrocław- Śródmieście w wyroku z dnia 17 lutego 2014 r.(V K 981/11) wskazał ponadto, że samo fałszywe informowanie notariusza nie jest jeszcze przestępstwem.

Jak się zatem okazuje nie każdy sposób działania może wypełniać znamię „podstępnego wprowadzenia w błąd”. Podkreśla się, że niezbędne jest tutaj działanie polegające na dążeniu do utrudnienia odkrycia prawdy. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 20 czerwca 2013 r. (II AKz 371/13) wskazał, że na skrytość zachowania sprawcy działającego z zamiarem podstępnego wprowadzenia w błąd wskazuje leksykalne znaczenie słowa „podstępne”, jako działania skrytego, mającego na celu zmylenie kogoś lub oszukanie kogoś. W kontekście tych rozważań za trafny należy uznać pogląd, że „podstępne wprowadzenie w błąd”, to kwalifikowana forma „wprowadzenia w błąd”, polegająca na działaniach przebiegłych, których wykrycie wymaga uwagi wychodzącej ponad miarę przeciętną”.

Notariusz to nie strona umowy

Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 22 maja 2009 r. (III CZP 21/09) wskazał jednak na inny problem.  W ocenie Sądu Najwyższego strony zawierające umowę składają oświadczenia woli sobie, a nie notariuszowi. W związku z tym strony zawierające umowę w formie aktu notarialnego nie wprowadzają w błąd notariusza, gdyż notariusz nie jest stroną umowy, którą sporządza, co wyklucza kwalifikację z art. 272 k.k.

Tak duża rozbieżność poglądów nakazuje przyjąć, że ostateczne rozstrzygnięcie zależeć będzie zawsze od okoliczności konkretnego przypadku.

Odpowiedzialność karna notariusza

Notariusz, w zakresie swoich uprawnień, działa jako osoba zaufania publicznego, korzystając z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym. Przestępstwo stypizowane w art. 231 k.k. dotyczy nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Zdarza się, że jest ono przypisywane także notariuszom. Jak powinien być sformułowany zarzut stawiany notariuszowi, a w jakich sytuacjach odpowiedzialność ta nie zachodzi? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie.

Artykuł mówi, że karze podlega funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Organy ścigania, przypisując ten czyn zabroniony notariuszowi wskazują często na to, że w ramach dokonanej czynności notariusz zatwierdził umowę, która dla jednej ze stron okazała się krzywdząca, wywołując szkodę, o której mowa w art. 231 k.k. Typowym przykładem może być tutaj zawarcie umowy przez osobę, co do której notariusz powinien był zakładać jej ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia przedsiębranej czynności oraz jej prawnych konsekwencji. Inny przykład to sporządzenie w formie aktu notarialnego umowy sprzedaży nieruchomości o zaniżonej cenie. Jak się okazuje, tak opisane zachowania notariusza, nawet jeżeli w rzeczywistości do nich doszło, nie zawsze będą mogły stanowić podstawą skazania.

Przede wszystkim podkreślenia wymaga, że swoisty katalog praw i obowiązków zawiera w sobie ustawa z dnia 14 lutego 1991 r. Prawo o notariacie (dalej jako PrNot). Źródła działania polegającego na przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków są określone w normach prawnych regulujących kompetencje konkretnych funkcjonariuszy publicznych. Wymagania staranności zawodowej notariuszy są klasyfikowane w prawie notarialnym, a nie w prawie karnym. Tym samym kwalifikacja prawna czynu jakiego dopuścił się notariusz powinna uwzględniać konkretne przepisy Prawa o notariacie.

Wątpliwości notariusza

Zgodnie z art. 86 PrNot notariuszowi nie wolno dokonywać czynności notarialnej, jeżeli poweźmie wątpliwość, czy strona mająca jej dokonać ma zdolność do czynności prawnych. Zdolność do czynności prawnych jest natomiast kategorią jaką posługuje się prawo cywilne i posiadają ją osoby, które są pełnoletnie oraz nie zostały ubezwłasnowolnione. Zweryfikowanie, czy osoba stająca do aktu notarialnego spełnia powyższe warunki, należy zatem do obowiązków notariusza. Prawo notarialne nie nakłada na niego jednak obowiązku bardziej wnikliwej analizy w tym zakresie, aczkolwiek zgodnie z dominującym w orzecznictwie poglądem notariusz powinien odmówić dokonania czynności gdy ma uzasadnione wątpliwości co do tego, czy strona działa w dostatecznej świadomości.  

Przyjmując jednak szerszą wykładnię, aprobowaną wśród przedstawicieli literatury, obowiązkiem notariusza wynikającym z art. 86 PrNot jest zweryfikowanie również tego, czy składający oświadczenie woli znajduje się w stanie wyłączającym świadome lub swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli, należy wskazać na następujące spostrzeżenia. Notariusz nie dysponuje żadnymi instrumentami dowodowymi, na podstawie których mógłby stwierdzić brak ewentualnej zdolności stron do uczestniczenia w czynności notarialnej w zaprezentowanym rozumieniu tego pojęcia.  

Zgodnie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 11 lipca 2013 r. (I ACa 198/13) notariusz nie jest osobą, od której z racji posiadanej wiedzy specjalistycznej wolno oczekiwać precyzyjnych ustaleń odnoszących się do stanu świadomości strony czynności notarialnej. Popełnienie w tej mierze błędu nie przekreśla zatem automatycznie jego profesjonalizmu jako notariusza.

Powyższe ukazuje zatem, jak bardzo utrudnione może stać się postawienie notariuszowi zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 231 k.k.

Sprzedaż nieruchomości poniżej wartości

W zakresie często podnoszonego zarzutu doprowadzenia przez notariusza do sprzedaży nieruchomości za zaniżoną cenę poprzez sporządzenie tak skonstruowanego aktu notarialnego, w piśmiennictwie wskazuje się na argumenty przemawiające na korzyść rejentów.

Przede wszystkim zauważyć należy, że notariusz nie „doprowadza” do zbycia nieruchomości, a jedynie wykonuje czynność, której żądają strony. Zawarcie umowy stanowi tak naprawdę czynność techniczną.

Po drugie, przepis art. 81 PrNot wskazuje co prawda, że notariusz odmówi dokonania czynności notarialnej sprzecznej z prawem. Jednak notariuszowi nie wolno ingerować w podaną przez strony cenę. Subiektywne przekonanie stron o wartości ustalonej ceny sprzedaży nie zawsze musi również rodzić u notariusza przekonanie o odmiennych zamiarach stron aniżeli stwierdzone w akcie notarialnym.

Odpowiedzialność wobec osób trzecich

Odpowiedzialność wobec osób trzecich wyprowadza się natomiast z przepisów art. 80 § 2 w zw. z art. 49 PrNot. Na podstawie tego pierwszego przepisu przy dokonywaniu czynności notarialnych notariusz jest obowiązany czuwać nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne.

Zgodnie z art. 49 PrNot notariusz ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu czynności notarialnych na zasadach określonych w kodeksie cywilnym, z uwzględnieniem szczególnej staranności, do jakiej jest obowiązany przy wykonywaniu tych czynności.

Realizując obowiązek szczególnej staranności zawodowej z art. 49, notariusz, czerpiąc wiedzę nie tylko z doświadczenia zawodowego, powinien dostosowywać swoje działania do potrzeb konkretnego zdarzenia.

Problem w tym, że wyznaczenie jednoznacznych kryteriów szczególnej staranności często nie jest możliwe. Tym samym, na potrzeby toczącego się postępowania karnego, to obowiązkiem oskarżyciela jest wykazanie, że notariusz działał z zamiarem popełnienia czynu zabronionego, na szkodę jednej ze stron czynności notarialnej.

Bezprawna groźba kontrolą RODO

O zgodnych z RODO programach komputerowych, routerach WI-FI, niszczarkach do papieru i nakładkach na ekrany monitorów słyszał już chyba każdy. Niejeden przedsiębiorca przetwarzający dane swoich klientów, kontrahentów i pracowników spotkał się z ofertą kompleksowego audytu lub pakietu oprogramowania wymaganego i certyfikowanego przez unijne organy ochrony danych. Brak oferowanych usług równoznaczny miałby przy tym być z naruszeniem przepisów i niechybnie spotkać się z reakcja organów nadzoru.

Po ponad roku zauważalnego procederu, związanego z powszechnym strachem i plotkami dotyczącymi rewolucji, jaką wprowadza do naszego życia RODO, polski ustawodawca postanowił zahamować tego typu praktyki.

Przy okazji najnowszego dostosowania szeregu krajowych ustaw do przepisów RODO rozszerzył w tym celu definicję groźby bezprawnej. Obecnie – od 4 maja 2019 r. za groźbę bezprawną (art. 115§ § 12 KK) uznaje się:

  • groźbę karalną (dotyczącą popełnienia przestępstwa na szkodę danej osoby lub jej najbliższych),
  • groźbę spowodowania postępowania karnego lub
  • innego postępowania, w którym może zostać nałożona administracyjna kara pieniężna, a także
  • rozgłoszenia wiadomości uwłaczającej czci zagrożonego lub jego osoby najbliższej.

Co ważne, za groźbę w tym rozumieniu nie uznaje się zapowiedzi spowodowania postępowania karnego lub mogącego doprowadzić do nałożenia administracyjnej kary pieniężnej, jeżeli ma to na celu jedynie ochronę prawa naruszonego konkretnym zachowaniem.

Wprowadzona do Kodeksu Karnego nowela dotyczy właśnie gróźb wszczęcia kontroli organów administracji. One również opierają się na zakomunikowaniu innej osobie, że jeżeli nie zachowa się w określony sposób – korzystny z punktu widzenia grożącego, mogą spotkać ją lub jej najbliższych niekorzystne konsekwencje, pogarszające jej sytuację, niż gdyby zachowała się zgodnie z żądaniem. Najlepszym przykładem są tu przypadki szantażu skorzystania z usług rzekomych firm audytorskich lub nabycia oprogramowania w cenach sięgających kilkudziesięciu tysięcy złotych pod groźbą zgłoszenia do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w przypadku odmowy skorzystania z oferty.

Co prawda rozszerzenie definicji groźby bezprawnej miało miejsce przy okazji wprowadzania nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych, jednak warto zaznaczyć, że dotyczy ono również gróźb wszczęcia innych postępowań administracyjnych, które mogą zakończyć się nałożeniem mandatu lub grzywny. Niedozwolone jest więc również grożenie wszczęciem kontroli Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Państwowej Inspekcji Pracy, organów kontroli skarbowej, czy Inspekcji Handlowej.

Nie dotyczy to oczywiście przypadków, w których dochodzi do rzeczywistej sytuacji, jaka powinna spotkać się z reakcją organów kontroli, a która to reakcja ma służyć jedynie ochronie praw konkretnego podmiotu naruszonych niezgodnym z prawem działaniem lub innym zachowaniem.

Przyglądając się nowo wprowadzonym przepisom , można jedynie żywić nadzieję, że przyczynią się do efektywnego zapobiegania i przeciwdziałania przypadkom wykorzystywania dezinformacji oraz  ogólnie panującego strachu przed wysokimi sankcjami organów nadzoru w celu wyłudzenia nierzadko wysokich kwot.

Pomówił czy nie pomówił..? – czyli kilka słów o tym, czym jest zniesławienie

Temat karania za przestępstwo zniesławienia ostatnio często pojawiał się w mediach, a to za sprawą planowanej nowelizacji przepisu artykułu 212 kodeksu karnego. Ostatecznie, nowelizacja utraciła poparcie Ministerstwa Sprawiedliwości, a jej procedowanie postanowiono odsunąć w czasie. Niemniej te zawirowania stały się wystarczającą przyczyną do ożywienia dyskusji na temat karalności pomówienia, więc tej tematyce poświęcę dzisiejszy artykuł.

Czym jest pomówienie?

Obecnie z przestępstwem pomówienia mamy do czynienia, gdy ktoś ustnie lub pisemnie (przykładowo za pomocą druku, rysunku, przez telefon, w wiadomości mailowej) dopuści się obrazy „czci” innej osoby. Chodzi dokładnie o pomówienie innej osoby, grupy osób, instytucji, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej, niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Jest to przestępstwo umyślne, może być popełnione zarówno z zamiarem bezpośrednim, jak i ewentualnym.

Cześć, szacunek oraz godność człowieka są zatem przedmiotem ochrony w omawianym przepisie. Mowa jest tutaj o tak zwanej czci zewnętrznej, w przeciwieństwie do czci wewnętrznej, której obraza stanowi przestępstwo znieważenia (art. 216 k.k.). W dużym uogólnieniu te dwa przestępstwa odróżnia forma działania sprawcy: w przypadku zniesławienia wyrządzoną krzywdę może ocenić osoba niedotknięta zniesławieniem, której została przekazana wypowiedź dotycząca innej osoby, działanie sprawcy mogą dostrzec osoby postronne, natomiast w przypadku znieważenia do sytuacji objętej karaniem dochodzi bezpośrednio pomiędzy ofiarą, a sprawcą. W przypadku zniesławienia sprawca działa zatem publicznie, w przeciwieństwie do znieważenia, w realizacji którego brak jest publiczności działania.

Forma pomówienia

Poza wspomnianą przeze mnie formą ustną lub pisemną zniesławienia, do realizacji tego przestępstwa dojść może również z wykorzystaniem gestu lub mimiki. Zgodnie z często cytowanym dla uzasadnienia tego poglądu wyrokiem Sądu Najwyższego z 20 listopada 1933 r. (sprawa III K 1037/33) pomówienie może być wyrażone w jakikolwiek sposób, zdolny do uzewnętrznienia myśli sprawcy i przelania ich w świadomość innych osób. Do zniesławienia może dojść również za pośrednictwem karykatury, w orzecznictwie ponadto przywołuje się przykład, gdy osoba znacząco oklaskuje mówcę, w chwili, gdy ten podnosi hańbiący zarzut przeciw innej osobie, lub gdy zniesławiający wykonuje ironiczny grymas, gdy ktoś mówi o nieskazitelnej uczciwości innej osoby.

Prawo karne przewiduje również kwalifikowaną postać zniesławienia, do którego dochodzi w razie posłużenia się przez sprawcę środkami masowego komunikowania, takimi jak np. prasa, radio, telewizja, Internet. Wówczas wymiar kary, jaka grozi za takie przestępstwo, jest większy.

Wyjątki od reguły

Co istotne, aby doszło do zniesławienia, treść zniesławiającej wypowiedzi (wyrażonej w dowolny sposób, o czym była mowa już wyżej) musi zostać zrozumiana przez odbiorcę. Innymi słowy osoba zniesławiana musi dostrzec wyrządzoną jej krzywdę. To zagadnienie najłatwiej wyjaśnić na przykładzie osób o znacznym stopniu upośledzenia umysłowego lub małych dzieci. Osoby te, o ile ich umysł nie zinterpretuje właściwie zniesławiającej wypowiedzi, w świetle prawa nie są uważane za ofiary tego przestępstwa.

Gdy zarzut zniesławiający dotyczy osoby zmarłej, również nie stanowi to zniesławienia. Niemniej należy zauważyć, że w takiej sytuacji możliwe jest skonstruowanie roszczenia opartego o przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych oraz jego dochodzenie na drodze postępowania cywilnego.

Sala sądowa jest często takim miejscem, gdzie przeciwnicy procesowi z trudem opanowują emocje. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 maja 2015 r. (sprawa V KK 329/14) rozstrzygnął jednak, że nie stanowi zniesławienia zarzut podniesiony podczas procesu sądowego pod warunkiem, że działanie sprawcy zmierza do obrony własnego interesu w sprawie oraz zarzut postawiony jest we właściwej formie i nie jest ukierunkowany wyłącznie na poniżenie osoby, do której został adresowany.

Tryb ścigania

Ściganie przestępstwa zniesławienia (w typie podstawowym i kwalifikowanym) odbywa się w trybie oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że ofiara musi sporządzić osobiście lub z pomocą fachowego pełnomocnika prywatny akt oskarżenia. Bez inicjatywy osoby poszkodowanej organy ścigania nie przeprowadzą postępowania działając z urzędu (jedynym wyjątkiem jest szczególnie ważny interes społeczny, jednak przy tego rodzaju przestępstwie jego zaistnienie wydaje się być wątpliwe).

Nowelizacja…

W tym miejscu warto wskazać, że planowana do niedawna nowelizacja Kodeksu karnego, poszerzać miała karalność przestępstwa zniesławienia o „tworzenie fałszywych dowodów na potwierdzenie nieprawdziwego zarzutu lub nakłanianie innych osób do potwierdzenia okoliczności objętych jego treścią”.

Abstrahując od argumentów dotyczących słuszności objęcia karalnością zachowań osób, które nie dopuściły się bezpośrednio zniesławienia, to zauważyć należy, że największym zagrożeniem wypływającym z nowelizacji była rezygnacja z wymogu sporządzania prywatnego aktu oskarżenia przez ofiarę przestępstwa. W założeniu, nowelizacja miała umożliwić ściganie przestępstwa zniesławienia przez organy ścigania z urzędu, a zatem nawet bez wiedzy i woli osoby zniesławionej.

Zmiany w obronie koniecznej, czyli amerykanizacja polskich przepisów

Oglądając amerykańskie filmy i seriale zapewne bardzo często spotykaliście się z sytuacją, kiedy właściciel nieruchomości bez mrugnięcia okiem strzela do osób, które bez zezwolenia wchodzą na jego działkę – scena, kiedy mężczyzna z dubeltówki strzela do przechodnia pojawia się nie tylko w kryminałach, ale również w slapstickowych komediach. W Stanach takie działanie było jak najbardziej zgodne z prawem, w Polsce – do niedawna – byłoby to nie do pomyślenia.

Czytaj dalej Zmiany w obronie koniecznej, czyli amerykanizacja polskich przepisów

Żądam satysfakcji, Pan mnie obraża!

** wpis inspirowany prawdziwymi wydarzeniami **

Jakiś czas temu trafił do mnie klient ze sprawą rodzinną – opieka nad dziećmi. Już słysząc, z czym klient przychodzi, wiedziałam, że sprawa nie będzie prosta. Z reguły w tego typu sprawach górę biorą emocje, a zwaśnieni rodzice gotowi są na wszystko, szczególnie na publiczne wywlekanie wszelkich brudów na światło dzienne. Ale w dzisiejszym wpisie nie o tym.

Sprawa trafiła do sądu i – jak się można spodziewać – strony nie były skłonne do porozumienia, rozpoczęła się zatem wojna. I jak to bywa na wojnie, nie obyło się bez rannych, a rykoszet może trafić nawet w pełnomocnika.

Kiedy po ostatnim posiedzeniu, na którym wniosek mojego klienta został uwzględniony – jeszcze na sali sądowej, zwróciłam się do uczestniczki postępowania z prośbą o przekazanie ojcu dokumentów dzieci, usłyszałam: „Nigdy ich nie oddam, ty stara p^&**”. A wszystko słyszeli klient, sąd i protokolantka…

Czytaj dalej Żądam satysfakcji, Pan mnie obraża!