Zmiany w obronie koniecznej, czyli amerykanizacja polskich przepisów

Oglądając amerykańskie filmy i seriale zapewne bardzo często spotykaliście się z sytuacją, kiedy właściciel nieruchomości bez mrugnięcia okiem strzela do osób, które bez zezwolenia wchodzą na jego działkę – scena, kiedy mężczyzna z dubeltówki strzela do przechodnia pojawia się nie tylko w kryminałach, ale również w slapstickowych komediach. W Stanach takie działanie było jak najbardziej zgodne z prawem, w Polsce – do niedawna – byłoby to nie do pomyślenia.

Czytaj dalej Zmiany w obronie koniecznej, czyli amerykanizacja polskich przepisów

Żądam satysfakcji, Pan mnie obraża!

** wpis inspirowany prawdziwymi wydarzeniami **

Jakiś czas temu trafił do mnie klient ze sprawą rodzinną – opieka nad dziećmi. Już słysząc, z czym klient przychodzi, wiedziałam, że sprawa nie będzie prosta. Z reguły w tego typu sprawach górę biorą emocje, a zwaśnieni rodzice gotowi są na wszystko, szczególnie na publiczne wywlekanie wszelkich brudów na światło dzienne. Ale w dzisiejszym wpisie nie o tym.

Sprawa trafiła do sądu i – jak się można spodziewać – strony nie były skłonne do porozumienia, rozpoczęła się zatem wojna. I jak to bywa na wojnie, nie obyło się bez rannych, a rykoszet może trafić nawet w pełnomocnika.

Kiedy po ostatnim posiedzeniu, na którym wniosek mojego klienta został uwzględniony – jeszcze na sali sądowej, zwróciłam się do uczestniczki postępowania z prośbą o przekazanie ojcu dokumentów dzieci, usłyszałam: „Nigdy ich nie oddam, ty stara p^&**”. A wszystko słyszeli klient, sąd i protokolantka…

Czytaj dalej Żądam satysfakcji, Pan mnie obraża!