Czy spółka może „trafić za kratki”? Cz. 4

OD TEORII DO PRAKTYKI ! CZY WARTO WALCZYĆ?

Po zarzuceniu was teorią (cz. 1, cz. 2, cz. 3) nadszedł czas na moje prywatne przemyślenia w tym temacie. Czy warto walczyć, jeżeli grozi mi niewielka grzywna? Jeśli nie – jakie mogą być tego konsekwencje.

Część podmiotów zbiorowych oskarżonych o przestępstwo – kolokwialnie pisząc – odpuszcza sobie i rezygnuje z postępowania sądowego. Nie będę ukrywać, że większość spraw tego typu kończy się niekorzystnie dla podmiotu zbiorowego. Trzeba się bowiem sporo nagimnastykować, żeby uzyskać dla siebie pozytywne rozstrzygnięcie, a cześć osób uważa, że jest to gra niewarta świeczki. I o ile w przypadku mniejszych kwot, spraw drobnych, gdzie tak naprawdę jedyną karą będzie niewielka grzywna, mogę się z tym zgodzić, o tyle w przypadku większej kwoty lub orzeczenia któregokolwiek z zakazów warto powalczyć.

Po pierwsze, nigdy nie wiadomo, czy nie trafimy na kontrahenta, który będzie miał ochotę sprawdzić naszą spółkę pod każdym kątem, a widząc wpis w rejestrze zaświeci mu się lampka ostrzegawcza. Po drugie, w dzisiejszych czasach często zdarza się, że spółka/przedsiębiorca postanawia zmienić lub rozszerzyć profil działalności, a w takim wypadku wcześniej wskazane zakazy mogą to skutecznie uniemożliwić.

A prawda jest taka, że brak orzeczeń i komentarzy w tym zakresie jest zasadniczo korzystna dla przedsiębiorcy. Jak pisałam wcześniej – w takim wypadku wygrywa siła argumentu i dar przekonywania. Trochę na wzór procesu amerykańskiego, gdzie adwokat stara się przekonać 12 gniewnych ludzi do swojej racji, z tym, że u nas jest łatwiej! Za stołem mamy tylko jedną osobę, która z reguły stara się patrzeć na nas przychylnym okiem.

Nie tak dawno temu udało mi się wygrać właśnie taką sprawę, więc jest to możliwe. Po dość długiej batalii wniosek o ukaranie został oddalony – w drugiej instancji co prawda, no ale to już ma mniejsze znaczenie! Moja interpretacja przepisów przekonała sąd odwoławczy, a płomienna mowa końcowa powaliła na kolana skład orzekający (autopromocja całkowicie zamierzona)!

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
(Visited 4 times, 1 visits today)