Windykacja – czyli jak odzyskać należność

Kilka słów wstępu…

Pisanie bloga wcale nie jest takie proste, jak by się mogło wydawać! No ok., jak już się znajdzie temat i złapie Cię natchnienie, to już jest z górki. No ale właśnie – temat… O czym pisać, co kogo może zainteresować? Myślałam, myślałam i… nagłe olśnienie! Jakie najczęściej problemy, poza oczywiście karnymi, mają głównie moi klienci? Odzyskiwanie długów! I ciągłe pytania: „Pani Mecenas, a jak ja tam do niego pójdę z paroma kolegami, to będzie ok?” Niestety, nie będzie. Zatem trzeba szukać alternatywnych rozwiązań, które raczej nie będą się wiązały z przelewem krwi. I rusza cała machina windykacyjna.

W ramach cywilnego piątku, od czasu do czasu, postaram się przybliżyć Wam zagadnienia związane z odzyskiwaniem należności.

Przechodzimy do tematu

Każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą wie, że nie zawsze jest różowo. Wciąż rosnąca konkurencja, ciągła walka o klienta, ogromna satysfakcja, kiedy uda nam się zdobyć jakiś wielki kontrakt! Sumiennie podchodzimy do każdego tematu, klient jest zadowolony, wszystko wydaje się być idealne, ale nagle… Klient nie płaci w terminie! I co tu teraz zrobić? Od czego zacząć – skoro już wiemy, że opcja z kijem bejsbolowym odpada?

Windykacja polubowna

Mimo wykonywanego zawodu uważam, że jeśli jest szansa na uniknięcie postępowania sądowego, to trzeba z tej szansy skorzystać. Dlatego pierwszym krokiem powinna być próba pozasądowego rozwiązania problemu. W przypadku windykacji polubownej staramy się zmotywować dłużnika do dobrowolnej spłaty zaległości, używając w tym celu wszystkich znanych nam <pokojowych> sztuczek perswazji.

Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Zdarza się nam o czymś zapomnieć. Trzeba więc zacząć od przypomnienia o sobie i o należnej zapłacie – szczególnie, jeżeli liczymy na utrzymanie dobrej relacji z klientem oraz możliwe dalsze zlecenia.

Co możemy zrobić? Na pewno dobrym posunięciem będzie próba kontaktu z klientem – osobiście, telefonicznie lub mailowo. Bez gróźb i krzyków, grzecznie przypominamy o zbliżającym się terminie płatności lub o jego upływie. Jeśli to nie przynosi rezultatów, należy wystosować do dłużnika oficjalne wezwanie do zapłaty wskazując, jakie będą dalsze konsekwencje braku płatności.

Należy również pamiętać, iż w dzisiejszych czasach mogą zdarzyć się różne sytuacje, kiedy dłużnik chce zapłacić, ale z takich czy innych względów nie może tego zrobić od razu. Zanim wysmarujemy pozew do sądu, warto spróbować dogadać się z dłużnikiem. Uzyskać od niego uznanie długu, opracować jakiś realny harmonogram spłaty zadłużenia – często może okazać się to dużo bardziej skuteczne niż wieloletnie postępowanie sądowe (nie ma co ukrywać, jeśli w grę wchodzą duże pieniądze, postępowanie może ciągnąć się latami).

Tak na marginesie, plusem „rozwiązań pokojowych” jest to, że może nam się udać odzyskać należności, które już dawno uległy przedawnieniu.

A dopiero jak to nie przyniesie rezultatów…

…windykacja sądowo-egzekucyjna

Staraliśmy się dogadać, ale niestety nie wyszło. Dłużnik urywa kontakt albo pomimo uzgodnień nie spłaca ustalonych rat. Nie mamy zatem innego wyjścia, jak skierować sprawę na drogę sądową.

Windykacja sądowo-egzekucyjna pozwala nam uzyskać prawomocne orzeczenie (wyrok, nakaz zapłaty), które umożliwią nam dochodzenie naszego roszczenia na drodze egzekucji komorniczej. Jak powszechnie wiadomo – bez względu, jaką opinią cieszy się ten zawód – komornik ma dużo szerszy wachlarz możliwości, jeżeli chodzi o egzekucję długu. Mówiąc krótko – gdzie wierzyciel sam nie może, komornika pośle.

Co ważne, już samo złożenie pozwu o zapłatę przerywa bieg terminu przedawnienia roszczenia! A każdy wierzyciel wie, że nie ma nic gorszego niż przedawnienie…

 

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
(Visited 4 times, 1 visits today)