Czy Mruczek pójdzie do więzienia?

Strzeżcie się właściciele psów i kotów! Możecie bowiem zostać ukarani grzywną za czynienie uciążliwości przez Waszych czworonogów. Taki los spotkał właścicieli zwierząt, którzy nie pilnowali swoich pupili w odpowiedni sposób.

Przed sądem w Bartoszycach ruszył właśnie proces kota sołtysa. Sprawa lotem błyskawicy obiegła fora i grupy społecznościowe, gdzie aktywni są miłośnicy kotów. Sam kot w dniu rozprawy spokojnie sobie leżał i chyba oczekiwał wieści, czy dostanie się za kraty. O wiele więcej powodów do niepokoju ma sołtys, któremu grozi kara grzywny za niedopilnowanie zwierzęcia.

Głośne szczekanie psa, wałęsanie się kota po wiejskich drogach czy wyjadanie rybek z oczka wodnego sąsiada – to nie żarty, takimi sprawami coraz częściej zajmują się polskie sądy. Dziś temat, który powinni uważnie śledzić wszyscy opiekunowie zwierząt domowych.

Co na ten temat mówią przepisy?

Przygarniając lub kupując pieska, kotka czy innego „futrzastego” przyjaciela, często zapominamy, że posiadanie zwierzaka to nie tylko przyjemność, ale również obowiązek i odpowiedzialność. Obowiązujące przepisy wprowadzają wiele przypadków, kiedy za „niewłaściwe” zachowanie czworonoga odpowie właśnie jego właściciel. Aby nie zalewać Was masą przepisów – tak, jest ich więcej niż podejrzewacie – przybliżę wyłącznie te, które najczęściej pojawiają się w praktyce.

  • 77 kodeksu wykroczeń – kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia podlega karze grzywny do 250 zł albo karze nagany

Wskazany przepis ma za zadanie ochronę mienia, ludzi a także innych zwierząt, przed – nazwijmy to – niewłaściwym zachowaniem naszego milusińskiego. Zwróćcie uwagę, że nie wskazano konkretnie na psy i koty, chodzi tu zatem zarówno o zwierzęta domowe, jak i gospodarskie i dzikie, jeśli tylko znajdują się pod opieką człowieka – pies na smyczy, gołąb hodowlany czy niedźwiedź w cyrku.

Przepis nakazuje, aby osoba, pod której opieką przebywa zwierzę (nie chodzi tu wyłącznie o właściciela) trzymała je z zachowaniem zwykłych środków ostrożności. Mówiąc krótko – spacerując ze swoim milusińskim lub trzymając go w domu, musimy uważać, żeby nikomu nie zrobił krzywdy lub niczego nie zniszczył (oczywiście, nie wliczamy w to naszych sprzętów domowych, z których unicestwieniem musimy się liczyć przyjmując pod swój dach malutkiego kotka czy pieska ;)).

  • 144 kodeksu wykroczeń – kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność lub też dopuszcza do niszczenia roślinności przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem albo na terenach przeznaczonych do użytku publicznego depcze trawnik lub zieleniec w miejscu innym niż wyznaczony dla celów rekreacyjnych przez właściwego zarządcę terenu, podlega karze grzywny do 1.000,00 zł albo karze nagany.

Wydaje mi się, że przepis nie wymaga większego tłumaczenia. Ale musicie pamiętać, że tak jak w poprzednim wypadku, do odpowiedzialności może zostać  pociągnięty nie tylko właściciel, ale zasadniczo każdy pod czyim nadzorem niesforny zwierzak przebywa. Jeśli wasi znajomi wyjeżdżają na wakacje i powierzają wam Tofika na kilka dni, musicie uważać, żeby przez przypadek w czasie zabawy nie zniszczył 100-letniego drzewa.

  • 51 kodeksu wykroczeń – kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Na potrzeby dzisiejszego wpisu krzyk zastępujemy szczekaniem, miauczeniem lub wyjątkowo irytującym ćwierkaniem nawiedzonej papugi sąsiada.

Poza przepisami z kodeksu wykroczeń, należy również pamiętać o kodeksie cywilnym, a mianowicie o art. 144 k.c., który wskazuje, że właściciel nieruchomości powinien „powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych”. Takim zakłócaniem może być hałas czy nieprzyjemny zapach powodowany przez zwierzęta.

Nie można również zapomnieć o przepisach prawa miejscowego, w wielu gminach funkcjonują uchwały wydane przez rady gmin, tzw. regulaminy utrzymania czystości i porządku. W nich można osobno uregulować dodatkowe obowiązki właścicieli zwierząt.

I tak np. Uchwała Nr XXIV/495/16 Rady Miasta Katowice z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Katowice w § 16 wskazuje:

Utrzymujący zwierzęta domowe zobowiązani są do zachowania środków ostrożności zapewniających ochronę zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt, a także dołożenia starań, aby zwierzęta te nie były uciążliwe dla otoczenia. Utrzymujący zwierzęta domowe zobowiązani są do sprawowania nad nimi właściwej opieki, a w szczególności nie pozostawiania ich bez dozoru. Dodatkowo § 17 wskazuje, iż do obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe, a w szczególności psy, należy:

1) sprawowanie skutecznego dozoru nad psami i innymi zwierzętami domowymi

2) usuwanie zanieczyszczeń pozostawionych przez psy i inne zwierzęta na terenach przeznaczonych do użytku publicznego; obowiązek ten nie dotyczy osób niepełnosprawnych korzystających z pomocy psów przewodników lub psów-opiekunów.

A teraz trochę przykładów z praktyki…

Niespełna miesiąc temu przed wrocławskim sądem zakończyła się w I instancji sprawa właściciela obwinionego za „uciążliwości” powodowane przez jego kota. Jeden z sąsiadów zgłosił straży miejskiej, że koty obwinionego przechodzą na jego posesję i wyjadają mu rybki z oczka wodnego, co więcej, załatwiają u niego swoje potrzeby fizjologiczne! Właściciel odmówił przyjęcia mandatu i sprawa trafiła do sądu. Sąd nie miał wątpliwości – winny! Dla obwinionego sprawa skończyła się naganą i grzywną w wysokości 100 zł. Sąd uznał, że obwiniony miał obowiązek trzymać koty w taki sposób, by nie wydostały się poza teren zamieszkiwanej nieruchomości. Tymczasem kot obwinionego, jak wskazał sąd, wielokrotnie wydostawał się poza teren nieruchomości, przechodząc na posesję sąsiada.

Kolejne ciekawe rozstrzygnięcie zapadło także na Dolnym Śląsku. Tym razem sprawa dotyczyła psa i jego właściciela, a także obgryzanych z kory drzew. Sprawca zamieszania został znaleziony przez lokalnych urzędników i doprowadzony przed wymiar sprawiedliwości. Właściciel psa został obwiniony o to, „że dokonał uszkodzenia mienia w postaci kory drzew przez kierowanie psem”. Sąd rozpoznający sprawę w trybie nakazowym, bez udziału stron, uznał obwinionego mężczyznę za winnego, wymierzył mu karę grzywny w wysokości 200 złotych oraz obciążył go kosztami postępowania w wysokości 80 złotych.

W innym przypadku, pewien mieszkaniec Słupska trafił przed sąd za swojego psa zakłócającego ciszę nocną. Jeden z mieszkańców zgłosił na policję, że pies jego sąsiada jest zbyt głośny i biega po posesji. Okazało się, że w czasie zdarzenia w domu nie było nikogo poza czworonogiem.

A co z niesfornym kotem sołtysa z Bartoszyc? Cała sprawa zaczęła się od małego, sąsiedzkiego konfliktu…Sołtys przez dłuższy czas miał problem z psem sąsiada, wielokrotnie zwracał właścicielowi uwagę, że powinien panować nad zwierzęciem, jednak nie dawało to żadnego rezultatu. Pewnego razu sołtys nie wytrzymał i zadzwonił na policję, ponieważ jeden z biegających po ulicy psów nie pozwolił jego wnuczce przejść na przystanek autobusowy – był to właśnie pies sąsiada.

Po kilku dniach policjanci zapukali jednak nie do sąsiada, a właśnie do drzwi sołtysa i zapytali, czy ma kota. Zdziwiony sołtys odparł, że owszem, pokazał nawet jego legowisko i miskę z jedzeniem. Funkcjonariusze pouczyli sołtysa, że kot nie powinien chodzi sam po okolicy i że powinien być zaszczepiony. Sprawa jednak na tym się nie skończyła. Któregoś dnia bowiem sołtys otrzymał wezwanie na komisariat w charakterze podejrzanego w sprawie o wykroczenie z art. 77 Kodeksu wykroczeń, czyli o niezachowanie zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Na miejscu okazało się, że sołtys ma odpowiadać za kota widzianego przez policjantów w dniu, kiedy zawitali do jego domu. Sołtys miał zostać ukarany grzywną w wysokości 50 zł, jednak odmówił przyjęcia mandatu i tym sposobem sprawa trafiła przed sąd.

Nie dajmy się zwariować!

Wobec gąszczu przepisów, powstaje pytanie, jak należy – mając na względzie naturę naszego pupila oraz obszar, w którym zamieszkujemy – dochować wszystkich nałożonych na nas obowiązków? Wartym zastanowienia się jest, jak np. należy wywiązywać się z obowiązku zachowania zwykłych środki ostrożności będąc opiekunem chociażby kota?

Odpowiedź na zadane pytania wydaje się być prosta i zawierać się w dwóch słowach – zdrowy rozsądek! Nie możemy dać się zwariować i zapominać, że posiadanie zwierzątka to ogromna radość! Każdy z nas wie, jakie zachowanie naszego pupila może irytować inne osoby, zatem powinnyśmy się starać, aby było ich jak najmniej.

A osoby nie posiadające futrzastych przyjaciół prosimy o odrobinę wyrozumiałości ;)

 

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
(Visited 90 times, 1 visits today)
Sandra Bok

Autor artykułu - Sandra Bok