Rodzeństwo nie chce sprzedać mieszkania po spadku? Sprawdź, co możesz zrobić (i czy możesz ich zmusić)

„Nie sprzedaję. To mieszkanie ma dla mnie wartość sentymentalną.”

Jeśli usłyszałeś coś takiego od brata albo siostry po odziedziczeniu mieszkania — nie jesteś wyjątkiem.  To jeden z najczęstszych konfliktów po spadku. Jedni chcą szybko sprzedać i podzielić pieniądze, inni…blokują wszystko latami.

Czy można coś z tym zrobić? Tak – i masz więcej możliwości, niż myślisz.

Najważniejsze – czy rodzeństwo może zablokować sprzedaż?

Krótko – tak, ale nie zawsze i nie na zawsze.

Po tym, jak już uporacie się ze stwierdzeniem nabycia spadku – czy to u notariusza, czy konieczna będzie wizyta w sądzie – co do przedmiotów wchodzących w skład spadku powstaje współwłasność. Każdy ze spadkobierców ma oczywiście określony udział (1/2, 1/3 – zależy kto wchodzi w krąg spadkobierców), każdy jest właścicielem całej rzeczy, ale właśnie w tej odpowiadającej mu części (nikt nie ma „swojego pokoju”, a ten fragment ogródka nie jest bardziej mój niż twój).

W takiej sytuacji sprzedaż nieruchomości wymaga zgody wszystkich współwłaścicieli. Wystarczy, że jedna osoba powie nie i cała sprzedaż staje. A do takich sytuacji dochodzi bardzo często.

„Nie sprzedam i koniec” – co w takiej sytuacji?

Powodów, dla których jeden ze spadkobierców nie chce dopuścić do sprzedaży może być kilka. Bo przecież jak to tak sprzedać dom rodzinny, mamusia się w grobie przewraca. Po co się spieszyć, będą lepsze czasy, ceny pójdą w górę. Albo zwykła złośliwość – nie lubię Cię i nie będę Ci ułatwiał.

Możliwy też jest „najgorszy” scenariusz – ktoś w tym mieszkaniu mieszka, wyprowadzać się nie chce, sprzedać nie chce, spłacić nie chce lub nie ma z czego i przeciąga sprawę latami.

Któraś z opcji brzmi znajomo? Dobra wiadomość – prawo ma rozwiązanie na takie sytuacje.

Dział spadku – najczęstsze rozwiązanie konfliktu

Jeżeli między spadkobiercami nie ma porozumienia, najskuteczniejszym narzędziem jest złożenie wniosku o dział spadku. Postępowanie to prowadzi do ostatecznego uporządkowania sytuacji prawnej nieruchomości.

Sąd ma kilka możliwości rozstrzygnięcia sprawy. Może przyznać mieszkanie jednemu ze spadkobierców z obowiązkiem spłaty pozostałych, zarządzić sprzedaż nieruchomości i podział uzyskanych środków albo – w rzadkich przypadkach – dokonać fizycznego podziału. W praktyce to właśnie dział spadku najczęściej kończy spory, które wcześniej wydawały się nierozwiązywalne.

Spłata współwłaścicieli jako sposób na uniknięcie sporu

W wielu przypadkach konflikt można rozwiązać bez udziału sądu. Jeśli jedna osoba chce zatrzymać mieszkanie, możliwe jest wykupienie udziałów pozostałych spadkobierców. Z kolei osoba zainteresowana uzyskaniem pieniędzy może zgodzić się na spłatę.

Kluczowe znaczenie ma tutaj ustalenie realnej wartości nieruchomości, najczęściej przy pomocy rzeczoznawcy. Strony mogą również uzgodnić sposób zapłaty, w tym rozłożenie jej na raty. Takie rozwiązanie bywa najszybsze i najmniej obciążające emocjonalnie.

Sprzedaż udziału w mieszkaniu – rozwiązanie ostateczne

Jeżeli nie ma możliwości porozumienia, a postępowanie sądowe nie wchodzi w grę lub się przedłuża, każdy współwłaściciel może sprzedać swój udział w nieruchomości bez zgody pozostałych.

Trzeba jednak mieć świadomość, że tego typu transakcje są trudniejsze i zazwyczaj mniej korzystne finansowo. Nabywcami udziałów są często inwestorzy specjalizujący się w skomplikowanych sytuacjach prawnych, co wpływa na cenę.

Zniesienie współwłasności – alternatywna droga

Oprócz działu spadku możliwe jest również żądanie zniesienia współwłasności. W praktyce prowadzi ono do podobnych efektów – sąd może przyznać nieruchomość jednemu ze współwłaścicieli, ustalić spłaty albo zarządzić sprzedaż.

To rozwiązanie znajduje zastosowanie zwłaszcza wtedy, gdy współwłasność trwa już dłuższy czas i nie dotyczy wyłącznie samego spadku.

Co zrobić, gdy jeden ze spadkobierców korzysta z mieszkania sam?

Częstym źródłem napięć jest sytuacja, w której jedna osoba zajmuje mieszkanie i nie rozlicza się z pozostałymi. W takim przypadku pozostali współwłaściciele mogą domagać się wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości oraz rozliczenia ponoszonych kosztów.

Takie roszczenia mogą być dochodzone niezależnie od postępowania o dział spadku i często stanowią istotny argument w negocjacjach.

Ile trwa rozwiązanie takiego sporu?

Czas trwania sprawy zależy przede wszystkim od poziomu konfliktu między stronami. Jeżeli spadkobiercy są w stanie dojść do porozumienia, formalności u notariusza mogą zostać zakończone w bardzo krótkim czasie. W przypadku postępowania sądowego należy liczyć się z kilkoma miesiącami (bardzo optymistyczny scenariusz), a przy bardziej skomplikowanych sprawach – nawet z kilkuletnim procesem.

Moja najdłuższa sprawa o dział spadku trwała prawie 8 lat…

Nie będę ukrywać, że sprawy spadkowe nie należą do moich ulubionych i to nie ze względu na stopień skomplikowania przepisów. Chodzi raczej o emocje, które tym sprawą towarzyszą. Czasem trudno jest oprzeć się wrażeniu, że stawką nie jest samo mieszkania, ale relacje, które po wieloletnim procesie całkowicie się rozpadają i nie ma już raczej szans na poprawę.

W jednej ze spraw, którą prowadziłam jedynym składnikiem majątku była właśnie nieruchomość. Stary dom, który wymagał gruntownego remontu. W domu mieszkała siostra, w zasadzie od lat, jeszcze z rodzicami. Brat mieszkał za granicą, odwiedzał, wspierał rodziców kiedy mógł. Po śmierci mamy oczywistym dla niego było, że siostra powinna w tym domu zostać, ale – umówmy się – jemu też coś się należało. W mojej ocenie, kiedy kierowaliśmy wniosek do sądu nie domagaliśmy się wygórowanej spłaty. Siostra jednak uważała inaczej i robiła wszystko, żeby torpedować postępowanie. Nie odbierała korespondencji, odraczała terminy, kwestionowała każdą opinie biegłych. Przez sąd przeszła parada świadków (który absolutnie nic do sprawy nie wnieśli). Po 3 latach procesu sąd zasądził spłatę…wyższą niż pierwotnie chciał tego brat. Po opinii biegłych, z uwagi na zachowanie siostry, brat zdecydował się na modyfikację roszczenia. Siostra musiała zapłacić ponad dwukrotnie więcej.

W innej sprawie, klient najpierw przez prawie dwa lata był zwodzony przez rodzeństwo. Poczekaj, ceny pójdą w górę, wtedy sprzedamy. Okazało się, że rodzeństwo wynajmowało sobie tą nieruchomość, ale czynszem nie chciało się z bratem dzielić. Skoro siedzi za granicą to i tak tego nie sprawdzi, prawda? Ano, częściowo mieli rację. Nie sprawdził, po prostu skończyła mu się cierpliwość. I sprawa trafiła do sądu.

W jeszcze innej, na drodze do spadku pojawiła się – upadłość konsumencka. A dlaczego był to problem i dla kogo? Dla tego, który miał „upadać”. Wszystko, co by odziedziczył trafiłoby pod młotek syndyka.

Najsmutniejsze jednak są sytuacje, kiedy do dziedziczenia oprócz dzieci dochodzi jeden z małżonków. W takiej sytuacji, jeśli relacje w rodzinie są poprawne, dzieci z reguły nie domagają się niczego dopóki drugi rodzic żyje. W końcu i tak jego część w nieruchomości (z reguły) jest największa, a poza tym po jego śmierci będzie można „załatwić” kompleksowo. Zdarza się jednak inaczej i na sali rozpraw musi pojawić się 80 – 90 letni staruszek.

Zanim spór trafi do sądu, oczywiście warto rozważyć próbę porozumienia – nawet przy wsparciu pełnomocnika. Czasem to jedyny moment, w którym można jeszcze rozwiązać sprawę bez trwałych konsekwencji dla relacji między bliskimi. Ale ten stan nie może trwać w nieskończoność…

Największy błąd jaki robią spadkobiercy? Czekają. Liczą na to, że „może się dogadamy”. A w tym czasie mieszkanie może tracić na wartości, konflikty rosną, a sprawa się komplikuje. Rośnie również frustracja i rozgoryczenie. Dlatego jeśli widzisz, że zgody nie ma (i nie będzie) – reaguj wcześniej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry