Najczęstsze przyczyny rozwodów okiem adwokata

Rozwód – to słowo, które nie tylko brzmi poważnie, ale często budzi też grozę. Prawda jest natomiast taka, że za rozpadem małżeństwa zwykle kryją się bardzo przyziemne powody. Jako adwokat, który od lat zajmuje się właśnie sprawami rozwodowymi, widzę je na co dzień i śmiało mogę powiedzieć, że niejedna telenowela może się schować przed tym, co pisze prawdziwe życie.

Żeby była jasność – poniższa zestawienie nie wynika z oficjalnych statystyk, badań naukowych, czy innych poważnych publikacji. Wynika jedynie z moich obserwacji. Kolejność w zasadzie przypadkowa.

„Bo my się nie dogadujemy”

Klasyka gatunku. Po latach – kiedy już szalona fascynacja powoli wygasa i wchodzi rutyna – okazuje się, że tak w zasadzie więcej nas łączy niż dzieli. Jedno woli wakacje pod namiotem, drugie all in w 5* hotelu. Jedno ogląda mecze, drugie seriale, a w kuchni jedno doprawia wszystko czosnkiem, a drugie soli tak, że lizanie ścian w Wieliczce może się schować. Czasem jest to spowodowane krótką znajomością przed ślubem, czasem upływem czasu i tym, że ludzie po prostu się zmieniają, a nie każda zmiana może drugiemu odpowiadać. Brak porozumienia to właśnie jeden z powodów, przez który trafiają do mnie klienci – można uznać, że są to błahostki, ale czasem urastają do rangi problemu nie do przeskoczenia.

Pieniądze – czyli kto płaci rachunki?

Finanse to temat bardzo delikatny, ale w związku nieunikniony. Problem dotyczy nie tylko samego wydawania pieniędzy, ale również ich źródła lub jego braku. Może zdarzyć się, że zauroczył Cię szalony artysta, który utrzymuje się malując portrety klaunów na ulicy i początkowo myślisz, że pieniądze nie są ważne, najważniejsze jest uczucie! Ok, może i tak, ale…rachunki trzeba płacić. Nie raz słyszę jako argument – bo ja się zaharowuję, a on/ona sobie pasje realizuje. Albo „wydaje moje ciężko zarobione pieniądze” (już abstrahując od tego, że wszystkie zarobione przez małżonków pieniądze są wspólne). Konflikty o pieniądze potrafią rozgrzać bardziej niż koksownik zimną.

Zdrada

Zdrada niezmiennie pojawia się w aktach sądowych. Od jednorazowych skoków w bok, po wieloletnie relacje, a nawet ukryte drugie rodziny. Kiedyś myślałam, że zdrada to zawsze dramat, a potem…zaczęłam słuchać historii klientów. Okazuje się, że czasem (rzadko) nawet dla osoby zdradzanej cała sytuacja staje się wręcz komiczna. Zawsze myślałam, że ucieczka nagiego kochanka przez okno w obawie przed zbliżającym się małżonkiem to tylko scena z filmów, nic bardziej mylnego – takie sytuacje zdarzają się naprawdę.

Teściowie i ich „dobre rady”

Oczywiście, relacje rodzinne są bardzo ważne. Ale wszystko powinno mieć swoje limity. „Złote rady” od rodziny potrafią rozwalić nawet – wydawałoby się – najlepszy związek. Kiedy mama twierdzi, że synowa nie umie gotować, albo teść uważa, że zięć ma dwie lewe ręce, to często zaczynają się małe spięcia, a z tych rosną duże konflikty.

O wspólnym zamieszkiwaniu już nie wspomnę. I nie mówię, że jest to reguła, czasem układ rodziny wielopokoleniowej sprawdza się znakomicie, częściej jednak mieszkanie pod jednym dachem z teściami przynajmniej jednej ze stron nie do końca pasuje – nawet jeśli nie mówi tego głośno.

Różne wizje życia

Jedno chce spokojnego życia na wsi, drugie nie wyobraża sobie, że miałoby budzić się z pianiem koguta. Jedno marzy o trójce dzieci, drugie uważa, że pies to wystarczająca odpowiedzialność. Zderzenie planów na przyszłość bywa gwoździem do trumny związku, szczególnie jeśli przed powiedzeniem sobie „TAK” w ogóle na ten temat nie rozmawialiście, bo przecież…miłość jest najważniejsze!

Dzieci w centrum

I tu dochodzi do najdelikatniejszego punktu. I żeby było jasne, nie uważam, że to dzieci są winne rozwodu, ale często stają się jego „cichą przyczyną”.

Po pierwsze, kością niezgody może być podejście do ich wychowania. Jedno chce wysłać dziecko na szkołę przetrwania, drugie uważa, że swoboda i brak stresu to podstawa. Jedno stawia na angielski od przedszkola, drugie twierdzi, że dziecko ma po prostu być dzieckiem i się bawić. A to tylko wierzchołek góry lodowej…

Po drugie, zdarza się, że para tak bardzo skupia się na dziecku, że zapomina o sobie nawzajem…a o relację też trzeba dbać, żeby przetrwała. Wieczorne randki zastępują bajki na dobranoc, a rozmowy o pasjach, planach i aspiracjach – dyskusje, kto kupi pieluchy i z czego wzięło się odparzenie. I choć to naturalny etap w wielu rodzinach, to jeśli trwa zbyt długo, więź między małżonkami może zwyczajnie się rozluźnić.

Niejednokrotnie to właśnie spory o dzieci sprawiają, że drogi małżonków rozchodzą się. I co ważne – nawet jeśli to rodzice składają pozew, to dzieci w praktyce przeżywają ten rozwód najmocniej. Dlatego warto zadbać, by mimo rozstania miały zapewnione poczucie bezpieczeństwa i stabilności.

Proza życia

Bywa też tak, że powodem rozwodu jest po prostu…codzienność. Praca, obowiązki, rachunki, pranie, zmywanie – wszystko to potrafi skutecznie zabić romantyzm. Gdy jedyna wspólna rozmowa dotyczy tego, kto dzisiaj ma wynieść śmieci – trudno utrzymać iskrę.

Choć przyczyny rozwodu bywają powtarzalne, to każda historia jest inna. Z perspektywy adwokata mogę powiedzieć jedno – rozwód nie zawsze musi oznaczać wojnę. Czasem to po prostu początek nowego rozdziału, który może okazać się drogą do czegoś lepszego. Zanim zdecydujesz się na wojnę – ochłoń, zastanów się, co na tym zyskasz, ale ważniejsze – co możesz stracić.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
Przewijanie do góry