Nagrania w sprawach rodzinnych – kiedy pomagają, a kiedy niszczą Twoją sprawę

(czyli nie każde „mam nagranie” jest sukcesem procesowym)

Nagrania od kilku lat robią zawrotną karierę w sprawach rodzinnych. Telefony nagrywają wszystko, a klienci coraz częściej przychodzą do Kancelarii z hasłem: „Mam nagranie, tu wszystko słychać”. Problem w tym, że sąd rodzinny nie rozstrzyga sprawy na podstawie „wszystko słychać, tylko na podstawie tezy dowodowej i jej znaczenia dla konkretnego rozstrzygnięcia.

Ten tekst będzie kontynuacją dla mojego wcześniejszego wpisu, w którym poruszałam kwestię legalności nagrań. Tym razem skupię się jednak na praktyce – kiedy nagrania realnie pomagają, kiedy są neutralne, a kiedy obracają się przeciwko stronie, która je złożyła.

Dzisiaj skupimy się na sprawach właściwych dla sądów rejonowych, tj. spraw o alimenty, kontakty, władzę rodzicielską.

Najczęstszy błąd: nagranie jako „historia relacji”, a nie dowód

W sprawach rodzinnych nagrania bardzo często pełnią funkcję…emocjonalną. Strona chce pokazać, że „ma rację„, udowodnić, że to druga strona jest tą złą, dać sądowi pełny obraz relacji, najlepiej od dnia pierwszego. Tylko, że…sąd rodzinny nie orzeka o jakości charakterów, lecz o konkretach – alimentach, władzy rodzicielskiej, kontaktach itd.

Jeśli nagranie nie jest przypisane do konkretnej tezy, to sąd je odtworzy (czasem), wysłucha (częściowo), a następnie…pominie w uzasadnieniu.

10 sytuacji, w których nagrania rzeczywiście pomagają

Nagrania działają, gdy są „przypięte” do konkretnego problemu procesowego.

  1. przemoc psychiczna lub ekonomiczna wpływająca na koszty utrzymania – nagranie groźby, szantażu finansowego, odcinania od środków – nie jako dramat obyczajowy, lecz jako przyczyna opuszczenia domu, źródło zwiększonych kosztów, konieczność udzielenia zabezpieczenia,
  2. podważenie wiarygodności drugiej strony – np. gdy słuchać jak druga strona przyznaje, że pracuje „na czarno”, deklaruje inne dochody niż w oświadczeniach i zeznaniach, mówi coś sprzecznego z zeznaniami,
  3. w sprawach o kontakty z dziećmi – nagrania rozmów, w których rodzic odmawia kontaktów z dzieckiem drugiemu rodzicowi, sabotuje ustalenia, manipuluje dzieckiem,
  4. uzasadnienie wniosku o zabezpieczenie – krótki, konkretny fragment nagrania często lepiej działa niż 10 stron uzasadnienia,
  5. dowód eskalacji konfliktu – istotny przy ograniczeniu władzy rodzicielskiej, zmianie formy kontaktów, czy ustanowieniu kuratora,
  6. wykazanie braku współdziałania rodzicielskiego – szczególnie przy opiece naprzemiennej,
  7. uzasadnienie wyprowadzki z domu – szczególnie, gdy druga strona zarzuca „porzucenie rodziny”,
  8. obrona przed prowokacją – nagranie pokazujące kontekst, a nie tylko sam „wybuch”,
  9. sprawa z elementami postępowania karnego – co do spójności lub braku spójności narracji,
  10. krótkie, jednoznaczne przyznanie faktów – czasem nagranie „mimochodem” bywa najcenniejsze.

A kiedy nagrania bardziej szkodzą niż pomagają?

  1. wielogodzinne nagrania, których i tak nikt nigdy nie przesłucha…sąd nie ma czasu, cierpliwości, a przede wszystkim obowiązku odsłuchiwania wszystkiego,
  2. nagrania robione wyłącznie „pod proces” – to naprawdę często da się wyczuć,
  3. nagrania, na których słychać prowokację nagrywającego – to potrafi zniszczyć wiarygodność strony i podważyć inne dowody,
  4. nagrania bez kontekstu czasowego – bez dat, okoliczności, wskazania sytuacji są po prostu bezużyteczne,
  5. „dam, to co mam” – im więcej chaosu dowodowego, tym łatwiej sądowi pominąć całość.

Jak formułować tezę dowodową z nagrania?

Im bardziej szczegółowo – tym lepiej. Zamiast napisać „na fakt treści nagrania, konfliktu” lepiej napisać „na fakt stosowania przez stronę gróźb ekonomicznych w dn…. co skutkowało koniecznością opuszczenia miejsca zamieszkania i zwiększeniem kosztów utrzymania”.

Jeśli nie będzie tezy, dobrej tezy, przedkładanie takiego nagrania nie ma większego sensu.

Nagranie w sprawie rodzinnej nie jest ani asem w rękawie, ani dowodem absolutnym. Jest narzędziem, które działa tylko wtedy, gdy zostało włączone w przemyślaną konstrukcję procesową i przypisane do konkretnego problemu, jaki sąd ma rozstrzygnąć. Bez jasno postawionej tezy dowodowej pozostaje jedynie zapisem konfliktu, emocji lub złych relacji – a te, same w sobie, rzadko mają dla sądu znaczenie. Paradoksalnie więc im bardziej strona liczy na to, że „nagranie wszystko pokaże”, tym większe ryzyko, że sąd nie zobaczy w nim niczego istotnego. Dopiero wtedy, gdy nagranie uzupełnia logiczną narrację pozwu, koresponduje z innymi dowodami i prowadzi wprost do konkretnego wniosku procesowego, staje się realnym wsparciem w sprawie. W przeciwnym razie może okazać się nie tylko obojętne, ale wręcz szkodliwe – bo w procesie rodzinnym nie wygrywa ten, kto nagrał więcej, lecz ten, kto potrafi sensownie pokazać, po co to zrobił.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
Przewijanie do góry