Rozwód w Polsce często oznacza konieczność wskazania winnego rozpadu małżeństwa, co – nie ukrywajmy – wydłuża i komplikuje cały proces. Rząd zapowiada jednak rewolucję w prawie rodzinnym – możliwe bowiem, ż już niedługo obowiązek orzekania o winie zniknie! A przynajmniej to zakłada przygotowany projekt ustawy.
Po co ta zmiana?
Obecnie sąd co do zasady musi ustalić, kto ponosi winę za rozkład pożycia małżeńskiego. Oczywiście, istnieje możliwość rozwodu bez orzekania o winie – kiedy małżonkowie wyrażą na to zgodę, większość spraw toczy się jednak w trybie „z winą”. Postępowanie staje się wtedy długotrwałe, droższe i wymaga ujawniania intymnych szczegółów życia rodzinnego. Przez sąd przechodzą tabuny świadków, biegłych, często wylewane są hektolitry łez, a nawet dochodzi do rękoczynów…sama kiedyś rykoszetem dostałam od teściowej mojego klienta, która postanowiła na korytarzu sądowym sprzedać swojemu zięciowi liścia. Na szczęście celność (i siła) nie była zaletą starszej Pani.
Podkreśla się również, z czym trudno się nie zgodzić, że rozwodzący się rodzice bardzo często nie potrafią oddzielić rozwodu od kwestii związanych z opieką nad dziećmi. To, że ktoś był fatalnym małżonkiem wcale nie jest równoznaczne z tym, że jest fatalnym rodzicem. Dzieci jak broń w procesie rozwodowym to już chyba standard.
Co zakłada projekt?
Komisja Kodyfikacyjna Prawa Rodzinnego przy Ministrze sprawiedliwości przedstawiła projekt, który zakłada eliminację orzekania o winie w sprawach o rozwód i separację. Zmiana ta oczywiście pociąga za sobą dokonanie modyfikacji w zakresie alimentacji – nacisk miałby być kładziony na zasady współżycia społecznego, ochronę małżonka słabszego ekonomicznie, którego sytuacja materialna pogorszyła się na skutek rozwodu.
Zgodnie z założeniami projektu, Sąd orzekając o alimentach miałby brać pod uwagę m.in.:
- wiek oraz stan zdrowia tak uprawnionego, jak i zobowiązanego,
- sposób wykonywania obowiązków w małżeństwie – brany ma być pod uwagę podział ról dokonany przez małżonków,
- czas trwania małżeństwa,
- jak wygląda kwestia opieki nad dziećmi.
Dzięki temu proces rozwodowy miałby być szybszy, mniej konfliktowy i mniej dotkliwy emocjonalnie.
A co z tymi, którzy chcą sprawiedliwości i satysfakcji?
To jedno z najczęstszych pytań. Dla wielu osób orzekanie o winie było czymś w rodzaju symbolicznego „wyroku” – potwierdzeniem, że to ta druga strona zawiniła. Po zmianach sąd już tego nie stwierdzi.
Ale(!):
- jeśli ktoś doznał krzywdy (np. przemoc, zniesławienie) nadal będzie mógł dochodzić swoich prawa, ale już w innym trybie – ten argument do końca mnie nie przekonuje, bo co z tego, że w rozwodzie zaoszczędzimy sobie emocji, skoro będziemy musieli w innym postępowaniu obrzucać się błotem?
- alimenty między byłymi małżonkami mają być ustalane na podstawie realnej sytuacji finansowej, a nie winy
Nie zniknie więc możliwość dochodzenia roszczeń, zniknie tylko (albo aż) „etykieta winnego” w samym wyroku rozwodowym.
Kiedy to wejdzie w życie?
Na razie spokojnie – to dopiero projekt. Powstał w czerwcu 2025 roku i wciąż jest na etapie prac w ministerstwie. Nie wiadomo jeszcze kiedy trafi do Sejmu, a tym bardziej, kiedy zacznie obowiązywać. Jeśli wszystko przebiegłoby sprawnie i bez komplikacji można by mówić o końcówce 2025 albo początku 2026 roku.
Co to znaczy dla osób w trakcie rozwodu?
Dopóki prawo się nie zmieni, obowiązują obecne zasady. Jeśli oboje małżonkowie są zgodni, nadal można wnioskować o rozwód bez orzekania o winie. Ale jeśli zmiany wejdą w życie, kolejne rozwody mogą być naprawdę prostsze (i szybsze).
Na razie nie wyrzucajmy akt rozwodowych do kosza, ale jeśli projekt zostanie uchwalony, postępowania rozwodowe w Polsce mogą przyspieszyć – nie będzie polowania na winnego, wzajemnego obrzucania się błotem i ciągania rodziny po sądach, a przy tym z możliwością dochodzenia praw w osobnych postępowaniach.

