Alimenty jeszcze w ciąży – czy ojciec powinien dorzucić się do wydatków?

Wyobraź sobie taką scenę: Twoje ulubione dżinsy nie dopinają się już od tygodnia, sukienka z zeszłego lata wygląda jak tunika dla dziecka, a buty – no tak jakby skurczyły się o pół rozmiaru. Tymczasem lista wydatków rośnie szybciej niż brzuch, a portfel? Nie bardzo. I wtedy pojawia się pytanie: czy ojciec dziecka powinien dorzucić się do tych „ciążowych” kosztów już teraz, zanim jeszcze maluch w ogóle pojawił się na świecie?

Odpowiedź brzmi – TAK! Prawo przewiduje alimenty jeszcze w czasie ciąży – a dokładniej obowiązek ojca, by pokrywał część wydatków związanych z utrzymaniem mamy w ciąży, kosztami porodu i w okresie pierwszych tygodniu po narodzinach dziecka.

Co to są „ciążowe alimenty”?

To oczywiście nie jest oficjalna nazwa, ale jakoś tak łatwiej zapamiętać. Prawo przewiduje, że ojciec dziecka ma obowiązek uczestniczyć w pewnych kosztach, jeszcze zanim malec pojawi się na świecie, mowa o:

  • utrzymaniu mamy w ciąży, czyli jedzenie, suplementy diety, ubrania ciążowe, a nawet…lody o północy,
  • kosztach porodu – szpital, opieka, wszystko co nie jest za darmo,
  • pierwszych wydatkach na dziecko – wózek sam się nie kupi, wyprawka sama nie skompletuje,
  • utrzymaniu mamy w czasie połogu np. specjalna dieta, opieka medyczna w razie potrzeby, a nawet wsparcie opiekunki.

I w sumie to całkiem fair – przecież mama sama sobie tego dziecka nie zrobiła. Skoro więc koszty rosną szybciej niż brzuch, to i tata powinien chyba coś dorzucić do tego wspólnego przedsięwzięcia.

Jak to wygląda w praktyce?

Może zacznę od tego, że w idealnym świecie ojciec dziecka sam, z własnej inicjatywy proponuje matce dziecka wsparcie finansowe nie tylko w czasie ciąży, ale również później. Oczywiście, nie mówimy tutaj o sytuacjach, kiedy przyszli rodzice są w związku i prowadzą wspólne gospodarstwo domowe. Problem, o którym piszę pojawia się raczej w sytuacjach, kiedy mimo dziecka rodzice żyją osobno.

Przyjmijmy, że nie jest idealnie, ciężarna mieszka sama, a przyszły ojciec – o ile nie neguje faktu, że będzie rodzicem – do wsparcia zanim dziecko się urodzi nie bardzo się kwapi. Co może zrobić matka?

Z pomocą przychodzi stary, dobry…sąd! Matka może złożyć pozew o ustalenie ojcostwa i jednocześnie żądać pokrycia kosztów ciąży i porodu. Sąd już w trakcie procesu może wydać stosowne zabezpieczenie, zgodnie z którym przyszły tatuś będzie musiał płacić jeszcze przed wyrokiem.

Co sąd bierze pod uwagę? Tak naprawdę wszystkie niezbędne koszty, m.in. rachunki za badania, suplementy, ubrania, wyprawkę, wyżywienie, ale też koszty opieki medycznej i samego porodu. Jeśli ciąża jest zagrożona zasadnym może okazać się nawet koszt pomocy domowej, w końcu zdrowie dziecka jest najważniejsze.

A co po porodzie?

Po narodzinach sytuacja zmienia się zasadniczo. Alimenty przestają być „ciążowe” (poza oczywiście połogiem, o czym wyżej) i stają się pełnoprawnym obowiązkiem alimentacyjnym wobec dziecka. Co to oznacza?

  • świadczenie jest już zasądzane na rzecz dziecka (płatne do rąk matki),
  • kwota zależy od uzasadnionych potrzeb dziecka i możliwości zarobkowych ojca,
  • obowiązek trwa tak długo, jak długo dziecko nie będzie samodzielne – nie tylko do 18 roku życia, ale np. jeszcze w czasie studiów.

W praktyce oznacza to, że ojciec najpierw uczestniczy w kosztach ciąży i porodu, a później wchodzi w „pełny pakiet” alimentacyjny na rzecz swojego dziecka.

Alimenty w ciąży to nie fanaberia, tylko realne wsparcie, które ma odciążyć mamę i zapewnić dziecku dobry start. A po porodzie obowiązek ten płynnie przechodzi w alimenty na rzecz dziecka. Prawo mówi bowiem jasno – ojcostwo ro nie tylko radość z bycia tatą, ale też obowiązek finansowy, który zaczyna się już wtedy, kiedy malec jest jeszcze w brzuchu.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
Przewijanie do góry