Co musi znaleźć się w wyroku rozwodowym?

W jednym z wcześniejszych wpisów wskazywałam, jakie muszą zostać spełnione przesłanki, aby w ogóle można było mówić o rozwodzie [klik]. Przyjmujemy, że do rozwodu droga wolna – wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie ma przeszkód do zakończenia małżeństwa. O czym należy pamiętać formułując pozew rozwody? Jakie elementy muszą, a jakie mogą znaleźć się w wyroku rozwodowym? O tym (ogólnie) w dzisiejszym wpisie.

CO SĄD MUSI…

Przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wprost wskazują, jakie kwestie muszą zostać objęte wyrokiem rozwodowym – są to rozstrzygnięcia obowiązkowe, których pominąć nie można (nawet jeśli małżonkowie by tego chcieli). Sytuacja wygląda oczywiście odrobinę inaczej w przypadku gdy małżeństwo doczekało się potomstwa.

W pierwszym punkcie wyroku rozwodowego (czy są dzieci, czy ich brak) – co jest oczywistą oczywistością – sąd rozwiązuje małżeństwo przez rozwód, ale (!) w tym punkcie pojawia się jeszcze jedna kwestia, kwestia winy rozkładu pożycia. Jeśli między stronami brak porozumienia rolą sądu jest ustalenie, który z małżonków swoim zachowaniem doprowadził do rozpadu związku.

W przypadku, gdy małżonkowie mają dzieci, które nie ukończyły jeszcze 18 roku życia wyrok rozwodowy musi zawierać wszystkie istotne kwestie ich dotyczące, tj. władzę rodzicielską, miejsce zamieszkania dzieci po rozwodzie, a także to w jakiej wysokości każdy z rodziców ma obowiązek partycypować w kosztach utrzymania i wychowania dzieci. Są to elementy, które – nawet przy pełnym porozumieniu – znaleźć się w wyroku po prostu muszą. Jeśli między rodzicami jest kosa obligatoryjnym elementem będzie również uregulowanie kontaktów z dzieckiem. W przypadku porozumienia, na zgodny wniosek stron można to pominąć.

Kolejnym elementem, który musi się znaleźć w orzeczeniu kończącym sprawę jest kwestia wspólnego mieszkania stron, jeśli mimo rozpadu związku Ci w dalszym ciągu mieszkają razem (co nie należy do sytuacji rzadkich). Sąd rozstrzyga wówczas, w jaki sposób byli już małżonkowie będą korzystać z mieszkania po rozwodzie.

CO SĄD MOŻE…

Wiemy już, co musi znaleźć się w wyroku rozwodowym. Są jednak również kwestie, których rozstrzygnięcia mogą dodatkowo domagać się małżonkowie, tj.:

  • nakazanie eksmisji jednego z małżonków ze wspólnego miejsca zamieszkania – w przypadku rażąco nagannej postawy uniemożliwiającej dalsze, wspólne zamieszkiwanie,
  • podziału wspólnego mieszkania lub przyznania tego mieszkania jednemu z nich – wymagana zgoda obojga małżonków,
  • podziału majątku wspólnego, jeśli nie spowoduje to nadmiernej zwłoki w postępowaniu – w praktyce bardzooo rzadko spotykane, a małżonkowie musieliby mieć dogadany każdy najmniejszy szczegół,
  • alimenty na rzecz małżonka, jeśli spełnione są ku temu przesłanki.

Dodatkowo, sąd orzekający może – z urzędu lub na wniosek – zamieścić w wyroku zarządzenia opiekuńcze, takie jak zobligowanie stron do poddania się terapii, poddanie rodzinie nadzorowi kuratorskiemu, czy wskazania czynności, które nie mogą być przez rodziców wykonywane bez zgody sądu. W kolejnych wpisach postaram się bardziej szczegółowo odnieść do wskazanych powyżej elementów

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Wyrok za niezgłoszenie umowy o dzieło…?

Od 1 stycznia 2021 r. płatnicy składek lub osoby fizyczne  zlecające wykonanie dzieła mają obowiązek  zgłoszenia tego faktu do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Służy temu formularz ZUS RUD, w którym należy wskazać informacje o podmiocie zlecającym, wykonawcy dzieła, w tym jej dane kontaktowe. W dokumencie określić należy również przedmiot umowy i okres, na jaki ją zawarto. Poza zakresem zainteresowania organu pozostaje kwota wynagrodzenia za wykonanie umowy. Obowiązek informowania obejmuje tylko umowy zawierane od nowego roku.

Kogo dotyczy obowiązek…?

Zgodnie w wprowadzonym ust. 17 art. 36 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, obowiązek raportowania umów o dzieło dotyczy dwóch grup podmiotów:

  • płatników składek oraz
  • osób fizycznych zamawiających dzieło.

Oznacza to, że nie zostały objęte nim jednostki (w tym spółki, stowarzyszenia, fundacje itp.) nie posiadające statusu płatnika składek, a więc nie zgłaszające do ubezpieczeń społecznych żadnej osoby. Taka sytuacja ma miejsce w warunkach, w których nie pozostają one w stosunkach prawnych, które stanowią tytuł ubezpieczeń – chodzi tu w szczególności o stosunek pracy, zlecenia lub fakt prowadzenia działalności gospodarczej. Bez znaczenia pozostaje również fakt, że podmioty te nabędą status płatnika dopiero po zawarciu umowy o dzieło.

Obowiązek zgłoszenia dotyczy każdego rodzaju umów – niezależnie od ich formy (pisemnej, mailowej, ustnych ustaleń), częstotliwości zawierania, czy przedmiotu.

Wyłączeniem objęte zostały tylko umowy o dzieło zawierane z własnym pracodawcą lub mające być wykonywane na jego rzecz, a także zawierane z wykonawcami prowadzącymi działalność gospodarczą, o ile przedmiot umowy leży w zakresie tejże działalności.

… a kogo sankcja?

Co ciekawe, krąg adresatów sankcji nie jest jednolity z zakresem podmiotów obowiązanych do dopełnienia nowego obowiązku. Nie uległ bowiem zmianie przepis art. 98 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który penalizuje zaniechanie zgłoszenia wymaganych ustawą danych (w tym faktu zawarcia umowy o dzieło) lub zgłoszenie nieprawdziwych danych, a także udzielenie w tych sprawach nieprawdziwych wyjaśnień lub odmowę ich udzielenia.

Adresatami przepisów karnych są bowiem tylko płatnicy składek oraz osoby obowiązane do działania w ich imieniu (a więc w szczególności członkowie zarządu, prokurenci, upoważniony pracownik działu kadr). Wynika stąd, iż sankcja za zaniechanie rejestracji umowy o dzieło nie obejmuje osób fizycznych nie będących płatnikami składek, które na podstawie umowy zlecają wykonanie określonego dzieła. Brak bowiem obecnie przepisu, który pozwalałby na nałożenie na nie kary w tego tytułu. Jednocześnie zaś niedopuszczalna jest rozszerzająca wykładnia ww. art. 98, pozwalająca na objęcie nim również podmiotów nie będących płatnikami.

Tryb nałożenia kary

Zaniedbanie obowiązku zgłoszenia umowy o dzieło obostrzone jest sankcją w postaci kary grzywny do 5.000,00 zł. Kara ta nałożona może zostać w trybie postępowania w sprawach o wykroczenia. Oznacza to, że w przeciwieństwie do kar administracyjnych, nie jest ona wymierzana przez organ – w tym wypadku ZUS, a przez sąd po przeprowadzeniu postępowania w tym przedmiocie.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych występuje tu więc jako oskarżyciel publiczny, kierując do sądu wniosek o ukaranie zindywidualizowanej osoby fizycznej – jeżeli wykroczenie zostało ujawnione w zakresie działania tego organu.

Sąd prowadzący postępowanie rozstrzyga w przedmiocie nałożenia kary grzywny oraz jej ewentualnej wysokości. Bierze w tym zakresie pod uwagę w szczególności, czy zaniechaniu towarzyszyła wysoka społeczna szkodliwość, a także czy nie wystąpiły jednocześnie okoliczności uzasadniające wymierzenie kary w łagodnym wymiarze lub nawet odstąpienie od jej orzeczenia.

Sprawa rozpatrywana jest w I instancji przez sąd rejonowy. Od jego wyroku zarówno organ rentowy, jak i obwiniony wnieść mogą apelację do sądu okręgowego, którego to rozstrzygnięcie staje się prawomocne w chwilą jego wydania.

Cel raportowania umów o dzieło

Jak podaje Zakład Ubezpieczeń Społecznych, obowiązek zgłaszania zawieranych umów o dzieło służyć zwiększeniu wiedzy na temat skali zawieranych w Polsce tego typu kontraktów. Ma być również narzędziem do badania kierunków rozwoju przedsiębiorczości oraz weryfikacji realizacji obowiązków w zakresie ubezpieczeń społecznych. Oznacza to, że przynajmniej na razie nie wiąże się z rozszerzeniem podstaw do ubezpieczenia społecznego. Nadal więc umowa o dzieło pozostaje stosunkiem prawnym nie podlegającym obowiązkowi odprowadzenia składek przez żadną z jego stron. Również wynagrodzenie z tytułu jej wykonania nie stanowi podstawy wymiaru składek.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Nowe obostrzenia w związku z pandemią koronawirusa – od 28 grudnia

W czwartek rząd zapowiedział nowe obostrzenia w związku z pandemią koronawirusa. Choć żaden akt prawny (rozporządzenie, ustawa) jeszcze nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw, rząd na konferencji prasowej ogłosił, że od 28 grudnia wprowadzone zostaną zmiany w obostrzeniach. W dzisiejszym wpisie przybliżę, na czym będą one polegać.

Zaczniemy od obostrzenia najbardziej kontrowersyjnego, czyli zakazu przemieszczania się od Sylwestra od godziny 19:00 do godziny 6:00 w Nowy Rok. Prawidłowość dotychczasowego sposobu uregulowania zakazu z początku pandemii (rozporządzeniem zamiast ustawy) budziła pewne wątpliwości prawników. Nie przesądzając jak kwestia zostanie uregulowana tym razem zauważamy tylko, że od zakazu istnieć będą wyjątki takie jak konieczność przemieszczania się w celach służbowych (np. na pierwszą zmianę w Nowy Rok). Inne wyjątki mają – zgodnie z zapowiedzią rządu – zostać umieszczone w stosownym akcie prawnym, gdy zostanie już opublikowany.

Po drugie, zmieniają się zasady kwarantanny – od 28 grudnia każda osoba, która wróciła do Polski z zagranicy środkami transportu zbiorowego (np. autobusy, pociągi) zobowiązana będzie do odbycia takiej kwarantanny. Ma ona trwać 10 dni.

Zamknięte zostaną ponownie galerie handlowe. Działać w nich będą mogły wyłącznie sklepy pierwszej potrzeby, takie jak sklepy spożywcze, drogerie i apteki. Co istotne, w sklepach będzie obowiązywał reżim – przebywać w nich będzie mogła wyłącznie jedna osoba na 15 mkw. Hotele z kolei mają być dostępne tylko dla medyków. Czynne będą hotele pracownicze.

Nieczynne będą stoki narciarskie, a infrastruktura sportowa dostępna będzie tylko dla wykonujących trening profesjonalistów.

Dzieci i młodzież do 16. roku życia mają będą miały zakaz przemieszczania się od poniedziałku do piątku między godziną 8:00 a 16:00. Wyjątek w tym zakresie przewidziano dla półkolonii.

Jak już wspomniałam, wszystkie te zapowiedzi na razie wynikają z zapowiedzi rządowych. Nie opublikowano jeszcze stosownego aktu prawnego regulującego te kwestie, co umożliwiłoby analizę przepisów i ustalenie, jakie dokładnie skutki będzie niosła regulacja.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Zaostrzone kary za ukrywanie pracownika dłużnika alimentacyjnego

Od 1 grudnia 2020 roku wzmożoną obserwacją objęci zostali pracodawcy zatrudniający dłużników alimentacyjnych bez zawarcia formalnej umowy lub zaniżający ich wynagrodzenie.  Podstawą tego jest rozszerzenie katalogu wykroczeń przeciwko prawom pracownika zawartego w Kodeksie Pracy.

Kara za ukrywanie dłużnika alimentacyjnego

Wraz z początkiem grudnia pracodawca (lub osoba, która działa w jego imieniu), zatrudniający osobę:

  • wobec której toczy się egzekucja świadczeń alimentacyjnych oraz egzekucja należności budżetu państwa powstałych z tytułu świadczeń wypłacanych w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów i
  • która zalega ze spełnieniem tych świadczeń za okres dłuższy niż 3 miesiące

bez zawarcia umowy – naraża się na karę grzywny w wysokości od 1.500,00 zł do 45.000,00 zł.

Jest to kara wyższa niż standardowe zagrożenie kary grzywny za pozostałe wykroczenia przeciwko prawom pracownika, które wynoszą odpowiednio od 1.000,00 zł do 30.000,00 zł.

Analogiczną sankcją zagrożone staje się również wypłacanie wynagrodzenia wyższego niż wynikające z zawartej umowy o pracę, bez dokonania obowiązkowych potrąceń na zaspokojenie świadczeń alimentacyjnych pracownikowi będącemu dłużnikiem alimentacyjnym.

Zmiana dotyczy więc sytuacji zatrudniania dłużnika alimentacyjnego bez umowy lub wskazywania w umowie o pracę wynagrodzenia w wysokości zaniżonej, podczas gdy w rzeczywistości wypłacane jest wyższe wynagrodzenie. Celem zmiany ma być ukrócenie procederu niepłacenia alimentów przez zobowiązane do tego osoby.

Zmiany mają na celu poprawę skuteczności egzekucji świadczeń alimentacyjnych i są elementem realizacji tzw. „pakietu alimentacyjnego” wprowadzanego przez ustawodawcę. Są również odpowiedzią na chroniczny problem uchylania się osób obowiązanych do zapłaty alimentów na rzecz najbliższych – w szczególności małoletnich dzieci. Najczęściej polega on właśnie na zatrudnieniu bez zawierania formalnej umowy lub w oparciu o wskazaną w niej minimalną stawką wynagrodzenia – pobierając jego pozostałą część „pod stołem”.

Pierwszeństwo potrąceń alimentacyjnych

Warto przypomnieć, że świadczenia alimentacyjne mają uprzywilejowaną pozycję co do kolejności i wysokości dopuszczalnych potrąceń z wynagrodzenia za pracę. Jako jedyne pozwalają one na potrącenie do kwoty minimalnego wynagrodzenia – nie więcej jednak niż do 3/5 uzyskiwanych zarobków.

Przede wszystkim wyprzedzają jednak w kolejności inne świadczenia podlegające potrąceniu – w szczególności: wynikające z innych tytułów wykonawczych, zaliczki udzielone pracownikowi, czy pieniężne kary porządkowe.

Co istotne – potrąceń tych pracodawca dokonuje bez postępowania egzekucyjnego, chyba że potrącane mają być na rzecz kilku wierzycieli, a ich łączna suma nie wystarcza na pełne pokrycie wszystkich należności alimentacyjnych lub wynagrodzenie za pracę zostało zajęte w trybie egzekucji sądowej albo administracyjnej. W pozostałych przypadkach pracodawca dokonuje na wniosek wierzyciela, a więc osoby uprawnionej do alimentów lub jej przedstawiciela ustawowego (najczęściej rodzica lub opiekuna), na podstawie przedłożonego przez niego tytułu wykonawczego, jakim najczęściej jest wyrok sądowy lub ugoda.

Kto ponosi odpowiedzialność?

Odpowiedzialność za przestrzeganie regulacji dotyczących zasad zatrudniania dłużników alimentacyjnych ciąży na pracodawcy będącym osobom fizyczną lub osobie działającej w jego imieniu – jeśli pracodawcą jest zorganizowana jednostka (w szczególności spółka).

Chodzi więc o indywidualną odpowiedzialność osoby uprawnionej w danej organizacji do wykonywania czynności w imieniu pracodawcy. Nie ma przy tym znaczenia, czy osoba taka –  zatrudniając dłużnika alimentacyjnego bez zawarcia umowy lub zaniżając jego wynagrodzenie – działała umyślnie, a więc czy ma świadomość zaległości alimentacyjnych zatrudnionego, czy też nie.

Grzywnę w drodze mandatu karnego nałożyć może na pracodawcę inspektor pracy, jako organ prowadzący postępowanie mandatowe w sprawach o wykroczenia przewidziane w KP, jeżeli uzna, że będzie to kara wystarczająca. W odmiennym przypadku sprawa rozpatrywana jest przez właściwy sąd rejonowy, który wydać może wyrok nakładający na obwinionego karę grzywny w ustawowych granicach.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Zabezpieczenie roszczenia w sprawach pomiędzy przedsiębiorcami

Zmartwieniem przedsiębiorców kierujących na drogę sądową sprawy o zapłatę jest często kondycja finansowa pozywanego kontrahenta. Wniesienie pozwu jest uwarunkowane od uiszczenia opłaty sądowej, zależnej od wysokości dochodzonego roszczenia. Do tego dochodzą koszty zaangażowania profesjonalnego pełnomocnika oraz biegnące odsetki za opóźnienie. Procesy sądowe często trwają latami, a przez ten czas sporo może się zmienić. W takim przypadku warto rozważyć możliwość skorzystania z instytucji zabezpieczenia.

Warto tym bardziej, że niedługo upłynie pierwszy rok obowiązywania ułatwień proceduralnych dla przedsiębiorców domagających się udzielenia zabezpieczenia. Zacznijmy jednak od krótkiego wprowadzenia.

W każdej sprawie cywilnej podlegającej rozpoznaniu przez sąd można żądać udzielenia zabezpieczenia. Sąd może udzielić zabezpieczenia przed wszczęciem postępowania lub w jego toku. Zabezpieczenie roszczeń pieniężnych (a z takim najczęściej występują przedsiębiorcy) następuje  między innymi przez:

a. zajęcie ruchomości, wynagrodzenia za pracę, wierzytelności z rachunku bankowego albo innej wierzytelności lub innego prawa majątkowego;

b. obciążenie nieruchomości obowiązanego hipoteką przymusową;

c. ustanowienie zakazu zbywania lub obciążania nieruchomości, która nie ma urządzonej księgi wieczystej lub której księga wieczysta zaginęła lub uległa zniszczeniu;

d. ustanowienie zakazu zbywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu;

e. ustanowienie zarządu przymusowego nad przedsiębiorstwem lub gospodarstwem rolnym obowiązanego albo zakładem wchodzącym w skład przedsiębiorstwa lub jego częścią albo częścią gospodarstwa rolnego obowiązanego.

Sąd nie udziela jednak zabezpieczenia w każdym przypadku,  w jakim zostanie złożony wniosek. W tym celu niezbędne jest wykazanie tak zwanego interesu prawnego oraz  uprawdopodobnienie roszczenia.

Interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia istnieje wtedy, gdy brak zabezpieczenia uniemożliwi lub poważnie utrudni wykonanie zapadłego w sprawie orzeczenia lub w inny sposób uniemożliwi lub poważnie utrudni osiągnięcie celu postępowania w sprawie. Wykazanie realizacji tej przesłanki z reguły było wysoce utrudnione, ze względu na brak wiedzy zainteresowanego na temat kondycji finansowej dłużnika. Trudnym zadaniem było również wykazywanie, że określona przeszkoda w zaspokojeniu roszczenia może pojawić się w niedalekiej przyszłości.

Uprawdopodobnienie natomiast nie jest tożsame z „udowodnieniem”, wystarczające jest takie zaprezentowanie okoliczności sprawy, aby potencjalnie możliwym było wykazanie w przyszłości roszczenia.

Przesłanki udzielenia zabezpieczenia, które muszą być spełnione łącznie, to uprawdopodobnienie roszczenia oraz uprawdopodobnienie istnienia interesu prawnego w jego udzieleniu. Aby przedsiębiorcy mogli jednak częściej korzystać z instytucji zabezpieczenia, ustawodawca wprowadził pewne ułatwienie. Zgodnie bowiem z przepisem art. 7301 § 21 k.p.c. interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia uważa się za uprawdopodobniony, gdy spełnione zostaną następujące przesłanki:

  1. żądającym zabezpieczenia jest powód dochodzący należności zapłaty z tytułu transakcji handlowej w rozumieniu ustawy z 8.03.2013 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (Dz.U. z 2019 r. poz. 118 ze zm.);
  2. wartość tej transakcji nie przekracza 75 tysięcy złotych,
  3. dochodzona należność nie została uregulowana
  4. od dnia upływu terminu jej płatności upłynęły co najmniej 3 miesiące.

Tym samym, przedsiębiorcy są zobligowani w dalszym ciągu do uprawdopodobnienia roszczenia, jednak nie muszą już  uprawdopodobniać interesu prawnego w udzieleniu zabezpieczenia. W uzasadnieniu projektu nowelizacji wskazano, że ograniczenie nowej regulacji do świadczeń pieniężnych z tytułu transakcji handlowych, których wartość nie przekracza 75 000 zł, wynika z wyważenia interesu wierzyciela i dłużnika. Z jednej strony, projektodawca dostrzegł zatem potrzebę zwiększenia ochrony wierzycieli w związku ze spotykanym w obrocie procederem wytransferowywania majątku przez dłużnika. Z drugiej strony, zasadne było uwzględnienie sytuacji drugiej strony danej transakcji. Kwota przekraczająca 75 tys. zł mogłaby istotnie wpłynąć na możliwość kontynuowania przez dłużnika działalności gospodarczej.

Wprowadzone rozwiązanie powinno zabezpieczyć interesy dłużników, ponieważ kryterium pozwalającym na zastosowanie projektowanego przepisu jest „wartość transakcji handlowej”, a nie wartość przedmiotu sporu. Tym samym kryterium różnicującym jest wartość całej transakcji handlowej (tj. umowy), niezależnie od tego, czy dochodzona jest jedynie jej część czy też całość.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Brak zdolności do zawarcia umowy przez osobę dorosłą

Czasami zdarza się, że klienci zadają pytanie – czy możliwe jest, w sytuacjach skrajnych, pozbawienie osoby możliwości zawierania umów i dokonywania innych czynności prawnych? Czy można pozbawić dorosłą osobę zdolności do czynności prawnych? Zapraszam na tekst o ubezwłasnowolnieniu.

Pełna zdolność do czynności prawnych – w pewnym uproszczeniu – polega na tym, że osoba ma prawo do w pełni samodzielnego zaciągania zobowiązań w prawie cywilnym. Osoba taka może dokonywać czynności prawnych, nabywając i tracąc prawa, wywołując tym samym określone skutki prawne. Osoba taka może samodzielnie zawierać umowy czy rozporządzać swoim majątkiem.

Zdarzają się jednak określone sytuacje, w których mimo osiągnięcia pełnoletniości, osoba taka nie może swobodnie dokonywać czynności prawnych. Pozbawienie strony zdolności do czynności prawnych nazywamy ubezwłasnowolnieniem. Może nastąpić całkowite lub częściowe ubezwłasnowolnienie osoby.

Do ubezwłasnowolnienia może dojść, jeśli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, określona osoba nie jest w stanie kierować swym postępowaniem. Chodzi o taki stan, gdy określona osoba nie ma świadomego kontaktu z otoczeniem oraz możliwości intelektualnej oceny swojej sytuacji, swojego zachowania i wywołanych nim następstw.

Co istotne, w nauce prawa toczy się debata na temat tego, czy samo rażące marnotrawstwo również nie powinno być przesłanką dokonania ubezwłasnowolnienia. Choć obecnie nie jest, to często wskazuje się, że marnotrawstwo może wskazywać na potrzebę zbadania zdolności osoby do świadomego kierowania swoim postępowaniem.

Wniosek o rozpoczęcie postępowania w sprawie ubezwłasnowolnienia złożyć może małżonek osoby, której dotyczy wniosek o ubezwłasnowolnienie, jej krewni w linii prostej (rodzice, dziadkowie, dzieci) oraz rodzeństwo, a także jej przedstawiciel ustawowy. Wniosek taki składa się do sądu okręgowego właściwego dla miejsca zamieszkania osoby, która ma być ubezwłasnowolniona. Jeśli osoba taka nie ma miejsca zamieszkania, to wskazuje się miejsce jej pobytu.

W postępowaniu biorą także udział – oprócz osoby składającej wniosek i osoby, której dotyczyć ma wniosek o ubezwłasnowolnienie – małżonek oraz przedstawiciel ustawowy takiej osoby. Postępowanie takie toczy się z udziałem prokuratora.

Jak wygląda postępowanie? Przede wszystkim sprowadza się ono do ustalenia, z udziałem biegłych, czy zachodzą wyżej opisane przesłanki do stwierdzenia, że osoba powinna zostać ubezwłasnowolniona. Osobę taką należy wysłuchać niezwłocznie po rozpoczęciu postępowania, w obecności biegłego psychologa i ewentualnie psychiatry lub neurologa. Jeżeli z osobą nie ma kontaktu, również należy stwierdzić to w protokole po wysłuchaniu biegłego lekarza i psychologa.

Efektem postępowania jest wyznaczenie osoby opiekuna (lub kuratora dla osób ubezwłasnowolnionych częściowo). W przypadku osób ograniczonych do czynności prawnych ważność tej czynności (np. zawartej umowy) zależy od zgody kuratora.

Z mojego doświadczenia wynika, że sprawy takie – z uwagi na każdorazową konieczność zasięgnięcia opinii biegłych sądowych oraz generalne przeciążenie polskich sądów sprawami – trwają dość długo. Niejednokrotnie warto jednak przeprowadzić takie postępowanie, dla dobra samej osoby, która miałaby być ubezwłasnowolniona.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Strajk Kobiet a nieobecność w pracy – rozwiewamy wątpliwości

W środę na ulice polskich miast wyszły tysiące osób biorących udział w tzw. Ogólnopolskim Strajku Kobiet. Wiele z nich zdecydowało się nie przyjść w tym dniu do pracy. Z czym taka nieobecność wiąże się na gruncie przepisów prawa pracy i jak powinien potraktować ją pracodawca?

Sam Strajk nie usprawiedliwia absencji

Jakkolwiek nazwa wydarzenia przywodzi na myśl jedną z najczęstszych form akcji protestacyjnych, to Strajk Kobiet nie jest strajkiem w rozumieniu przepisów prawa. Ten zdefiniowany jest w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, zgodnie z którą strajk polega na zbiorowym powstrzymywaniu się pracowników od wykonywania pracy w celu rozwiązania sporu dotyczącego ich interesów w szczególności w zakresie warunków pracy, płac lub świadczeń socjalnych oraz praw i wolności związkowych.

Mając na uwadze odmienny charakter wydarzenia z 28 października, jego uczestnicy nie korzystali więc z samego tylko jego faktu z prawa do wstrzymania się w tym dniu od pracy.

Jak usprawiedliwić nieobecność w pracy?

Ze względu na to, że udział w publicznej manifestacji nie podlega szczególnej regulacji, nieobecność z tego powodu w pracy lub powstrzymywanie się od jej wykonywania potraktowane może zostać – na zasadach ogólnych – jako nieusprawiedliwiona nieobecność lub niewykonywanie poleceń przełożonych – a tym samym uznane za naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych.

W jakich okolicznościach pracodawca może jednak uznać nieobecność w pracy z uwagi na udział w Strajku Kobiet za usprawiedliwioną?

  • Urlop wypoczynkowy – jest najłatwiejszym rozwiązaniem pozwalającym na uzyskanie dnia wolnego. Należy jednak pamiętać, że to do pracodawcy należy decyzja o jego udzieleniu – niezależnie od motywów wniosku pracownika. Urlop wypoczynkowy powinien być uprzednio uzgodniony z pracodawcą, by nie wpływał negatywnie na funkcjonowanie całego zespołu. Za czas urlopu pracownik nabywa prawo do uzyskania wynagrodzenia urlopowego – tak jakby był to normalny czas pracy
  • Urlop na żądanie – stworzony ze swej istoty na doraźne i nieprzewidziane okoliczności. Pracodawca ma obowiązek jego udzielenia, o ile pracownik zawnioskuje o to nie później niż w dniu rozpoczęcia urlopu. Co istotne, jego wymiar w skali roku nie może przekraczać 4 dni i wliczany jest do liczby przysługujących pracownikowi dni urlopu wypoczynkowego.  W zakresie wynagrodzenia urlop ten wywołuje skutki jak urlop wypoczynkowy.
  • Urlop bezpłatny – możliwy do wykorzystania w szczególności, gdy pracownik w danym roku wykorzystał już całość urlopu wypoczynkowego, co aktualnie z uwagi na wiosenny lockdown dotyka wielu zatrudnionych. Wymaga pisemnego wniosku pracownika i może zostać udzielony na dowolną liczbę dni. Jednak co istotne – okres urlopu bezpłatnego wiąże się de facto z zawieszeniem stosunku pracy, co powoduje w szczególności utratę prawa do wynagrodzenia, jak również nie wlicza się do okresu, od którego zależą uprawnienia pracownicze.
  • Zwolnienie na załatwienie spraw osobistych – o ile pracodawca wyrazi na to zgodę, nieobecność w pracy z uwagi na Strajk Kobiet potraktowana może być również jako kilkugodzinne lub całodniowe zwolnienie w celu załatwienia spraw osobistych. Wymaga to jednak pisemnego wniosku pracownika. Nie wystarcza tu więc ustne porozumienia z pracodawcą. Za czas takiego zwolnienia prawo do wynagrodzenia co do zasady nie przysługuje. Może on jednak zostać przez pracownika odpracowany w zaproponowanym przez niego terminie. Każdorazowo zależy to jednak od decyzji pracodawcy, który nie jest związany w tym zakresie wnioskiem pracownika.
  • Decyzja pracodawcy – wielu pracodawców zdecydowało, że w dniu Strajku Kobiet udziela swoim podwładnym zwolnienia od pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia – bez konieczności jego odpracowania. Takie rozwiązanie – z uwagi na brak regulacji w tym zakresie – jest dopuszczalne w oparciu o uzgodnienie obydwu stron stosunku pracy. W szczególności wymaga ono uwzględnienia decyzji pracownika co do skorzystania lub nie z takiego rozwiązania. Wynika to z faktu, że do podstawowych obowiązków pracodawcy należy zapewnienie możliwości świadczenia pracy przez pracownika gotowego do wykonywania swoich obowiązków, a pracownikowi przysługuje roszczenie o dopuszczenie go do pracy.

Umowy cywilnoprawne – brak szczególnych uprawnień

Co istotne, wymienione wyżej instytucje przewidziane przepisami Kodeksu Pracy znajdują zastosowanie jedynie do osób zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę. Nie obejmują więc w szczególności osób współpracujących na podstawie umów cywilnoprawnych. Zgodnie z ich istotą za czas ich niewykonywania nie przysługuje wynagrodzenie. Nie wyklucza to oczywiście możliwości odmiennego uregulowania tej kwestii przez same strony umowy. Mogą więc one ustalić określone okoliczności pozwalające na okresowe nie wykonywanie zleconych obowiązków z zachowaniem prawa do całości lub części wynagrodzenia. Jednak to tej grupy zatrudnionych nie znajdą zastosowania gwarancje dotyczące zwolnień lub odpracowania absencji przewidziane wyłącznie dla pracowniczego stosunku zatrudnienia.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Czy mogę dostać karę bez rozprawy? O postępowaniu nakazowym słów kilka…

Jedną z fundamentalnych zasad procesu karnego jest jego ustność oraz – jak wprost zapisano w Kodeksie postępowania karnego – to, że ustna jest rozprawa. Czy można całkowicie pominąć etap rozprawy i otrzymać w postępowaniu karnym wyrok pocztą? Okazuje się, że można, i nie są to wcale rzadkie przypadki! W dzisiejszym wpisie najważniejsze kwestie związane z postępowaniem nakazowym.

Dla wielu adwokatów lub radców prawnych tytuł może być trochę mylący – „skazanie bez rozprawy” kojarzy się bowiem najczęściej z instytucją uregulowaną w art. 335 Kodeksu postępowania karnego (o niej też w najbliższym czasie napiszę). Wielu klientów jednak przez pojęcie „skazania bez rozprawy” rozumie zupełnie inną sytuację – gdy prowadzone jest przeciwko nim dochodzenie (zasadniczo najczęściej przez Policję), a następnie otrzymują pocztą – bez uprzedniego wezwania z Sądu na rozprawę czy celem złożenia wyjaśnień – wyrok nakazowy.

Postępowanie nakazowe ma w założeniu usprawnić postępowanie karne w sprawach, które nie są skomplikowane i za które sąd nie wymierza dolegliwych kar. Dzięki wydaniu wyroku na posiedzeniu niejawnym i doręczeniu go pocztą, postępowanie prowadzone jest sprawniej, ponieważ nie ma konieczności wyznaczania rozprawy, rezerwowania sali w sądzie, wzywania oskarżonego i świadków i przeprowadzenia jeszcze kilku organizacyjnych czynności zajmujących czas.

Czy zawsze tak wolno? Zdecydowanie nie! Wyrok nakazowy sąd może wydać tylko w sytuacjach, gdy w sprawie prowadzono dochodzenie (a zatem rodzaj postępowania przygotowawczego zasadniczo nieprzeznaczony dla najpoważniejszych spraw), a zgromadzony materiał dowodowy powoduje, że sąd uzna, że nie musi prowadzić rozprawy, bo sprawa jest jasna. Dodatkowo w wyroku nakazowym można zostać skazanym wyłącznie na karę ograniczenia wolności lub karę grzywny (a i to tylko w wymiarze do 200 stawek dziennych lub do kwoty 200 tys. złotych). Jak zatem łatwo zauważyć, w wyroku nakazowym sąd nie może orzec kary pozbawienia wolności. Nie jest więc tak, że sąd niejako „zaocznie” orzeknie karę izolacyjną.

Oczywiście najczęstszym pytaniem, które zadając klienci zgłaszający się do kancelarii z wyrokiem nakazowym w ręku jest: „co teraz”? Otóż nie warto zwlekać ze zgłoszeniem się po pomoc prawną, ponieważ na sprzeciw od wyroku nakazowego jest tylko 7 dni. Sprzeciw taki nie musi zawierać uzasadnienia (wyrok nakazowy też zresztą nie musi go mieć i najczęściej go nie ma). Skutkiem złożenia sprzeciwu jest utrata mocy przez wyrok nakazowy. Sprawę wtedy rozpoznaje się na zasadach ogólnych.

Warto pamiętać, że sąd, który rozpoznaje sprawę po wniesieniu sprzeciwu nie jest w żaden sposób związany treścią wyroku nakazowego. Oznacza to, że wyrok wydany po wniesieniu sprzeciwu i przeprowadzeniu rozprawy może skazać oskarżonego na karę surowszą niż orzeczona w wyroku nakazowym. Mimo wieloletnich postulatów, aby wprowadzić zakaz orzekania kar surowszych w wyroku wydanym po wniesieniu sprzeciwu z uwagi na to, że ryzyko bardziej dolegliwej kary zniechęca oskarżonych do korzystania z ich uprawnień procesowych, na razie przepis pozostał niezmieniony.

Oprócz powyższych wymogów warto wspomnieć, że są także inne przeszkody w wydaniu wyroku nakazowego. Należą do nich sytuacje, gdy sprawa ścigana jest z oskarżenia prywatnego (np. zniesławienie) czy gdy zachodzi jeden z przypadków obrony obligatoryjnej wymieniony w art. 79 §1 Kodeksu postępowania karnego.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Zatarcie skazania – czyli o tym, że skazanie nie jest „na zawsze”

W zeszłym roku Agata pisała o tym, kiedy pracodawca może żądać informacji o niekaralności pracownika oraz kiedy ujawnienie takiej informacji jest obowiązkowe [klik]. Dziś kilka słów o tym, że przestępstwo osoby raz skazanej nie na zawsze będzie widoczne w Krajowym Rejestrze Karnym. Dziś czas kilka słów o zatarciu skazania!

Nic nie jest dane raz na zawsze… to powiedzenie o negatywnym zabarwieniu ma bardzo pozytywny wydźwięk w odniesieniu do osób prawomocnie skazanych za przestępstwa, co do których fakt skazania został ujawniony w Krajowym Rejestrze Karnym. Gdy osoby te potrzebują w określonym celu (np. u potencjalnego nowego pracodawcy) pokazać „zaświadczenie o niekaralności” (czyli informację z Krajowego Rejestru Karnego), to zamiast pieczątki „nie figuruje” pokazuje się tabelka z wyrokiem, jego datą oraz przepisem prawa karnego materialnego, który został przez taką osobę naruszony.

Jest jednak instytucja prawa karnego, która powoduje, że wpisy w Krajowym Rejestrze Karnym „wykreślają się”, i to teoretycznie samodzielnie, z mocy prawa (dlaczego teoretycznie, o tym za chwilę) z upływem czasu. Można więc stwierdzić, że osoba skazana dostaje szanse na życie z „czystą kartą” jeśli chodzi o rejestr karny. Zatarcie ma więc na celu eliminację trwałego charakteru negatywnych następstw skazania (a głównie efektu stygmatyzacji) i umożliwienie sprawcy przestępstwa powrotu do pełnoprawnego funkcjonowania w społeczeństwie.

Skazanie zatarte nie może rodzić żadnych konsekwencji prawnych ani ograniczać praw osoby, której skazanie uległo zatarciu. Osoba taka może pełnoprawnie twierdzić, że nie była karana. Jedynym wyjątkiem, kiedy nie dochodzi do zatarcia skazania jest sytuacja, gdy na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania zostaje skazany sprawca przestępstwa pedofilskiego.

Okres, który musi upłynąć aby doszło do zatarcia skazania wynika wprost z przepisów Kodeksu karnego. Liczy się go od wykonania (w przypadku kary dożywocia – uznania za wykonaną) lub darowania kary albo od przedawnienia jej wykonania. W przypadku kar pozbawienia wolności (w tym kary 25 lat pozbawienia wolności i kary dożywotniego pozbawienia wolności) okres ten wynosi 10 lat. Istnieje jednak w prawie możliwość przewidziana dla sprawców skazanych na karę pozbawienia wolności nieprzekraczającą 3 lat, zgodnie z którą na wniosek skazanego sąd może zarządzić zatarcie skazania już po upływie 5 lat. Warunkiem jest przestrzeganie porządku prawnego przez skazanego przez okres owych pięciu lat.

Inne okresy przyjmowane są w przypadku skazania na karę ograniczenia wolności, grzywnę lub w przypadku odstąpienia od wymierzenia kary. W przypadku kary ograniczenia wolności zatarcie następuje z upływem 3 lat, a w przypadku grzywny – z upływem roku. Z kolei w przypadku odstąpienia od wymierzenia kary, zatarcie skazania następuje z mocy prawa z upływem roku od wydania prawomocnego orzeczenia.

Mimo że zatarcie skazania następuje z mocy samego prawa (a zatem niejako „automatycznie” zaraz po upływie wyżej wymienionych okresów), to bardzo często w mojej praktyce zdarza się, że mimo upływu czasu potrzebnego do zatarcia skazania, wciąż widnieje ono w Krajowym Rejestrze Karnym. Zasadnym jest wtedy złożenie stosownego wniosku, celem możliwości uzyskania zaświadczenia o tym, że osoba nie figuruje w KRK.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook

Pracodawca odpowie karnie za działania pracownika?

W ostatnich dniach media poruszyła informacja o planowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości  nowej ustawie o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary.

Dyskusja rodzi się z powodu istotnych modyfikacji odpowiedzialność osób prawnych, w tym spółek, jednostek samorządu itp. za przestępstwa oraz przestępstwa skarbowe, których znamiona zostały wyczerpane w związku z prowadzoną przez te podmioty działalnością.

Założenia projektu opierają się na:

  • prawie prokuratora do odsunięcia osoby kierującej firmą już w trakcie postępowania przygotowawczego;
  • możliwości nałożenia zabezpieczenia w postaci tzw. zarządu przymusowego;
  • możliwości wymierzenia kar do 30 mln zł, a także rozwiązania lub likwidacji przedsiębiorstwa;
  • środkach karnych, jak m.in. zakaz zawierania umów, zakaz przystępowania do przetargów w zamówieniach publicznych.

Jak wskazuje projektodawca „Istota projektowanych zmian polega na wyeliminowaniu uprzedniego skazania osoby fizycznej jako warunku odpowiedzialności podmiotu zbiorowego. Ta obowiązująca obecnie przesłanka (…) ma być zastąpiona ustaleniem, że osoba fizyczna pełniąca określone funkcje w podmiocie zbiorowym popełniła czyn zabroniony, który przyniósł lub mógł przynieść temu podmiotowi korzyść. Kwestia ta będzie mogła być rozstrzygnięta samodzielnie przez sąd w postępowaniu w sprawie odpowiedzialności podmiotu zbiorowego, niezależnie od skazania.”

Obawy przedsiębiorców wiążą się z możliwością nałożenia na przedsiębiorcę wysokiej kary pieniężnej za nieupilnowanie swoich pracowników lub współpracowników popełniających przestępstwo oraz nie zapobiegnięcie jego popełnieniu, nawet jeśli faktycznie nie posiadał o nich wiedzy.

Krąg osób, których zachowanie wiązać ma się z odpowiedzialnością podmiotu zbiorowego obejmuje bowiem:

  • członka organu;
  • osobę fizyczną uprawnioną do reprezentowania, podejmowania decyzji w imieniu podmiotu lub sprawowania nadzoru,
  • osobę fizyczną dopuszczoną do działania wskutek nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków;
  • osobę zatrudnioną przez podmiot, w związku ze świadczeniem pracy na jego rzecz;
  • podwykonawcę albo innego przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną, jeżeli jego czyn zabroniony pozostawał w związku z wykonywaniem umowy zawartej z podmiotem;
  • pracownika albo osobę upoważnioną do działania w interesie lub na rzecz przedsiębiorcy niebędącego osobą fizyczną, jeżeli jego czyn pozostawał w związku z wykonywaniem umowy zawartej przez tego przedsiębiorcę z podmiotem.

Wątpliwości dotyczą również tego, że podmiot zbiorowy będzie mógł również ponosić odpowiedzialność, gdy czyn został popełniony jedynie w związku z jego postępowaniem, nawet jeśli sprawca nie został ustalony lub gdy zachodzi okoliczność wyłączająca odpowiedzialność karną sprawcy, a także w razie śmierci sprawcy.

Co istotne – zgodnie z założeniem projektu nowym przepisom podlegać mają także czyny popełnione przed wejściem w życie nowych przepisów.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook