Żądam satysfakcji, Pan mnie obraża!

** wpis inspirowany prawdziwymi wydarzeniami **

Jakiś czas temu trafił do mnie klient ze sprawą rodzinną – opieka nad dziećmi. Już słysząc, z czym klient przychodzi, wiedziałam, że sprawa nie będzie prosta. Z reguły w tego typu sprawach górę biorą emocje, a zwaśnieni rodzice gotowi są na wszystko, szczególnie na publiczne wywlekanie wszelkich brudów na światło dzienne. Ale w dzisiejszym wpisie nie o tym.

Sprawa trafiła do sądu i – jak się można spodziewać – strony nie były skłonne do porozumienia, rozpoczęła się zatem wojna. I jak to bywa na wojnie, nie obyło się bez rannych, a rykoszet może trafić nawet w pełnomocnika.

Kiedy po ostatnim posiedzeniu, na którym wniosek mojego klienta został uwzględniony – jeszcze na sali sądowej, zwróciłam się do uczestniczki postępowania z prośbą o przekazanie ojcu dokumentów dzieci, usłyszałam: „Nigdy ich nie oddam, ty stara p^&**”. A wszystko słyszeli klient, sąd i protokolantka…

Czym jest zniewaga?

Każdy z nas doskonale wie, czym jest zniewaga. Z prawnego punktu widzenia istota sprowadza się do zachowania, które z punktu widzenia obowiązujących wzorców kulturowych i społecznych wyraża dla drugiej osoby pogardę, uwłacza jej godności, sprawia, by dana osoba poczuła się obrażona. Warto podkreślić, iż oceny danego zachowania dokonuje się na podstawie przeważających w społeczeństwie standardów i norm obyczajowych, nasze subiektywne odczucie nie ma tutaj żadnego znaczenia.

Nie ma również znaczenia, w jakiej formie zniewaga nastąpi. Znieważenia można dokonać słowem, pismem, a nawet gestem. Środki, za pomocą których wyrażono pogardę, nie mają znaczenia. Do zniewagi może dojść bezpośrednio w obecności osoby znieważanej, publicznie pod jej nieobecność, a także pośrednio – niepublicznie i pod nieobecność osoby znieważanej, lecz z zamiarem, żeby zniewaga do tej osoby doszła.

Zostałam obrażona i co dalej?

OK. Pisałam powyżej, że subiektywna ocena nie ma znaczenia i z kodeksowego punktu widzenia tak jest, ale! No właśnie, pojawia się ale. Znieważenie jest przestępstwem ściganym z oskarżenia prywatnego, co oznacza, że to od osoby obrażonej zależy, czy sprawa trafi do sądu czy też nie.

To, czy do znieważenia obiektywnie doszło czy też nie, oceni sąd, ale machina już została puszczona w ruch. Dla osoby, która została znieważona, samo wszczęcie postępowania i zmuszanie oskarżonego do stawiennictwa w sądzie może już samo w sobie stanowić pewną formę satysfakcji.

Ponownie chciałabym odwołać się do przykładu z życia – jedna z moich klientek została oskarżona o to, że znieważyła inną osobę, nazywając ją grubą. W zasadzie od początku można było przewidzieć, że sprawa skończy się uniewinnieniem, co nie zmienia faktu, że cała sprawa – łącznie z II instancją – ciągnęła się przeszło dwa lata. Na marginesie, dla ciekawych – sąd uznał, że nawet jeżeli rzeczywiście do takiego zdarzenia doszło, to słowo „gruba” nie jest uznawane ani obiektywnie, ani powszechnie za obraźliwe.

Należy jednak pamiętać, że na podjęcie działań mamy rok od czasu, gdy dowiedzieliśmy się o osobie sprawcy!

Jaka kara grozi sprawcy?

Zgodnie z art. 216 § 1 k.k. (znieważenie zwykłe) sprawcy grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności, natomiast za znieważenie kwalifikowane (§ 2 – znieważenie za pomocą środków masowego komunikowania) także kara do roku pozbawienia wolności.

Dodatkowo w razie skazania za kwalifikowaną  postać czynu sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, PCK lub innego celu społecznego wskazanego przez pokrzywdzonego.

 

Czy zostałam znieważona? W moim subiektywnym odczuciu – zdecydowanie (ja stara?!). A tak poważnie, biorąc pod uwagę użyte słownictwo, a także miejsce, w którym zdarzenie miało miejsce, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że obiektywna ocena winna być taka sama. Czy będę coś z tym robiła? Mam jeszcze czas, żeby o tym pomyśleć ;)

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
(Visited 89 times, 1 visits today)