Życie pisze najbardziej zaskakujące scenariusze – niektóre filmy mogą się schować. Zdarza się, że po śmierci bliskiej osoby zostaje testament, w którym wszystko zapisano żonie (często kolejnej). Wydaje się, że w takiej sytuacji wszystko powinno być proste? Niekoniecznie. Bo oto nagle okazuje się, że zmarły miał kiedyś dziecko z poprzedniego związku…a nowa żona nie wie o niej nic, albo – prawie nic. Ani imienia, ani nazwiska, ani tego gdzie mieszka. I co teraz?
Testament to nie wszystko
Wielu ludzi myśli, że skoro jest testament to nie ma sprawy – wszystko jest moje. Ok, ale nie jest to takie proste. W postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku sąd i tak musi ustalić pełny krąg osób, które byłyby powołane do dziedziczenia gdyby tego testamentu nie było. A więc także dzieci z poprzednich związków.
Nie dzieje się tak dlatego, że sąd bym im coś przyznał – jeśli zostali pominięci w testamencie, nie dziedziczą, ale mają prawo testament kwestionować, no i potem może należeć się im zachowek.
Nie znam danych, co zrobić?
W takiej sytuacji zapomnij o tym, że postępowanie spadkowe przeprowadzisz u notariusza. Pozostaje sąd. Spadkobierca musi złożyć do sądu wniosek o stwierdzenia nabycia spadku, w którym wskazuje na istnienie „zaginionego dziedzica”.
Nie ma znaczenia, że nie znasz danych. Piszesz tyle ile wiesz. W niektórych sytuacjach wystarczy wskazać, że taka osoba istnieje. Sądy są przyzwyczajone do takich sytuacji.
To sąd szuka, nie spadkobierca
To nie żona musi sama szukać „tajemniczego dziecka” ani zamieszczać ogłoszeń w prawie. Od tego jest sąd.
Jeśli sąd nie będzie w stanie ustalić danych tej osoby z aktów stanu cywilnego, może wystąpić do urzędów o potrzebne dokumenty, a jeśli to nie pomoże – ogłosić poszukiwanie spadkobierców w Monitorze Sądowym i Gospodarczym lub na tablicy ogłoszeń sądu.
Nie trzeba więc kupować reklamy w gazetach ani umieszczać ogłoszeń w Internecie. Sąd zrobi to z urzędu i wyznaczy termin (z reguły 3-6 miesięcy), po którym – jeśli nikt się nie zgłosi – sprawa może toczyć się dalej.
Co z tym zachowkiem?
Spadkobierca ustawowy (czyli to dziecko), pominięty w testamencie może mieć prawo do zachowku. Zachowek to roszczenie pieniężne, które trzeba samemu zgłosić. Jeśli dziecko o nim nie wie, to raczej takiego roszczenia nie zgłosi, a po 5 latach już nawet nie będzie miało takiej możliwości.
Choć temat spadków brzmi poważnie (i może być trochę jak scenariusz z serialu), nie zawsze wymaga dramatów. W większości przypadków sąd pomaga w ustaleniu wszystkich formalności, a jeśli testament jest ważny i jednoznaczny – proces kończy się spokojnie i bez niespodzianek. Więc jeśli ktoś znajdzie się w podobnej sytuacji – nie panikować. Wystarczy kilka dokumentów, odrobina cierpliwości i świadomość, że nawet tajemnicze dziecko sprzed lat nie zatrzyma sprawy.

