Prawo wie lepiej, kto jest ojcem – czyli dziecko i rozstanie

Miłość bywa skomplikowana. Prawo rodzinne – jeszcze bardziej. A jeśli dołożymy do tego separację, nowego partnera i nadchodzącego bobasa, to mamy gotowy scenariusz na telenowelę.

Wyobraźmy sobie więc Zosię. Zosia 5 lat temu rozstała się z mężem. Sprawa rozwodowa toczy się w sądzie tempem godnym ślimaka po urlopie, a tymczasem w jej życiu pojawił się ktoś nowy, cudowny, kochany – a przez chwilę nieuwagi – przyszły tata. Wszystko pięknie, tylko że teraz pojawia się pytanie: „Co na to Urząd Stanu Cywilnego?”.

Wydaje się oczywiste, kto powinien być w pisany jako ojciec, prawda? Otóż nie.

Domniemanie, czyli „prawo wie lepiej”

Zacznijmy od klasyka polskiego prawa rodzinnego – art. 62 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. W dużym skrócie mówi on, że jeśli dziecko urodzi się w czasie małżeństwa lub do 300 dni po jego ustaniu, domniemywa się, że ojcem jest mąż matki.

Co to znaczy? Znaczy to tyle, że nawet jeśli nie widziałaś męża na oczy od 10 lat, o współżyciu już nie wspomnę, prawo nadal uznaje, że to właśnie on jest ojcem dziecka, którego się spodziewasz. Miłość odchodzi, ale paragraf zostaje. Ale spokojnie – wcale nie zawsze tak musi być. Są bowiem ważne wyjątki i daty graniczne.

Separacja faktyczna – czyli „żyjemy osobno”

To sytuacja, gdy małżonkowie jeszcze nie są rozwiedzeni, nie mają orzeczenia o separacji, ale żyją oddzielnie – osobne domy, osobne życie, osobne rachunki.

Prawo ma na to jednak dość chłodną odpowiedź – „nie obchodzi mnie, że się nie widujecie – formalnie nadal jesteście małżeństwem”. Oznacza to, że jeśli w czasie separacji faktycznej urodzi się dziecko, to domniemanym ojcem będzie Twój mąż. Nie ma znaczenia, że faktycznym ojcem jest Twój nowy partner – urząd nie przyjmie jego oświadczenia, dopóki trwa małżeństwo. Nawet jeśli przed urzędnikiem pojawisz się Ty, Twój nowy partner oraz mąż, który wcale za ojca uznany być nie chce.

W takiej sytuacji pozostaje droga sądowa – pozew o zaprzeczenie ojcostwa.

Separacja prawna – czyli „mamy wyrok sądu”

Separacja prawna to coś zupełnie innego. To orzeczenie sądu, które formalnie potwierdza, że małżonkowie żyją w rozłączeniu. Wydaje się logicznym, że w takiej sytuacji domniemanie nie powinno obowiązywać? Tak, ale dopiero od 2022 roku. Ustawodawca dodał wówczas zdanie „Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po upływie trzystu dni od orzeczenia separacji„.

Czyli, jeśli masz orzeczoną separację i dziecko urodzi się po upływie 300 dni od uprawomocnienia się wyroku prawo nie uznaje już męża za ojca. Biologiczny ojciec może spokojnie uznać dziecko w urzędzie stanu cywilnego – nawet jeszcze przed porodem.

Natomiast jeśli poród nastąpi wcześniej niż 300 dni po separacji, to nadal obowiązuje domniemanie ojcostwa męża – i trzeba je obalić.

Dziecko w trakcie rozwodu

To chyba sytuacja, która powoduje najwięcej zamieszania. Jeśli dziecko urodzi się zanim zapadnie prawomocny wyrok rozwodowy , to – niezależnie od tego, że jesteście „w trakcie rozwodu” – małżeństwo formalnie nadal trwa. W rubryce „ojciec” w akcie urodzenia dziecka znajdzie się imię i nazwisko męża. I będzie to miało wpływ na toczące się postępowanie.

Bo mimo, że Ty wiesz, że to nie dziecko męża, mąż wie, że ojcem nie jest, biologiczny tata chce dziecko uznać, nawet Sąd wie, że ojcem jest ktoś inny – póki nie będzie sprawy o zaprzeczenie ojcostwa mąż jest ojcem ze wszystkimi tego konsekwencjami. Dziecko uznane jest za pochodzące z małżeństwa, a sąd ma obowiązek zasądzić na jego rzecz alimenty.

Wyrok rozwodowy – czyli „małżeństwo oficjalnie zakończone”

No ok, ale jak już mam ten rozwód to chyba nie będzie problemu? Błąd. Owszem, rozwód kończy małżeństwo, ale…art. 62 znowu wkracza do akcji. Jeśli dziecko urodzi się przed upływem 300 dni od rozwodu, to wciąż działa domniemanie, że ojcem dziecka jest były mąż.

Tak, nawet jeśli od rozwodu minęło pół roku i jesteś już w szczęśliwym, nowym związku – prawo nadal żyje wspomnieniami. Dopiero po upływie 300 dni domniemanie to przestanie obowiązywać i biologiczny tata może uznać dziecko w USC bez sądu.

Skąd się wzięło 300 dni?

Te „magiczne” 300 dni określone w kodeksie nie są przypadkowe – to stara, ale logiczna konstrukcja, która ma swoje źródło w…biologii i przezorności ustawodawcy.

Średnia długość ciąży to 280 dni (czyli 40 tygodni). Ustawodawca dodał do tego pewien zapas – 20 dni – na wypadek różnic w długości cyklu, błędów w ustaleniu poczęcia, czy „ciąż przenoszonych”, które zdarzają się naturalnie. Pozwala to uniknąć sytuacji, w której trzeba by było udowadniać, że dziecko poczęło się dzień po rozwodzie – prawo woli mieć prostą, sztywną granicę.

Separacja separacji nierówna, a rozwód to nie magiczne „wymazanie” przepisów. Prawo nadal liczy dni – dokładnie 300 – zanim pozwoli biologicznemu ojcu pojawić się w rubryce „ojciec dziecka”. Więc jeśli jesteś po rozwodzie lub w separacji i spodziewasz się dziecka – zrób sobie (albo partnerowi) herbatę, weź kalendarz i policz.

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
Przewijanie do góry