Czy oskarżony może zachować anonimowość?

Jedną z podstawowych reguł rządzących postępowaniem karnym jest zasada domniemania niewinności – każdy pozostaje niewinny dopóty, dopóki jego wina nie zostanie wykazana. Niestety, zasada ta ma się nijak do odbioru oskarżonego w oczach opinii publicznej, która swój wyrok wydaje z reguły znacznie wcześniej niż czyni to Sąd, kierując się z reguły wyłącznie kilkoma medialnymi informacjami, czy wycinkami prasowymi.

Z punktu widzenia oskarżonego taki właśnie „publiczny wyrok” i związana z nim stygmatyzacja mogą być dużo bardziej dotkliwe niż faktyczne zakończenie postępowania sądowego. Jeśli dodatkowo oskarżony prowadzi działalność gospodarczą lub wykonuje zawód zaufania publicznego, straty, jakie poniesie w wyniku tego swoistego linczu, często mają bardzo konkretny wymiar materialny. Powstaje więc pytanie: czy oskarżony – przynajmniej do czasu zakończenia postępowania – może ukryć swoją tożsamość przed opinią publiczną?

Minimum ochrony tożsamości przewiduje prawo prasowe, zakazujące publikowania danych osobowych oskarżonego oraz jego wizerunku (chyba że wyrazi on na to zgodę). Zakaz ten nie jest bezwzględny i może zostać uchylony, jeśli przemawia za tym ważny interes społeczny – szczęśliwe dla oskarżonego w praktyce dzieje się to stosunkowo rzadko. Powyższe nie chroni jednak faktycznie tożsamości oskarżonego, którą opinia publiczna może ustalić często w inny sposób. Już samo powiązanie imienia oskarżonego z pełnioną funkcją wystarczy dla ustalenia o kogo dokładnie chodzi – nie trzeba wiele zachodu aby ustalić kim jest główny bohater sprawy Amber Gold – Marcin P. Nie ma też co ukrywać – czarny pasek zasłaniający oczy oskarżonego nie sprawi, że nie rozpoznają go sąsiedzi, czy znajomi.

Wiedząc, że tożsamości raczej nie ukryjemy, pozostaje walka o wyłączenie jawności rozprawy. Tylko bowiem w ten sposób można zapewnić, ze przebieg sprawy, wypowiedzi oskarżonych oraz zeznania świadków pozostaną swoistą tajemnicą. Pole manewru oskarżonego również i tutaj jest jednak dosyć wąskie. Ogranicza się w zasadzie do powoływania się na ważny interes prywatny, który naruszony zostanie w przypadku utrzymania jawności rozprawy (niekoniecznie musi to być interes osobisty oskarżonego). Niestety, nawet jeśli taki interes istnieje, wyłączeniu jawności może sprzeciwić się Prokurator, którego stanowisko Sąd zobowiązany będzie uhonorować (takie uprawnienie Prokurator uzyskał przed niespełna 1,5 miesiącem).

Tym samym, w walce o prawo do ukrycia się przed opinią publiczną, oskarżony stoi w zasadzie na przegranej pozycji i liczyć może wyłącznie na to, że jego sprawa będzie dla mediów po prostu mało interesująca.

 

UdostępnijShare on LinkedInShare on Facebook
(Visited 3 times, 1 visits today)